WERANDA Z KOMINKIEM, CZYLI SEZON ZIMOWY MOŻEMY ZACZYNAĆ

26.10.20 Pani to potrafi 6 Comments


PROLOG

To lato było dla nas naprawdę gorące i obfitujące w ciągłą pracę. Ja (Beti) przeprowadziłam się w czerwcu do domu z ogródkiem, a Ania miała remont w domu. Pracy ciągle przybywało i jak się zapewne domyślacie, ledwo się ze wszystkim wyrabiałyśmy. W moim przypadku doszły jeszcze prace ogrodowe, na których znam się niestety słabo. Ale nadrabiam, słowo. Wracając do prac domowych, najwięcej pracy kosztowała mnie weranda. Na początku nie wyglądała jakoś zachęcająco, ale jak zapewne pamiętacie, dostrzegłam w niej potencjał. Dom, do którego się przeprowadziliśmy, jest mniejszy niż poprzednie mieszkanie, więc każda powierzchnia, którą można zaadaptować do zamieszkania, jest na wagę złota. Ale po kolei.


Weranda i jej początki

Jak już wspomniałam, spośród wszystkich pomieszczeń w domu, najwięcej obiecywałam sobie po werandzie. Dla mnie to nie tylko dodatkowy pokój, to skąpana w słońcu możliwość wypoczynku i kreacji. Ale zanim tym się stała, wymagała wiele pracy. Zaczęłam od solidnego sprzątania, a później zabraliśmy się za wymianę podłogi. O podłodze pisałam już wcześniej, kto nie czytał nadrobi to TUTAJ. Ja dodam tylko, że wybrałam płytki ceramiczne VIGRANIT (Röben Polska). Płytki te występują w różnych formatach i kolorach. Do wizji całorocznego salonu pasowały mi te prawie białe i szare. Z takiego połączenia, powstanie szachownica, a jak wiadomo, to najlepszy wzór na podłogę. Do niego pasuje po prostu wszystko!


Jak weranda stała się salonem i to całorocznym.

Podłoga już była a weranda zmieniła się niesamowicie. Ale to nie koniec zaplanowanych zmian. Nie wiem, czy pamiętacie, ale pisałyśmy Wam o naszej wizycie w markecie budowlanym i naszym zachwycie nad płytkami klinkierowymi (przeczytacie o tym TUTAJ). Wtedy to zapowiedziałam, że skoro płytki tak nas zachwyciły, to koniecznie  musimy użyć ich w jakimś wnętrzu. Jak się okazało, już niebawem nadarzyła się ku temu znakomita okazja. 


Zanim weranda stała się przytulnym salonem trzeba było zadbać o ciepło i klimat, bo dawny taras nie posiadał ogrzewania. Postanowiłam zakupić kozę. No nie taką co daje mleko, chociaż przez chwilę miałam i taki pomysł, ale to w związku z koszeniem trawy i nietolerancją białka krowiego. A tak na poważnie, to koza w postaci pieca opalanego drewnem, okazała się konieczna i niezastąpiona. Palenie drewnem w piecu jest bardzo romantyczne, ale jak wiadomo, wiąże się z dodatkowymi wymogami. Pierwsze to wybór odpowiedniego pieca, drugie to przygotowanie miejsca, w którym owa koza ma stanąć. Piecyk wybrałam szybko, ograniczały mnie cena i gabaryty. Konieczny był mały piec. Mały, ale wariat - wzięłam taki z piekarnikiem i miejscem do gotowania wody! Jeżeli chodzi o podłogę, to tu wszystko było ok, bo płytki, które położyłam idealnie się do tego nadają  (zniosą nawet wysoką temperaturę), teraz trzeba było odpowiednio zabezpieczyć ścianę. 


Wyjątkowe miejsce dla "kozy"

czyli płytka SYDNEY w akcji

Obie z Anią lubimy nietypowe rozwiązania we wnętrzach: częściowo pomalowane ściany, kolor na suficie czy mocne tapety, dlatego chciałam, żeby okładzina ścienna nie tylko służyła jako zabezpieczenie, ale stała się elementem ozdobnym wnętrza. Powinna swoim wyglądem podkreślić kącik z piecem i dodawać mu charakteru. Dlatego, kiedy w składzie budowlanym zobaczyłam płytkę klinkierową z wyjątkową fakturą, w pięknym, głębokim antracycie, to od razu, pomyślałam, że płytka ta, znakomicie wpisze się w nasz projekt. 

Płytka klinkierowa SYDNEY/RÖBEN, bo o niej mowa, wygląda z jednej strony ultranowocześnie, ale poprzez swoją strukturę wpisuje się znakomicie w różne style: od nowoczesnego po vintage, więc jest wymarzona na moją werandę. Nie bez znaczenia pozostają jej parametry ognioodporne (klasa A1), co pozwala na to, by bez problemu, obłożyć tymi płytkami ścianę. 




Kładziemy klinkier!

Położenie płytek klinkierowych nie wymaga szczególnych umiejętności. Ale wolałam zrobić to pod fachowym okiem, dlatego poprosiłam mojego tatę o pomoc. Ale zanim zabraliśmy się za kładzenie płytek, trzeba było odpowiednio przygotować ścianę. Najpierw wytyczyłam obszar, na którym miały być położone płytki, a następnie został on przeszlifowany by usunąć warstwy starych powłok malarskich. Do tego celu użyliśmy specjalnej maszyny do szlifowania. Poszło gładko.





Przeszlifowany fragment ściany, został zagruntowany gruntem, dla lepszej przyczepności kleju. 




Ze względu na wysokość pomieszczenia (a raczej brak wysokości), postanowiłam układać płytki pionowo. Dzięki temu optycznie „podniosą" sufit i będą wyglądać bardziej nowocześnie. Kładzenie poszło szybko i już po około 4 godzinach ściana była gotowa. 





Na drugi dzień, można było fugować. Wybrałam do płytek czarną fugę, tak by zlała się z klinkierem. Pozostała jeszcze cała masa czyszczenia, ale było warto! Ściana wygląda znakomicie, a piecyk umieszczony na jej tle wygląda rewelacyjnie! 


A co Wy o tym myślicie? 

Ps. Zostało mi jeszcze trochę płytek i już zastanawiam się, gdzie by tu ich użyć?










KOCHANI DZIĘKUJEMY, 
ŻE ODWIEDZILIŚCIE NASZEGO BLOGA
BĘDZIE NAM NIEZMIERNIE MIŁO JEŚLI POZOSTAWICIE 
PO SOBIE ŚLAD W POSTACI KOMENTARZA.

POZDRAWIAMY WAS CIEPLUTKO ANIA I BETI, 
CZYLI DZIEWCZYNY Z PANI TO POTRAFI

6 komentarzy:

  1. Ale bajer! Wyszło przepięknie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Iwona, na żywo wygląda jeszcze lepiej. Już szykujemy się na jesienne wieczory z lampką wina.

      Usuń
  2. Efekt super z czarnymi płytkami na ścianie! Właśnie szukam kozy do kuchni i pomysł mi się bardzo podoba. Dziękuję za inspirację.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę miłych wieczorów przy kominku \kozie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Mada, dziękujemy. Płytki rzeczywiście nadały charakteru ściance z kozą. Na te wieczory właśnie czekamy :-)

      Usuń
  3. Nawet bym nie pomyślała aby kominek postawić na werandę, ale chyba jednak o tym pomyślę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, tylko pamiętaj, że jeżeli masz małą werandę, to i koza powinna być mała. I trzeba zadbać o wentylację! Pozdrawiamy :)

      Usuń