SZYBKA METAMORFOZA ŁAZIENKI CZYLI JAK URZĄDZIĆ FUNKCJONALNĄ ŁAZIENKĘ


PROLOG 
czyli zmiany w trendach łazienkowych 
O urządzaniu łazienki można pisać bez końca. Powstało wiele artykułów, postów a nawet programów telewizyjnych o tej tematyce. Nawet my mamy na koncie parę takich „łazienkowych” artykułów. Pisałyśmy już o szybkiej metamorfozie łazienki w weekend (TUTAJ), czy o tym jak dobrać meble do problematycznej  łazienki (TUTAJ). Bo w projektowaniu czegokolwiek zasada jest prosta: projektujemy zawsze od ogółu do szczegółu. Czyli najpierw zajmujemy się funkcjonalnością, rozplanowaniem i odpowiednim zaplanowaniem łazienki, a dopiero później dobieramy kafle, meble i całą resztę. 

Oczywiście łazienka oprócz swojej funkcjonalności powinna być estetyczna i wyposażona w dobrej jakości materiały, bo inne nie przejdą próby czasu. Od kilku sezonów panowała moda na  tzw. „salony kąpielowe”, które urządzane były z dekoracyjnym rozmachem. Jednak w ostatnim czasie to zaczęło się dość radykalnie zmieniać. Projektanci stawiają na minimalizm, na likwidację bodźców, co ma pomóc nam w pełnym relaksie i odstresowaniu. Jak przekonują trendwatcherzy w naszym domu będziemy szukać trybu offline, ciszy i porządku. Tylko w ten sposób będziemy mogli naładować nasze akumulatory i odpocząć. Bo teraz nasza łazienka ma być w stylu SLOW!

DOBRE PROJEKTOWANIE 
czyli łazienka uporządkowana
Nawet najlepsza łazienka z najdroższymi kaflami i wypasioną wanną nic nie pomoże, jeżeli nie zadbamy o odpowiednie przechowywanie. Ale nie o meblach tutaj mowa. O nie. Czym byłaby łazienka bez wieszaków na ręczniki, kubka na szczotki czy uchwytu na suszarkę? Czym? Łazienką niefunkcjonalną. Oczywiście można ręcznik rzucać na podłogę, lub brzeg wanny, szczotki do zębów trzymać w szklance na zlewie a suszarkę do włosów każdorazowo wyciągać z szafki. Ale jeżeli chcemy, żeby nasza łazienka nie przyprawiała nas o poranny stres, to może warto zadbać o odpowiednie jej wyposażenie. 


WIERTARCE MÓWIMY NIE!
czyli czy można się obyć bez borowania dziur w kaflach? 
Wyobraźmy sobie taką właśnie świeżo urządzoną łazienkę. Na ścianach piękne gresy, szkła i lustra, pieczołowicie dobrane umywalka, toaleta czy bidet i konieczność powieszenia akcesoriów za pomocą wiertarki, i ten strach, że będzie dziura.  A co jak podczas borowania kafel pęknie? - a wiadomo, że coś takiego może się przecież zdarzyć. Więc co możemy zrobić? Czy jest jakaś alternatywa? Oczywiście! 
Na szczęście producenci i ich naukowcy ciągle pracują nad nowymi rozwiązaniami. Jedną z firm, która nieustannie stara się wyjść konsumentom naprzeciw by ułatwić nam życie, jest firma TESA. No bo kto nie zna słynnego już „gwoździa” do wieszania obrazów czy innych „klejonych” rozwiązań, które ta marka ma w swojej ofercie.

MINIMALISTYCZNA ŁAZIENKA MONI!
czyli funkcjonalność w stylu Slow
Kiedy zabrałyśmy się za urządzanie tej konkretnej łazienki, postawiłyśmy na trzy rzeczy: solidność, minimalizm i praktyczność. Solidność - bo chciałyśmy podkreślić wyjątkowość tej łazienki, minimalizm w designie - by zachować pierwotny zamysł właścicielki i praktyczność - bo nie mogło być inaczej! 

Łazienka Moniki i Piotra jest bardzo ładnie zaprojektowana, jest wanna i prysznic, duża umywalka, toaleta i bidet i ogromna przestrzeń. Kafle w pięknych szarościach, na tle których ładnie odcina się kremowa biel urządzeń sanitarnych. Zapytacie czego brakło? Tak naprawdę detali, które sprawiają, że łazienka jest funkcjonalna. Po co stawiać szklankę na szczotki do zębów, na umywalce, suszarkę trzymać na podłodze a po papier sięgać nie wiadomo gdzie? Ręcznik rzucony niedbale na brzegu wanny, ładnie wygląda tylko na pozowanym zdjęciu a plastikowa szczotka do wc stojąca na ziemi, zawsze przeszkadza w myciu podłogi. 
I to właśnie postanowiłyśmy zmienić. 

radość wyboru
czyli wieszamy wybrane akcesoria.

Z gamy produktów tesa wybrałyśmy kolekcję MOON, która idealnie pasowała do naszej minimalistycznej łazienki. Wśród akcesoriów wybrałyśmy:
  • wieszak na ręcznik 
  • uchwyt na szczoteczki do zębów, 
  • wieszak na suszarkę
  • uchwyt na papier toaletowy
  • szczotkę do WC 
  • uchwyt na ręczniki kąpielowe



Oczywiście nie chciałyśmy nic wiercić, żeby nie zniszczyć kafli. Poza tym nie zawsze tak od razu wiadomo, czy wybrane miejsca są właściwe, a dzięki zastosowaniu klejowych rozwiązań, wieszaki bez problemu możemy przewiesić. 

Mocowanie wieszaków i uchwytów jest bardzo proste. Każdy zestaw składa się z rzeczy właściwej, krążka mocującego, kleju, uchwytku do przebijania i wyciskania kleju w jednym oraz instrukcji obsługi. 



MONTAŻ URZĄDZEŃ W 6 PROSTYCH KROKACH: 


[1] Miejsce w którym zamierzamy zamocować wieszak lub uchwyt odtłuszczamy i tu 
UWAGA!  używamy tylko czystej wody, alkoholu 80-100% lub czystego acetonu. Przecieramy wybrane miejsce i czekamy aż całkowicie wyschnie. 
[2] Za pomocą ołówka zaznaczamy miejsce w którym będziemy wybraną rzecz mocować.
[3] Z krążka mocującego zdejmujemy folię zabezpieczającą 
[4] Krążek mocujący przykładamy w wyznaczone miejsce tak, żeby śrubki znajdowały się w pozycji pionowej a otwory wlewowe do kleju w poziomej.
[5] W tubce z klejem robimy dziurkę za pomocą dołączonego czerwonego „dynksa”, który służy też do wyciskania kleju i wkładamy go w większy otwór. Klej wciskamy do środka.
[6] Klej tak długo wciskamy aż wyjdzie małą dziurką. Teraz musimy odczekać 12 godzin, aż klej całkiem wyschnie. Na koniec za pomocą klucza imbusowego przykręcamy wybrane elementy i gotowe. 

Naszym zdaniem to bardzo  dobre i praktyczne rozwiązanie. Dodatkowo wybrane przez nas uchwyty i wieszaki wykonane zostały z wysokiej jakości stali nierdzewnej oraz szkła. Nie tylko są praktyczne ale też bardzo ładnie estetycznie wyglądają. Niby to tylko parę uchwytów, a zmiana w wyglądzie i funkcjonalności ogromna. Czasami tak niewiele potrzeba. A zresztą sami zobaczcie i napiszcie jak Wam się nasza metamorfoza podoba. 







MAMY DLA WAS niespodziankI

Dla najciekawszych 3 komentarzy 
mamy niespodzianki od marki tesa. 



DZIĘKUJEMY, ŻE ODWIEDZILIŚCIE 
NASZEGO BLOGA 
POZDRAWIAMY CIEPLUTKO
ANIA I BETI, CZYLI DZIEWCZYNY 
PANI TO POTRAFI







TESTUJEMY FARBY LIBERON - CO TO JEST FARBA KAZEINOWA?


FARBY RENOWACYJNE
Parę lat temu, na polskim rynku pojawiły się farby kredowe, co przyznajmy szczerze odmieniło oblicze naszych meblowych metamorfoz. Pokochaliśmy je nie tylko za kolory, ale przede wszystkim za możliwości, które nam dawały. Oczywiście farby kredowe różnią się między sobą składem, ale niezmiennie łączy je parę cech: 
  1. są szybkoschnące
  2. mają matowe wykończenie 
  3. mają możliwość malowania bez przygotowania wstępnego
Do tej niewątpliwie niezwykłej grupy, dołączyły w tym roku farby kredowe i kazeinowe z rodziny Liberon. I o ile z kredowymi jesteśmy już zaznajomieni, to kazeina wydaje nam się jeszcze obca. 

HISTORYCZNY RYS - CZYLI CO TO TA KAZEINA?
Biologicznie - kazeina jest białkiem wyodrębnionym z mleka ssaków. Powstaje w wyniku działania enzymu podpuszczki. Z chemicznego punktu widzenia jest natomiast mieszaniną frakcji zawierających węgiel, wodór, tlen, azot, siarkę, fosfor i ponad 20 aminokwasów. 
Kazeina zmieszana z wapnem daje nam środek wiążący do farb i klejów. Dzięki temu Materiał ten jest bardzo mocny i wytrzymały, co możecie sami bez problemu ocenić, podziwiając stare freski w kościołach i pałacach.

FARBA KAZEINOWA CZY KREDOWA?
Recepturę farb kredowych wymyślili w XIV wieku Włosi. Stosowano je do malowania obrazów, ścian i fresków. Dziś ich zastosowanie jest równie uniwersalne. Farby kredowe można stosować zarówno do mebli, jak i do ścian.

Przy bliższym zastanowieniu, zauważymy, że farby kredowe to bardzo pojemna kategoria, w którym mieszczą się farby o tak naprawę różnych właściwościach i składzie. W całym tym stadzie rozróżnić możemy: 
  • mineralne – w jej składzie znajdziemy krzemiany, a dokładnie sole kwasu krzemowego (Liberon Farba Kredowa);
  • kazeinowe – produkuje się ją na bazie kazeiny, czyli białka pochodzącego z mleka. Nakłada się ją w grubych warstwach (np. Liberon Farba Kazeinowa);
  • klejowe – ich bazą jest kleju kostny lub skórny. Jest uważana za najbardziej ekologiczną ze wszystkich farb kredowych;
  • akrylowe i winylowe – na bazie żywic 
Wszystkie te farby łączy charakterystyczne, nieco szorstkie matowe wykończenie ( dzięki kredzie właśnie), dobra przyczepność do podłoża i szybkie wysychanie. Nie ma się co dziwić, że właśnie te farby stały się ulubionymi, wszystkich przerabiających meble. W tym miejscu trzeba dodać, że farba kazeinowa, szczyci się mianem najtrwalszej spośród farb kredowych i umożliwia osiągnięcie ekstremalnie matowego wykończenia, które może być metą majsterkowania lub posłużyć jako warstwa bazowa do efektu przecierki lub postarzania w duchu vintage.

PRZYGOTOWANIE POWIERZCHNI - CZYLI JAK ZACZĄĆ MALOWANIE
Potocznie mówimy, że farby kredowe (kazeinowe) możemy kłaść na nieprzygotowaną wcześniej powierzchnię. Ale trzeba tu powiedzieć, że jednak jakieś zasady obowiązują: 
I tak: 
1. Jeżeli malujemy na sklejce lub surowym drewnie, to powierzchnię należy przeszlifować. Najlepszy będzie tu papier ścierny o gradacji 240 g.
2. Jeżeli malujemy na meblu malowanym lub lakierowanym, to mebel musimy umyć i dokładnie odtłuścić. 
3. Na powierzchni woskowanej, wosk należy usunąć.
4. Na powierzchni gładkiej (szkło, melanina), musimy zastosować odpowiedni podkład
5. Drewno olejowane trzeba gruntownie zeszlifować, bo olej wnika głęboko a niestety na tłustym podłożu, nic się nie trzyma.
6. Drewno z taniną np. Dębina, wymaga pokrycia środkiem taninowym.

