KTO CO I MOTYWUJE BLOGERKI WNĘTRZARSKIE DO ZMIAN? CZYLI BALKON W NOWEJ ODSŁONIE

2.7.19 Pani to potrafi 1 Comments


prolog
Nie od dziś wiadomo, że mieszkanie (dom), to dla blogerki wnętrzarskiej jej własny poligon doświadczalny. To tu właśnie testujemy produkty, zmieniamy ustawienia i ciągle od nowa urządzamy, a wszystko z miłości do własnej pracy i pasji. To ciągły ruch, zmiana i zawierucha, chociaż tą miłość nie zawsze podzielają nasze rodziny. I o ile dla dzieci to frajda, to z mężami już trochę gorzej, bo nawet nieproszeni o pomoc, czują się w obowiązku pomagania. Z blogerką wnętrzarską jest jak z życiem - jedyne czego możecie być pewni to ciągłych zmian i jeżeli nie przeprowadzi ich u siebie, to zrobi to u innych! 

mieszkanie to poligon 
czyli przepowiednia pewnej wróżki
Ja jestem oczywiście najlepszym tego przykładem. Pamiętam jak przed laty, za namową koleżanki poszłam do wróżki na karty. Byłam chyba na jakimś życiowym zakręcie i bardzo chciałam usłyszeć, ze będzie lepiej. Albo coś w tym stylu. Wróżką okazała się przemiła Pani Maria, która jak tylko rozłożyła karty, powiedziała:
-Lubimy pojeździć po mieszkaniu z mebelkami, oj lubimy! 
Na boga, skąd wiedziała? Jakiż to przenikliwy umysł, pozwolił jej tak szybko mnie przejrzeć i ocenić? Do dzisiaj się nad tym zastanawiam, ale jedno jest pewne, miała rację! Całkowitą. Od dziecka lubiłam przestawiać meble, ciągle szukałam nowych rozwiązań i polepszenia strefy, która do mnie należała. Pierwsza metamorfozę przeprowadziłam w wieku 14 lat, kiedy mieszkałam w internacie i pokój 6 osobowy przedzieliłam szarym papierem. Niestety Paniom Pilnującym nie przypadło to do gustu. Później na warsztat wzięłam pokój w moim rodzinnym domu i łazienkę. W tej ostatniej, (w której notabene odpadały już kafelki), pomalowałam całe ściany w wizerunki nagich, oskubanych, różowych kur, chcąc zmotywować własnego Ojca do remontu. Niestety mamie się spodobało i łazienka w tym stanie przetrwała pare ładnych lat. Mogłabym mnożyć te przykłady, ale konkluzja jest jedna - kocham to robić i od kiedy mamy z Anią bloga ma to wreszcie większy sens! 

mieszkanie jak z obrazka 
czyli co i kto motywuje do porządków i zmian?
Przy ciągłych zmianach, metamorfozach i sesjach na bloga, mieszkanie ciągle znajduje się w ciągłym ruchu. A bo to trzeba nowy mebel wstawić i sfotografować, a to wymienić. Nową farbę trzeba przetestować?- no nic, że w salonie znowu plac budowy. Mąż milczy, dzieci patrzą z potępieniem, a ty dalej malujesz, bo tak naprawdę dla Ciebie to wielka frajda. Wręcz urlop. A potem znowu sprzątanie, porządek pod obiektyw, ustawianie kadrem. Ale są takie momenty gdzie  trzeba na swoje gniazdko spojrzeć okiem krytycznym. No nie są to święta Bożego Narodzenia i nieuchronna wizyta teściowej, o nie! U mnie to jest zawsze wtedy, kiedy przyjeżdża telewizja lub jest sesja do magazynu wnętrzarskiego. Wtedy to angażuję nie tylko rodzinę, Anię i paru ukochanych znajomych i jest Wielkie Sprzątanie. Przy okazji UGOTOWANYCH (TUTAJ) umyłyśmy z Anią nawet moje żyrandole! Tym razem czekała nas wizyta ekipy z "Dzień dobry TVN", bo w telewizji śniadaniowej chcieli pokazać miejski balkon. 

balkon to teź mieszkanie
czyli zmian ciąg dalszy 
Balkon to oczywiście nieodłączna część mieszkania. Myślę, że u nas jest tak jak i u innych blogujących dziewczyn, balkon odświeżamy co roku. I nie chodzi tu o nowe kwiaty, ale o ciągły ruch. Kiedy zadzwonili z TVN-u z propozycją balkonowego wywiadu chętnie się zgodziłam. Balkon przeszedł już kilka metamorfoz: trzy lata temu dostał błękit na ściany (TUTAJ), a w zeszłym roku dalsze udogodnienia (TUTAJ). W tym roku postanowiłam dołożyć kosz- gniazdko o jakim od dawna marzyłam i powiesić obrazy. Od paru lat kupuję marynistyczne obrazki, kojarzące się z wakacjami. Pomyślałam, że balkon to dobre miejsce by na nie, w urlopowej scenerii, spoglądać. Oczywiście już z końcem lata wrócą do domu, ale ponieważ mój balkon jest zadaszony, to nic nie powinno im się stać.

ekipa tv na balkonie

Na zdjęciach możecie zobaczyć jak balkon prezentował się na nagraniu. Dodam tylko, ze ekipa TVN była przemiła, tak że nawet moja wredna i nieufna kotka przyszła popatrzeć. 








DZIĘKUJEMY, ŻE ODWIEDZILIŚCIE 
NASZEGO BLOGA 
POZDRAWIAMY CIEPLUTKO
ANIA I BETI, CZYLI DZIEWCZYNY 
PANI TO POTRAfi

1 komentarz: