BABSKI PRZEPIS NA BETONOWE CIACHO, CZYLI POMYSŁ NA STARĄ BIBLIOTECZKĘ


Ostatnio moda na designerskie projekty z lat 50-tych i 60-tych XX wieku nabrała rozmachu. Prawie w każdym wnętrzarskim magazynie z łatwością stwierdzimy, że wzornictwo przemysłowe z tego okresu, niezmiennie jest na topie. Współcześni projektanci chętnie wracają do kultowych i dobrze znanych form, inspirując się nimi a nierzadko wręcz kopiując. Prym wiodą tutaj masowo kopiowane wzory Charlesa & Ray Eamesów – małżeństwa amerykańskich designerów z latach 40. i 50. ubiegłego stulecia.

Nie tylko zagraniczne projekty z tamtego okresu mają wzięcie. Dużą popularnością cieszą się również modele rodzime, choćby  słynny już fotel 366 Chierowskiego, czy czerwony RM58 Romana Modzelewskiego.

Różnorodność projektów z czasów PRL-u jest naprawdę imponująca a konstrukcja i wykonanie solidne oraz trwałe. Warto więc, szukając ciekawego mebla do uzupełnienia naszego wnętrza, pokusić się o znalezienie oryginału z  minionej epoki. Tych na polskim rynku jest jeszcze dość spora ilość, tak więc łatwo znajdziemy coś dla siebie.

Właśnie jeden z takich mebli trafił ostatnio do pracowni “Pani to Potrafi”. Nasza dawna klientka, zadzwoniła do nas z  pytaniem, czy nie zechciałybyśmy przygarnąć starej meblościanki w dość kiepskim stanie. Sprzątała właśnie piwnicę i chciała pozbyć się niechcianych, jak stwierdziła “gratów”.  Tak więc mała meblościanka made in PRL zawitała u nas. Nie prezentowała się zbyt dobrze: brakowało jej półek i szyb, a fornir (nie na wysokim połysk) był mocno zniszczony. Nie był to mebel typu “antyk”, raczej masowa PRL-owska produkcja, tak więc renowacja klasyczna nie miałaby sensu. No ale wyrzucić? - to byłoby czyste marnotrawstwo! Postanowiłyśmy znależć dla niej coś wyjątkowego. 
Nasz wybór padł na złoto i beton. Prosta forma graficzna szafki aż prosiła się o coś z charakterem!
A co z tego wszystkiego nam wyszło, no i czy nam wyszło, to już osądźcie proszę sami.




Beton, który wybrać?

Jak już wymyśliłyśmy jak będzie wyglądała przeróbka naszego mebla, to musiałyśmy wybrać środek za pomocą którego tego dokonamy. Przejrzałyśmy dostępne na rynku “betony” i ze względu na specyfikę projektu, nasz wybór padł na produkty firmy BAUTECH.



Do czego jeszcze możemy ich użyć ?

Do wykonywania cienkowarstwowych posadzek ozdobnych na nowych oraz remontowanych podłożach betonowych, płytkach ceramicznych oraz na płytach OSB. 
Do wykonywania dekoracyjnych powłok na ścianach, płytach gipsowo-kartonowych, meblach, drewnie czy metalu itp. 



PRZYGOTOWANIE


Mebel przed przemianą został dokładnie umyty i odtłuszczony, a następnie przeszlifowany drobnym papierem ściernym. Brzegi, które nie będą pokrywane betonem, zabezpieczamy taśmą papierową.


GRUNTOWANIE


POTRZEBUJEMY:
- BAUGRUNT® CONTACTO
- WAŁEK + KUWETKĘ

Powierzchnię którą będziemy „betonować“, należy pokryć warstwą gruntującą. 
Do tego celu użyłyśmy:  gruntującą warstwę podkładową: BAUGRUNT® CONTACTO
. Podkład nakładamy wałkiem z końcówką do lakierów. Wystarczy położyć jedną warstwę. Podkład schnie dość szybko (ok 2 godzin) i nakłada się bez problemu

UWAGA: W tym miejscu radzimy zabezpieczyć podłogę i siebie, bo środek pryska drobinkami piasku!