TEST "IN SITU" - CZYLI TESTUJEMY FRABY LIBERON

W zestawie renowacyjnym kolorowych farb Liberon mamy:
10 farb kredowych 
18 farb kazeinowych
4 patyny (woski patynujące). 

Wszystkie kolory są kolorami bardzo naturalnymi, które  znakomicie się ze sobą wzajemnie uzupełniają. W naszej pracowni przeprowadziłyśmy test organoleptyczny. A co to znaczy? To znaczy, że wypróbowałyśmy farby osobiście, dotknęłyśmy je dla Was palcami, powąchałyśmy je, a ja byłam blisko nawet polizania jednej. 

A oto nasze konkluzje: 
Farby sa znakomite. Mają piękne, współgrające ze sobą kolory. Konsystencja farb jest idealna (są jak gęsta śmietana), mocno kryjące i bardzo przyjemnie pachną. 

W naszym teście użyłyśmy jako podkład farby kazeinowej w kolorze szarego błękitu (topniejący lodowiec). Farba kładła się łatwo a pędzel pozostawiał ładnie widoczny dukt (ślad), wyschła też bardzo szybko. 



Na nią położyłyśmy, techniką suchego pędzla, farbę kredową. Dało to bardzo dobry efekt przecierki (postarzenia) i mocno uwidoczniło usłojenie drewna. Efekt na 6! 


Postanowiłyśmy wypróbować jeszcze pasty patynujące. Na naszym Polskim rynku występują w 4 kolorach: jasne złoto, brąz, biel i srebro. Past mają konsystencję wosku i dają bardzo ciekawe efekty. Tak jak w przypadku naturalnych wosków można je stosować samodzielnie, nakładać jeden na drugi czy w końcu mieszać. Mają bardzo czyste wybarwienie. Biel ładnie zabiela a złoto nie brudzi jak to często bywa przy tego typu produktach i jest porównywalne do pozłot typu „finger”. 




Na koniec już, wypróbowałam nakładanie pasty przy użyciu szablonu, co sprawdziło się znakomicie i dało bardzo ciekawe efekty dekoracyjne. 



Po tym długim dniu testów, musimy się przyznać, że farby z rodziny LIBERON są znakomitymi produktami, które z czystym sumieniem możemy polecić każdemu, kto kocha stylizacje mebli. Dla tych co wolą klasyczne rozwiązania, farby te będą doskonałym uzupełnieniem produktów z grupy renowacyjnej. Ale o nich opowiemy już w innym artykule. 


FARBY TE UŻYŁYŚMY W NASZYCH PROJEKTACH DIY
W PROGRAMIE TELEWIZYJNYM "ROBOTA NA WEEKEND"
PREMIEROWE ODCINKI MOŻECIE ZOBACZYĆ 
W KAŻDĄ NIEDZIELĘ, O GODZ. 12.45 
W STACJI NOWA.TV


DZIĘKUJEMY, ŻE ODWIEDZILIŚCIE 
NASZEGO BLOGA 
POZDRAWIAMY CIEPLUTKO
ANIA I BETI, CZYLI DZIEWCZYNY 
PANI TO POTRAFI







KULISY PROGRAMU "ROBOTA NA WEEKEND" ODC. 8 - SALON W ZIELENI...


PROLOG
Nie wiadomo kiedy, a nasz pierwszy sezon (Robota na Weekend) dobiegał ku końcowi. Obie tym razem byłyśmy po urlopach, opalone i wypoczęte (chociaż wcale czyli widać tego w programie). Ostatnim bohaterem była Magda mieszkająca ze swoim przemiłym psem Zygfrydem rasy buldog w dwupokojowym mieszkaniu w bloku na zamkniętym osiedlu. 

mieszkanie bohatera - czyli czy trzeba tu coś zmieniać?
Już na oględzinach okazało się, że mieszkanie Magdy jest bardzo ładnie i funkcjonalnie urządzone. Na ścianach widniały modne szarości typu beton, podłogi przyjemne i w dobrym stanie a na wejściu witał nas, samodzielnie odrestaurowany przez nasza bohaterkę, Chierowski. Salon z którym zgłosiła się do nas, też był fajny. Była tam piękna zielona sofa, biała szafka pod telewizor i nowoczesny dywan. Tak naprawdę można było już tak zostawić, a nawet udawać że jest po metamorfozie. Zmiana takiego wnętrza zawsze jest trudna. No wiadomo, jak zastanie się „rozpacz” to cokolwiek się nie zrobi, to efekt będzie powalał. Ale jak już jest ładnie, to trzeba się wysilić by bohatera zaskoczyć i zadowolić. 


zielona sofa - czyli kierunek jest już wytyczony?
Kiedy robiłyśmy moodboardy, wiadomym było, że sofa za sprawą swojego koloru, zdominuje projekty i wytyczy kierunek. Dodatkowo Magda chciała mieć we wnętrzu więcej zieleni, galerię na ścianach i bibliotekę. To mogłyśmy śpiewająco spełnić. 


biblioteka czy biblioteczka - oto jest pytanie
Zapaliłyśmy się do pomysłu zrobienia na całej ścianie biblioteki, ale jak się okazało, Magda książek aż tyle nie miała. Udało nam się kupić na starociach przepiękny stary komplet: przeszkloną witrynkę na patyczakowych nóżkach i komodę, która nadawała się pod telewizor. Ustaliłyśmy, że witrynka będzie zielona, a komoda w biało-czarne pasy. Wiadomo nasze ulubione. W pracowni farby i taśmy poszły w ruch! 






ze sztuką za pan brat - czyli wieszamy obrazy DIY
Powieszenie obrazów jest tak naprawdę proste, wymaga tylko sprawnego oka, dobrego wyczucia przestrzeni albo planowania. Ja planować nie lubię i wolę iść na żywioł, dlatego gwoździe (czy te klasyczne czy TESA) rozwiązują sprawę. Można przewiesić pokombinować i znaleść optymalne miejsce. Brak obrazów to nie problem, wystarczy parę ramek, trochę zielonych liści i galeria gotowa.  Potrzebne były jeszcze dwa „dzieła” nad kanapę. Te namalowałam wspólnie z naszą bohaterką. I zobaczcie jaka z niej artystka! 

gramy w zielone - czyli malujemy ściany
Zielona sofa to mocna dominanta i żeby ją poskromić trzeba było dodać tego koloru więcej. A jak więcej, to wiadomo - kolor na ściany. Tak powstał zielony prostokąt i kompozycja różu z granatem za witrynką. Teraz zaczynało się wszystko ładnie ze sobą łączyć i uzupełniać. Koniec z „łysymi” ścianami! 


finał, czyli salon "po"
Salon był duży i przestrony i jeżeli nie lubi się zbyt wielu mebli, łatwo stworzyć wnętrze zimne i bez wyrazu. I niby wszystko jest poprawne, ale jakoś nie chce się w takim miejscu przebywać. Tak było i u Magdy. Ładne meble i dodatki nie stworzyły klimatu, bo tym razem wielkość pokoju nie była jego atutem. Na szczęście nie trzeba było wiele. Po dodaniu mocnych kolorów na ścianach i bardziej wyrazistych mebli, pomieszczenie pokazało się całkiem z nowej strony a Magda zyskała nową przestrzeń w postaci kącika czytelniczego, w którym pięknie odnalazły się odrestaurowane przez nasza bohaterkę fotele.  








 KOCHANI NAPISZCIE 
JAK WAM SIĘ PODOBA NASZA METAMORFOZA?

