JAKIE WŁĄCZNIKI I GNIAZDKA WYBRAĆ?


Nasz wielki Projekt: 3 miasta - 3 style - 3 realizacje już znacie, najpierw szukałyśmy miejsce TUTAJ, a potem zaczęło się projektowanie TUTAJ

Dzisiaj już  finiszujemy. Podłogi położone, ściany pomalowane, i tylko ze murów sterczą puste puszki, bo co do wyboru włączników, to ciągle nie mogłyśmy się zdecydować!  
Bo jak się okazało, wybranie odpowiednich „włączników“, wcale nie jest takie proste...

Kiedy projektowałyśmy wnętrze, bardzo zależało nam, nie tylko na oryginalności, ale również na wyrazistych detalach. Wybrane elementy takie jak podłoga - fantastyczna czarna palona deska marki QUCIK-STEP, czarna, matowa kuchnia robiona na zamówienie, stara zabytkowa cegła na ścianach i wszechobecny kolor fioletowego cienia przetkanego złotem, sprawiają, że wykończeniowe dodatki muszą być nie tylko funkcjonalne ale muszą też doskonale wpisać się w projekt. A ponieważ mottem naszej realizacji jest styl ROYAL CHIC (TUTAJ), to i dodatki muszą być stylowe!


Po paru wizytach w sieciówkach budowlanych stało się jasne, że tego, czego szukamy, tam niestety nie znajdziemy. Na szczęście targi budowlane bywają zawsze inspirujące i odkrywcze. Takie też okazały się targi budowlane we Wrocławiu, bo na nich odkryłyśmy, po prostu istne cuda, a co najważniejsze w większości byli to polscy producenci!

Tak właśnie wypatrzyłyśmy firmę Nota Bene (fajna nazwa swoją drogą). Czego to oni nie mieli w swojej ofercie, a w dodatku jak się okazało, byli z Wrocławia.
Jak wiadomo nie tylko względy estetyczne powinny kierować nami, przy wyborze włączników i kontaktów. Gniazda i włączniki to część tak zwanego “osprzętu elektroinstalacyjnego”, który montujemy w końcowej fazie wykonywania przyłącza elektrycznego. Dlatego w ich wyborze, powinniśmy kierować się przede wszystkim bezpieczeństwem, potwierdzonym w atestach i certyfikatach adekwatnych dla danej kategorii. Równie ważne są rodzaj montażu, funkcjonalność i dopasowanie do danego pomieszczenia.

UWAGA: Wszelkie gniazda przeznaczone do domu, powinny posiadać styk ochronny czyli tzw. bolec. W przypadku łazienek lub kuchni, należy wybierać modele dodatkowo wyposażone w klapki chroniące przed zalaniem wodą.  

Uzbrojone w tak profesjonalną wiedzę, oraz zamysł tego, co chcemy kupić, wyruszyłyśmy do siedziby firmy Nota Bene, znajdującej się przy ulicy Alianckiej we Wrocławiu, z zamiarem nabycia czegoś pasującego do naszej realizacji na ulicy Hercena.
Przyznamy szczerze, że możliwości wyboru nas przytłoczyły! Były tam oprawy pasujące do stylu loftowego, włączniki retro, a nawet takie, wykonane z ceramiki. My potrzebowałyśmy czegoś, co byłoby nie tylko bardzo eleganckie, ale z mocną nowoczesną nutą. 








W sumie do naszego projektu, spodobały nam się dwa modele: jeden o wdzięcznej nazwie “DING-DONG” przywodzące na myśl guziki z jakiejś starej windy, i drugi  “TOUCHE” w postaci pięknych, szklanych paneli z nowoczesnym wykończeniem.  



Wybór był naprawdę trudny, bo oba modele bardzo nam się podobały. Finalnie postawiłyśmy wybrać model Touche, ze względu na jego uniwersalizm, prostotę i klasę. 




Kiedy włączniki były już wybrane, chciałyśmy zobaczyć jak będą się one prezentowały w naszych wnętrzach. Wyobraźcie sobie, że w tej firmie było to możliwe. Na budowę przyjechali  panowie fantastycznie "ologowanym" samochodem... no, to musicie sami zobaczyć.



Do mieszkania panowie wnieśli walizki z interesującymi nas włącznikami. Przyznam, że jest to bardzo wygodna opcja. W naszej realizacji mamy ścianę z zabytkowej XIX-wiecznej cegły, ściany białe, szare i drewniane. Teraz przykładając wybrane tafle, można było sprawdzić jak prezentują się z daną strukturą i czy dają taki efekt o jaki nam chodziło. 

Ze względów bezpieczeństwa, do kuchni wybrałyśmy model zamykany przesuwaną klapą. Dzięki temu ani woda, ani żadne inne wilgotne opary nie dostaną się do gniazdek. Jest to też bardzo bezpieczna opcja, jeżeli mamy w domu dzieci. 