Po wyschnięciu podkładu nadmiar środka szlifujemy papierem ściernym. 60/80. My dzięki Pracowni ONLY HOME miałyśmy do dyspozycji profesjonalną szlifierkę. Całość dokładnie odkurzamy! 


PRZYGOTOWANIE MASY BETONOWEJ


Potrzebujemy:
- PIGMENT
- BAUFLOOR® CREATIVO
- MLEKO ZAROBOWE
- POJEMNIK DO ROZRABIANIA MASY
- WIERTARKĘ
- MIARKĘ
- STRZYKAWKĘ
- PACKI MURARSKIE

Ponieważ masę betonową postanowiłyśmy nakładać partiami na poszczególne części mebla, zaszła więc konieczność rozrabiania małych ilości masy betonowej. W tym celu przygotowałyśmy sobie mały przepis na „betonowe co nie co“. Jako miarki do „proszku betonowego“ i mleka zarobowego użyłyśmy szklanki o pojemności 200 ml. Do odmierzania pigmentu małej strzykawki.

Karta dostępnych kolorów do pobrania - TUTAJ
Instrukcja producenta - TUTAJ

Do uzyskania naszej masy betonowej użyłyśmy produktów w proporcjach:
3 x szklanka proszku BAUFLOOR® CREATIVO / MASA WYKOŃCZENIOWA
2 x szklanka mleka zarobowego BAUFLOOR® CREATIVO FINISH
2 x 2,5 ml pigment

Pigment wlewamy do mleka zarobowego i dokładnie mieszamy. Masę wykończeniową BAUFLOOR® CREATIVO wsypujemy partiami do pojemnika z mlekiem zarobowym.
Całość mieszamy wiertarką ze specjalną końcówką koszyczkową, tak długo aż masa betonowa będzie gładka – bez grudek (proces mieszania powinien trwać minimum 2-3 minuty).

My oczywiście zrobiłyśmy to w odwrotnej kolejności, ale miałyśmy proporcje i mieszanie już opanowane (robiłyśmy próby przed)!



UWAGA: Wszelkie grudki nierozmieszanego materiału należy rozbić np. szpachelką i ponownie wymieszać. Występujące nierozmieszane grudki podczas nakładania są trudne do rozbicia i pozostawiają widoczne ślady na powierzchni po jej szlifowaniu.

Ponieważ „Pani to potrafi“ nie dorobiła się jeszcze własnej wiertarki z profesjonalnym mieszadłem koszyczkowym (radzimy jednak użyć takiego mieszadła), do rozrabiania betonu użyłyśmy starego robota kuchennego potocznie zwanego mikserem! Powiem szczerze, że dał radę, tylko z pieczeniem ciast na razie musimy sobie odpuścić! ;-)


NAKŁADANIE BETONU - warstwa I


Nakładanie betonu przebiega ręcznie, pacami stalowymi o różnej szerokości. 
Masę należy aplikować szybkimi mocnymi ruchami kolistymi bądź podłużnymi, w zależności od oczekiwanego efektu wizualnego. Czyli jeżeli chcemy by powierzchnia miała typowe, dla powierzchni betonowej, przetarcia i strukturę, to podczas nakładania nie wygładzamy powierzchni. Po paru minutach, położona masa zaczyna “rwać się” charakterystycznie, co powoli nam na uzyskanie efektu betonu.

SZLIFOWANIE

Szlifowanie pokrytej powierzchni BAUFLOOR® CREATIVO odbywa się po całkowitym wyschnięciu położonej warstwy. Materiał należy szlifować papierem ściernym o gradacji 60 i 80.
Efekt końcowy całości uzależniony jest od szlifowania pierwszej warstwy: Częściowe pozostawienie tzw. przetarć, uzyskanych z nadwyżki materiału podczas jego aplikacji, będzie widoczne po nałożeniu warstwy drugiej i jej ponownym szlifowaniu.
Po wyszlifowaniu i dokładnym odkurzeniu, powierzchnię przecieramy wilgotną ściereczką.  Po tym przystępujemy do nakładania drugiej warstwy produktu - czynności powtarzamy jak przy warstwie pierwszej! Druga warstwa kładzie się łatwiej niż pierwsza!
Po wyschnięciu II warstwy powierzchnię należy przeszlifować szlifierką jednotarczową używając do tego celu papieru ściernego o gradacji od 80 w górę – do uzyskania pożądanego efektu.