POWTÓRKi CAŁEGO SEZONU PROGRAMU
"ROBOTA NA WEEKEND"
MOŻECIE ZOBACZYĆ NA KANALE 
NOWA.TV

a nowy sezon programu
już 7 kwietnia 2019 r.
o godz. 12.45 

POZDRAWIAMY CIEPLUTKO
ANIA I BETI, CZYLI DZIEWCZYNY 
PANI TO POTRAFI

DIY - METAMORFOZA KRZESŁA - CZYLI CZY CZARNE ZAWSZE JEST TYLKO CZARNE?


prolog
Starych krzeseł nigdy dość, więc kupujemy je z Anią przy każdej praktycznie okazji. Czy to jarmark, aukcja internetowa czy penetracja śmietnika przy „Biedrze” (to ostatnie, to stałe źródło moich znalezisk), przygarniamy prawie każdy model. W ten sposób i nie wiadomo kiedy, stworzyłyśmy całkiem niezłą kolekcję. Mamy 4 krzesła tapicerowane z lat 70, sześć krzeseł typu AGA projektu Chierowskiego, dwa gięte Thonet-y na kółkach, trochę szkolnych, kilka drewnianych, jedno z góralską nutą i parę pałacowych modeli typu „ludwiczek”, bez konkretnego rodowodu.  Przyszedł więc w końcu czas by wyciągnąć je z magazynku i wziąć się za nie! 

pałacowa niedojda na warsztacie, czyli oczyszczamy krzesło z minionej historii.
Krzesło, które poszło na pierwszy ogień, kupiłam 10 lat temu na bazarku. Nie na jakimś tam, tylko we Wrocławiu na comiesięcznej „Giełdzie staroci”. Kupiłam je od sympatycznego pana za 250,- złotych. Wtedy cena wydawała mi się astronomiczna, ale tak bardzo podobał mi się jego kształt, że postanowiłam zakosztować odrobiny „pałacowego” luksusu. Ponieważ było to 10 lat temu, jak się domyślacie krzesło zyskało biały szlif i takowe obicie. 


nadszedł czas zmian
Po mimo upływu czasu krzesło miało się świetnie i nie musiałam robić dogłębnej renowacji. Po oględzinach postanowiłyśmy krzesło przemalować i wymienić tapicerkę. 
Zanim mogłyśmy zacząć malować, trzeba było pozbyć się starej farby. Każdy, kto para się wszelkimi naprawami czy renowacjami, ma takie swoje ulubione narzędzia bądź preparaty, które jego zdaniem nadają się najlepiej do tego celu. 


Naszym ulubionym preparatem jest środek do ściągania starych powłok malarskich V33. produkt jest fantastyczny, a jego odkrycie zaoszczędziło nam już wiele godzin żmudnej pracy. Praca z tym preparatem jest prosty: należy nanieść go na powierzchnię za pomocą pędzla, poczekać parę minut i ściągnąć za pomocą cykliny. Jak poznać, że preparat zaczął działać?- poznacie to z łatwością, bo stare warstwy farby zaczną się marszczyć i odchodzić od mebla. 



piękna linia, czyli naprawa ramy krzesła
Jak widzieliście na zdjęciach krzesła „przed”, na ramie w prawej części oparcia był dość spory ubytek. Przy poprzedniej metamorfozie nie chciało mi się go naprawiać. Teraz postanowiłam to naprawić. Z sosnowego drewna wycięłam klin, który za pomocą kleju wkleiłam w brakujące miejsce (2). Gdyby krzesło miało zostać w wersji drewnianej, musiałabym użyć drewna dębowego, ale byłoby trudniejsze w obróbce niż z sosnowego. Wszystko ścisnęłam ściskiem stolarskim (3) aż do wyschnięcia. Po 24 godzinach, kiedy klin był już dobrze wklejony, musiałam go „dostrugać” (4) do kształtu ramy. Udało się to za pomocą dwóch dłut stolarskich, młotka i papieru ściernego (5). 


nowa szata królewny, czyli zdejmujemy stare obicie
Przy poprzedniej renowacji (no raczej refreszingu), nie wysiliłam się za bardzo i po pomalowaniu stelarza, pokryłam siedzisko po prostu nową tkaniną. Teraz tylko trzeba było zerwać obie tkaniny. O ile z moją poszło szybko to z oryginałem nie było już tak łatwo. Setki starych gwoździ sprawiło, że zajęło nam to prawie 2 godziny. 


Po usunięciu jakiejś tony gwoździ pozostała cała masa dziur i ubytków. Postanowiłam je zaszpachlować.  Do tego celu użyłam kitu do drewna marki Liberon. Gotowa szpachla do małych ubytków kładła się wyśmienicie i szybko schła. Po tym lekkie szlifowanie i po dziurach nie było już ani śladu.


Po zdjęciu starej tkaniny okazało się, że gąbka jest w dobrym stanie i nie trzeba jej wymieniać. Wystarczyło tylko pokryć ją nową owatą, ale zanim si za to zabrałyśmy należało pomalować stelaż krzesła.

postaw na kolor - wybierz czarny
Zanim jednak obiłyśmy siedzisko, trzeba było pomalować ramę. Oczywiście miała być w jedynym słusznym kolorze czyli czarnym. Ale czerń czerni nierówna. Jeszcze do niedawna miałyśmy wybór w postaci emalii czarnej błyszczącej albo matowej. Nam chciało się czegoś bardziej wyjątkowego. Jak pewnie wiecie, życie lubi spełniać marzenia i marka LIBERON wprowadziła na rynek BARWY CZERNI. Jest to zestaw 8 wyjątkowych, czarnych kolorów. 


Parę słów o samej marce: 
Liberon to założona w 1912 roku we Francji, ponad stuletnia marka, ściśle powiązana z rzemiosłem artystycznym, oferująca autentyczne i wyjątkowe farby oraz efekty dekoracyjne do wykańczania i uszlachetniania mebli, powierzchni i przedmiotów. Liberon jest wyjątkową ofertą dla wszystkich pasjonatów dekoracji i odnawiania swoich wnętrz. Możesz odnowić stare meble, ożywić drzwi intensywnym odcieniem, pomalować wazon, odmalować zniszczony przedmiot. Różne materiały, powierzchnie i kolory. Już od 1912 roku Liberon opracowuje własne, najwyższej jakości receptury i efekty, oferując nieskończone możliwości dla kreatywnych entuzjastów upiększania własnego otoczenia. Nic dziwnego, że i w końcu my sięgnęłyśmy do jej zasobów. 


Użycie tych farb umożliwia uzyskanie delikatnych opalizujących efektów. Farba ta jest łatwa w użyciu bez podkładu, bez usuwania starych powłok. I do stosowania na wiele różnych powierzchni: drewno, laminaty czy metal.


Farbę nakładałyśmy za pomocą płaskiego pędzla. Po czterech godzinach nałożyłyśmy 2 warstwę. Kolor jest piękny, opalizujący wręcz hipnotyzujący. 

ostatni krok - tkanina na siedzisko
Jak już wielokrotnie pisałyśmy, nigdy nie wyrzucamy pierwotnej tkaniny, bo jest ona najlepszym szablonem do wycięcia nowej. Juz jakiś czas temu uległyśmy fascynacji lamą i jej fantastycznym futrem. Dlatego też Ania wpadła na pomysł, żeby siedzisko zrobić z takiego, oczywiście sztucznego, futra. Docięty na wymiar materiał zszyłam w rogach za pomocą ściegu krytego i przymocowałam do siedziska za pomocą takera. 




A o to efekt końcowy, ciekawe co o nim sądzicie? My od dziś mówimy na nie  "koza" (hi, hi, hi...)



przy okazji, mamy dla was  
upominiki od marki liberon

1) zestaw 5 farb LIBERON + pędzel i mieszadło
2) zestaw 3 farb LIBEROn+ pędzel
 3) wybrana farba LIBERON 



co należy zrobić:

napisać w komentarzu na blogu,
który z odcieni czerni najbardziej 
wam się podoba i co chcielibyście 
nią przemalować?


wyniki 

1 miejsce - nick: Jakub
2 miejsce - autorka wierszyka "po remoncie..."
3 miejsce - nick: kultowa

laureatów prosimy 
o kontakt w celu wysyłki nagród


zapraszamy do zabawy!

POZDRAWIAMY CIEPLUTKO
ANIA I BETI, CZYLI DZIEWCZYNY 
PANI TO POTRAFI