KUCHNIA DO METAMORFOZY PILNIE POSZUKIWANA! #nowastarakuchnia

17.1.18 Pani to potrafi 80 Comments


Witajcie Kochani!

Nowy rok już rozpoczęty i tym samym nowe projekty ruszyły. W tym roku mamy dla Was kilka propozycji metamorfoz, które przeprowadzimy u Was. Tym razem zaczynamy od KUCHNI!

Jeżeli masz kuchnię na którą np. nie możesz już patrzeć, bo niby jeszcze dobra, ale kolor już niemodny, uchwyty przestarzałe, no po prostu znudziła Ci się, to jest to konkurs dla Ciebie! 

Zgłoś się do nas, a przemienimy Twojego kopciuszka w prawdziwą księżniczkę! Przyjedziemy i całkowicie za darmo, zmienimy Twoją kuchnię. 


co musisz zrobić żeby zgłosić swoją kuchnie?

KROK 1
Napisz pod tym postem, dlaczego nie lubisz swojej kuchni 
i co chciałabyś/chciałbyś w niej zmienić. 

KROK 2
Udostępnij konkurs na swoim profilu na Facebook (publiczne) 
i dodaj hasztag #nowastarakuchnia

KROK 3
Na nasz adres panitopotrafi@gmail.com prześlij 3 zdjęcia swojej kuchni (najlepiej zrobione komórką i koniecznie w jednym mejlu) oraz swoje dane zgłoszeniowe: 
imię i nazwisko, telefon kontaktowy oraz nazwę miasta
 w którym kuchnia się znajduje. 
W tytule prosimy dodać: nowastarakuchnia

obszar działań:
CAŁA POLSKA


na czym polega metamorfoza?

Metamorfoza kuchni zakłada:
- przemalowanie mebli
- pomalowanie kafli na ścianach i ścian
- wymianę blatu kuchennego 
- stylizację kuchni

Konkurs przebiegać będzie w trzech etapach:

etAP 1
Przesłanie zdjęć na adres: panitopotrafi@gmail.com 
do dnia 15 lutego 2018 r. (włącznie).
NA ŻYCZENIE CZYTELNIKÓW TERMIN ZOSTAŁ 
WYDŁUŻONY DO DNIA 15 MARCA 2018 R. 

ETAP 2
Weryfikacja i wybór 
1) Dokonanie weryfikacji i wybór kuchni
2) Wizja lokalna obiektu
3) Przedstawienie projektu i zakresu proponowanych prac
4) Ustalenie terminu realizacji (luty/marzec 2018)
5) Podpisanie umowy

ETAP 3
Realizacja projektu 2-3 dni

Metamorfoza kuchni w zaproponowanym wymiarze, 
jest dla uczestników projektu całkowicie darmowa.


ZAPRASZAMY I DO ZOBACZENIA 
W TWOJEJ KUCHNI


Jeśli chcesz zobacz jak wyglądają nasze metamorfozy spójrz na poniższe zdjęcia:


Metamorfoza łazienki w weekend - TUTAJ


Metamorfoza łazienki w weekend - TUTAJ


Metamorfoza pokoju nastolatek - TUTAJ


Metamorfoza letniego apartamentu  - TUTAJ


Matamorfoza małej sypialni. - TUTAJ


Pozdrawiamy cieplutko
Ania i Beti, czyli dziewczyny z "Pani to potrafi"


80 komentarzy:

  1. Cóż za zrządzenie losu, bo właśnie wczoraj wymyśliłam, że niebawem przemaluję swoją kuchnię i dam jej nowe życie! Ale byłoby cudownie gdybyście to właśnie do mnie przyjechały zaczarować moją kuchnię, w końcu profesjonalistkom narzędzia "palą się w rękach" i na pewno macie bardziej wyszukane pomysły niż taka ja, przeciętna żona i mama 2 dzieci ;)
    8 lat temu, jak planowaliśmy urządzenie mieszkania, w mojej głowie królował tylko brąz. Dzisiaj już nie mogę patrzeć na ten odcień, dlatego od kilku miesięcy sukcesywnie, pomieszczenie po pomieszczeniu dokonujemy wspólnie z mężem zmian. Została w zasadzie tylko kuchnia do przerobienia - moje KRÓLESTWO, mój azyl bo kocham gotować. To w kuchni czuję się jak ryba w wodzie, tu przy garach odpoczywam. Marzę o tym aby w końcu było w niej jasno, czysto, przestronnie. Brązowe szafki pomalować na biało lub szaro, odświeżyć płytki na ścianie, przykręcić nowe uchwyty... Oj rozmarzyłam się :) ale byłoby pięknie! ale marzenia są po to by je spełniać, w końcu kto nie ryzykuje nie pije szampana, prawda? Dlatego ryzyk-fizyk postanowiłam wziąć udział w Waszym konkursie :)
    Bardzo lubię wnętrza w klimacie skandynawskim, połączenie bieli, szarości i jasnego drewna. W takiej kuchni moje wypieki i potrawy wychodziłyby jeszcze lepiej. Myślę, że będziecie miały pole do popisu :)
    Zapraszam zatem z metamorfozą do siebie, poczęstuję kawą i pysznym ciachem, a może nawet i 3-daniowym obiadem!
    Wspaniale byłoby Was gościć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam. Nie lubię swojej kuchni ponieważ ostatni jej remont odbył się w 2000 roku.Jak łatwo się domyślić nie jest to kuchnia do której wchodzę z przyjemnością. W kuchni spędzam bardzo dużo czasu, ponieważ mam gromadkę dzieci, a one ciągle są głodne :) Bardzo marzy mi się odświeżenie naszego "serca domu" ponieważ to właśnie tu jemy, odrabiamy lekcje, bawimy się i rozmawiamy. Chciałabym przemalowac meble, glazurę i ściany oraz wymienić blaty kuchenne.
    Pozdrawiam i zapraszam 😀

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja kuchnia też już swoje przeżyła, poprzedni właściciele mieli kota, który mocno podrapał połowę ciągu szafek w kuchni, a my z pośpiechu i braku funduszy nie wyremontowaliśmy kuchni. Wszystko powoli szwankuje, okap nie działa, a na domiar złego odpadł zawias ze szklonej szafki, a odpadając zaciął się i zbił szybę we froncie. To przelało już moją czarę goryczy. Bardzo, ale to bardzo nie lubię tej kuchni i marzę o tym, aby ją wyremontować i odmienić.
    Zapraszam Was do metamorfozy w mojej kuchni :D mąż przyrządzi w niej coś przeprzysznego na co zaprosimy z przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie lubię swojej kuchni za smutne kolory. Jest ona w kolorze nieokreslonego zielonego. Podłoga to brąz wpadający w rudosc. Jest nieciekawie. Przeciętnie. Moja kuchnia nie jest mojego pomysłu i nie czuje się w niej dobrze.
    Marzy mi się kuchnia inspirowana stylem lat 60. Lubię odważne formy i kolory.
    Jestem gotowa na wszystko 😊

    OdpowiedzUsuń
  5. Na ten moment moja kuchnia to stary tramwaj z lat 90. Można do niego wsiąść i przejechać się migiem, zatrzymując na stacji blat - kuchenka - zlew, ale wielkiej radości to nie przynosi. Tego, że kuchnia zostanie tramwajem (długa, wąska - i na dodatek jedno-wagonowa!) zmienić się nie da. Ale marzy mi się tramwaj pełen wypas - w stylu loftowym/kamienicznym. Taki tramwaj, że chciałabym w nim spędzać każdą sekundę i nie denerwować się na jego sraczkowaty kolor. A, że gotowanie to najważniejsza część mojego życia, to ooooh - tak bardzo by to moje życie odmieniło na lepsze!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie lubię swojej kuchni bo... przypomina mi dawne czasy, których drzwi już zamknęłam. Ma kilkanaście lat i odchodzi już co nieco. Jestem matką samotnie wychowująca dzieci a mój budżet nie pozwala na szaleństwa remontowe. Zapraszam. Ciasto i kawka gwarantowana ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie lubię swojej kuchni..od pierwszego wejrzenia! Jest to najbrzydsze pomieszczenie w mieszkaniu, które mieści się w dość starym bloku i przez wiele lat było wynajmowane. Mimo to ma wiele zalet, takich jak metraż (60 m2), który przy dwójce dzieci był dla mnie istotny, oraz lokalizacja - blisko do jedynego w mieście przedszkola dla dzieci z dietą, do którego musi chodzić córka, do szkoły, sklepu... Bardzo chciałam w nim zamieszkać, a kuchnia, cóż... Nic nie jest idealne, stwierdziłam więc, że jakoś ją "przełknę". Po 3 latach moja frustracja wzrosła na tyle, że w zasadzie spędzam w kuchni minimalną ilość czasu. Czuję się w niej źle i wstydzę się zapraszać znajomych. Od kilku lat interesuję się zdrowym żywieniem (również ze względu na dzieci z refluksem i alergią), uwielbiam robić zupy (znajomi zachwycają się, podobno szczerze ;)), zapiekanki, sałatki.. Jednak mój zapał do gotowania znika często zaraz po przekroczeniu progu... Marzę o kuchni, w której mogłabym razem z dziećmi przyrządzać potrawy i robić zdjęcia kulinarne - choćby telefonem. Kiedy dzieci robią np. swoją pizzę - proszą o to, by zrobić im zdjęcie. Robię je oczywiście, by sprawić dzieciom radość i uwiecznić ich kulinarne dzieła - a potem kasuję, nie mogąc ścierpieć tego, co jest w tle. Nie wiem, czym kierowali się ci, którzy tę kuchnie stworzyli - dla mnie jest to najbardziej paskudna kuchnia, jaką widziałam w życiu (a oglądam ich sporo w internecie, w tym takich poddawanych metamorfozom) - szczytowe osiągnięcie kuchennej brzydoty lat 90. Fronty pokryte są sztuczną okleiną, która nawet nie udaje drewna, z niebieskawymi maziajami plus przytłaczający wszystko górny wieniec z halogenowymi lampkami (najchętniej bym go usunęła) i jakieś przypadkowe najtańsze uchwyty. Ale najbardziej nie cierpię w tej kuchni blatu, który jest ciemnogranatowy pseudomarmurowy, no i oczywiście tu i ówdzie wyszczerbiony. Osobny rozdział to płytki na ścianie i podłodze, które nie pasują nawet do tych koszmarnych mebli. Z natury staram się w każdym przypadku doszukiwać się jakiegoś pozytywu. Tu jedyny, jaki przychodzi mi na myśl to fakt, że naprawdę NIGDZIE czegoś podobnego w swoim życiu nie widziałam! A moje koleżanki żartują, że to z powodu tej kuchni spędzam tyle czasu w podróżach i poza domem. Ratujcie!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham swoją kuchnię, za to, że może pomieścić tak wiele:
    - Witka, który przygotowuje w niej codziennie swoją porcję budyniu śmietankowego (koniecznie z malinami), ewentualnie pracuje nad kolejnym obrazkiem do kuchennej galerii,
    - Franka, który niezmordowanie na głos wkuwa słówka z angielskiego, nie zważając na ogólny hałas,
    - Stasia, siedzącego na parapecie i wyglądającego powrotu taty do domu, a w weekend ku ogólnej rodzicielskiej radości przygotowując jajka na bardzo twardo :)
    - mnie - piekącą niezliczoną ilość pizzy dla tych małych żarłoków,
    babcie i dziadków spędzających czas z wnukami przy planszówkach i
    przyjaciół - najlepiej przy partyjce w karty przy nieocenionym okrągłym stole.


    Tego nie zmieniłabym za nic!

    Za to ogólny wyraz kuchni „dla starszej pani” aż się prosi o zmiany. Ciemne (na szczęście drewniane) fronty szafek, babciowe uchwyty i te kafelki w cytryny - ratujcie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham swoją kuchnię, za to, że może pomieścić tak wiele:
    - Witka, który przygotowuje w niej codziennie swoją porcję budyniu śmietankowego (koniecznie z malinami), ewentualnie pracuje nad kolejnym obrazkiem do kuchennej galerii,
    - Franka, który niezmordowanie na głos wkuwa słówka z angielskiego, nie zważając na ogólny hałas,
    - Stasia, siedzącego na parapecie i wyglądającego powrotu taty do domu, a w weekend ku ogólnej rodzicielskiej radości przygotowując jajka na bardzo twardo :)
    - mnie - piekącą niezliczoną ilość pizzy dla tych małych żarłoków,
    babcie i dziadków spędzających czas z wnukami przy planszówkach i
    przyjaciół - najlepiej przy partyjce w karty przy nieocenionym okrągłym stole.


    Tego nie zmieniłabym za nic!

    Za to ogólny wyraz kuchni „dla starszej pani” aż się prosi o zmiany. Ciemne (na szczęście drewniane) fronty szafek, babciowe uchwyty i te kafelki w cytryny - ratujcie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Chciałbym pokochać na nowo moją starą 25 letnią kuchnię, serce mojego domu potrzebuje szybkiego liftingu i funkcjonalności aby móc dalej żyć i służyć całej rodzinie. 🙂

    OdpowiedzUsuń
  11. To niej jest tak, że nie lubię mojej kuchni. Gdy się wprowadzaliśmy do tego mieszkania, ponad 15 lat temu, zrobiłam w kuchni wszystko jak wtedy chciałam. Kuchnia jest całkiem spora i ma wygospodarowany aneks na stół (było to możliwe dzięki wyburzeniu ściany i przeniesieniu małego pokoiku w inne miejsce mieszkania), tylko że niczego w niej praktycznie nie zmieniłam od tamtego czasu. Te same meble, kafle, wyposażenie. Brak funduszy na kapitalny remont i brak pomysłu na to, jak tańszym kosztem odświeżyć tę przestrzeń. Brązy, beże, seledyn – przejadły się. Wszystko wydaje się takie przygaszone, trąca myszką. Marzy mi się jasność, świeżość, energia, radość. Lubię spędzać tam czas, gotując, krojąc, mieszając, doprawiając, rysując przy stole, czytając przy kawie. Nie mam w kuchni telewizora, bo nigdy się na to nie zgodziłam, ale jest radio, które gra non stop – ostatnio classic. Tu się relaksuję. Moja kuchnia widoczna jest od razu po wejściu do mieszkania, więc trochę boli mnie jej „zmurszały” wygląd. Potrzebna pomoc. Potrzebny impuls. Potrzebny głębszy oddech. Czyli po prostu jesteście tu potrzebne.  Pozdrawiam i zapraszam. Ewa Blekicka

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dlaczego chciałabym zmienić swoja kuchnię? Hmm... bo to nowy etap w naszym życiu, w moim i mojego męża. Chcielibyśmy zacząć tę zmianę od serca naszego domu.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciemna, zagracona tysiącem „przydasi” przestrzeń kuchenna potrzebuje zdecydowanego odczarowania! Choć kuchnia ma mega potencjał, to brak pomysłu na jej aranżację! Potrzebuje bieli! A może innego… błękitu, mięty czy popielu. Kurczę praca projektanta to ciężki orzech, dlatego chętnie oddam swój kawałek szarej podłogi w Wasze zdolne ręce i niech się dzieje:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam gotować i piec. To dla mnie najlepszy antydepresant:) Niestety
    moja kuchnia urządzana była przypadkowo ( czas i względy ekonomiczne miały tu duże znaczenie) i przez to jest niespójna. Nic do siebie nie pasuje .Baaardzo stare kafle na podłodze, Czerwone ściany które juz bardzo sie znudziły. Coraz częściej mam wrażenie ze sie w niej męczę... jestem otwarta na zmiany i pewnie dawno juz sama powinnam sie tym zająć ale boję sie ze nie podołam zadaniu... Przydałyby sie Dobre Duszki 😁

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja inaczej, chcę zgłosić kuchnię mamy. Rodzic mieli plany - nowa kuchnia na wiosnę. Miał być remont, miały być nowe świeże kolory... nagła choroba i tato odszedł z ostatnim dniem roku. Został smutek, żałoba i ta koszmarna kuchnia. Kuchnia jest otwarta na salon, to serce domu w którym wszyscy się zbieramy i która powinna być naszym schronieniem. Proszę o remont, proszę o metamorfozę życia która nam wszystkim (a głównie mamie) jest bardzo potrzebna!

    OdpowiedzUsuń
  18. Właśnie jestem w trakcie zakupu mieszkania. Jedyne miejsce, które jest w nim "gotowe" do zamieszkania to salon. Kuchnia jest w ciemnoniebieskim kolorze, który mnie przytłacza. Brzydki kolor, brak stołu, delikatnie zniszczone płytki na podłodze, dziwny kolor na ścianach. Ta kuchnia to DRAMAT!
    Planowałam zmiany: pomalowanie frontów, wymiana blatu itp. Niestety mocno nadwyrężyłam budżet na metamorfozę łazienki (również malowanie płytek).
    Dotychczasowi właściciele średnio dbali o przestrzeń kuchenną, co mnie osobiście doprowadza do szału. Uwielbiam porządek, spójność, a póki co czeka mnie kuchnia pełna niekonsekwencji :(
    Mój chłopak bardzo lubi gotować, ale myślę, że w tej kuchni niestety nie uda mi się go namówić na pyszności z jego ręki.
    POMOCY!

    OdpowiedzUsuń
  19. Szukając inspiracji Jak pomalować meble kuchenne znalazłam wasz konkurs.W maju mam komunię córki i muszę moją kuchnię doprowadzić do porządku.5 lat temu próbowałam pomalować fronty ale teraz wszystko odłazi i straszy. Potrzebuję fachowej pomocy to jest Jak przygotować fronty do malowania Jak zdjąć zewnętrzną folię jakich farb użyć Zaznaczam nieśmiało że mój mąż jest całkowicie nietechnicznym😉 wszystko na mojej głowie😱Proszę o pomoc.