ZABEZPIECZANIE


Gotową wyszlifowaną powierzchnię dokładnie odkurzyć i zaimpregnować preparatem HYDRO SEAL w jednej lub kilku warstwach. Aplikację preparatu należy przeprowadzać przy użyciu wysokiej jakości wałka welurowego, tak aby na powierzchni nie pozostawały smugi, gdyż będą one widoczne. Produkt powoduje wodne zabezpieczenie mebla, pozwalając jednocześnie na “oddychanie”powierzchni.



ZŁOCENIA


Krawędzie mebla jak i końcówki nóżek, przetarłyśmy złotą akrylowa farbą. Nadało to świetlistego wyglądu naszej biblioteczce.


PŁATKOWANIE


Tył (plecy) mebla postanowiłyśmy wypłatkować na złoto, ponieważ jest to bardzo pracochłonne, to postanowiłyśmy zrobić o tym osobny artykuł (niebawem na blogu!). Tutaj tylko podgląd naszego płatkowania.

Potrzebne będzie:
- płatki złota (format 15 x 15 cm)
- klej
- lakier 
- wałek
- pędzel


OZDABIANIE


Drzwiczki w biblioteczce postanowiłyśmy ozdobić złotymi trójkątami. W tym celu wykleiłyśmy je taśmą papierową i aplikowałyśmy za pomocą miękkiej szmatki. 
Dało to efekty przetarcia, które dodatkowo podkreśliły strukturę betonu.


WOSKOWANIE


Na zakończenie mebel zawoskowałyśmy, do tego celu użyłyśmy ciemnego i jasnego wosku od Annie Sloan. 







Za użyczenie sprzętu marki FESTTOOL dziękujemy Pracowni ONLY HOME

Ciekawe, czy takie zestawienie betonu i złota Wam się spodoba? 
Dla nas był to niewątpliwie ciekawy eksperyment, w którym 
użyta masa betonowa sprawdziła się w 100%.

Ania i Beti,
czyli dziewczyny z Pani to potrafi

KULISY SESJI DO MAGAZYNU MOJE MIESZKANIE, CZYLI JAK DOŁĄCZYŁYŚMY DO KLUBU KOBIET Z PASJĄ

Od kiedy zaczęłyśmy naszą przygodę z blogowaniem, raz po raz przytrafiają 
się nam ciekawe zdarzenia. Oprócz przerabiania mebli i urządzania wnętrz, 
ciągle gdzieś bywamy, poznajemy wspaniałych ludzi, odwiedzamy ciekawe miejsca. 
Jednym słowem dzieje się, oj dzieje... 
I właśnie dzisiaj chciałyśmy się z Wami podzielić tym, co przytrafiło 
się nam w zeszłym miesiącu...

Poczułyśmy się docenione, ale to miłe!


W listopadzie 2015 r. dostałyśmy zaproszenie do wzięcia udziału w sesji zdjęciowej 
do magazynu Moje Mieszkanie w dziale „Kobiety z pasją“. Bardzo nas to ucieszyło, 
no bo kto by nie chciał?! A już w grudniu, u progu drzwi witałyśmy ekipę ze stolicy. 

Ponieważ blog tworzymy we dwie, a nie można było pokazać dwóch mieszkań, 
więc zdecydowałyśmy zgodnie, że pokażemy mieszkanie (Beti). 
Sesja trwała wiele godzin. Było miło, zabawnie i pracowicie, chociaż nie 
przeszkodziło nam to w zjedzeniu wspólnego śniadania 
wzmocnionego aromatyczną kawą. 

Pomagałyśmy, czy utrudniałyśmy - o to jest pytanie?


