REMONTA STAREGO DOMU - ŁAZIENKA

30.12.21 Pani to potrafi 11 Comments


PROLOG
Jak już pisałyśmy remont starego domu na wsi zaczął się właśnie od łazienki. Często mówi się o trudnościach i kłopotach wynikających z remontu łazienki w nowym domu, ale to remont łazienki w starym domu, wymagać będzie od nas, o wiele, wiele więcej. Trzeba przygotować się na rozbiórkę i niespodzianki w postaci wilgoci, grzybów i nierównych ścian, o podłogach nie wspominając. Przy takim remoncie trzeba nie tylko wiedzy ale i specjalistycznych materiałów, bo bez tego ani rusz! 

REMONT TAK, ALE Z GŁOWĄ
Remont starego domu wymaga sporej wiedzy lub doświadczenia - a co jeśli dość sporo chcemy zrobić sami? Zostaje nam literatura, internet albo porady specjalistów, tu miałyśmy szczęście, w rodzinie mamy kilku inżynierów i to od budownictwa. Na dodatek naszym Partnerem w tym projekcie została firma BOSTIK, której doradcy służyli nam fachowymi poradami i tu uwaga: ta opcja jest dla każdego klienta, których chce skorzystać z produktów ich marki - wystarczy zadzwonić na infolinię! Kochani przyznamy, że to jest bardzo pomocne przy remoncie! 

STARY DOM, STARE MURY...
Jak już wspominałyśmy, remontowana łazienka znajduje się w stuletnim domu, w którym fundamenty i ściany (do połowy), wykonane są z kamieni, reszta ścian (na szczęście), postawiona jest ze zdrowej cegły. Budynek podczas budowy, wpasowany został w podnóże skarpy (okolica usiana jest wzgórzami), tak więc pomimo wykonanego przed laty zewnętrznego drenażu, wilgoć w domu jest obecna. Dzieje się tak dlatego, że w starym budownictwie nie stosowano materiałów izolacyjnych. A ponieważ budynek nie ma piwnicy a fundamenty są dość płytkie, mamy tu do czynienia z wilgocią kapilarną, która w głównej mierze bierze się z wód gruntowych, które podciągane są w górę suchych części budynku. Krystalizacja soli oraz zróżnicowane temperatury powodują uszkodzenie ścian. Dodatkowo, proces ten jest potęgowany przez szereg innych czynników: jak wody opadowe czy wilgoć występująca w domach, szczególnie tych nieogrzewanych. 

BRUDNA ROBOTA
Zanim powiła się ekipa, do prac ruszyliśmy sami - zaczęliśmy od demolki.  Skucie starych płytek (ale nie tych oryginalnych, bo ich już nie było) i przedwojennych wapiennych tynków, zajęło nam kilka dni. Dodatkowo usunęliśmy luźne fugi (zaprawa między kamieniami i cegłami). 


UWAGA: Jak doradził nam inżynier budownictwa, fug (zaprawy/wypełnienia) nie należy wybierać więcej niż do 1/3 głębokości muru! 

Dodatkowo wyczyściliśmy szczotkami stalowymi ściany, w ruch poszedł też odkurzacz budowlany - bez niego byłoby trudniej. Łącznie z pomieszczenia wynieśliśmy ponad 3 tony gruzu, zapakowane w 25 kg worki - więc było tego trochę. 

WALKA Z GRZYBAMI
Pomimo, że budynek stał nieogrzewany ponad 20 lat, nie było w nim widocznych wykwitów grzybów, i ku zdziwieniu speców od budowlanki, nie było czuć w nim wilgoci. Jednak dla pewności ściany na poziomie kamienia i miejsce łączenia ich z cegłą, zostały posmarowane preparatem niszczącym pleśnie i grzyby na rynku dostępnych jest wiele produktów (np. Pleśniotox E, Mycetox M, Boramon, Savo). 

UWAGA: Przy aplikacji takiego typu środków trzeba koniecznie zaopatrzyć się w porządną maskę i gumowe rękawice ochronne! 

CZAS NA ZAPRAWĘ HYDROTECHNICZNĄ
Kolejnym krokiem (jeszcze bez ekipy remontowej) było uzupełnienie wyjętych i brakujących fug między kamieniami, tu w ruch poszła zaprawa cementowa z dodatkiem środka uszczelniającego (wodoodpornego). 


Tu zdradzimy dobrą radę, tego typu wypełnienie najlepiej wykonać ręcznie przy użyciu pacy i wąskiej szpachelki (o rękawach murarskich i innych pistoletach lepiej zapomnieć).




Po wyschnięciu zaprawy w fugach (należy odczekać kilka dni) posmarowaliśmy całość ściany zaprawą hydrotechniczną. Czynność tą powtórzyliśmy trzy razy (ważne, żeby zaprawa miała konsystencję gęstej śmietany), smarowaliśmy ją w odstępach 4-6 godzin. Użyliśmy preparatu FLEX SCHLAMME K11 GRAU. Preparat stosuje się do zabezpieczania ścian i murów przed działaniem wody i wilgoci, nie tylko po stronie wewnętrznej, ale również od strony zewnętrznej (tam, gdzie istnieje bezpośrednie narażenie na działanie wody, w tym również wody pod ciśnieniem). Do nakładania substancji użyliśmy pędzla tzw. ławkowca, czynność nie jest trudna i praca poszła dość sprawnie.



PRZYGOTOWANIE DO TYNKOWANIA
Na tym etapie przywitaliśmy już profesjonalną ekipę, i zanim zabrała się za kładzenie tynków renowacyjnych, konieczne było wykonanie warstwy szczepnej czyli tzw. „obrzutki”. Wybraliśmy produkt Bostik SPRITZBEWURF WTA , który jest uniwersalną obrzutką tynkarską, stosowaną jako podkład pod tynki mineralne. Charakteryzuje się doskonałą przyczepnością do podłoży mineralnych. Po wyschnięciu i związaniu, zaprawa jest odporna na mróz i sól.


TYNKI RENOWACYJNE
czyli gładzi nie będzie
Ekipa remontowa przy użyciu agregatu, nałożyła na wszystkie ściany tynk renowacyjny, tu wybrałyśmy produkt TYNK RENOWACYJNY biały SANIERPUTZ WEISS, który jest tynkiem renowacyjnym o wysokiej przepuszczalności pary wodnej, oraz zdolności do kumulowania soli. Ze względu na swoje właściwości regulujące wilgoć, zapobiega tworzeniu się wilgoci kondensacyjnej, a na dalszym etapie - pleśni i grzybów na powierzchni. Chroni przed stratami ciepła. Ma jeszcze jedną ważną zaletę - bardzo szybko schnie!



NOWA POSADZKA 
Ze względu na dużą powierzchnię łazienki 10 mkw. i spad ok 5 cm. Zdecydowaliśmy się na wykonanie posadzki z betonu konstrukcyjnego, a później na wykonanie wylewki samopoziomującej. Tu wybraliśmy Zaprawę Samopoziomującą SL C960 XL, ten produkt jest gruboziarnistą, jednokomponentową zaprawą samopoziomującą, na bazie specjalnych cementów. Ta masa, wysokiej jakości, daje wykończenie powierzchni umożliwiające bezpośrednie klejenie wszelkich pokryć podłogowych. Ponieważ ekipa perfekcyjnie położyła posadzkę betonową, to wylewka była tylko cienką warstwą wyrównującą, szczególnie, że na podłodze ma pojawić się wymagająca równych powierzchni mozaika.


A CO Z KAMIENIAMI
czyli stawiamy dwie ścianki
Na dwóch ścianach, tam gdzie były widoczne kamienie, został przez ekipę postawiony stelaż pod płytę budowlaną, lepiej nie stosować tu płyty regipsowej (nawet tej przystosowanej do łazienek). Pamiętamy o wilgoci! 



Na łączeniach płyt i płyt z podłogą i na łączeniach płyt, ekipa użyła elastycznej taśmy uszczelniającej do naroży Bostik Ardatape 120 Flex. 


STREFA WANNY
Czyli uszczelnień ciąg dalszy! 
Także strefa, gdzie ma stanąć wanna wolnostojąca, została dodatkowo uszczelniona czyli posmarowana elastyczną zaprawą uszczelniającą, tu wybrałyśmy produkt Ardatec 2K Flex. Jest on dwuskładnikowy - składa się z komponentu proszkowego oraz płynnego. Po związaniu jest wodoszczelny, elastyczny, stabilny, wytrzymały i odporny na mróz oraz maskujący rysy. Zabezpiecza przed wodą podciągającą kapilarnie.


Wszystkie te czynności, choć wydają się bardzo pracochłonne są konieczne, by łazienka cieszyła nas jeszcze przez długie lata, bez wilgoci i niespodzianek. Teraz pomieszczenie jest już gotowe do położenia płytek, białego montażu, a efekt końcowy zaprezentujemy w kolejnym materiale.