    OdpowiedzUsuń
  20. Witajcie. Mam na imię Agnieszka. Moją supermocą (oprócz tego, że mówię po polsku) jest gotowanie. Moc jest na tyle silna, że jestem Szefową Kuchni LuxFood – cateringu LuxForum, oficjalnego forum zespołu Luxtorpeda. Od 6 lat przygotowuję jedzenie dla ludzi, którzy jeżdżą setki kilometrów, aby spotkać się na koncertach tego zespołu. Jedzenie nie jest jakieś przypadkowe (nie są to tylko pospolite kotlety – chociaż ludzie też wychwalają je pod niebiosa…), spędzam mnóstwo czasu nad modyfikowaniem przepisów. Powstają przez to całkiem nowe-stare przekąski, zaczynając od niesamowitych pikantnych naleśników, kończąc na hamburgerach i tortillach, którymi zajadają się sami muzycy zespołu. Gotowanie jest moją pasją, wycisza mnie po ciężkim dniu w pracy. Przez to, że pracę mam ciężką i muszę niemalże codziennie się odstresowywać, kuchnia jest już dość wyeksploatowana. Potrzebuje gruntownego remontu – nie godzi się przecież, aby kuchnia dla LuxForum była brzydka. Oprócz tego, że jedzenie nie powinno powstawać w brzydkim miejscu, to przecież kuchnia pełni też w pewnym sensie rolę miejsca spotkań pomiędzy koncertami – przecież nie tylko muzyką żyje człowiek!
    Uważam, że to moja kuchnia powinna przejść gruntowny remont. Muzycy muszą być porządnie najedzeni przed koncertem, a gdy nie przygotuję posiłku dla rodziny z LuxForum, zjedzą mnie oni żywcem. Mogę w zamian obiecać, że podczas przemiany będę dbała o dobre samopoczucie żołądków ekipy remontującej, a po przemianie możemy się spotkać na jednym z koncertów i wtedy byście się przekonali, że nie kłamię o tych naleśnikach, tortillach i hamburgerach. No i o kotletach też nie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Jeszcze nigdy w życiu nie wygrałam w konkursie... ale wierze w cuda wiec zdecydowałam się do Was zgłosić :) Moja kuchnia nie potrzebuje wiele zmian i generalnie bardzo ją lubię, ale ten KOLOR. Już mnie dobija... wszędzie brąz. Mam go dosyć! i najchętniej sama zabrałabym się do malowania... No ale rozgrzebać malowanie z 5 dzieciaków na głowie to istny cyrk ;) wiec wciaz odkładam to na "lepszy" czas. Może Wy mnie uratujecie?? Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Moja mama od lat gotuje dla moich bliskich, kiedyś pracowała, gdy byłam jeszcze dzieckiem jako pomoc kucharza. W moim domu nigdy się nie przelewało, co mogliśmy zmienić, to zmieniliśmy, a w zasadzie robił to tata, aby zmniejszyć trochę koszta. Kuchnia jest miejscem, w jakim powinno spożywać się posiłki albo przynajmniej jeden w rodzinnej i cieplej atmosferze z naszej kuchni wieje chłód, meble są ładne, ale najgorzej jest ze ścianami i podłogą, ich przemian sprawiłaby, że kuchnia nabrałaby lepszego, bardziej przyjaznego wyglądu dlatego głównie o takiej zmianie marzę dla mnie i moich domowników. Nie napiszę, że nie lubię mojej kuchni, bo gdy widzę w niej moją mamę, siostrę czy też tatę to od razu ją lubię, ale muszę przyznać, że nie wygląda ładnie, dlatego postanowiłam zamieścić tutaj komentarz i tym samym powalczyć o jej przemianę.;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Miłość do mojej kuchni umarła w momencie, gdy dotarło do mnie, że to nie serce domu, a królestwo ciemności. Poszukując z mężem "światła" postanowiliśmy przemalować pomarańczowe ściany na kolor chałwy. Niestety niewiele to zmieniło, bo przez ciemno brązowe fronty szafek nadal czuje się tam jak w trumnie :( Wymiana mebli niestety odpada, ponieważ jesteśmy klasyczną rodzinką z dwójką malutkich dzieci i kredytem. Jestem przekonana, że dzięki Waszej pomocy miłość do mojej kuchni rozkwitnie na nowo !

    OdpowiedzUsuń
  24. Jak w 2012 roku wyprowadzałam się z tego mieszkania zaczynając życie z moimi małymi synami nigdy bym się niespodziewana że jeszcze tutaj zamieszkam, że odzyskam to mieszkanie i będę mogła w ciszy i spokoju mieszkać w suchym ciepłym ale i malutkim mieszkanku. Meble kuchenne jakie się tutaj znajdują były właśnie w tamtym czasie kupowane pod inne mieszkanie z dużą kuchnią. Po odzyskaniu mieszkania byłam zmuszona zrezygnować z częśći by się jakoś zmieścić. Obecnie jak patrzę na podłogę po której chodzę przypominają mi się złe dla mnie i mojej rodziny chwile z czasów już zakończonego małżeństwa. Byłabym NAJSZCZĘŚLIWSZĄ KOBIETĄ na świecie gdybym mogł stąpać po innej nieprzypominającej mi tych złych chwil. Mebelki są Łądne ale niestety z czasem, przeprowadzką i wieloma kombinacjami na tak małym metraży nie są w najlepszej kondycji i nadają się do odrestaurowania. Sama się lubuję w starych meblach ale do tych „chyba jeszcze niedojrzałam”, chyba mam jeszcze zbyt małe umiejętności. Może i gdybym nie miała wydatków związanych z leczeniem synów jakoś bym ogarnęła więcej oszczędności i idąc po lini najprostszej kupiła bym „coś” ale hmmm niestety „coś” kosztuje a „cokolwiek” nie koniecznie pozwoli usunąć to co przypomina o najtrudniejszym okresie w życiu mojej rodziny. Była bym zachwycona móc gościć w moim małym mieszkanku Kobiety które pozwalają innym kobietom rozwijać swoje pasje i skrzydła.

    OdpowiedzUsuń
  25. Wraz z moim chłopakiem na dobry start dostaliśmy od jego rodziców kawalerkę z oddzielną kuchnią (po babci). Marzy mi się remont, ale jak narazie nie stać nas na to. Oboje uwielbiamy gotować, mój chłopak jest kucharzem, ja gotuję z pasji, piekę ciasta. Nasza kuchnia jest stara, daaawno nie remontowana, stare meble, kafelki, a ja uwielbiam jasne kolorowy i styl skandynawki. Chciałabym, aby i u nas została przeprowadzona metamorfoza, ponieważ kuchnia aż woła o pomoc. Na ten moment to moja jedyna nadzieja na piękną kuchnię.
    Czytam Pani bloga i wszystkie metamorfozy mi się bardzo podobały :)
    Dajmy szanse młodym! ;)
    Pozdrowienia z Kołobrzegu.

    OdpowiedzUsuń
  26. Szukając inspiracji jak w tani sposób odratowac stara kuchnie która absolutnie nie pozwoli się cieszyć z nowego salonu który otwarł się na kuchnię,trafiłam na wasz blog :) Czy to nie przypadek? NA jej generalny remont funduszy brak a taka metamorfoza była by niespodzianka dla moich rodziców. Kuchnie mamy maleńka ok 7m2 jest nie funkcjilalna od zawsze, a powstała w spiżarni gdyż poprzednie miejsce kuchni zajął pokój mojego brata. Na podłodze wykładzina pcv, szafki w kolorze calvadosu potrzebują tchniecia w nie drugiego życia. A przede wszystkim kogoś kto w funkcjonalny sposób doprowadzi do miejsce do ładu i na nowo pozwoli zakochać się w gotowaniu w tej małej klitce. Od kilku dni w moim domu jest remont wiec nie boimy się zapachu farb lakierów i dźwięków szlifierki.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jak ja się cieszę, że trafiłam na Wasz blog! To normalnie jest przeznaczenie :)

    Czytając blog i widząc efekty byłam i jestem pod wielkim wrażeniem kreatywności, profesjonalizmu obu Pań i niewielkiego nakładu finansowego samego remontu.

    A więc moja historia jest następująca...

    Trzy miesiące temu kupiliśmy z Mężem mieszkanie-pierwsze mieszkanie nasze wspólne i to własnościowe-wspaniale. Jednak było ono do generalnego remontu. Mieliśmy odłożone oszczędności, które niestety poszły w całości na remont, wyłączając kuchnię. Z przykrością muszę stwierdzić, że funduszy nie wystarczyło a i czasu zabrakło, bo dwa miesiące temu urodziła się nasza pierworodna córeczka.

    Kuchnia moim zdaniem była odnawiana ok. 15-20 lat temu sądząc po rodzaju płytek, suficie jak również meblach kuchennych. To jest zupełnie nie mój klimat i dla mnie wygląda trochę jak za PRL-u. Pozostałą część mieszkania mamy całkowicie odnowioną podążając za trendami a kuchnia wygląda przy nich jak z innej epoki. W obecnej naszej sytuacji nie jesteśmy w stanie zebrać się i pieniązków na renowację kuchni. A "czas wolny" jest u nas pojęciem abstrakcyjnym w obecnej sytuacji i przy tak ruchliwym i wymagającym dziecku.

    Bardzo chciałabym wygrać konkurs. Co mogę jeszcze powiedzieć...że byłby to dla mnie wspaniały prezent walentynkowy i koniec moich zmartwień oraz wstydu związanego z naszą kuchnią. Każdy zaproszony do nas gość mówi to samo co ja, czyli: "Mieszkanie macie piękne...ale bez kuchni. Musicie zdecydowanie ją wyremontować".

    Dlatego bardzo proszę i mam nadzieję (a nadzieja umiera ostatnia!), że wybiorą Panie właśnie naszą kuchnię do remontu.

    OdpowiedzUsuń
  28. Od trzech lat dojrzewa we mnie myśl o przemalowaniu mebli kuchennych.Trzy lata temu odważyłam się po raz pierwszy zrobić metamorfozę przedpokoju, w którym mamy starą boazerię.Kupiłam farby kredowe i wyczarowałam nowy przedpokój, a kuchnia czeka nadal na swoją kolej. Trochę się boję, że sobie sama z nią nie poradzę.
    A dlaczego chcę ją zmienić? Ponieważ była nowa 20 lat temu. Wtedy chyba podobał mi się kolor zielony.Dziś wygląda to dość koszmarnie.Swój wybór usprawiedliwiam jedynie jakością, bo jest ona dziś jedynym atutem tych mebli,nie rozwarstwiają się, nie mają ubytków, co na pewno ułatwi metamorfozę.
    Chciałabym mieć fajną kuchnię, ponieważ życie w naszym domu toczy się właśnie w kuchni.Lubimy gotować, piec ciasta i robimy to codziennie. W kuchni spotykamy się przy stole, jemy, rozmawiamy, pracujemy i jesteśmy razem.Chciałabym bardzo wygrać ten konkurs nie tylko dlatego, że to fajnie mieć zrobioną kuchnię przez kogoś , kto się na tym zna, ale też dlatego, że mogłabym przyglądać się Waszej pracy, zadawać pytania, nauczyć się. Moim marzeniem jest ukończenie warsztatów renowacji starych mebli,ale w regionie, w którym mieszkam trudno o takie warsztaty, z reguły odbywają się one w dużych miastach.Czekam z niecierpliwością na rozstrzygnięcie konkursu.Pozdrawiam i czekam na Wasze posty,na które czekam.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie lubię swojej kuchni, bo w niej nic do siebie nie pasuje. Meble są jeszcze po dziadkach mojego męża, kompletowane z różnych szafek. Nie mogę patrzeć na te różne szafki, różne blaty i różne uchwyty. Wypadało by to ujednolicić (wymienić blaty i uchwyty), ale zawsze jakoś brakuje czasu i pieniędzy. A do tego jeszcze te plamy z oleju na ścianie - to moje dzieło, które niestety nikomu się nie podoba. Przydałoby się je zamalować jakąś farbą odporną na zmywanie.Małgorzata Mazurek

    OdpowiedzUsuń
  31. Aniu i Beti,

    nowy rok dla naszej rodziny, to nowe cele i spełnianie zeszłorocznych pragnień. W tym zmiana kuchni, w której brakuje świeżości.

    Kuchnia to dosłownie serce naszego mieszkania. Tam tętni życie. Przyjmujemy gości, rozmawiamy, cieszymy się, czasem smucimy, ja zaś szyję ciuszki dla mojego małego człowieczka.
    Kilka miesięcy temu, gdy postanowiliśmy ją odświeżyć, uszyłam firanki i zasłony, by poczuć się w niej przytulnie. Plastikowe czerwone kafelki pomalowaliśmy białą, zmywalną farbą, by nie przytłaczała. Drzwi wewnętrzne przemalowaliśmy, bo ich ciepły orzechowy odcień totalnie nie pasował do reszty pomieszczeń.
    Kuchnia jest duża, a zarazem niefunkcjonalna poprzez otwory drzwiowe. Ściany białe. Fronty szafek w kolorze latte choć przyjemne dla oka, to korpusy, podłoga i przebarwiony blat irytują brakiem spójności.

    Mąż robi przepyszną pizze, a na deser proponuję herbatę bądź kawę z sernikiem.

    Przyjemnego dnia życzymy,
    Ola i Wiesiu

    OdpowiedzUsuń
  32. Moja kuchnia ma serce - wykonaną własnoręcznie przez mojego tatę wyspę. Znaleźliśmy kawał drewnianej deski, z cegieł dorobiliśmy nogi. Wszyscy siadają przy tym blacie, rozlewają na drewno herbatę, rozsypują ziarenka kawy, kroją warzywa, bo nie jemy mięs. Ale piękne serce powinno mieć piękną oprawę, a tego tej kuchni brakuje, gdzie wszystko się gryzie ze sobą i parafrazując Gombrowicza: te seledynowe kafelki ścienne z tamtymi brązowymi podłogowymi się podgryzają. I gryzie czarna szafkę brązowe półki i podgryza zielony blat kuchenny imitujący kamień. Chyba tego najbardziej nie lubię w mojej kuchni - blatu z prawdziwego drewna i tej zielonej kamiennej imitacji. Jak je pogodzić? Tylko Wy wiecie.

    OdpowiedzUsuń
  33. A ja dla odmiany zgłaszam nie swoją a kuchnię mojej mamy:) bardzo znudziły się jej brązy, które wybierała ponad 20lat temu.. bo od tego czasu kuchnia nie była remontowana i mimo, że jest bardzo zadbana potrzebuje odnowienia. Kolory to zdecydowanie to, czego nie lubi w swojej kuchni. Chciałby aby miejsce gdzie spędza czas przygotowując dla nas pyszności było zarówno jasne jak i przytulne, a Wy właśnie takie wnętrza tworzycie:)
    Mama zamiast spełniać swoje marzenia skupiła się na pomaganiu córkam w urządzaniu swoich gniazdek;) myślę, że Ona i jej kuchnia bardzo zasługują na tą metamorfozę:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie lubię w mojej obecnej kuchni kolorystyki zarówno mebli jak i blatów, kafelek na ścianach.. Widać ,że kuchnia "swoje już przeszła".
    Jednocześnie kuchnia nie jest rażąco nieestetyczna. Bo ma w sobie coś... Przestrzeń? Duże okno rozposcierające się na podwórze, którego projekt zagospodarowania niesie ze sobą obietnicę zmiany...? W kazdym razie, to coś, stanowi o jej dużym potencjale. Pomóżcie mi go wydobyć.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  35. Nie lubię mojej kuchni, bo jest malutka, stara, nie mam pomysłu na jej urządzenie a chciałabym wygodnie przyrządzać posiłki dla mojego partnera i naszego synka, który przyjdzie na świat na poczatku kwietnia :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Martwię się, że sami sobie nie poradzimy z tak niefunkcjonalnym pomieszczeniem i czy zdążymy z tym remontem przed narodzinami synka, bo mamy jeszcze i inne pomieszczenia do remontu. Obserwuję Waszego bloga i profil na Fb i wiem, że macie niesamowite pomysły, przepięknie zmieniacie powierzone Wam wnętrza i przedmioty. Liczę po cichu, że szczęście się do mnie uśmiechnie i dzięki Wam będę miała kuchnię, która przestanie być moim zmartwieniem. PS. Bardzo lubię gotować i mam nadzieję, że kiedyś dzięki Wam będę mogła coś
    przyrządzić specjalnie dla Was.

    OdpowiedzUsuń
  37. Martwię się, że sami sobie nie poradzimy z tak niefunkcjonalnym pomieszczeniem i czy zdążymy z tym remontem przed narodzinami synka, bo mamy jeszcze i inne pomieszczenia do remontu. Obserwuję Waszego bloga i profil na Fb i wiem, że macie niesamowite pomysły, przepięknie zmieniacie powierzone Wam wnętrza i przedmioty. Liczę po cichu, że szczęście się do mnie uśmiechnie i dzięki Wam będę miała kuchnię, która przestanie być moim zmartwieniem. PS. Bardzo lubię gotować i mam nadzieję, że kiedyś dzięki Wam będę mogła coś
    przyrządzić specjalnie dla Was.

    OdpowiedzUsuń
  38. Ania Dybowska
    Dlaczego zapraszam Was do swojej kuchni? Ponieważ przeglądając bloga zauważyłam, że Panie potrafią !!! trafić w mój gust ;) Zapraszam na popis do mojej kuchni, ze swojej strony gwarantuje aromantyczną kaffkę i małe co nieco ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Kuchnia mojej mamy chociaz ma juz swoje lata (moze na pierwszy rzut oka tego nie widac) - fronty szafek sa mocno zatluszczone i niestety nie da sie tego usunac zadnym srodkiem. Jest taka szaro-bura, bez wyrazu i potrafi przygnebic. Hokery skrzypia przy kazdym ruchu, a jest to kluczowe miejsce w domu, gdzie mozna wypic pyszna kawe, zjesc sniadanie czy spotkac sie na pogaduchy. Taka metamorfoza bylaby jak powiew swiezego powietrza - szczegolnie mowimy o:
    -zmianie koloru mebli, blatu
    - zmianie/wymianie okropnym plytek podlogowych
    - zagodpodarowaniu miejsca pod blatem
    Kuchnia to serce w tym domu, zmiana bylaby zbawieniem dla mojej mamy, która jest mistrzynia gotowania i uwielbia w niej spedzac czas. Zapewniam, ze uraczy Was pysznymi pierogami czy domowym, pachnácym obiadem
    FB: Magda Pankiewicz

    OdpowiedzUsuń
  40. Kuchnia pt. „Ni pies ni wydra”
    Choć do gotowania garnę się chętnie to niestety do mojej przestrzeni kuchennej podchodzę jak przysłowiowy „pies do jeża”. To wszystko za sprawą mikropowierzchni kuchni (3m2) i minimalnych rozmiarów kompaktu blatowo-szafkowego oraz całkowitego chaosu dekoracyjnego.
    Niewątpliwym atutem kuchni jest duże okno z przejmującym widokiem na Zatokę Gdańską ale czasem mam wrażenie, że ten widok to jedyne co jest w stanie zatrzymać kogoś w kuchni na dłużej.
    Przygotowywanie posiłków w mojej kuchni to jedna wielka gimnastyka ciała i umysłu polegająca na rozpaczliwym, bezustannym poszukiwaniu miejsca na położenie deski do krojenia, miski lub garnuszka.
    Pół roku temu powaliłam ścianę dzielącą mikrokuchnię i pokój ale sprawa powierzchni przygotowywania potraw nadal nie została rozwiązana. Zabieg ten na pewno otworzył przestrzeń jednakowoż odkrył różnorodność rodzajów podłogi w kuchni, pokoju i przedpokoju. I tego problemu- powstałego chaosu dekoracyjnego nie potrafię ogarnąć.
    I podobno „ z małpy kanarka nie zrobisz” to jednak pokładam nadzieję w ewentualnym optycznym wpompowaniu m2 powierzchni w moją kuchnię i uporządkowania stylu przez „PANI TO POTRAFI”.

    OdpowiedzUsuń
  41. Dzień dobry
    Od jakiegoś czasu zbieram się z myślą o nadanie innego wyglądu mojej kuchni. Różne myśli, dużo pomysłów chodzi mi po głowie, a tak naprawdę nie potrafię tego zebrać w jedną całość. Najśmieszniejsze jest to, że dużo zmian w niej nie potrzeba, a ja kompletnie się na tym nie znam i dlatego wiem, że Panie wiadomo profesjonalistki, jak tylko zobaczą moją kuchnię, ogarną temat i stworzą po prostu "to coś". W końcu ręce osób, które naprawdę się na tym znają. Moja kuchnia jest moim azylem, tylko trochę zrobiła się taka prosta, nijaka, bez tego czegoś. Chciałabym odświeżyć jej wygląd, nadać jej nowe życie i tyle. Moje meble kuchenne wykonane na wymiar, choć mają już lat 14 są bardzo funkcjonalne (dużo szafek). Nie chciałabym się ich pozbywać, mam do nich sentyment, nie są zniszczone, uszkodzone. Wiem, że nowe fronty, uchwyty i inny blat kuchenny razem z fajnym kolorem ściany załatwiłby temat. Płytki podłogowe były niedawno wymieniane, dlatego mogą pozostać.Zawsze marzyła mi się jasna kuchnia z brązowymi blatami i te śliczne dodatki, które dodają całego uroku. Obserwuję Waszego bloga od jakiegoś czasu i czekałam na to aż wrzucicie coś związanego z kuchnią, ponieważ tylko ona w moim domu nie ma "życia", a tak naprawdę dużo zmian nie potrzeba w niej. Nigdy w życiu niczego nie wygrałam. Nie brałam udziału w żadnych konkursach, gdyż wydawało mi się, że to nie ma sensu, za dużo kandydatów, marne szanse itp. W końcu zebrałam się i pierwszy raz w życiu piszę. No to chyba wszystko z mojej strony, czekam z niecierpliwością na finał i do zobaczenia!

    OdpowiedzUsuń
  42. Kuchnię dostałam w gratisie do Męża, ponieważ po ślubie zamieszkaliśmy wkupionym przez niego mieszkaniu. Powoli staram się zmienić całe mieszkanie, żeby czuć się w nim dobrze, ale do tematu kuchni podchodzę jak pies do jeża... kuchnia nie zmieniła swojego wyglądu od czasu pierwszych właścicieli (czyli jakieś 15 lat już ma). Póki co - dzięki mojemu Tacie wymieniliśmy oświetlenie w szafkach z jakichś dziwnych trójkątów na listwy ledowe, które dają dużo światła na blat :)

    Z nadzieją w sercu niecierpliwie czekam na finał, wierząc że moja kuchnia może być piękna :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Hej, nie lubię moje kuchni gdyż jest zniszczona, nie podoba mi się (spadek po poprzednich właścicielach), uważam iż ma w sobie potencjał aby stać się przytulnym miejscem dla naszej rodziny. Tylko proszę o dyskrecję gdyż ma być to niespodzianka dla męża i dzieci. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  44. A ja tam swoją kuchnie bardzo lubię! Przynajmniej jeśli chodzi o jej rozkład. Lubię blaty zrobione z płytek, bo gorący garnek czy naczynie żaroodporne, prosto z piekarnika, mogę postawić na blacie! Ale... czyszczenie tych fug doprowadza mnie już do białej gorączki. Są białe i brudzą się w zastraszającym tempie. Myślałam, żeby pomalować płytki w całej kuchni, ale nigdzie nie mogę znaleźć informacji czy po pomalowaniu blat dalej będzie tak funkcjonalny. Eh. Ogólnie cała kuchnia domaga się odświeżenia. Wypłowiałe fronty, brudne ściany... I tu się pojawia kolejny problem. Nie wiem jak dobrać kolory żeby się to trzymało kupy. Jak zostawię ten "bursztynowy" blat to już w ogóle... bo jednak te brązy i beże to relikt przeszłości, a ja chciałabym to zmienić. Siedzę, myślę, czytam, przeglądam. Zaplanowałam to wszystko na "po świętach" i czym bliżej tym bardziej już niczego nie wiem. I do tego stół w kuchni... ma piękny blat, który aktualnie jest przykryty ceratą! Chętnie bym go wyeksponowała, ale nie wiem jak to zrobić, żeby go nie zniszczyć. Przez ten zamęt w głowie nie chce mi się nawet zaczynać odświeżać pojemników na przyprawy, bo przecież nie wiem jakim kolorem je zrobić, żeby pasowały do kuchni.

    PS. Śmieszna historia z tym jak znalazłam ten konkurs. Przeczytałam o Was w gazecie, która leżała na poczekalni u dentysty. I szybko cyknęłam zdjęcie, żeby w domu sobie pooglądać bloga. W domu jednak się okazało, że zdjęcie było tak rozmazane, że szkoda gadać... Ale za dwa tygodnie, jak znowu byłam w gabinecie, przerzuciłam ten stosik gazet (bo nie pamiętałam w której to było) i znalazłam! Aż się zdziwiłam, gdy okazało się, że to Wasza metamorfoza kuchni dała mi do myślenia, żeby i z moją coś zrobić!

    Podziwiam i pozdrawiam
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  45. Cześć:-)
    Przyjedźcie do mojej kuchni, bo jest mała, a to ogromny plus mając na uwadze czas realizacji metamorfozy:-)
    Przyjedźcie do mojej kuchni, bo ciemne drewniane szafki przytłaczają to pomieszczenie i powodują, że wydaje się ono mniejsze niż jest w rzeczywistości (mimo dużego okna).
    Przyjedźcie do mojej kuchni, bo potrzeba jej odmłodzenia.
    Przyjedźcie do mojej kuchni, bo pomieszczenie to nie pasuje ani do pozostałej części mieszkania ani też do mej natury...
    Przyjedźcie do mojej kuchni i ją przemalujcie, a ja zrobię Wam dobrą kawę i upiekę przepyszny chleb:-)
    Zaprasza serdecznie:-)
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  46. Moja kuchnia jest z niezłym potencjałem,
    Miałam ją wyremontować, ale jakoś zapomniałam...
    Tam są brzydkie kafle na podłodze,
    Z boazerią też się nigdy nie pogodzę..
    Blat kuchenny przeżył wiele, dużo znosił,
    ale niech się z mojej kuchni precz wynosi...!!
    Jednak wciąż wierzę i wiem, że PANI TO POTRAFI
    Zmienić tak, że innych szlag trafi ...

    OdpowiedzUsuń
  47. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  48. Dzień dobry Wam :)
    Nie lubię mojej kuchni, ponieważ to niby moja kuchnia a jednak nie moja. Po poprzednich właścicielach: beżowo-brązowa (brrry) z plastikową kratką w jednej szafce (jeszcze większe brrry). Wprowadziłyśmy się z córką do tego mieszkania tuż przed jej pierwszymi urodzinami. Rok później – zmuszona byłam wyjechać z Polski i teraz po 3 latach – zapadła decyzja o powrocie. Córka ma już prawie 5 lat, rodzina nam się powiększyła o świnkę morską Peppę i kota Merlota :), tylko kuchnia wciąż ta sama. Miło byłoby wrócić do nowej kuchni. W końcu takiej mojej, bo tak na prawdę nigdy nie miałam własnej kuchni. Obiecuję, że podzielę się nią z córką i kotem, bo obydwoje lubią mi pomagać przy pieczeniu ciast.
    Nowa kuchnia na kolejny „nowy początek”! Brzmi optymistycznie, prawda? :) Pozdrawiam serdecznie! Anna

    OdpowiedzUsuń
  49. Nie marzę o kuchni. Marzę o centrum domu.
    Nigdy nie miałem domu, sytuacja była trudna, więc wyprowadziłem się, gdy miałem 15 lat – dom stworzyłem sam. Ucząc się, dorabiałem w gastronomii jako kelner, barman, pomoc w kuchni - kocham ten fragment mojego życia. Po latach odkładania zadłużyłem się i kupiłem mieszkanie. Meble kuchenne w miarę możliwości zrobiłem sam z euro palet i elementów znalezionych na śmietniku. Wyczyściłem je, przemalowałem, sam położyłem płytki. Wykorzystałem moją wiedzę o gastronomii, planując rozmieszczenie – ciągi robocze, dostępność narzędzi. Byłem dumny z tej kuchni przez dobre 10 lat. Tu odpoczywam i tu uciekam po ciężkim dniu. Nie mam samochodu, na 40. urodziny kupiłem sobie komplet garnków. Na starość chcę otworzyć własne maleńkie miejsce z kuchnią dla każdego. Muszę gdzieś ćwiczyć i dokształcać się, bo na szkołę nie mogę sobie pozwolić. Dziś jestem także odpowiedzialny za chorą mamę, która ma problemy z poruszaniem się. Wiem, że kuchnia zestarzała się (a biorąc pod uwagę, że robiłem ją z mebli wyrzuconych przez innych, to coś znaczy) i przestała być funkcjonalna dla niej, i tego najbardziej w mojej kuchni nie lubię. Szuflady nie wysuwają się bez porządnego ciosu, szafki się nie domykają, a niefachowo zabezpieczone blaty rozwarstwiły się. Okap i piekarnik odmówiły współpracy. Mnie jednak na remont nie będzie stać. Nie chodzi mi jednak tylko o komfort, ale o światło i więcej życia w mojej kuchni. Jako instruktor teatralny pracuję z dzieciakami z małych miast, młodzieżą z poprawczaka – ludźmi, którzy nie mogą sobie pozwolić na edukację artystyczną. Chciałbym robić wspólne gotowania, uczyć, że praca w zespole jest jak praca dobrze zorganizowanej kuchni, a wspólne przygotowanie posiłku jest tworzeniem więzi międzyludzkich. W mojej kuchni brakuje miejsc przechowywania, zwłaszcza na górze. Chciałbym też zmienić dolne szafki na szuflady, by były dostępne dla mamy.
    Teatr i Kuchnia – te dwie pasje współgrają we mnie, odkąd pamiętam. Nie wiem czy mam szanse w waszym konkursie. Zawsze na wszystko musiałem zapracować sam. Bardzo chciałbym to zmienić. Pozdrawiam i życzę udanych projektów. Bartosz Nowakowski

    OdpowiedzUsuń
  50. Moją kuchnię otrzymałam w "spadku" od mojej mamy. Jest to kuchnia z końca lat dziewięćdziesiątych, która wymaga odmłodzenia. Jest otwarta na wszystkie wasze pomysły nawet te najbardziej odlotowe ☺

    OdpowiedzUsuń
  51. Nie mam pomysłu na swoją kuchnię, jest długa różowa i pełno w niej potrzebnych rzeczy, których nie mam gdzie pomieścić. Pokoje są odnowione, ale kuchnia to dramat. Trzeba w niej coś zrobić, tylko pytanie co... Zdaję się na wasze sugestię i pomysły :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Moja kuchnia jest typowym efektem urzadzania nowego mieszkania jednym rzutem po wprowadzeniu,kiedy to niestety z potrzeby wykonania wszystkich pomieszczen na raz pieniazkow,sil i inwencji wystarcza na zapewnienie funkcjonalnosci i uzytecznosci, co poczatkowo nawet bardzo cieszy i sie sprawdza jednak niestety gdy euforia wynikajaca z posiadania nowego mieszkanka opada, zaczyna sie dostrzegac,iz ww. atuty nie wystarczaja, ze brakuje ciepla, magii, przytulnosci i poczucia wyjatkowosci oraz dostosowania szczegolow do indywidualnych potrzeb i preferencji osob zamieszkujacych,ich zwyczajow, nawykow i gustow.Wiem, ze przez metamorfoze uczynicie moja kuchnie miejscem gdzie wszyscy beda pedzili kazdego poranka zaraz po przebudzeniu by poczuc jak powoli budzi sie dzien jak kolory, dodatki i precyzyjnie dobrane szczegoly ciesza oko i serduszko a co wiecej juz zapowiadaja rownie mile i przyjemne chwile przy obiedzie czy kolacji.

    OdpowiedzUsuń
  53. Ja bardzo lubię moją kuchnię, dlatego pomogę jej o siebie zadbać. Drobny lifting kafelek, nowy akcent uchwytów, kolor nadany szafkom zmieni jej oblicze. A delikatne zmniejszenie powierzchni blatu, aby zamieściła się wieksza lodówka podkreśli jej rodzinną osobowość.
    Byłoby mi miło, jeśli zechciałbyście mi w tym pomóc.

    OdpowiedzUsuń
  54. Gotuję mało, bo męskie gotowanie w pomarańczowo-zielonej kuchni nie idzie w parze. Nie zgadzam się, że w mojej kuchni brakuje kobiecej ręki, brakuje w niej wystroju wnętrza dla mieszkającego w mieszkaniu mężczyzny. A w tej kwestii pomóc mogą tylko kobiety!

    OdpowiedzUsuń
  55. Oda do kuchni

    Gdy wchodzę rano i patrzę na ciebie
    myślę, że mogłoby być przytulnie jak w niebie
    Rzeczywistość jest jednak trochę inna
    ale to nie ty jesteś temu winna!
    Na ile mogłam, zainwestowałam
    szafki kupiłam, ściany pomalowałam.
    Płytki zostały bo kasy nie było,
    a teraz chcę by coś się zmieniło.
    To totalny miszmasz, brak harmonii i spójności
    generują mniej mojej do Ciebie miłości.
    Kolor płytek i wystrój są priorytetami
    tego nie możemy zostawić między nami.
    Całe szczęście bloga Ani i Beaty odkryłam
    i do metamorfozy się zgłosiłam.
    W Pani to potrafi pokładam nadzieje
    bo przecież nic się samo nie zadzieje

    OdpowiedzUsuń
  56. Witam. O tym, że w moim królestwie - kuchni potrzeba zmiany wiem i myślę o niej od dawna. Ponad 10 lat minęło jak w miejscu dawnego pokoju powstała kuchnia w której spędzam najwięcej czasu. Włożony wkład finansowy był spory i jak na tamten czas była piękna i nowoczesna- byłam z niej dumna. Była dla nas pomieszczeniem gdzie z braku innych możliwości przyjmowaliśmy gości. Obecnie i od kilku lat jej kolor mebli mnie przytłacza. Są one w bardzo dobrym stanie, dbam o nie jak mogę- ale ich barwa jest koszmarna. Najchętniej własnoręcznie zabrałabym się za jej metamorfozę. Obawiam się jednak, że nie dam rady uzyskać pożądanego efektu w stylu prowansalskim. Poza tym, podejście do tego tematu spotyka się z brakiem akceptacji mojej drugiej połówki z której zdaniem się liczę. Mąż obawia się braku umiejętności, co jest możliwe. Efekt może być odwrotny. Zniszczę to co mam nie najgorsze. Nie mogę liczyć na jego pomoc- pracuje jako kierowca tira i rzadko bywa w domu. W ostatnim czasie wyremontowaliśmy część wnętrza, tworząc otwartą przestrzeń dla kuchni, jadalni i salonu. Moja kuchnia a szczególnie kolor mebli "gryzie" się z resztą. Wiem, że metamorfoza na własną rękę jest ryzykiem. Sporo mamy jeszcze do remontu w naszym domu po rodzicach, dzieci na studiach, itd... Dlatego nie mogę wdrażać takich pomysłów, jak odświeżenie wyglądu kuchni. Wiem o tym, przeglądam zdjęcia innych i marzę… Jest szansa, i jedynie z Państwa pomocą udałoby mi się spełnić ten piękny sen nawiązujący stylem do reszty pomieszczeń.

    OdpowiedzUsuń
  57. Ratujcie moje dziecko!
    Tosia ma 5 lat i nie je w kuchni, bo jak sama twierdzi "Tam jest brzydko"!
    W myśl zasady, że "dziecko prawdę Ci powie", wyjaśniam jaki jest stan rzeczy...

    Nasze meble kuchenne 13 lat temu otrzymały drugie żucie. Było to tuż po naszym ślubie, kiedy mąż przywiózł je z wystawki w jednym z niemieckich miasteczek. Wówczas była to dla nas niebywała zdobycz, gdyż dopiero urządzaliśmy gniazdko dla naszej rodziny. Do mebli dostawiliśmy stół po teściach i średniej jakości ławę do siedzenia oraz kilka krzeseł, aby mieć dużo miejsca do wspólnego spożywania posiłków. Zabudowany sprzęt AGD tkże przyjechał z zachodu. W miarę upływu lat niektóre urządzenia wymieniliśmy i dwa razy położyliśmy na ścianach zieloną farbę, bo najzwyczajniej pasowała do blatu. Tak już zostało.
    Najgorsza jednak jest spóścizna z lat 80. widniejąca między meblami i na podłodze... Połączenie drewna i białych płytek podłogowych okropnie wygląda i nie znajduję wytłumaczenia na takie rozwiązanie :(
    Nie będę oryginalna pisząc, że kuchnia to dla wielodzielnej rodziny serce domu, a ponieważ mieści się w centralnej jego części i jest tu ciągle ruch, już dawno zdjęliśmy skrzydło drzwi.
    Nasz stary duży stół na codzień zawsze przykryty obrusem pełni wielorakie funkcje. Od jadalnianych i gastronomicznych po biurkowe i malarsko - plastyczne. Nasza najbliższa rodzina mieszkająca niestyty daleko, przyjeżdża do nas na weekendy i święta a wtedy nie zawsze zdążymy przejść do pokoju, tylko zostajemy z gośćmi właśnie w kuchni. Wówczas długie wieczorne rozmowy i planszowe rozgrywki dbywają się w kuchni.
    Lubimy to miejsce i dlatego spędzamy tu bardzo dużo czasu, nie potrzebując TV ;).
    Nie lubimy jednak obecnego wyglądu naszej kuchni, która jest, cytując najmłodszą córkę, poprostu "brzydka".
    Mam nadzieję, że zgodzicie się z nai, że wymaga ona gruntownego odnowienia. Ściany, sufit i meble są w takim stanie, że wystarczy im malowanie. Marzę o tym, aby zniknął dramatyczny odcień starych płytek ściennych.
    Boazeria ma swój urok i dzieli strefy, więc chceilibyśmy żeby także została pomalowana i stała się częścią pasującą do reszty elemantów.
    Największy problem mamy z podłogą. Ufam, że znajdziecie sposób, aby pozbyć się dawnej mody na takie połączenia....
    I jeszcze jedno. Tym razem o mnie: jestem wielbicielką bolesławieckiej ceramiki i marzę o tym, aby w mojej/naszej kuchni miała ona adekwatne tło do wyeksponowania....
    Zapraszam Was do nas na pyszną herbatę z ręcznie malowanych kubeczków, które mam nadzieję zainspirują Was do dalszych prac nad metamrfozami. Myślę, że wtedy i Antoninka usiądzie z radością w kuchni i ze szczerością dziecka powie, że kuchnia jest ładna...
    Pozdrawiam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  58. Ja uwielbiam moją kuchnię i właśnie dlatego chcę ją zmienić! Kiedy wprowadzaliśmy się z mężem do naszego wymarzonego mieszkania wydaliśmy wszystkie oszczędności na zakup i na remont już nie wystarczyło- historia jakich wiele ;) Później po trochu zmienialiśmy mieszkanie tak żeby było dostosowane do naszych potrzeb. Po kilku latach pojawiła się Lila, a po niej Teo. Kuchnia stała się centrum życia i wtedy bardziej ją polubiłam. Tu moje dzieci próbowały pierwsze warzywa, tu się bawimy i rysujemy, wspólnie gotujemy i pieczemy. Niestety lata świetności ma za sobą i nie do końca jest w naszym guście.
    Od kilku lat poważnie myślę o jej odświeżeniu, uwielbiam Wasze metamorfozy i czerpię z nich inspirację. Dzięki Wam wiem, że nie muszę kupić nowych szafek- starczy pomysł, puszka farby i pędzel. Jak Kopciuszek moja kuchnia czeka na dobre wróżki :)
    Zapraszam Was serdecznie do mojej kuchni!!!
    Ola Machnikowska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I oczywiście nie napisałam co chciałabym zmienić ;) chciałabym zmienić kolory szafek, blatu, ścian i nadać kuchni charakter. Teraz jest trochę zniszczona, nijaka, zwykła, taka jakich wiele. Chciałabym żeby była oryginalna. Kupiłam kiedyś worki po kawie i planowałam wstawić je w szybki górnych szafek, ale nie udało mi się tego zrobić. A worki czekają, więc może coś w tym klimacie? :)

      Usuń
  59. Moja kuchnia jest jedynym pomieszczeniem, w którym nie potrafię zabrać się za metamorfozę. Nie znoszę tej sraczki, która sprawia że odechciewa się gotować. Sraczka na ścianach, sraczka na podłodze, szafki też sraczkowate. Ponadto mimo, że jest spora, to brak w niej normalnego stołu. Szklany postanowił podzielić się na milion kawałków więc przytachałam taki wypaczony z ogrodu. Na każdej ścianie coś, 3 pary drzwi plus okno. Mimo wielu pomysłów i super zmian w reszcie mieszkania nie potrafię wymyślić jak ekonomicznie odmienić kuchnię. Ratunku!!!

    OdpowiedzUsuń
  60. Moja kuchnia to serce mojego domu - po ciężkim dniu pracy lubię zasiąść całą rodziną do stołu i zjeść wspólnie ciepłą kolację. Niestety, mimo, że moja kuchnia to cudowne miejsce, to chętnie bym w niej dużo zmieniła.
    Kilka lat temu kupiliśmy wymarzone mieszkanie na 4 piętrze z wyjściem na dach. Mieszkamy w Gdańsku, więc mamy całkiem niezły widok. Pomysłów na urządzenie mieliśmy mnóstwo, ale najpierw zajęliśmy się sypialnią, później salonem, a gdy miał przyjść czas na kuchnię, to okazało się, że musimy jednak urządzać pokoik dziecięcy :) Teraz na stanie mam dwóch cudownych synków, a kuchnia wciąż czeka na swoje 5 minut. A to przecież serce naszego domu - tu wspólnie lepimy pierogi, rysujemy na stole, opowiadamy sobie o dniach pełnych wrażeń i przedszkolnych przygodach. Na lodówce wiszą najpiękniejsze obrazki, na parapetach pełno wspólnie zasadzonych kwiatków, ale to co bym zmieniła to szafki (totalnie nie w naszym guście) i oświetlenie (mamy ciemno i nie mam pomysłu co z tym zrobić). Ściany pamiętają czasy, kiedy chłopcy uczyli się jeść pierwsze stałe pokarmy i jak wypróbowywali mazaki (ściany miały być zmywalne, ale nie do końca się nam to udało...).
    Z ciekawych rzeczy - w naszej kuchni jest skrytka, schowek pod dachem, gdzie mamy małą spiżarnię oraz wielkie 'okno' do innego pomieszczenia, które na ten moment jest małą graciarnią. Marzyliśmy, by kiedyś w oknie wstawić luksfery, albo zamontować małe półeczki. Pole do popisu jest duże, tylko czasu wciąż brak.
    Zapraszamy Was do naszego gwarnego mieszkania na ciepłą szarlotkę, na pewno Wam się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  61. Bardzo byłabym szczęśliwa, gdybyście zawitały do mojej malutkiej kuchni.
    Czego w niej nie lubię? Najbardziej tego, że od dawna chcę się za nią wziąć, ale nie wiem od czego zacząć, w jakiej kolejności. Co na nią patrzę, to mi ręce opadają.
    Nie podobają mi się :
    - kolorystyka - bladoróżowe kafelki na ścianach, bordowa terakota, ciemnobrązowa b.stara kuchenka, szafki - niektóre niby w kolorze drewna.
    - sprzęty są już wiekowe i zniszczone (odchodzi okleina z szafek, odłamują się drewniane listewki okalające drzwi białych szafek.
    - jest za mało miejsca do przechowywania - garnki od roku trzymam już na wierzchu, bo już nie mieszczą się w szafce.

    Mam trudność w zdecydowaniu, co można i warto jeszcze odnowić (np. okleić szafki, przemalować je, przemalować glazurę) a co lepiej wywalić i kupić nowe. Kuchnia jest mała, ale wydaje mi się, że można ją zgrabnie rozplanować - gdy ma się do tego talent (ja chyba nie mam).

    Chciałabym mieć kuchnię jasną, biało - szarą, albo biało - niebieską. Z ujednoliconymi szafkami. Chciałabym, aby garnki i przybory mieściły się w szafkach. Aby jak najmniej rzeczy pozostawało na wierzchu - aby zmniejszyć obecne zagracenie.

    Pozdrawiam Was gorąco! Z powodu tego konkursu po raz pierwszy spróbowałam wstawić "hasztag" na FB. :-)
    Św. Małgośka

    OdpowiedzUsuń
  62. Bardzo poważna oferta kredytowa

    E-mail: simondurochefort@gmail.com
    Whatsapp: +33 7 56 94 93 46

    cześć
    Jestem Simon, udzielam pożyczek każdej osobie, firmie i stowarzyszeniom bez wyróżnienia rasy i kontynentu, które pragną według następujących kryteriów:
    Wybór kwoty: od 5 000 do 20 000 000 EUR.
    Wybór okresu spłaty: od 1 do 20 lat. Zwrot jest 3 rodzajów: miesięczny, roczny lub pojedynczy.
    Roczna stopa oprocentowania: 3% kwoty pożyczki.

    E-mail: simondurochefort@gmail.com
    Whatsapp: +33 7 56 94 93 46

    Serdeczne pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  63. Świetny konkurs! Ja jestem właśnie na etapie remontu swojej kuchni i też inspirowałam się Twoimi pracami. Na na in360.pl zamówiłam wszystko co potrzeba (swoją drogą świetny sklep z ogromnym wyborem i świetnymi cenami) i czekam z mężem na urlop, aby ruszyć z remontem :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  64. Remonty, metamorfozy i to co najlepsze, końcowy efekt. Fajnie jak ktoś ma pomysł, wizję, zna się na różnych ciekawych rozwiązaniach. Można naprawdę nawet o 360 stopni odmienić dane wnętrze. Sama nie mogę doczekać się remontu swojej kuchni.

    OdpowiedzUsuń
  65. Super się takie metamorfozy ogląda, różnica przed i po jest kolosalna. Moja kuchnia jest w trakcie urządzania, co mi samej sprawia ogromną przyjemność. A jakie teraz są do wyboru naczynia, szklanki nawet https://duka.com/pl/jedzenie-i-serwowanie-potraw/naczynia-serwowania-napojow/szklanki . Podobają mi się takie różne, nowoczesne kształty.

    OdpowiedzUsuń
  66. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  67. PILNA OFERTA KREDYTOWA Czy ty

    Potrzebujesz jakiegoś rodzaju pożyczki?

    Potrzebujesz osobistej pożyczki?

    Czy potrzebujesz pożyczki?

    Czy chcesz zapłacić rachunki?

    Czy chcesz być stabilny finansowo?

    Skontaktuj się z nami, aby uzyskać więcej informacji

    E-mail: Mrfrankpoterloanoffer@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  68. Moje życie jest pełne szczęścia, ponieważ DR EDO sprawiło, że jestem szczęśliwy. Nazywam się Anna Lennox. To, co mi się przydarzyło, nie jest tym, co mogę zatrzymać tylko dla siebie, ale także powiedzieć światu, aby ci, którzy mają problem z ich związkiem lub małżeństwem, odzyskali swoich kochanków i znów byli szczęśliwi. Ja i mój kochanek mieliśmy poważne problemy, które doprowadziły nas do zerwania, ponieważ odtąd moje życie nigdy nie było takie samo, próbowałem wszystkich sposobów, aby go odzyskać. ale były tylko stratą wysiłku i stratą czasu. Ale pewnego dnia podczas wyszukiwania w Internecie spotkałem kogoś, kto zeznał o DR EDO. Kontaktuję się z nim i wyjaśniam mu mój problem. Do tej pory jestem bardzo zaskoczony, jak udało mu się przywrócić mojego kochanka w ciągu 48 godzin. Dzięki tej wielkiej rzeczy, która wydarzyła się w moim życiu, postanowiłem opowiedzieć całemu światu o tym wspaniałym człowieku o imieniu DR EDO. Tym, którzy czegoś potrzebują, powiedział mi, że w jego świątyni nie ma rzeczy niemożliwych. Tak bardzo mu wierzę. Przyjaciele lub ktokolwiek czytający moje zeznanie, jeśli potrzebujesz pomocy w przywróceniu byłego kochanka / byłego męża lub chcesz mieć dziecko, prosimy o kontakt mailowy; edolovespelltemple@gmail.com, możesz również do niego zadzwonić lub dodać go na WhatsApp: +2348159452497. I obiecuję ci, że twój kochanek na pewno do ciebie wróci

    OdpowiedzUsuń
  69. Jak ten wielki człowiek, dr Isikolo, pomógł mi przywrócić mojego kochanka w ciągu 48 godzin. mój kochanek, który zerwał ze mną od zeszłego maja tego roku, i cały mój wysiłek, aby mu pomóc, okazał się nieskuteczny. kocham go tak bardzo, że za każdym razem, gdy go zobaczę z inną dziewczyną, będę zły. więc pewnego dnia przeglądałem internet, kiedy zobaczyłem zeznanie kobiety, jak ten wspaniały mężczyzna o imieniu DR ISIKOLO pomógł jej wrócić do męża, na szczęście dla mnie porzucił kontakt z mężczyzną, więc szybko zadzwoniłem do numer, którego nie wybrał, wysłałem mu e-maila po około 2 godzinach, oddzwonił do mnie i odpowiedział na mój e-mail. wszystko mu wytłumaczyłem, a on dał mi pełną informację o tym procesie i co robić. więc powiedział, że potrzebuje kilku rzeczy do modlitwy za mnie, co zrobiłem, zrobiłem wszystko, co w mojej mocy, aby zapewnić, że moje modlitwy zostaną wykonane, aw ciągu 48 godzin, jak już zapewnił, mój kochanek wrócił do mnie, prosząc ja proszę o wybaczenie, teraz mnie kocha, pielęgnuje i obiecuje, że już nigdy mnie nie opuści. wszystko dzięki DR ISIKOLO, możesz również wysłać mu wiadomość e-mail: isikolosolutionhome@gmail.com lub jego WhatsApp: +2348133261196 i bądź pewny rozwiązania, ponieważ jest po prostu najlepszym, jaki możesz znaleźć wszędzie.

    OdpowiedzUsuń
  70. Bardzo ciekawy wpis. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  71. Nie chciałem rozwodu, ponieważ bardzo kocham mojego męża i nie chcę, aby moja rodzina się rozpadła. Podejrzewałem, że kobieta używa czarnego czaru do mojego męża, aby nie mógł wrócić do swojej rodziny. Szukałem wskazówek, jak odzyskać męża, i natknąłem się na komentarz, który mówi, że doktor Isikolo pomógł jej odzyskać męża po kilku miesiącach rozpadu i wziąłem e-mail doktora Isikolo, który był obecny w komentarzu i wysłał e-mailem mu o moim problemie, a on odpowiedział mi i pomógł mi odzyskać męża w ciągu 48 godzin, a teraz mój mąż wrócił ze mną i jest jeszcze bardziej kochający niż wcześniej. jeśli chcesz przywrócić swój związek, odwiedź ten e-mail w sieci i przekonaj się, co zrobił dla ludzi, bardzo cieszę się z jego dobrej pracy. wszyscy zasługują na szczęście! spróbuj, jego e-mail: isikolosolutionhome@gmail.com Możesz również Whatsapp go na +2348133261196.

    OdpowiedzUsuń
  72. O MÓJ BOŻE!!! To z pewnością szokujące i prawdziwe świadectwo życia ... Nazywam się Doretta Allison. Odwiedziłem forum tutaj w Internecie w dniu 07 marca 2020 r. I widziałem cudowne świadectwo tego potężnego i wielkiego rzucającego zaklęcia, zwanego DR OGUNDELE, na forum udostępnionym przez inną kobietę. Nigdy w to nie wierzyłem, ponieważ nigdy nie słyszałem ani nie nauczyłem się czegokolwiek o magii lub zaklęciach wcześniej. Żadna dusza nie byłaby w stanie wpłynąć na mnie o magicznych zaklęciach, dopóki DR OGUNDELE nie zrobi tego dla mnie i nie przywróci mi małżeństwa z 8 lat rozpadu i przyprowadzi męża z powrotem do mnie w ciągu 24 godzin, kiedy czytałem o nim wcześniej w Internecie, zrobił to samo dla mnie. Byłem naprawdę zdziwiony i zszokowany, gdy mój mąż ukląkł błagając o wybaczenie i bym go przyjął z powrotem .. Jestem naprawdę niski wyrażeń, i nie wiem, jak bardzo mogę przekazać wam moje uznanie DR OGUNDELE, jesteście Bogiem posłanym do mnie i całej mojej rodziny. A teraz znów jestem radosną kobietą. Zgodziłem się z nim, aby dzielić się jego nazwiskiem na każdym forum, dlatego dzielę się tym świadectwem tutaj, jeśli potrzebujesz jakiejkolwiek pomocy w skontaktowaniu się z Dr Ogundele z WhatsApp lub Viber Chat: +27638836445.

    OdpowiedzUsuń
  73. Moja prawdziwa historia życia:
    Witam wszystkich, mam na imię Robt Burley, 14 lutego 2020 r. Moja żona miała ze mną umowę i zerwała ze mną, szukam pomocy, żeby ją odzyskać, nikt nie mógł mi pomóc, kilka dni temu miałem na myśli dane kontaktowe Dr Ogundele w gazecie, pomagając ludziom odzyskać utraconego kochanka, i skontaktowałem się z nim po pomoc, po rzuceniu zaklęcia moja żona zadzwoniła do mnie i prosiła o wybaczenie, co za cud. Wszystko dzięki dr Ogundele, jest potężnym człowiekiem, a jego zaklęcie jest nieszkodliwe, w ciągu 24 godzin sprowadził moją żonę swoimi mocami, nigdy nie wierzyłem w magię, ale dr Ogundele przywrócił mi szczęście, zgodziłem się z nim dzielić jego imię w Internecie po tym, jak mi pomógł, dlatego teraz to robię. Jeśli potrzebujesz pomocy, możesz skontaktować się z nim za pomocą czatu WhatsApp lub Viber: +27638836445. E-mail: ogundeletempleofsolution@gmail.com Jest w 100% prawdziwy i potężny.

    OdpowiedzUsuń
  74. Josip Marija16 maja 2020 13:41

    chcę podziękować chubygreat za to, co dla mnie zrobił. Oddał mi moje szczęście. Pani chubygreat@gmail.com przedstawiła mnie pani, której pomógł z owocem macicy. skontaktowała się z chubygreat i powiedziała mu o jego problemie i za pomocą zaklęcia chubygreat wymyśliła i teraz odchodzi szczęśliwie z mężem i dwójką dzieci, które ma teraz. podał mi szczegółowe informacje na temat tego, że powinienem się z nim skontaktować, że na pewno mi pomoże, jeśli się z nim skontaktuję. więc skontaktowałem się z nim z jego danymi Whatsapp 2348165965904, powiedział mi, co muszę zrobić, i zapewnił, że użyje dla mnie zaklęcia, aby mój mąż powrócił i pokochał mnie ponownie. po tym, jak zrobiłem wszystko, o co prosił, rzucił zaklęcie i powiedział, że w ciągu 48 godzin mój mąż wróci, myślałem, że to żart, zaśmiałem się i postanowiłem poczekać. O dziwo, jego słowa były prawdziwe. możesz skontaktować się z jego następującymi adresami e-mail; chubygreat@gmail.com lub Whatsapp 2348165965904. skontaktuj się z nim teraz, a twój problem się skończy, ponieważ on jest rozwiązaniem.

    OdpowiedzUsuń
  75. Z wielką radością dzielę się tym fantastycznym świadectwem. Moje życie zmieniło się całkowicie w ciągu 48 godzin. Widzę siebie w lustrze i uśmiecham się. Po raz pierwszy od wieków ufam sobie i swoim zdolnościom. Mam mojego chłopaka z powrotem w moim życiu z pomocą dr Isikolo. Powiedział przepraszam 48 godzin po utworzeniu zaklęcia. Powiedział, że zdał sobie sprawę, że tak naprawdę nigdy nie chciał zerwać, że nie był w stanie poradzić sobie z bagażem emocjonalnym, który cały czas miałem przy sobie. Powiedział, że myślał, że ma negatywny wpływ na moje życie i że najlepiej odejść. Powiedział, że trudno mi cały czas mówić o przeszłości. Oboje sobie wybaczyliśmy. Mam w kieszeni pieniądze, które w końcu są moje. (Mój czek kompensacyjny przeszedł, powiedziano mi, że minęły miesiące. Jestem żywym dowodem na to, co może zrobić dr Isikolo. Bardzo dziękuję dr Isikolo za cudowną rzecz, którą zrobiłeś w moim związku. Jestem teraz bardzo szczęśliwy. Z twoim pomóc oboje byliśmy w stanie zobaczyć i mówić sobie prawdę. Nigdy nie sądziłem, że zaklęcie może pomóc parze, zanim bardzo się z tobą skontaktuję i zainicjowałem to wszystko. Każdy, kto ma problem z relacją, może skontaktować się z dr Isikolo przez e-mail isikolosolutionhome@gmail.com Możesz również Whatsapp go na +2348133261196.

    OdpowiedzUsuń
  76. Dobry dzień ! oto krótka informacja dla wszystkich naszych szanownych klientów ubiegających się o pożyczkę, obecnie jesteśmy w programie pożyczki z przystępnym oprocentowaniem pożyczki.
    Kontakt:

    creditcentercorp.usa@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  77. Nazywam się Betty Oxlade i chcę tutaj podzielić się moją prawdziwą historią życia, w jaki sposób odzyskałam męża z pomocą dr. Ogundele, wspaniałego rzucającego zaklęcia, który w ciągu 24 godzin sprowadził dla mnie mojego męża swoimi mocami. Ma rozwiązanie wszelkich problemów, jeśli potrzebujesz pomocy, możesz skontaktować się z nim za pomocą jego WhatsApp: +27638836445. E-mail: ogundeletempleofsolution@gmail.com. Jest w 100% prawdziwy i potężny.

    OdpowiedzUsuń