CO POWIESIĆ W OKNACH - RZYMSKIE ROLETY - CZYLI URZĄDZAMY WERANDĘ


PROLOG
Radość z posiadania werandy, jako dodatkowego pomieszczenia w domu jest ogromna. Ma jednak swoje minusy- zimą jest zimno, a kiedy już przychodzi lato, okazuje się, że duża ilość okien, może być minusem. Na pewno nie jest tak na każdej werandzie, ale jest tak na tej, którą ja mam okazję zamieszkiwać. Weranda ta powstała z zadaszenia dawnego tarasu gdzieś w okolicach wojny. Najpierw wygladała jak oranżeria (musiała być piękna, choć pewnie mało użytkowa), później dostała dach i drewniane okna. Dla mnie to raj dodatkowego pomieszczenia, który jednak wymagał poprawek. 


Jak zapewne pamiętacie, po naszym wprowadzeniu do domu, weranda dostała nową podłogę i ogrzewanie w postaci pięknej kozy. Tą ostatnią ostatecznie wymieniliśmy na kominek elektryczny. Wszystko już wyglądało bardzo dobrze, tylko moim zgryzem zostały okna. Jak widzicie na zdjęciach, okna okalają całą werandę i jest ich w sumie 10, a każde o szerokości 140 cm. W dodatku dach ułożony jest tak, że niektóre okna znajdują się dokładnie pod nim. 

Co w te okna? 
Na dekorację okien pomysłów było wiele. Brane były pod uwagę schuttersy, przyznam, że to była pierwsza myśl, z której zrezygnowałam a)- z powodu ceny, b)- bo jednak parapet, nie mógł w tym przypadku dalej być użytkowy. Na placu boju pozostały zasłony i rolety. Z zasłon zrezygnowałam od razu, pozostały rolety. I tu sprawa wcale nie wygląda prościej bo rodzajów rolet jest bardzo wiele, ale moje ulubione to rolety rzymskie. 

Rolety rzymskie i ich rodzaje.
Rolety rzymskie kojarzą się najczęściej z prostym brytem tkanin poprzecinanym poziomymi szprosami. I tu okazuje się, że rodzajów rolet rzymskich jest więcej, a w kolekcji na którą finalnie się zdecydowałam (Eco Lifestyle Marcin Dekor) aż cztery! Każdy z nich bazuje na nieco innej technice, co pozwala osiągnąć różne efekty wizualne zarówno przy odsłoniętym, jak i zasłoniętym oknie. 

Najbardziej popularny tym to BACK. Tu tunele znajdują się na tylnej stronie rolety, a dystanse między nimi są takie same, przez co tkanina podczas składania, układa się w równej wysokości fałdy. 

Podobnie konstruowana jest roleta typu Front, jednak tu tunele umieszczone są na wierzchu, co stanowi dodatkowy element dekoracyjny, co wyglada doskonale przy tkaninach gładkich. 

Kolejny rodzaj to Waterfall- tu tunele znajdują się po stronie tylnej, ale odległości między nimi zwiększają się ku dołowi. 

Ostatnia to Cascade- tu tunele rozmieszczone są z tyłu w równych dystansach, od przodu jednak wzbogacają jej wygląd dodatkowe fałdy dekoracyjne. 

Przy wyborze rolet zdecydowałam się na klasyczne rozwiązanie Back, gdzie cały efekt końcowy uzyskuje się przy wyborze tkaniny. Efektem, który chcieliśmy uzyskać to zlicowanie okien ze ścianami po ich zasłonięciu, naturalny jasny wygląd i wybarwienie, jednocześnie ochrona przed światłem a co za tym idzie, przed nagrzewaniem! Udało się to uzyskać wybierając tkaninę z kolekcji Ecolifestyle (nr. art. 5587 kolor light grey) wykonaną w 100% z recyklingu i produkowaną specjalnie dla marki Marcin Dekor



Kiedy przyszły do nas próbki tkanin zachwyciły jeszcze bardziej piękną gamą kolorystyczną i różnicami w strukturach i splotach. Pop prostu piękne. 