Jako, że na co dzień, to my robimy aranżacje wnętrz oraz wykonujemy zdjęcia, 
które potem publikujemy na blogu. Podczas sesji byłyśmy mocno aktywne i ciężko 
było usiedzieć nam na miejscu - a co dopiero pozować. Ciągle się kręciłyśmy 
i wtrącałyśmy. Dziękujemy w tym miejscu Joli i Piotrowi za okazaną cierpliwość, zrozumienie i wyrozumiałość! 

Nie ma jak pierwsza w życiu rozkładówka :-)


Rezultaty możecie zobaczyć na łamach magazynu Moje Mieszkanie (już w kioskach), jeżeli jednak ciekawi Was, jak wygląda taka sesja w trakcie jej realizacji to zrobiłyśmy 
parę backstagowych ujęć, którymi postanowiłyśmy się podzielić.
Z góry przepraszamy za jakość, niektóre zdjęcia wykonałyśmy komórką.



Po lewej, fragment pokoju najstarszej, nastoletniej córki. Jeśli jesteście ciekawi, jak został zaaranżowany i czego nie pokazano na sesji (a szkoda!), zapraszamy do tekstu: 


W sypialni u młodszych córek, ekipę zaciekawiły ręcznie malowane tapety ścienne, 
jak je wykonać za pomocą farb kredowych i szablonów zobaczycie tutaj:


A co zaciekawiło ekipę w naszej jadalnio-pracowni... a to już musicie już zobaczyć 
w magazynie.



Na widok asamblaży wykonanych ze starych szuflad, stylistka Jolanta 
- wykrzyknęła WOW!  Jak je wykonać? - odpowiedź w linku poniżej:


Farby kredowe od Annie Sloan (a kto to? przeczytacie tutaj:
to nasze zeszłoroczne odkrycie. To dzięki nim powstał nasz pierwszy 
materiał na słynny już post: "Odmień komodę z płyty MDF"

Tak na marginesie, to już chyba ostatnie chwile pracy w domu, 
bo już niebawem wprowadzamy się do pracowni przez duże "P".

Sesja do instrukcji krok po kroku - wymagała od pana fotografa 
zdolności niemalże akrobatycznych. 

P O D Z I Ę K O W A N I A

Na koniec jeszcze raz chcemy gorąco podziękować za fantastyczną atmosferę podczas sesji  Jolancie Musiałowicz (stylistce) i Piotrowi Mastelarz (fotografowi).
Wynik sesji do obejrzenia w najnowszym numerze magazynu 
Moje Mieszkanie luty 2016 (na stronach 54 - 63)
- już w kioskach!

Jeśli trafi w Wasze ręce prosimy napiszcie.
Jesteśmy bardzo ciekawe jak Wam się podoba wnętrze mieszkania Beaty.

Pozdrawiamy cieplutko,
Ania i Beti, czyli dziewczyny z bloga Pani to potrafi

PANI TO POTRAFI SIĘ ZORGANIZOWAĆ, CZYLI KTÓRY PLANNER I DLA KOGO?


Początek roku, a tu brakuje kalendarza?! To jest właśnie ten moment, w którym warto się zastanowić, czy jak zawsze wybrać zwykły kalendarz, czy sięgnąć po coś więcej np. po planner?

Większość z nas chciałby być dobrze zorganizowana i myślę że dzielimy się na tych co planują online w swoim telefonie/tablecie/komputerze i tych co wolą tradycyjne rozwiązania. My dziewczyny z Pani to potrafi,  jesteśmy jednak kobietami "starej daty", bo obie lubimy planować, notować, rysować, wklejać  i tutaj niestety nawet najlepszy telefon, tablet czy komputer ze wszystkimi gadżetami świata, będzie bezużyteczny. 
Pozostaje nam jedynie poszukać planera idealnego

Od kilku lat na rynku dostępne są bardzo różne planery i z roku na rok pojawiają się nowe, coraz to ulepszane.  Bez problemu, znajdziemy w sieci, kilkanaście stron www, poświęconych różnym formom planowania. Oferowane tam planery: dzienne bądź tygodniowe, możemy pobrać i bez problemu wydrukować. 
Jednak dla nas jest to zupełnie  niepraktyczne... już widzimy te latające kartki, pozgniatane, szwendające się dosłownie wszędzie - to byłby chaos w naszym zorganizowanym świecie :-) Nie mówiąc o tym, że trudno takie karteluszki wyciągnąć na spotkaniu biznesowym, bo przyznacie sami że byłoby to jednak mało poważne/profesjonalne. 
Tak więc pozostaje nam poszukanie tego idealnego, wśród planerów książkowych/łączonych/bindowanych etc.

Z pośród bogatej oferty oferowanych na rynku planerów, wyselekcjonowałyśmy te siedem,
 wartych naszym zdaniem zakupu. Wszystkie różnią się nieznacznie okładkami,  stylistyką,  formą prezentacji, zapisu... 
… nam wciąż brakuje miejsca na szkice i rysunki…
Niektóre planery zaskakują dodatkowymi gadżetami: jak linijka i schowki w Multiplanerze, trzy wstążki/przekładki w planerze od Pani Swojego czasu, czy magnetyczne zapięcie u Aliny z Design your life... 

Poniższe plannery ułożone zostały losowo.

Planner od Oli, czyli od Pani Swojego czasu

·      To planer dedykowany specjalnie dla kobiet - to Ty wprowadzasz daty, tak wiec zaczynasz kiedy chcesz... 
·      Planer składa się z trzech zeszytów, po 200 stron każdy. Każdy zeszyt wystarcza na 2 miesiące codziennego planowania. W każdym mamy trzy sekcje: podział na plan miesiąca, tygodnia oraz dzienny.  
·      Znajdziemy tam mnóstwo haseł motywujących. Wizualnie prezentuje się świetnie: ma miękką, foliowaną okładkę, by ta się nie brudziła. 
·      gruby papier - gramatura aż 100g/m2
·      Fantastycznym pomysłem jest zamieszczenie trzech, różnokolorowych wstążeczek-zakładek, które dodatkowo zostały opisane (miesiąc, tydzień, dzień).

koszt: 90 zł
więcej poczytacie na stronie: www.paniswojegoczasu.pl 


2. Organizer od Aliny z Design Your life

To nie jest zwykły planer, nie znajdziemy w nim dat, piękny sprężynowiec, idealny do notowania.
Różnorodność kart godna podziwu: 
•      Plan miesiąca (6 kolejnych miesięcy)
•      Moje notatki – u progu każdego miesiąca Moje miesięczne cele i dobre nawyki 
•      Plan udanego tygodnia (ze specjalnym miejscem na własne motto tygodnia)
•      Dzień za dniem (rozbudowany widok w ujęciu tygodniowym – 26 tygodni)
•      Moje tygodniowe zestawienie (strona uniwersalna – możliwość indywidualnego wykorzystania np.: tygodniowe menu, budżet, treningi itp.)
•      Moje notatki
Twarda okładka z magnetycznym zamknięciem wyjątkowo przypadła nam do gustu. Genialnym pomysłem jest również dołączenie niewielkiej, wewnętrznej kieszonki, oraz drobnych kolorowych naklejek! 

Cena: 79 zł
Więcej przeczytacie na stronie: www.designyourlife.pl 

HAPPY PLANNER od Klaudi i Teresy Kuhn

Estetyczny, zauroczył nas metalowe narożniki, kolorowy, satynowy papier, twarda okładka ,a przede wszystkim użyteczny i bardzo dobrze opracowany pod kątem planowania. We wnętrzu znajdziecie wiele kolorowych dodatków (mapy myśli, cytaty, ćwiczenia rozwojowe itp.). Strony do planowania są zaprojektowane w sposób przejrzysty i minimalistyczny. Happy Planner  jest w trzech wersjach: 

•      Dzienny plan na 100 dni A5 (145x205) 
•      Tygodniowy na 365 dni A5 (145x205) 
•      Dzienny na 366 format B5 (167x240) 
Dodatkowo do wyboru mamy trzy kolorowe okładki.