A Jeśli chcecie poczytać więcej o projekcie samej łazienki - zajrzyjcie TUTAJ


Kochani, dziękujemy, że odwiedziliście nas.
Jeśli post podobał Wam się lub był przydatny, 
będzie nam miło, jak pozostawisz po swojej
obecność znak w postaci komentarza.

Dziękujemy i pozdrawiamy
Ania i Beti, czyli dziewczyny z "Pani to potrafi"
#WSPÓŁPRACA
Materiał powstał przy współpracy z marką BOSTIK 

11 komentarze:

DIY - SZYBKA METAMORFOZA SYPIALNI - WPROWADZAMY NOWY LOOK - TAPICEROWANA ŚCIANKA

22.12.21 Pani to potrafi 10 Comments


PROLOG
Sypialnia to najbardziej intymna część domu. Przynajmniej w normalnych warunkach, bo u mnie sypialnia znajduje się w salonie. Pisałyśmy już o tym w cyklu „remont starej willi”. Tak się złożyło, że willa choć metrażem spora, to nie miała wystarczającej ilości pokoi, czy jak to w amerykańskich programach mówią - sypialni. 

Stanęliśmy przed trudnym wyborem: albo będziemy musieli ulokować dziewczyny w jednym pokoju i otrzymamy swoją sypialnię, albo wymyślimy coś innego. O dzieleniu pokoju, pannice nawet nie chciały słyszeć, więc nie pozostało nam nic innego, jak spać w salonie.


SYPIALNIA NA SZYBKO
Rozwiązaniem problemu stało się podzielenie salonu na pół i zbudowanie lekkiego przepierzenia z drewna i poliwęglanu. Gdyby ktoś był zainteresowany, to TUTAJ znajdzie pełny artykuł. Jak też wspominałam wcześniej, ścianę sypialni stanowiły piękne szklane drzwi, które trzeba było w tej sytuacji zlikwidować i wygłuszyć, tak by oddzielić pokój dziecięcia od sypialni rodziców. Wtedy, kiedy się wprowadzaliśmy, zrobiłam wielki zagłówek i obiłam go tkaniną w retro róże. W tamtym momencie wydało się to dobrym pomysłem. Jednakże tego typu tkanina, w tak dużym kawałku (dla przypomnienia panel ma 2,5m wysokości i 2,8m szerokości), bardzo mocno wpływa na wygląd i odbiór pomieszczenia. 


Na początku uznałam, że tkanina podkreśli rustykalny charakter mieszkania, ale to nie był dobry pomysł. Postanowiłyśmy to zmienić i wprowadzić więcej klasyki do mojej małej sypialni. Myślę, że mąż też odetchnął z ulgą, gdy postanowiłam pożegnać się z tym kwiatowym wzorem. 

CO TERAZ, CZYLI JAKĄ TKANINĘ WYBRAĆ?
Jak już zapewne zauważyliście, ogromne znaczenie ma rodzaj i kolor tkaniny. Dlatego przy wyborze kierowałyśmy się nie tylko właściwościami tkaniny, ale i jej strukturą. 

Wybrałyśmy tkaninę PIUMINO od Italsenso. Jest to tkanina wyjątkowo miękka i przyjemna w dotyku, przypominająca krótkie runo owcy, zaraz po strzyżeniu. O takiej tkaninie mówimy „tkanina typu boucle”. Mimo delikatności w odbiorze sensorycznym, jest tak naprawdę gruba i mięsista w chwycie. Tkanina ta posiada też certyfikat: „Trudnozapalność EN 1021 część 1”, a to przy doborze tkanin do wnętrza domu, jest bardzo ważne, bo gwarantuje nam trudnopalność. No nigdy nic nie wiadomo! 

Oczywiście nie można zapominać o tym, że w sypialni się śpi i to czy tkanina zawiera substancje toksyczne jak np. formaldehyd, jest bardzo ważnym aspektem dla naszego zdrowia. Oczywiście, tkanina ta, jak większość od Italsenso, jest certyfikowana znaczkiem „HCHO free” , co oznacza, że materiał jest wolny od szkodliwych substancji. 


Jeżeli chodzi o kolory to tkanina PIUMINO występuje w 39 kolorach, więc jest w czym wybierać. Ponieważ sypialnia to pomieszczenie, w którym chcemy się zrelaksować i dobrze się wysypiać, postanowiłyśmy wybrać kolor uniwersalny, spokojny, ale z charakterem. I taka jest właśnie PIUMINO 8 - piękny szary odcień, który doskonale współgra z kolorami drewna i białymi dodatkami, tworząc kojącą kompozycję i przytulne wnętrze. 