Finalnie wybrałam kolor jasny szary, prawie identyczny z kolorem ścian, choć i inne bardzo mnie kusiły. Finalnie, już po zamontowaniu na oknach okazało się, że bardzo dobrze zaciemniają i przy tegorocznych upałach uratowały nam przyjemność z werandowania. 

Montaż
Ponieważ rolety musieliśmy montować bezpośrednio na futrynie okiennej, taki system montażu został zamówiony. Rolety przyszły pięknie zapakowane, opisane wielkościami a przykręcenie uchwytów do okien było dziecinnie łatwe. Parę śrubek, wpięcie w uchwyt i rolety wisiały. 



Na koniec na sznurkach zawiesiliśmy obciążniki i gotowe. 


Sami zobaczcie jak teraz wygląda weranda. Rolety to była zapewne nie ostatnia modernizacja werandy, ale nasza najlepsza! Teraz salon letni zaprasza do czytania książek, spotkań ze znajomymi i letnich obiadów.
















Koniecznie napiszcie, jak podoba się Wam nasz wybór?


Kochani, dziękujemy, 
że odwiedziliście naszego bloga.
Jeśli post podobał Wam się lub był przydatny.
Będzie nam miło, jak pozostawisz po swojej
obecność znak w postaci komentarza.

Dziękujemy i pozdrawiamy
Ania i Beti, czyli dziewczyny z "Pani to potrafi"
POST POWSTAŁ WE WSPÓŁPRACY Z AGACJĄ HSH ORAZ MARKĄ MARCIN DECOR.

WAKACJE WE WŁASNYM OGRODZIE, CZYLI PLAŻA NA TRAWIE

PROLOG

Koszty szybują do góry w zatrważającym tempie. Wszystko drożeje, wyjazd na urlop staje pod znakiem zapytania. No jakiś tydzień uda się wykroić, ale co począć z resztą lata? Odpowiedź wydaje się prosta. Musimy zadbać o nasze miejsca do relaksu i mam tu na myśli konkretnie balkony, tarasy i ogrody. Bo choćby najmniejszy balkon, może przynieść nam ukojenie i odpoczynek.

Jak przygotować miejsce pod basen.

My w tym roku postawiliśmy na dwie główne strefy: grillową z zadaszeniem i wygodną sofą, oraz strefę basenową. O tej pierwszej pisałyśmy TUTAJ. Teraz przyszedł czas na basen. Basen rozporowy mieliśmy już w zeszłym roku, ale przebił się szybko. No nie sam oczywiście, tylko nasza kotka ciągle z niego piła, trzymając się brzegu pazurkami. Dlatego w tym roku postanowiliśmy kupić basen stelażowy! Wybór basenu był prosty i nawet nie dość kosztowny, kupiliśmy taki o szerokości 366 cm i głębokości 76 cm. Oczywiście musieliśmy zainwestowaćjeszcze w chemię basenową, zapas filtrów, folię do zakrywania basenu i siatkę do wyławiania owadów. Co do pokrywy basenowej to w tym roku sprawdza się znakomicie taka w czarnym kolorze, która sprawia, że woda naprawdę jest ciepła, bo szybciej się nagrzewa.



Przy wyborze basenu należy pamiętać o dobrym przygotowaniu podłoża pod basen. U nas usunęliśmy trawę i wyrównaliśmy ziemię pracując z poziomicą. Później wszystko zostało wywalcowane, a na wierzchu wysypane piaskiem. Takim do piaskownic, żeby pod stopami było gładko. Dzięki temu basen stoi prosto i poziom wody jest wszędzie taki sam.

W zeszłym roku nie zrobiliśmy tego właściwie i po paru dniach basen przechylił się na jedną stronę. Przez to nie tylko wyglądał brzydko, ale też zmieniła się wysokość słupa wody i z jednej strony było tylko 50 cm.