cena: 109  zł (A5), 119 zł (B6)
Więcej o planerze przeczytacie na www.happyplanner.pl

LS PLANNER z LS Stationery

Układ prosty i przejrzysty. Układ dnia zawierający: plan dnia, lista rzeczy do zrobienia, priorytety na dany dzień, miejsce na notatki, telefony i maile do wykonania. W dodatkach znajdziecie: finanse, loginy i hasła do stron internetowych, ważne kontakty, pomysły na prezent, plany i pomysły na dany rok. 
Nie zabrakło tu również planu na cały miesiąc i rok. Cała seria, bo do planera dokupić możemy notatniki, papeterie, zakładki – prezentuje się wytwornie i podana jest w bardzo wysmakowanej szacie graficznej. 
Z takim planerem na pewno zrobimy dobre wrażenie, nie tylko przed przyjaciółkami, ale również na spotkaniu biznesowym!

cena: od 79,99 zł do 89,99 zł
Więcej przeczytacie na stronie www.lsstationery.com 

Multiplaner od Rafała Mirkowskiego 

multiplaner rafała mirkowskiego

To dość nietypowy planer, na tle innych dostępnych - nie dziwi więc jego nazwa "multiplaner".  Strony w nim zostały podzielone (pocięte) na dwie lub trzy części, ma w sobie:
•      notatnik z numerowanymi stronami (bardzo przydatne), 
•      kalendarz na 16-miesięcy, 
•      organizer składający się z folderów z zakładkami (genialne na zapiski, które warto pogrupować).  
Nie narzuca formy zapisywania.  Jest to niewątpliwie narzędzie dla świetnie zorganizowanych, którzy sami są w stanie stworzyć swój niepowtarzalny sposób prowadzenia notatek. 
Ma coś, czego nie mają inne:  dużo więcej miejsca na notatki, rysunki.  Dodatkowo posiada dwie boczne kieszonki, ponumerowane strony, tasiemki-zakładki, a nawet wydrukowaną linijkę. Elegancki, zamykany na gumkę, zapewne wzbudzi zainteresowanie wielu... Docenią go zarówno kobiety jak i mężczyźni. Dostępny w formacie A5 (wielkość zeszytu) w dwóch kolorach: czarnym i czerwonym. 

cena: 119
Więcej o Multiplanerze przeczytacie na: www.multiplaner.pl

SIMPLY PLANER od Moniki z "Love Simply creation"


Kolejna propozycja w którym samodzielnie uzupełniasz datę, tak więc rozpoczynasz pracę w dowolnym momencie.  W czarno-białej stylistyce wystarcza na 6-miesięcy wśród dodatków znajdziesz: 
•       PARTY PLANNER (niezbędne narzędzie przy organizacji domowego przyjęcia, party organizer "all in one" 
•       KREATYWNY MIESIĄC (zestawienie dla każdego miesiąca wraz z miejscem na wyznaczenie głównych celów miesiąca, celów rodzinnych i finansowych, coś dla zdrowia i ducha) x 6 zestawień miesięcznych
•       27 TYGODNI / KAŻDY TYDZIEŃ ZAWIERA:
- plan tygodnia
- notatki 
- plan jadłospisu tygodnia
- listę zakupów oraz płatności tygodnia
- szczegółowy plan każdego dnia (najważniejsze, godziny spotkań, lista "to do", coś dla zdrowia, codzienna przyjemność, czas na odpoczynek, miejsce na dodatkowe notatki, menu dnia )
- szczegółowy plan weekendu (najważniejsze, plan godzinowy, miejsce na notatki, menu, codzienną przyjemność, czas na odpoczynek). 

koszt: 72 zł
Więcej przeczytasz na stronie: www.simpleparty.pl

INSPIrational Planner od Ewy z INSPI Planner


Tutaj każdy miesiąc rozpoczyna się kalendarzem w formie rozkładówki. Dzięki podglądowi całego miesiąca będzie można zaplanować wszystkie najważniejsze wydarzenia na nadchodzące tygodnie. Znajdziemy tu również podpowiedzi do świąt i okazji typu Tłusty Czwartek, Wielkanoc czy Andrzejki 
Co zawiera Inspi Planer?
•       Kalendarz miesięczny w formie rozkładówki
•       Kalendarz dzienny (od 1 stycznia do 31 grudnia 2016 roku)
•       Oryginalny format dnia z harmonogramem, listą zadań i nie tylko
•       Inspirujący cytat na każdy miesiąc wypowiedziany przez znane i cenione kobiety
•       120 inspiracji na cały rok (po 10 na każdy miesiąc)
•       Podpowiedzi do ważnych świąt i okazji (Andrzejki już za tydzień! – kupić świece)
•       Indywidualną, roczną mapę inspiracji - celów
•       Arkusz realizacji rocznej mapy inspiracji 
•       Skrócony kalendarz roczny oraz notatnik.
To co dodaje klasy temu plannerowi, to bez wątpienia metalowe okucia, zamieszczone  na rogach okładki!

Cena: 94 zł
Więcej przeczytasz na stronie: www.inspiplanner.com 

Kreatywnik od Ani i Mai z IMOMO 



Kreatywnik IMOMO to trochę inna forma planera, albowiem łączy w sobie kilka różnych funkcji: 
•       planera
•       szkicownika z twórczymi ćwiczeniami 
•       notesu
Dostępny jest w formacie A-5 (zeszyt) i w 4 kolorach: czerwonym, grafitowym, niebieskim i musztardowym. To niewątpliwie propozycja dla tych którzy, oprócz planowania, muszą dać upust swojej twórczej pasji! 

koszt: 49 zł
Więcej przeczytacie na www.imomo.pl 



My od lat wiernie używamy jednego z nich - ciekawe, czy zgadniecie który to? 
Dla trzech osóbktóre prawidłowo odgadną i komentarzu pod postem
napiszą dlaczego tak uważają, mamy do rozdania plannery i niespodzianki.
(punktujemy ciekawe komentarze)

W Y N I K I :



Wszystkie powyżej zaprezentowane planery są piękne, każdy w sobie ma coś wyjątkowego, dopieszczony jest w nich każdy szczegół 
(dlatego też znalazły się w naszym wykazie).


Pewnie ciekawi Was dla czego MULTIPLANER?


Po pierwsze, dostępny jest na rynku od kilku lat (jak zauważyła Dominika), tak więc zdążyłyśmy się do niego przywiązać. Po drugie, jako jedyny planer miał format A4, a ponieważ prowadzimy sporo projektów, to format ten jest dla nas idealny. Po trzecie, jest bardzo elegancki, na wszystkich naszych spotkaniach biznesowych - mamy o niego pytania. Po czwarte, uwielbiamy go za te przecięte strony - to coś, co wyróżnia go wśród innych planerów - a my lubimy być oryginalne :-)

PS. Obie używamy 2planerów, Ania w kolorze czerwonym, Beti w kolorze czarnym.
 Może będzie jeszcze okazja aby pokazać Wam jak wyglądają notatki, 
projekty w naszych Multiplanerach.

Ania i Beata, 
czyli zorganizowane dziewczyny 
z  bloga "Pani to potrafi"

SYLWESTER BEZ FAJERWERKÓW I SZAMPANA, CZYLI HISTORYCZNIE RZECZ UJMUJĄC JAK TO BYŁO KIEDYŚ


Pożegnanie starego roku i powitanie nowego, to jedna z najbardziej hucznych tradycji jakie obchodzi się niemal na całym świecie. Ale czy zastanawiacie się skąd się ona wzięła? Dzisiaj, kiedy przygotowywałyśmy nowe „sylwestrowe“ dekoracje, postanowiłyśmy przyjrzeć się tej tradycji bliżej, a naszymi poszukiwaniami podzielić się z Wami.