Po wszystkich przymiarkach, pozostało tylko ustalić co napiszemy na naszych "klawiszach", bo model, który wybrałyśmy daje takie możliwości. Nie tylko można wybierać w kolorach szyby, ale też mamy możliwość zdecydowania czy będą to napisy czy piktogramy. Nam podobały się oba, więc mamy napisy typu: SALON i piktogram w kształcie domku, którym wyjeżdżając na urlop, będzie można wyłączyć całą instalację, bez obawy, że o czymś zapomnimy! 


Po zaakceptowaniu przesłanego projektu, ruszyła machina produkcyjna, na gotowe produkty nie trzeba było czekać długo, a jak prezentują się we wnętrzu,
 zobaczycie już niebawem... 

Zapraszamy do śledzenia naszego bloga :)
Pozdrawiamy Ania i Beti, 
czyli Dziewczyny z Pani to potrafi

PRZERABIAMY KRZESŁA, CZYLI WARSZTATY DIY PODCZAS 9 NOCY Z DESIGNEM



Przerabianie mebli a zwłaszcza krzeseł to nie lada frajda. Zawsze zaskakuje mnie nieograniczona wręcz możliwość ich stylizowania. Rozumiecie więc jaka była nasza radość, gdy dowiedziałyśmy się, że właśnie krzesła - w dodatku od FAMEG’u, będziemy przerabiać.

Naszą spontaniczną radość ostudziła wiadomość, że dla warsztatowiczów mamy tylko 10 miejsc. Konkurs ogłosiłyśmy na FB/Panitopotrafi, gdzie mogłyśmy rozdać 4 miejsca. Temperaturę podsycał fakt, że uczestnicy przerobione krzesło, mogli zabrać do domu!

Warsztaty przyciągnęły tłumy chętnych… bardzo żałowałyśmy, że było tak mało miejsc, bo gdyby to od nas zależało, wzięłybyśmy wszystkich zainteresowanych! Wreszcie finałowa 10! była wybrana (GW DOMAR też miał swoje miejsca), i w czwartkowy wieczór o godzinie 20.00 mogliśmy zacząć warsztaty.

Uczestnicy przybyli punktualnie (no prawie) i po małym wstępie, mogliśmy zacząć działania. A jak to wszystko wyglądało, zobaczcie w poniższym reportażu!


Pierwsze dwa krzesełka są naszego autorstwa, wykonałyśmy je specjalnie na warsztaty, chciałyśmy sprawdzić, czy damy radę w 1,5 godziny wykonać taką metamorfozę - jak widać się udało, choć wiozłyśmy jeszcze lekko mokre krzesełka ;-)




















Dziękujemy wszystkim uczestnikom 
oraz współorganizatorom Galerii Wnętrz DOMAR 
i producentów krzeseł firmie 
FAMEG

Ci którzy chcieliby z nam powarsztatować 
już 5 sierpnia zapraszamy do naszej pracowni 
- niebawem ruszają zapisy.

Pozdrawiamy
Ania i Beti, czyli dziewczyny z "Pani to potrafi"


JAK URZĄDZIĆ DŁUGI I WĄSKI BALKON?


No chyba nie odczepimy się od tych balkonów... Jak już wspominałam w poprzednim poście w tym roku urządzaniem własnych „terenów zielonych“ zajęłyśmy się dość gruntownie. Był więc balkon w kamienicy (TUTAJ), był stół piknikowy w ogrodzie (TUTAJ), był taras (TUTAJ) i wreszcie tani mały balkon (TUTAJ). Myślałyśmy, że tym sposobem wyczerpałyśmy cały wachlarz możliwości... okazało się jednak, że nie! Jak dowiedziałyśmy się z naszej korespondencji "emajlowej", zabrakło tzw. „długiej, wąskiej kiszki“. Cóż było robić, trzeba było zmierzyć się i z tym tematem.


Balkon, który przyszło nam urządzić jest długi (ma ponad 6 metrów), ale szeroki już tylko na metr. Jednym słowem kiszka i to dosłowna. W dodatku z balkonu chce korzystać rodzina z 2 małych dzieci, a pani domu koniecznie chce tam jeszcze móc uprawiać zioła (no te kuchenne, oczywiście ;-).
Rys. Rzut balkonu
Po zinwentaryzowaniu balkonu i małej burzy mózgów wyszło nam, że jeżeli wybierzemy odpowiednie meble, to może uda się wygenerować nawet trzy strefy: strefę dla dzieci, dla rodziców na „ekstremalne kawingowanie“ przy niedzieli i przydomowy ogródek dla Pani Domu.


Znalezienie odpowiednich mebli nie było trudne. Jak zwykle znalazłyśmy wszystko w ofercie IKEA. Przyznamy szczerze, że dla nas jest to miejsce, z pomocą którego z łatwością można zrealizować wszelkie pomysły. A oto co z asortymentu IKEA wybrałyśmy:

Dodatkowo Ania wpadła jeszcze na pomysł, żeby pomalować wewnętrzną część murka, czarną farbą. Ja na początku byłam sceptyczna, ale teraz przyznam, że był to strzał w dziesiątkę! Wyszło super. Do malowania użyłyśmy farby fasadowej DEKORAL Polinit  (czarny). Pomimo tynku strukturalnego, malowanie poszło dość szybko, a po wyschnięciu kolor pokazał swoja prawdziwą głębię...


Jak zawsze zaczęłyśmy od wybrania odpowiedniej podłogi. Tu postawiłyśmy na naturalne drewno w głębokim ciepłym wybarwieniu RUNENN. Płytki podłogowe kładły się szybko i bezproblemowo. Musiałyśmy dociąć dosłownie kilka sztuk.


Czekała nas jeszcze wyprawa po kwiaty i ziółka, a flaming wpadł nam w oko w Biedronce.


Skręcanie i ustawianie mebli no najfajniejszą część tej pracy. A oto i efekt finalny!









Ciekawe jesteśmy jak Wam podoba się nasz balkonik?

 Z góry dziękujemy za komentarze, pozdrawiamy Was cieplutko
Ania i Beti z "Pani to potrafi"

PANI RADZI - JAK URZĄDZIĆ BALKON ZA 300 ZŁOTYCH?


W tym roku zabrałyśmy się mocno za nasze balkony, tarasy i ogrody. Pisałyśmy o stole piknikowym na działce na  R.O.D.O.S* (TUTAJ), o balkonie w kamienicy (TUTAJ) i o tym jak urządzić taras (TUTAJ). Bardzo cieszył nas fakt, że tak chętnie dzielicie się swoimi uwagami z nami i komentujecie na blogu.

*- Rodzinne Ogródki Działkowe Ogrodzone Siatką ;-)

Wtedy to właśnie dostałyśmy mejla od Pani Marzeny z Legnicy:

„...Moje drogie Panie co potrafią. Obserwuję Waszego bloga, czytam i inspiruję się. Wszystko mi się bardzo podoba. Ja też w tym roku postanowiłam ogarnąć moją balkonową przestrzeń. Wszystko pięknie ale to wszystko drogo kosztuje. Nie mam starych mebli, które mogłabym odnowić. Budżet jakim dysponuję to zaledwie 350,- złotych. I tu moje pytanie: czy za tą kwotę, mogę urządzić przytulny balkon dla dwojga?“


No właśnie, czy za tak małą kwotę, można urządzić balkon? Najpierw pomyślałyśmy o tym, co wejdzie w taki zestaw „tete a tete“. Po drobnej burzy mózgów wyszło nam, że potrzebujemy:


- 2 krzeseł
- 1 stolika
- 2 poduszek na siedzisko
- czegoś na podłogę
- czegoś na stolik
i czegoś żeby było ładnie 


Budżet miałyśmy jasno określony: 300 złotych. Teraz postanowiłyśmy przejrzeć oferty sklepowe. Przyznamy, że nie było to wcale takie łatwe, bo chciałyśmy jeszcze, żeby było nie tylko tanio, ale jeszcze ładnie. Od razu postawiłyśmy na popularne sieciówki. Szybki przegląd internetu, dał nam ogląd tego, co można  w nich nabyć. Wygrała (jak to zwykle bywa w naszym przypadku) IKEA 

A oto co udało nam się w niej wybrać.
Ku naszemu zaskoczeniu, w przeznaczonej kwocie, zmieściły się: dwa krzesła, stoliczek (wcale niemały), obrus, dywan, dwie podkładki na siedziska i dwie poduchy. Lekko przekraczając budżet. Ale, ale... ponieważ w IKEI twa właśnie promocja dla klubowiczów na stoły i krzesła, dostałyśmy 10% rabatu na zakupione przez nas sprzęty. I ten rabat wyniósł właśnie te 14.99 PLN, czyli właściwie to zmieściłyśmy się w założonej kwocie! Dokupiłyśmy jeszcze białą skrzynkę na kwiatki. Z dziecięcego pokoju buchnęłyśmy dwa małe lampioniki, a kwiatek przyniosła teściowa.
Przykładowy miejski balkon do zaaranżowania.



Poniżej efekty naszej szybkiej metamorfozy, małego miejskiego balkonu za niewiele ponad 300 złotych!








A jak Wam podoba się nasza aranżacja?
Pozdrawiamy i dziękujemy, że odwiedziłyście naszego bloga
Ania i Beti, czyli dziewczyny z "Pani to potrafi"