Kosz plażowy do ogrodu?

Tegorocznym odkryciem na miarę „urlopowego Nobla”, jest kosz plażowy. Przy okazji robienia projektu balkonu dla naszej klientki, wpadłyśmy na pomysł zaproponowania jej dwóch pojedynczych koszy plażowych. No co Wam powiem, kosz tak mi się spodobał, że musiałam go mieć. I to był strzał w 10!

Kosz wybrałam od polskiej firmy Lilimo.pl mają ogromny wybór jeżeli chodzi o modele i sposoby wykończenia. Nasz kosz to model Capri Double w kolorze antracytowym. Stelaż kosza wykonany został z twardej, ciemnej sosny, która jest bardzo wytrzymała i znakomicie nadaje się na nasze warunki klimatyczne. Plecionka za to wykonana jest z polietylenu, co daje jej wysoką odporność na promienie słoneczne. Do całości dołączony jest pokrowiec, w którym mieszka kosz gdy pada i tam też będzie zimował.








O komfortowym wnętrzu kosza nie muszę pisać, bo widać to na zdjęciach. Kiedy siedzi się w środku otula nas błoga cisza, a to dzięki konstrukcji kosza. Miękkie poduszki dbają o wysoki komfort siedzenia, a wszystkie pokrowce można zdejmować do prania. Wewnątrz kosza znajdziemy cztery wygodne kieszonki na telefon, gazetę lub książkę. Małe boczne stoliki pozwolą spokojnie odłożyć okulary czy postawić drinka.Rozkładany daszek dba o ochronę przed słońcem, a podnóżki o komfort drzemki. Tył kosza można swobodnie odchylić (aż do ok. 75°), czy to do opalania czy spoczynku.

Tego typu kosze występują w różnych rozmiarach i kombinacjach. Są jednoosobowe i trójki dla większej rodziny. Możecie ustawiać je bez problemu na tarasie czy balkonie.

Jednym słowem takie kosze powinny być rozdawane na receptę!

Do wszystkiego dokupiłam jeszcze dywan ogrodowy, bo przy tych upałach z trawy pozostały tylko strzępki, a już od lat nie marnuję wody na jej podlewanie. Robię to tylko gdy mam zapas deszczówki, ale i z tą w tym roku krucho. Nie mogło też zabraknąć dmuchanego flaminga, bo bez tego urlop wydawałby mi się niepełny!

Teraz każdą wolną chwilę spędzam w basenie, albo czytając książkę w koszu który stał się już nie tylko plażowym, ale i koszem ogrodowym.


Kochani, dziękujemy, 
że odwiedziliście naszego bloga.
Jeśli post podobał Wam się lub był przydatny.
Będzie nam miło, jak pozostawisz po swojej
obecność znak w postaci komentarza.

Dziękujemy i pozdrawiamy
Ania i Beti, czyli dziewczyny z "Pani to potrafi"
POST CZĘŚCIOWO SPONSOROWANY 

DIY - JAK ODNOWIĆ STARE DRZWI, CZYLI METAMORFOZA WEJŚCIA DO DOMU


PROLOG
Drzwi wejściowe do domu to nasza wizytówka, czy tego chcemy, czy nie, to tak jest. Goście, którzy przychodzą do nas w odwiedziny, przez te pierwsze sekundy w oczekiwaniu na wpuszczenie do środka, przyglądają się temu co widzą. A w moim przypadku widzieli, brzydkie piwniczne drzwi, choć umieszczone na parterze. W kwestii wyjaśnienia dodać muszę, że drzwi (jak i cały dom) mają ponad 100 lat, a to wejście pierwotnie miało charakter ściśle gospodarczy. Usytuowane obok garażu, nie mają ani pięknej formy ani klasy drzwi wejściowych willi z lat 30 XX w. Jednak po podziale domu na dwie części, te właśnie drzwi, stały się naszym głównym wejściem. 


ETAP I 
CZYLI USUWAMY STARE POWŁOKI MALARSKIE
Pierwszym krokiem przy renowacji starych drzwi jest usunięcie starych powłok malarskich. Do tego celu najlepsza jest opalarka. Można ją kupić w sklepach budowanych już za kilkadziesiąt złotych, urządzenie to działa trochę jak suszarka, która wytwarza bardzo gorące powietrze. Pod jego wpływem farby i lakiery kurczą się i na ich powierzchni powstają charakterystyczne bąble. Ciepłą jeszcze warstwę zeskrobuje się delikatnie za pomocą szpachelki. Jeżeli chodzi o szpachelką to sprawdzają się tu szpachelki „sztywne”. Stare farby olejne schodzą bardzo łatwo, nawet jeżeli mamy 3 i więcej warstw farby







UWAGA: Ważne by opalarki nie trzymać zbyt blisko czyszczonej powierzchni, gdyż można spalić farbę i zniszczyć znajdujące się pod nią drewno.

ETAP II
SZLIFOWANIE
Po opalaniu przyszedł czas na szlifowanie. Za pomocą szlifierki elektrycznej usunięte zostały resztki farby. Dzięki użyciu szlifierki oscylacyjnej „trójkątnej”, udało się łatwo doczyścić rowki i trudno dostępne zagłębienia. Najpierw użyliśmy papieru o gradacji 80, a następnie przeszliśmy do 220. 
ETAP III
ODPYLANIE
Po szlifowaniu, przed malowaniem powierzchnię trzeba koniecznie odpylić. 

ETAP IV
MALOWANIE
Ponieważ drzwi nie mają zadaszenia i narażone są na czynniki atmosferyczne takie jak deszcz czy śnieg, konieczna była odpowiednia farba. Dlatego też z farb dostępnych na rynku postawiłyśmy na Lazura Kryjąca Polski Klimat od V33. Lazura ta nie tylko dekoruje i zabezpiecza nowe drewno ale również doskonale kryje to stare i poszarzałe. 



Farba jest oczywiście mrozoodporna i elastyczna, nie łuszczy się pod wpływem niskich temperatur. Pozwala drewnu oddychać oraz pracuje wraz z drewnem podczas zmian spowodowanych wilgocią.


Jeżeli chodzi o kolory to sprawa wygląda też bardzo dobrze. Lazura Kryjąca Polski Klimat V33 występuje w 9 stonowanych odcieniach szarości i brązów. Nakładać można ją zarówno pędzlem jak i wałkiem. Przy drzwiach z ozdobnikami najlepiej stosować oba sposoby. W narożnikach i przy zdobieniach malujemy pędzlem a powierzchnie płaskie łatwiej pokryć wałeczkiem. My użyłyśmy pędzla. Ostateczny efekt kolorystyczny zależy od gatunku drewna, jakości podłoża oraz ilości naniesionych warstw. Ponieważ drewno użyte do produkcji drzwi to sosna (niestety w tym przypadku niezbyt estetyczna), konieczne okazały się 3 warstwy, by całkiem je pokryć. 

FINISZ
Na koniec pomalowany został zamek. Dodałam jeszcze wieniec, tabliczkę powitalną oraz rośliny. Teraz wejście wygląda bardziej zachęcająco i o wiele lepiej. Może dodam jeszcze ławeczkę, żeby można było przysiąść tak w stylu amerykańskim? Co myślicie?







Kochani, dziękujemy, 
że odwiedziliście naszego bloga.
Jeśli post podobał Wam się lub był przydatny.
Będzie nam miło, jak pozostawisz po swojej
obecność znak w postaci komentarza.

Dziękujemy i pozdrawiamy
Ania i Beti, czyli dziewczyny z "Pani to potrafi"
Materiał powstał we współpracy z marką V33