Tak więc, Nowy Rok świętowano już w czasach starożytnych, jednak nie udało się ustalić jednej wspólnej daty. Spowodowane było to różnicą w kalendarzach. Dopiero Juliusz Cezar w 46 r. p.n.e. ustalił datę rozpoczęcia kolejnego roku na 1 stycznia, zgodnie z kalendarzem słonecznym (kalendarz Juliański, zastąpiony po 1500 przez kalendarz Gregoriański). Wcześniej starożytni Rzymianie obchodzili to święto 1 marca!

Foto: LONDONLOTTA - link
Celtycki Sylwester nazywany był „SAMHAIN“, a Nowy Rok świętowano pod koniec lata i obchody trwały, aż 9 dni. Co ciekawe w wigilię Nowego Roku obchodzono również Święto Zmarłych. 

LIST-ANCIENT-NEW-YEAR-BABYLON
FOTO:  HISTORY.COM - LINK
Babilończycy dla odmiany rok rozpoczynali wiosną w porze deszczowej, kiedy to natura budziła się do życia. Obchody trwały 10 dni. Król Babilonii podczas obchodów był publicznie policzkowany przez swojego kapłana (rytuału upokorzenia), następnie symbolicznie odbierano mu władze na 3 dni. Po tym czasie król otrzymywał rozgrzeszenie, które było powodem do świętowania! 

FOTO: LISTVERSE.COM - LINK
W starożytnym Egipcie nadejście Nowego Roku świętowano pod koniec września, kiedy to wylewał Nil. Obwieszczano to graniem na instrumentach, uczestnictwem w pochodzie... no i impreza trwała cały miesiąc. 

Przy tych wszystkich rewelacjach dzisiejsze świętowanie Nowego Roku, czyli obchodzenie Sylwestra, wypada raczej blado.  

Ale skąd nazwa SYLWESTER? 

FOTO: CRUXNOW.COM 
To właśnie zawdzięczamy Papieżowi Sylwestrowi II i mitycznej wróżce Sybilii. Jak głosi legenda, słynna wieszczka Sybilla przepowiedziała nadchodzący koniec świata, który miał nastąpić w 1000 roku za sprawą uwięzionego pod wzgórzem laterańskim, smoka-szatana. W tamtych czasach bardzo popularne były czytane często opisy z Apokalipsy Św. Jana, opisujące starodawnego smoka-szatana! W roku 999 nie obchodzono hucznie nadejścia Nowego Roku, a raczej oczekiwano na najgorsze. Dzwony kościelne w całym Rzymie były na alarm, obwieszczając nadchodzący koniec świata. Jednak nic się nie wydarzyło... minęła północ, a żadna bestia nie wychynęła z lochów. Nie pojawiła się w Rzymie, ani w innej części świata. Nastąpiła konsternacja i niedowierzanie. Przecież wszyscy mieli zginąć? Czy nastąpiła pomyłka w datach, smok zmienił zdanie, czy też przyszło jakieś wyzwolenie? Do niedawna przerażona ze strachu ludność Rzymu tłumnie wybiegała na ulicę, by świętować „ocalenie”. Papież Sylwester II tej nocy po raz pierwszy udzielił „błogosławieństwa” „urbi et orbi”. Z czasem pokonanie mitycznego Lewiatan przypisano właśnie Papieżowi Sylwestrowi II. Od tamtej pory każdego roku o podobnej porze celebrowano „zwycięstwo nad Lewiatanem”. Z upływem czasu impreza ta nabrała rozmachu zataczając coraz szersze kręgi w Europie, a następnie poza jej granicami.

W Polsce określenie „Nowy Rok“ zaistniało pod koniec XVIII wieku, wcześniej mówiono „Nowe Latko“ (termin ten odnajdziemy również dzisiaj w języku niektórych polskich gwar). Noc sylwestrowa rzadko była obchodzona, dopiero w połowie XIX wieku w bogatych domach mieszczańskich zaczęto organizować przyjęcia. W całej Polsce spiżarnie musiały być dobrze zaopatrzone, a posiłki sycące, by zapewnić obfitość na nadchodzący rok. 

Ciekawe jak za kilkaset lat będą opisywać nasze obecne tradycje sylwestrowe?

/-/ Beti