SZYBKA ZMIANA TAPICERKI
Czyli metamorfoza sypialni w trzy godziny
Zmiana tkaniny na panelu okazała się prosta. Wystarczyło tylko zdemontować panele i obłożyć je nową tkaniną. Raz, dwa, trzy i wszystko było gotowe. Nie usuwałyśmy starej tkaniny a nowy materiał, ułożyłyśmy na poprzednim. To zaoszczędziło nam czasu i pracy, a co dwie warstwy tkaniny to nie jedna i teraz panele jeszcze lepiej wygłuszają dźwięki. Tapicerowanie krok po kroku znajdziecie TUTAJ. 


KROK 1 - KLEJENIE



KROK 2 - DOCINANIE TKANINY 


KROK 3 - MOCOWANIE TKANINY 


KROK 4 - MOCOWANIE WIGOFILU






ZMIANY WE WNĘTRZU - NOWE DODATKI!

Przy tej okazji postanowiłyśmy wprowadzić jeszcze kilka zmian we wnętrzu. Na środkowym panelu, przykręciłyśmy haczyk, tak by można było na nim powiesić okrągłe lusterko. Pojawiły się też nowe szafki nocne. Lampki dostały nowe abażury i teraz prezentują się znakomicie. 




Wszystkie prace wraz z pokryciem paneli nową tkaniną, zajęły nam niecałe 4 godziny. Zmiana niewielka, ale różnica ogromna. Co o tym sądzicie? 










Kochani, dziękujemy, że odwiedziliście nas.
Jeśli post podobał Wam się lub był przydatny, 
będzie nam miło, jak pozostawisz po swojej
obecność znak w postaci komentarza.

Dziękujemy i pozdrawiamy
Ania i Beti, czyli dziewczyny z "Pani to potrafi"
#WSPÓŁPRACA
Materiał powstał przy współpracy z marką ITALVELUTTI
producenta tkanin z kolekcji  ITALSENSO

10 komentarze:

JAK URZĄDZIĆ ŁAZIENKĘ W STYLU MODERN FARMHOUSE?

15.12.21 Pani to potrafi 11 Comments

PROLOG
Remont starego domu na wsi zaczął się od… łazienki. No oczywiście, że najpierw było projektowanie całości, kładzenie nowej elektryki w całym domu, budowa szamba i rozprowadzenie kanalizacji, bo jak wiadomo bez tego to ani rusz. Ale ten właściwy remont, w którym można planować jakie elementy wybrać, by stworzyły spójną całość, zaczął się właśnie od łazienki. 

Jeśli myślicie, że urządzanie łazienki w nowym domu/mieszkaniu jest trudne, to kapitalny remont łazienki w starym domu na wsi, wymaga zaangażowania i wysiłku w dwójnasób. Niestety przy remoncie pomieszczenia, które nie trzyma ani pionów, i poziomów, a na dodatek jest tam spora wilgoć, trzeba nie tylko wiedzy ale i specjalistycznych materiałów. Ale o tym napiszemy w kolejnym poście. Dzisiaj chcemy pokazać Wam co wybrałyśmy do projektu i dlaczego tak kochamy styl Modern Farmhouse. 

O STYLU SŁÓW KILKA
Pomysłów na to wnętrze było kilka, chociaż od początku wiedziałyśmy, że będzie to styl Modern Farmhouse, to zacząć trzeba było od układu funkcjonalnego. Łazienka ta, to pomieszczenie o powierzchni 10 mkw z oknem. Metraż dość duży, ale jak się okazuje do projektowania, wcale nie taki łatwy. 

Ale zacznijmy od samego stylu Moden Farmhouse, który jest bardzo popularny na zachodzie i coraz bardziej popularny także u nas. Ma już wielu zwolenników, do których my również się zaliczamy.  W stylu MHS chodzi o mieszankę starego z nowego, tak aby zapewnić komfortową, kojącą atmosferę. Dobrze by też było, żeby wnętrze wypełnione było naturalnym światłem. 

W łazience w stylu Modern Farmhouse, powinny się znaleźć m.in:
  • -  białe (szare, naturalne) płytki typu cegiełki, klasyczne lub imitujące panele ścienne, 
  • - czarne, matowe i metalowe elementy - mogą to być baterie umywalkowe i wannowe, uchwyty, okucia czy dodatki,
  • -  drewniane meble np.  szafka pod umywalkę. 
  • -  stare elementy dekoracyjne: słoje, lustra, pojemniki, wiaderka etc.,
  • -  wanna wolnostojąca (np. z relingiem na zasłonę prysznicową) 
  • -  duża ceramiczna umywalka 

UMYWALKA GIGANT
czyli druga wanna w łazience?
Wszystko zaczęło się tak naprawdę od umywalki, wypatrzonej gdzieś w sieci, a nie była to tradycyjna umywalka, tylko duża, głęboka o prostej formie tzw. rynnowa zwana też potocznie „korytem" (trough sinc). Pierwsza myśli, że tak duża ceramiczna umywalka, będzie kosztowała sporo… Jakie było nasze zaskoczenie, gdy okazało się, że jest to zlew gospodarczy polskiej marki KOŁO (grupa Geberit), model Madison. Umywalka nie jest mała, bo ma aż 90 cm szerokości, mam też siostrę o wymiarach 120 cm (ją pokażemy już niebawem w projekcie pralni). Jej niebywałą zaletą jest prosta klasyczna forma, nawiązująca do zlewów farmerskich, co idealnie wpisuje się klimat łazienki w wiejskim domu. 

Jeżeli jesteśmy już przy ceramice, to do kompletu wybrałyśmy jeszcze stelaż podtynkowy z TECHNIC GT z systemem Smart Fresh z podwieszaną miską Nova Pro Premium, oraz piękną, dużą, owalną wannę model Clarissa (podpatrzoną u naszej koleżanki Kasi z Conchita Home).



SZAFKA Z DUSZĄ
Czyli 3 podejścia do zakupu „tej jedynej”
To miał być wyjątkowy element w łazience, wiedziałyśmy że znalezienie tej właściwej wiązać się będzie z przeszukiwaniem giełd staroci, scrollowaniem olx’a i portali aukcyjnych. 
Jakie było nasze zaskoczenie, gdy przy pierwszej wizyty na targu staroci zobaczyłyśmy ją w pięknym słońcu!. Wymiar się zgadzał, kolor, jednym słowem była stanie idealna. Niestety cena okazała się za wysoka, więc nie kupiłyśmy jej. 
Szukałyśmy dalej. Po jakimś czasie, na OLX trafiłyśmy na bardzo podobną i to za 1/5 ceny tej poprzedniej! Radość i choć była bez blatu (ale to nie był problem), postanowiłyśmy szybko ją kupić. Sprzedawca był dogadany, wszystko zostało umówione: płatność, czas i sposób odbioru. Tuż przed samym wyjazdem, jeszcze krótki kurtuazyjny telefon, żeby facet wiedział, że się zbliżamy i co słyszymy w słuchawce? A to dzisiaj nie był Pani mąż??? Jednym słowem ktoś ją przechwycił, bardzo nieładnie, ale takie jest życie. 
Miesiące mijały. Ponowna wizyta na wrocławskiej giełdzie staroci „Pod Młynem” i radość, wypatrzyłyśmy aż 4 piękne komody. I to był kolejny dylemat - którą wybrać? A żeby było śmieszniej, jedna z nich, to była ta pierwsza komoda, którą wtedy widziałyśmy. Były ostre negocjacje cenowe i mamy ją!


Przeróbką pod montaż umywalki zajął się nasz stolarz Darek z @OnlyHome, jeśli chcielibyście zobaczyć tutorial jak to zrobić - koniecznie napiszcie, pokażemy to krok po kroku.

BIŻUTERIA W ŁAZIENCE
czyli wybieramy armaturę sanitarną
Projekt łazienka to projekt niebanalny, utrzymany w stylu Modern Farmhouse, dlatego bardzo ważny jest tu każdy element. Wszystko musi ze sobą współgrać i tworzyć spójną całość. Nie od dziś wiadomo, że kształt i kolor (o funkcjonalnościach nie wspominając), są wręcz kluczowe i mają ogromny wpływ, na końcowy wygląd łazienki. 


Dlatego tak ważny jest odpowiedni wybór. 
Kolekcję „TEMISTO” od DEANTE skradła nasze serca już dawno, poznałyśmy ją przed paru laty na targach WARSAW HOME w Warszawie i od tej pory czekałyśmy tylko na odpowiedni moment, by móc jej użyć. Do naszego projektu wybrałyśmy dwie baterie dwuuchwytowe: baterię umywalkową podtynkową oraz natynkową baterię wannową z zestawem prysznicowym.

Temisto to kolekcja niebanalna: z jednej strony bardzo nowoczesna forma, ale z nutką retro (kształt pokręteł, linia wylewki). To jeden z lepszych przykładów połączenia stylu, nowoczesnych technologii i doskonałego designu. Baterie Temisto występują w trzech kolorach: mosiądz, chrom i nero, ale my oczywiście wybrałyśmy wykończenie w pięknej matowej czerni. 

Dzięki innowacyjnej technologii (electroplating) powłoka jest nie tylko bardzo elegancka, ale także wyjątkowo trwała. Korpus baterii wykonany jest z najwyższej jakości mosiądzu, dodatkowo baterie te, wyposażone są w ruchomy perlator (HONEYCOMB), który napowietrza strumień wody, a to daje nam oszczędność i podejście ekologiczne, na którym bardzo nam zależy. 

GRZEJĄCE CUDO
czyli zawsze ciepłe ręczniki…
Ponieważ dom ma pełnić funkcję domku letniskowego i nie ma w nim stałego ogrzewania centralnego, było jasne, że albo zamontujemy matę elektryczną, ale grzejnik elektryczny. Wybrałyśmy wariant drugi, i tak wypatrzyłyśmy grzejnik marki TERMA, model RETRO.


Konstrukcja grzejnika oparta jest na okrągłych profilach stalowych, połączonych za pomocą toczonych kul -  kształtem i wielkością idealnie wpisywał się w stylistkę łazienki. 

Ze względu na wielkość pomieszczenia zdecydowałyśmy się na największy wymiar 1500 x 50 cm. Pozostało tylko wybrać kolor, w pierwszej chwili nasz wybór to był kolor (jedyny właściwy ;) - czyli czarny! Jednak finalnie padło na kolor Bright Copper. Mówi się, że armatura to biżuteria dla łazienki, więc tak piękny grzejnik, to chyba będzie ta markowa torebka ;-) 

Na rynku jest wiele ciekawych grzejników retro, niestety ich ceny są oszałamiające, dlatego zdecydowałyśmy się na polską markę TERMA, bo cena była przystępna, a firma działa prężnie od 30 lat dostarczając grzejniki do około 40 krajów świata na czterech kontynentach, a wszystko to ze znakiem Made in Poland. Grzejnik jest wykonany ze stali, wyposażony w grzałkę elektryczną pozwalającą na użytkowanie grzejnika niezależnie od sezonu grzewczego.

GLAZURA
czyli co na ściany i podłogę? 
Wybór płytek naściennych, być może stanowił by problem (ból wyboru i możliwości), na szczęście nowości z kreacja Macieja Zienia dla marki TUBĄDZIN, wypatrzyłyśmy na relacji z Targów Bolonskich i wiedziałyśmy, że musi się znaleźć w tym projekcie. 


Piękne ryflowane, matowe płytki z kolekcji TIMELESS, do tego wysokie listwy ścienne (przypodłogowe) i zamykający wszystko dekor. Klasa sama w sobie, a te płytki idealnie wpisały się w projekt łazienki w stylu Modern Farmhouse. 


Na podłogę wybrałyśmy gresową mozaikę „FASHION 2” z najnowszej kolekcji. Połączenie matowego gresu z gresem szkliwionym to elementem który najbardziej przykuje naszą uwagę po wejściu do łazienki, wokół niej zastosowałyśmy czarną otaczającą bordę. Podłoga to klasyka, która nigdy się nie znudzi, to ona będzie tu największą ozdobą, choć pięknych i klimatycznych elementów, nie będzie w niej brakować. 


OPRAWY OŚWIETLENIOWE
Czyli kontakty i włączniki 
Jak nas znacie, wiecie, że lubimy współpracować z lokalnymi firmami i mamy ich w swoim projekcie aż dwie. Pierwszą z nich jest marka VECTIS, której oprawy oświetleniowe wypatrzyłyśmy w sieci. Ich seria ROUND - to było to! Ponieważ we wnętrzu mamy powtarzający się element „koła” i nie chodzi tylko o producenta armatury ;-) ale także figurę geometryczną pojawiającą się w elementach baterii, oświetlenia, czy glazury - wybór był więc oczywisty. 


Jak widzicie włączniki nawiązujące do stylistyki retro (posiadają system dźwigniowy) i wpisały się idealnie w stylistkę łazienki. Ramki wykonane z aluminium malowanego proszkowo, dźwigienki z duraluminium. Detale i precyzyjne dopasowanie magnesowe ramki do osprzętu elektrycznego, aż nie do uwierzenia, że jest to produkt polski! 


OŚWIETLENIE
Wybór oświetlenia nie jest prosty, zwłaszcza gdy ma wpisać się w konkretny projekt. My szukałyśmy czegoś unikatowego, lamp, które nie tylko dodadzą charakteru, ale będą prawdziwą ozdobą. Kinkiety Dalt (Aromas del Campo) wpisywały się idealnie w projekt. Są to tego typu kinkiety, które wyglądają jak za „milion monet”, a ceny mają naprawdę przystępne, co jest o tyle zaskakujące, bo nie jest to masowa produkcja, a materiały z których są wykonane - to najwyższa jakość (np. marmur). 



W lampie "Delt" górna kula wykonana jest z matowego szkła, a dolna z marmuru! Przepięknie wyglądają i doskonale wpisują się w projekt: marmur nawiązuje do marmurowego blatu znajdującego się na szafce, a owalne elementy nawiązują do elementów armatury i opraw oświetleniowych. W projekcie znajdzie się także lampa Ambor, również o okrągłej formie.

EPIOLOG
Kochani, na efekt końcowy musicie jeszcze troszkę poczekać, bo prace wykończeniowe lekko się przesunęły, jak to bywa na budowach, szczególnie w obecnych czasach, kiedy na materiały budowlane czeka się dłużej niż na fachowca. Przyznamy, że same nie możemy doczekać się efektu końcowego - my już go widzimy oczami wyobraźni, a Wy? 


Kochani, dziękujemy, że odwiedziliście naszego bloga.
Jeśli post podobał Wam się lub był przydatny, 
będzie nam miło, jak pozostawisz po swojej
obecność znak w postaci komentarza.

Dziękujemy i pozdrawiamy
Ania i Beti, czyli dziewczyny z "Pani to potrafi"
#WSPÓŁPRACA
Materiał powstał przy współpracy z markami: 
GEBERIT, DEANTE, TERMA, TUBĄDZIN, AROMAS DEL CAMPO, VECTIS

11 komentarze:

STARY GRZEJNIK ZUPEŁNIE JAK NOWY! RENOWACJA ŻELIWNEGO GRZEJNIKA

13.12.21 Pani to potrafi 11 Comments


PROLOG
O mini biurze z pokojem dla gości, pisałyśmy już jakiś czas temu. Zaplanowałyśmy tam wiele rzeczy: boazerię angielską, szafkę w stylu industrialnym od Your Home Story, odnowienie rattanowego fotela i montaż nowego grzejnika plain od marki Terma. Projekt się rozciągnął w czasie i nie wszystko udało się na razie zrealizować - życie zaskakuje! Narazie udało mi się położyć panele angielskie na ścianach, pomalować i umeblować. Okazało się, że nie mogę zamontować mojego wymarzonego grzejnika, bo równałoby się to z wielkim remontem i pruciem rur ze ścian! Na to w tym momencie nie mogłam sobie pozwolić. Po dłuższym tentegowaniu, postanowiłam odnowić grzejnik znajdujący się na miejscu. Dzięki temu nowy, żeliwny grzejnik powędrował w miejsce gdzie każdy może podziwiać jego piękno (nie, nie do muzeum, tylko do holu gdzie mieści się biuro męża), a stary grzejnik postanowiłam odnowić.

STARY ALE JARY!
Czyli odnawiamy 100-letni grzejnik.


KROK 1
USUWANIE STAREJ FARBY

Próba 1 -  OPALANIE
Pierwszym etapem było pozbycie się starej farby. Pikuś pomyślałyśmy, uzbrojone w opalarki i szpachelki ruszyłyśmy do boju. Grzałyśmy, grzałyśmy i nic! Farba ani drgnęła. Nie wiem czym pomalowany był grzejnik, ale cholerstwo trzymało się mocno. 


Próba 2 -  CHEMIA
Na drugi ogień poszła chemia, czyli płyn do usuwania starych powłok malarskich… i efekt był taki sam, czyli żaden. Farba nawet nie zaczęła się  rozpuszczać. Powiało grozą...

Próba 3 (i ostatnia) - MŁOTOKOWANIE
Pozostała nam stara, sprawdzona metoda czyli młotkowanie. Nie jest to oczywiście fachowa nazwa, ale używam jej na potrzeby tego artykułu. Okazało się, że pod wpływem uderzeń młotka, farba dość szybko odpryskuje i udaje się ja usunąć. Oczywiście łatwiej by poszło, gdybyśmy zdjęły grzejnik ze ściany, ale kto by tam sobie ułatwiał :) 

Dwa młoty, dwie szpachelki, cztery ręce i po 3 godzinach farba została usunięta! Co prawda nie wiem jak znieśli to sąsiedzi, bo "łupanie" młotkiem było dość hałaśliwe, ale na szczęście skarg nie było! :)


Po obłupaniu farby, oczom naszym ukazał się piękny grzejnik z zachowanymi oryginalnymi napisami na zaślepce. Farby leżącej na podłodze było prawie po kostki (oczywiście przesadzam lekko), ale było jej dużo, co świadczyć mogło o wielu warstwach, które zgromadziły się na przestrzeni tych 100 lat. Ach gdyby ta farba mogła mówić - pewnie odpowiedziałaby niejedną fascynującą historię. Z nutką nostalgii, powędrowała jednak do śmietnika. Teraz można było już zacząć malowanie. 

PS. Obie tak się wkręciłyśmy w to młotkowanie, że nie zrobiłyśmy ani pół zdjęcia z młotkiem w ręce ;-)

KROK 2
ODTŁUSZCZANIE 
Zanim zabierzemy się do malowania, pamiętać musimy, że wszystko trzeba dokładnie odpylić i odtłuścić! Cały kaloryfer został dokładnie zamieciony, odpylony a następnie dokładnie odtłuszczony. Dla przypomnienia dodam, że do odtłuszczania najlepiej użyć spirytusu lub acetonu
.

KROK 3
MALOWANIE  
Zastanawiałam się nad kolorem grzejnika. Normalnie w takiej sytuacji grzejnik byłby koloru ściany, a co za tym idzie stałby się całkowicie niewidoczny. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że jest to grzejnik przedwojenny o bardzo ładnym kształcie i dobrze wyważonych proporcjach, postanowiłam, że będzie koloru czarnego. Wiecie, że obie z Anią kochamy ten kolor, więc wybór był łatwy!




Teraz trzeba było tylko znaleźć odpowiednią farbę. Wielokrotnie zdarzało mi się malować współczesne grzejniki farbami do ścian, ale tym razem grzejnik był żeliwny. Postanowiłam, że sięgniemy po coś specjalnego. Do malowania grzejnika wybrałyśmy więc farbę V33 RENOWACJA GRZEJNIKI I URZĄDZENIA AGD.

Farba ta została specjalnie zaprojektowana do grzejników elektrycznych, grzejników i rur c.o. oraz urządzeń AGD. Farbę stosuje się bezpośrednio na powierzchnie z metali żelaznych ( żeliwo, stal ) i nieżelaznych (aluminium).

UWAGA: nie zaleca się stosowania tej farby na bardzo nagrzewające się powierzchnie, takie jak piekarnik czy toster.

Farba charakteryzuje się wysoką przyczepnością do podłoża bez potrzeby stosowania podkładu i jest odporna na wysoka temperaturę

Jak poprawnie malować?
- Przed aplikacją, upewnij się, że grzejniki lub inne urządzenia są wyłączone.
- Odczekaj aż powierzchnia ostygnie.
- Nakładaj farbę w wentylowanych i czystych pomieszczeniach.
- Zalecana temperatura malowania: 12°C-25°C. Unikać malowania w przeciągach.



My do nakładania farby użyłyśmy pędzli. Malowanie poszło bardzo sprawnie, a fraba wszystko pięknie pokryła. Wystarczyły dwie warstwy.




UWAGA: Nie nakładać drugiej warstwy, jeżeli pierwsza nie jest całkowicie sucha. Pozostawić do wyschnięcia na 6h i nałożyć drugą warstwę w ten sam sposób. W zależności od powierzchni oraz koloru, może być potrzebna trzecia warstwa.



Grzejnik po malowaniu wygląda jak nowy. Nie szpeci już i nie straszy. Więcej, stał się prawdziwą ozdobą mojego mini biura. Nic nie uległo zmarnowaniu a historia została zachowana!

Co o tym sądzicie?


Kochani, dziękujemy, że odwiedziliście naszego bloga.
Jeśli post podobał Wam się lub był przydatny, 
będzie nam miło, jak pozostawisz po swojej
obecność znak w postaci komentarza.

Dziękujemy i pozdrawiamy
Ania i Beti, czyli dziewczyny z "Pani to potrafi"
#WSPÓŁPRACA
Materiał powstał przy współpracy z marką V33

11 komentarze: