MIEJSKA OAZA SPOKOJU, CZYLI URZĄDZAMY OGRÓD CZ.II

12.5.22 Pani to potrafi 1 Comments

 

PROLOG

W tym roku jakoś lato przeskoczyło kawał wiosny, i od razu zrobiło się gorąco. No przynajmniej tu u nas we Wrocławiu. Chociaż trawa i żywopłoty pozostawiają jeszcze wiele do życzenia, to czas radosnego grillowania zaczął się z przytupem. Pergola ogrodowa, którą łatwo przeobrazić w namiot, została już podstawiona , teraz przyszedł czas na urządzenie wnętrza. Bo ogrodową strefę relaksu urządza się tak samo jak każde wnętrze.


CO MUSZĘ KUPIĆ

CZYLI LISTA ZACHCIEWAJEK

Planując tą strefę relaksu, brałam pod uwagę to, co zostało nam z poprzednich lat, bo przecież nie zamierzam nic wyrzucać, jeżeli jest jeszcze funkcjonalne. W związku z tym pozostała mi huśtawka typu kokon i stolik drewniany, rozkładany w niepasującym kolorze (huśtawka na szczęście była szara). Ja osobiście uwielbiam kolor antracytowy, który moim zdaniem doskonale wpisuje się w naturę, oczywiście piękne, naturalne kolory drewna wyglądają w ogrodach znakomicie, ale jakoś do mojego całkiem mi nie pasują. W związku z powyższym stolik został odrestaurowany i pomalowany lazurą do drewna na szaro. Gdyby ktoś chciał zobaczyć to zapraszam TUTAJ. Teraz pozostało dobrać pozostałe rzeczy.


BÓL WYBORU

CZYLI NA CO SIĘ W KOŃCU ZDECYDOWAŁAM

Na zakupy wybrałyśmy się z Anią do JYSK’a, to jeden z naszych ulubionych sklepów wnętrzarskich, który oferuje kompleksowe wyposażenie nie tylko do domu ale i do ogrodu. Wiele rzeczy mnie nęciło, ale finalnie wybrałam sofę narożną (MORA), piękny leżak ( HANSTHOLM) z poduszką ogrodową (REBSENGE) i skrzynię do przechowywania tekstyliów ogrodowych (YDERUP). Skrzynia to był punkt nr. 1 na mojej liście zakupowej, bo bieganie co wieczór z wszystkim do domu doprowadzało mnie do szału. Teraz upycham to do skrzyni i deszcze mi nie straszne!


Wszystko oczywiście w antracytowym kolorze. Do tego dobrałam dywan ogrodowy w pasy, ogrodowe girlandy z żarówkami i jasno szare koce na zimniejsze wieczory. Wspaniale wpisał się w całą aranżację zielony słój, który kupiłam jeszcze zimą. I to tyle. Z domu zabrałam parę poduszek, puf, który zrobiłyśmy kiedyś w projekcie DIY, srebrną tackę i karafkę pysznej filtrowanej wody od Grohe. I co Wam powiem, teraz mogę odpoczywać!

A oto i efekt finalny strefy ogrodowej. Oczywiście zakładam jeszcze małe zmiany i roszady, ale solidna baza już jest. A co Wy o tym myślicie?

























Kochani, dziękujemy, 
że odwiedziliście naszego bloga.
Jeśli post podobał Wam się lub był przydatny.
Będzie nam miło, jak pozostawisz po swojej
obecność znak w postaci komentarza.


Dziękujemy i pozdrawiamy
Ania i Beti, czyli dziewczyny z "Pani to potrafi"

Materiał powstał we współpracy z marką JYSK

1 komentarz: