CZY PANI TO POTRAFI JEST PANIĄ SWOJEGO CZASU? CZYLI TYDZIEŃ Z ŻYCIA BLOGERKI WNĘTRZARSKIEJ

28.2.16 Pani to potrafi Ania & Beti 17 Comments











Tydzień z życie blogerek wnętrzarskich…
Zastanawialiście się kiedyś jak wygląda tydzień z życia… dajmy na to kobiety prowadzącej dom? A jeżeli dodamy do tego, że ma męża i dzieci, a potem, że jeszcze pracuje zawodowo? No, a do tego ma nienormowany czas pracy, bo pracuje we własnej firmie (czyli ciągle)? Dorzucam jeszcze codzienne zakupy, odrabianie lekcji z dziećmi, gotowanie posiłków, sprzątanie, pranie, gimnastykę codzienną… Czy wspomniałam, że owa kobieta jest jeszcze BLOGERKĄ wnętrzarską?
Same przyznamy, że jak na to patrzymy to robi się strasznie. Jak to wszystko pogodzić i jak znaleźć czas na to wszystko? Na to pytanie odpowiemy Wam później, a teraz po prostu zerknijmy, co takiego się wydarzyło w naszym życiu pomiędzy 22 a 26 .
P O N I E D Z I A Ł E K - 22.02.2016 r.
Pracę zaczynamy o 9:00. Tego dnia miałyśmy w planach oglądanie kolejnego lokalu (to już chyba 15), w którym będziemy mogły zorganizować naszą pracownię! Ale przed tym dzień jak co dzień – piszemy mejle, odpowiadamy na liczne zapytania… W naszej skrzynce wylądował mejl od DaWandy z informacją o publikacji naszych edytoriali w dziale DIY (Majsterkowanie) - link
Lubimy tak zaczynać dzień!
Jedziemy oglądać naszą przyszłą pracownię. Jest nadzieja, że lokal nam się podoba. Robimy to szybko, bo przecież trzeba jeszcze opublikować post! No zdjęcia są, ale jeszcze tekst - w głowie  jak zwykle zbyt wiele myśli… Ogarniamy temat, wklejamy fotki, uf poszło - link! Trzeba jeszcze udostępnić na grupach. W skrzynce zaproszenie do MAJSTEREK na otwarcie ich nowej pracowni, czyli brunch blogerski w Warszawie - no to kupujemy bilety na Pendolino i znów Witaj Stolico!
Czas pracy się kończy, teraz mamy czas dla rodziny.
Dzieci ze szkoły, przedszkola, ja jeszcze muszę na budowę… “Pańskie oko konia tuczy”- jak mawiają. Obiad! Co zrobić na obiad? Też macie z tym problem? Kot! Nie kupiłam jedzenia dla kota - czy on zje z nami ziemniaki? Wracam po karmę, bo dochodzę jednak  do wniosku, że nie zje!
Wreszcie dom. Lekcje! Odrabianie z dziećmi lekcji, to jak niechciany powrót do szkoły. Nawet nie wiem kiedy dzień się skończył. Kolacja, mycie. O już 23.00? To mam jeszcze tyle czasu! Dzwonię do Ani… 2.00 wreszcie idę spać, Anka pewnie o 3.00, o jeszcze trzeba krem na zmarszczki - “jakie zmarszczki?”- idę spać.
 Ś R O D A, 24.02.2016 
Godzina 8.00, ponieważ ja mam spotkanie z inwestorem na budowie, Ania jedzie obejrzeć kolejny lokal na pracownię (tak na wszelki wypadek, bo ten z poniedziałku bardzo nam się spodobał!). Rozmowa na budowie ciągnie się w nieskończoność… Ja już cała w nerwach, bo od wczoraj ruszyło głosowanie na Blog Roku! My oczywiście też startujemy, a co? W związku z tym upraszam mojego inwestora o wysłanie sms-a i zagłosowanie na nas, (no to mamy jeden głos do przodu!). Godzina 10.00 i znów kolejne spotkanie z klientem (mały homestaging się szykuje). 
Pędem do biura – tę rolę chwilowo pełni moje mieszkanie – musimy odpowiedzieć na zapytania, oferty, bo po południu mamy warsztaty dla wrocławskich blogerów - WroBlog. Ale przed tym postanowiłyśmy jeszcze przekąsić po hamburgerze! Stąd wizyta w nowym lokalu PASIBUS przy Świdnickiej! Pycha i jak pięknie! (BRAWO CUDO PROJEKT!)
I już WroBlog w kultowym barze “BARBARA”. Przy okazji, dość głośno podziwiamy meble Oskara Zięty… (wyposażony jest nimi cały lokal). Już warsztaty, siedzimy pilnie I słuchamy… Dzwoni mój, wyciszony telefon - że co, proszę? No tak, mój ślubny zapomniał odebrać dzieci ze szkoły… Wsiadam w taksówkę i pędzę: rynek-szkoła-dom-rynek. I to jest ten moment, kiedy cieszę się, że nie mieszkam w Nowym Jorku, bo cała operacja w szczycie zajęła mi tylko 45 minut. Wracam na WroBloga. Koniec nadszedł szybko więc idziemy z Anią na “afterka” do Szklanej Ćmy - niech się nasi Panowie dziećmi zajmą… 
PS. 24.00 jesteśmy na 12 pozycji w Blogu Roku - czyli nie jest źle! ;-)
P I Ą T E K  - 26 luty 2016 
Spotykamy się w pracowni - sprawdzamy pocztę, a tam zapytania, zamówienia, prośby... Planujemy przyszły tydzień. Tak naprawdę to Ania planuje, ja jak zwykle liczę, że jakoś to się wszystko samo poukłada. Kawka z mlekiem (powinnam odstawić cukier), to już 2 dzisiaj. Jeszcze post do wrzucenia na bloga - link, bo przecież trzeba poprosić naszych Czytelników, o głosowanie na nas w Konkursie na BLOG ROKU!
Pędzimy na budowę, ja mam spotkanie z nowym inwestorem, a Ania do Empiku po kolorowe magazyny :-) Ha, dzisiaj wychodzi marcowy numer “Molli Potrafi” (link), a w niej publikacja naszych fantastycznych, szmaragdowych krzeseł! Wczoraj ukazał się marcowy numer magazyn "Czas na wnętrze", a w środku znowu my tym razem z metamorfozą kuchni (link) - strach wchodzić do kiosku ;-)
Pozachwycałyśmy się i do pracy. Kończymy betonowy bar, szlifowanie, impregnowanie. Rany wszystko na raz: ja szlifuję, Ania robi zdjęcia - będzie fajny pościk. Teraz lampy. Przerabiamy plastikowe starocie z Ikei na super nowoczesne, betonowe oświetlenie. Panowie z budowy patrzą dość nieufnie jak betonujemy plastikowy klosz, ha, to się zdziwią! Ania porzuciła aparat i impregnuje bar. Kawa, potrzebna mi kawa! Własnie dociera do nas, że stuknęło nam 3000 fanów na FB! Chyba trzeba to uczcić - może tort? Zjadamy jednak tylko po wafelku czekoladowym i do roboty!  Teraz czas na bibliotekę. Kleimy szafki, szlifujemy… praca wre. Na dzisiaj to prawie koniec, jeszcze drobne zakupy do kolejnych postów i teraz dzieci ze szkoły/przedszkola, zakupy na weekend… Cho….,  zapomniałam kotu obciąć pazury, będzie drapał wszystko I wszystkich!
Pranie, czy ja miałam zrobić pranie? 20.00 ustalenia tajny projekt dla Majsterek, 23.00 kolejny telefon co będzie w poniedziałkowym poście… Anka jeszcze obrabia zdjęcia i robi grafiki. Spać, jak zwykle bez kremu - no bo “jakie zmarszczki?”
24.00 Jesteśmy 8!!!!!!!!!! Hura!!!!!!!!
Organizacja wydawała się naszą mocną stroną, ale chciałyśmy to jeszcze sprawdzić Wszystko udaje nam się ogarnąć i jeszcze zostaje czas na kawę w ciągu dnia. Jednak postanowiłyśmy podszlifować się w tym temacie, i dlatego udałyśmy się na spotkanie z Panią Swojego Czasu, które miało odbyć się w wrocławskich “Neonach” w dniu 14 stycznia br.
Jak tylko dotarłyśmy na miejsce postanowiłyśmy natychmiast zamówić po soczystym burgerze, bo jak przystało na świetnie zorganizowane panie, cały dzień nie miałyśmy czasu na jedzenie... 

Ola, czyli Aleksandra Budzyńska, okazała się istnym wulkanem energii. Na scenie zarażała swoim optymizmem i tryskała radością. Przekonywała dziewczyny do działania, pokazywała jak wytyczać priorytety i rozpoznawać co jest naprawdę ważne.  
W rozmowie przed prelekcją znalazła oczywiście czas, żeby z nami chwilkę porozmawiać. To co rzucało się w oczy to przepiękny uśmiech Aleksandry i brak zegarka! Zapytana o to stwierdziła, że ten w komórce z zupełnością jej wystarczy.
Zarządzanie czasem - jak zdradziła nam w rozmowie Ola -  to nie jest umiejętność, z którą się rodzimy, a kobiety mają z tym większy problem, gdyż generalnie mają większe problemy z asertywnością, stawianiem na swoim i realizacją tylko i wyłącznie swoich celów. Uświadomiłyśmy sobie, że to, co jest naszą zaletą – empatia i wrażliwość na problemy innych w pewnym sensie staje na drodze naszego rozwoju. Nasze obsesyjne dążenie do perfekcyjności do ciągłego bycia „Matką Polką“, staje się pułapką samą w sobie. Zastanowiłam się przez chwilę - co sprawia, że dziewczyny tak uważnie słuchają Olę i tak chętnie od niej się uczą? Może przekonuje to, że mając 35 lat, męża, dwóch synów, karierę zawodową, pasje i zainteresowania, dwa blogi oraz chorobę syna, ma bardzo wysoko zawieszone standardy tego, co oznacza mieć dużo na głowie... no i chętnie się tym dzieli.
Bo jak mówi słynne buddyjskie powiedzenie - “że uczyć należy się od mistrza“, tak rady, które rozdawała Pani Swojego Czasu, przypadły Pani to Potrafi do serca! 
Czas płynął jak zaczarowany a spotkanie szybko dobiegło końca. Wracając miałyśmy głowy pełne postanowień... ciekawe, czy ich dotrzymamy?
Poniżej kilka zdjęć z pierwszego spotkania klubu "PAŃ SWOJEGO CZASU" - fajnie, że w naszym mieście odbyło się jako pierwsze.
Z okazji tego interesującego spotkania dwóch Pań... mamy dla Was fantastyczne nagrody od Pani Swojego Czasu. Wystarczy wsiąść udział w konkursie i odpowiedź na pytanie "Jaki masz najlepszy sposób na planowanie". 

ZASADY KONKURSU:

K R O K   1 
 Napisać w komentarzu na blogu odpowiedź na pytanie konkursowe 
"Jaki masz najlepszy sposób na planowanie"
z dopiskiem "biorę udział w konkursie + imię + miasto"

K R O K   2 
Polubić obie strony na Facebooku 
Pani to potrafi - link
Pani swojego czasu - link 
(Jeśli nie posiadasz konta na Facebooku i tak bawisz się z nami!)

N A G R O D Y:
1 nagroda - PLANERY PANI SWOJEGO CZASU (komplet)
2 nagroda - zestaw toreb PSC (razem trzy)
3 nagroda - zestaw magnesów PSC (3 sztuki, każdy w innym kolorze)

C Z A S  T R W A N I A  K O N K U R S U:
Na komentarze czekamy od 29.02.2016 do 10.03.2016 

W Y N I K I :




_____________________________________________

Tak na koniec nie może obejść się bez agitacji!
Jeśli uważasz, że zasługujemy na finałową 10-tkę 
w Konkursie na BLOG ROKU 2015
Prosimy zagłosuj na nas - link do konkursu
 SMS na nr 7124 o treści B11181
(1,23 na Fundacje Dziecięca Fantazja)

Pozdrawiamy cieplutko i dziękujemy
Ania i Beata, czyli dziewczyny z bloga "Pani to potrafi"

17 komentarze:

PANI TO POTRAFI W KONKURSIE NA BLOG ROKU - PROSI O GŁOS

26.2.16 Pani to potrafi Ania & Beti 9 Comments

Konkurs BLOG ROKU z edycji na edycję przeobraża się. Zmieniają się nie tylko same blogi zgłaszane do konkursu, ale także ich ilość. W drugiej edycji konkursu, czyli w roku 2006, zgłoszonych było 60 tys. blogów, ale były to czasy kiedy każda nastolatka miała blogo-pamiętnik. W tegorocznej edycji wystartowało 1 300 blogów w sześciu kategoriach: Podróże, Publicystyka, Specjalistyczne, Styl Życia, Kulinarne, Pasja i twórczość. Dziś największą grupę stanowią blogi wyspecjalizowane w konkretnej dziedzinie i poradnikowe.

Kto startuje w konkursie?
Do konkursu zgłaszają się nie tylko młodzi blogerzy (jak my!), ale także osoby, które blogują już kilka lat. Mają oni za sobą setki, tysiące czytelników oraz milionowe odsłony. Wielu Blogerów próbuje wielokrotnie, tak jak zeszłoroczna laureatka nagrody Bloga Blogerów Magda Mirkowicz z My Pink Plum, której udało się to dopiero za trzecim podejściem. Dlaczego więc wracają i zgłaszają się? Czy dla prestiżu? - Ile blogerów - tyle odpowiedzi. Jednak jedno jest pewne, to jest jedyny i najbardziej rozpoznawalny konkurs dla Blogerów w Polsce. Konkurs, gdzie nagrody rzeczowe schodzą na dalszy plan, a liczy się, czy zostaniesz zauważony!

Startować czy nie?
Jak już wiecie wystartowałyśmy w tegorocznej edycji konkursu na BLOGA ROKU 2015 w kategorii „Pasje i twórczość”. Stwierdziłyśmy, że jest to idealne miejsce do zaprezentowania się szerszej grupie czytelników (myślimy tu właśnie o Was, jeśli widzimy się po raz pierwszy). 
Przyznamy, mimo wielu rozterek… takich emocji już dawno nie przeżywałyśmy. Już po pierwszym dniu głosowania, przy naszym blogu pojawiły się trzy tajemnicze kropki, to znak, że kilkadziesiąt głosów wpłynęło na nasze konto. Przyznamy, że byłyśmy zaskoczone, ale wiemy, że przed nami jeszcze wiele dni oczekiwań w napięciu.

Jak trudno jest prosić!
Jeśli choć w drobnym stopniu zainspirowałyśmy Was do twórczej pracy, jeśli to dzięki nam chwyciliście za farby i pędzle chcąc odmienić swój dom, czy mieszkanie - będzie nam bardzo miło, gdy oddacie na nas swój głos.  

Aby oddać głos, trzeba wysłać 
SMS o treści: B11181 pod numer: 7124
Jego koszt to 1 zł +VAT (1,23 zł), 
a dochód z głosowania trafi do podopiecznych 
Fundacji Dziecięca Fantazja.


Głosowanie trwa do godz. 12.00, do 1.03.2016 (wtorek)
Ważne: Z jednego telefonu można oddać tylko jeden głos na uczestnika konkursu.


Jeśli chcecie śledzić nas w konkursie zapraszam na oficjalną stronę konkursową

ZOBACZ JAK NAM IDZIE - link 

Codziennie spływają do nas potwierdzenia i słowa wsparcie, 
daje nam to przysłowiowego "kopa" do dalszego działania 
i za to serdecznie Wam dziękujemy!
Pozdrawiamy cieplutko
Ani i Beti, czyli dziewczyny z Pani to porafi.

9 komentarze:

BETONOWY BLAT, CZYLI JAK TANIO WYKONAĆ GO SAMEMU

22.2.16 Pani to potrafi Ania & Beti 48 Comments

Beton – do niedawna kojarzony tylko z budownictwem wielkiej płyty i budynkami użyteczności publicznej, pojawił się najpierw na ścianach w nowoczesnych loftach, kolejnym krokiem były już inne powierzchnie, takie jak blaty, meble czy naczynia. 

Industrialna aranżacja wnętrz robi dziś furorę - surowe ściany, proste wykończenie i chłodny charakter, zdobyły serca tych, którzy mieli dość kolorowych, przesłodzonych aranżacji. Beton świetnie sprawdza się nie tylko w loftach - dużych i wysokich pomieszczeniach, ale również w nowoczesnych, minimalistycznych i skandynawskich wnętrzach. Jeżeli zechcemy stworzyć wnętrze vintage, to bardziej będzie pasować stara cegła na ścianie, jednak zawsze możemy wkomponować beton podczas urządzania, aby nadać pomieszczeniu niepowtarzalny charakter. 

Forma i sposób zastosowania betonu, są bardzo różne. Mamy gotowe płyty betonowe, które można zamawiać w dowolnym  kształcie i wymiarze, jest beton wybarwiany na wiele odcieni szarości, tynki strukturalne, czy w końcu farby betonowe.

Ciekawie wygląda ponad to beton z charakterystycznymi śladami po deskach szalunkowych. Jednakże użycie klasycznego betonu (mieszaniny cementu z piaskiem) wymaga nie tylko posiadania wiedzy fachowej, ale też odpowiednio przygotowanego podłoża. Klasycznego betonu nie położymy cienką warstwą, i nie na każdej powierzchni będzie się trzymał. 

I tu wszystkim miłośnikom industrialnych rozwiązań, przyszły na pomoc wszelkie materiały imitujące beton: laminowane płyty meblowe, gresy nawiązujące kolorem i strukturą do betonu oraz stiuki imitujące ten materiał. Jednakże wszelkie tego typu rozwiązania, są bardzo kosztotwórcze. Dla przykładu, położenia imitacji lub współczesnych mas betonowych zaczynają się od 300 złotych za metr kwadratowy.

W naszych blogowych poszukiwaniach już wcześniej trafiłyśmy na firmę Bautech Futura i jej polimerowy beton: Baufloor Creativo! Trzeba przyznać, że już przy betonowaniu szafki byłyśmy masą zachwycone! (jak ktoś jeszcze nie czytał naszego przepisu na „Betonowe Ciacho“, to przeczyta TUTAJ) Prosta w obsłudze, szybko wysychająca, lekka  i elastyczna masa sprawia, że możemy z niej zrobić prawie wszystko! Pokryć ściany, podłogi - nawet kiedy pod spodem mamy płytki ceramiczne, meble i wiele innych powierzchni. Po prostu wszystko, a do tego warstwa nie przekroczy 3 mm grubości i jest całkowicie elastyczna!

Więc kiedy nasi znajomi zgłosili się do nas po pomoc z wykończeniem baru, nie miałyśmy wątpliwości - to musi być Baufloor Creativo. Z chęcią zabrałyśmy się do pracy. A czy nam się udało, czy blat wygląda w 100% betonowo - oceńcie sami! 

PRZYGOTOWANIE POWIERZCHNI
Korpus baru został wykonany z płyty wiórowej OSB (ang. Oriented Strand Board – drewnopochodna, trójwarstwowa płyta kompozytowa). Ponieważ płyta jest mocno impregnowana, to wymaga solidnego szlifowania - aż do całkowitego starcia impregnatu, czyli uzyskania gładkiej powierzchni. Po szlifowaniu powierzchnię przeznaczoną do betonowania trzeba dokładnie odpylić. 

GRUNTOWANIE
Powierzchnię którą będziemy „betonować“, należy pokryć warstwą gruntującą. Do tego celu użyłyśmy gruntującej warstwy podkładowej: BAUGRUNT® CONTACTO
. Podkład nakładamy wałkiem z końcówką do lakierów. Wystarczy położyć jedną warstwę. Podkład schnie dość szybko (ok 2 godzin) i nakłada się bez problemu. Po wyschnięciu powierzchnię należy lekko przeszlifować papierem ściernym, tak aby zlikwidować ewentualne nierówności. Całość ponownie dokładnie odkurzyć.

PRZYGOTOWANIE MASY BETONOWEJ
Aby uzyskać odpowiedni kolor, pigment wlewamy do mleka zarobowego i dokładnie mieszamy. Dzięki temu że pigment dostarczany jest osobno, to mamy doskonałą możliwość uzyskania dowolnego odcienia betonu. 
Gdybyśmy chcieli poszaleć z kolorami to mamy doskonałą możliwość, bo firma Bautech Futura oferuje też inne kolory: żółty, czerwony, zielony, brązowy a nawet czarny. Pełną kartę koloru zobaczysz: TUTAJ. My wybrałyśmy jednak klasyczny „betonowy szary“ kolor. 


Masę wykończeniową BAUFLOOR® CREATIVO wsypujemy partiami do pojemnika z mlekiem zarobowym. Całość mieszamy wiertarką ze specjalną końcówką koszyczkową, tak długo aż masa betonowa będzie gładka – bez grudek (proces mieszania powinien trwać minimum 2-3 minuty).  
UWAGA: Wszelkie grudki nierozmieszanego materiału należy rozbić np. szpachelką i ponownie wymieszać. Występujące nierozmieszane grudki podczas nakładania są trudne do rozbicia i pozostawiają widoczne ślady na powierzchni po jej szlifowaniu. 

BETONOWANIE
Nakładanie betonu przebiega ręcznie, pacami stalowymi o różnej szerokości. 
Masę należy aplikować szybkimi mocnymi ruchami kolistymi bądź podłużnymi, w zależności od oczekiwanego efektu wizualnego. Czyli jeżeli chcemy by powierzchnia miała typowe, dla powierzchni betonowej, przetarcia i strukturę, to podczas nakładania nie wygładzamy powierzchni. Po paru minutach, położona masa zaczyna “rwać się” charakterystycznie, co powoli nam na uzyskanie efektu betonu.


SZLIFOWANIE
Szlifowanie powierzchni odbywa się po całkowitym wyschnięciu położonej warstwy. Materiał należy szlifować papierem ściernym o gradacji 60 i 80.
Efekt końcowy całości uzależniony jest od szlifowania pierwszej warstwy: Częściowe pozostawienie tzw. przetarć, uzyskanych z nadwyżki materiału podczas jego aplikacji, będzie widoczne po nałożeniu warstwy drugiej i jej ponownym szlifowaniu.

NAKŁADANIE II WARSTWY
Po wyszlifowaniu i dokładnym odkurzeniu, powierzchnię przecieramy wilgotną ściereczką. Po tym przystępujemy do nakładania drugiej warstwy produktu - czynności powtarzamy jak przy warstwie pierwszej! Druga warstwa kładzie się łatwiej niż pierwsza!
Po wyschnięciu II warstwy powierzchnię należy przeszlifować szlifierką jednotarczową używając do tego celu papieru ściernego o gradacji od 80 w górę – do uzyskania pożądanego efektu. Jeżeli nie mamy szlifierki, to możemy użyć kostki ściernej. 



ZABEZPIECZANIE
Gotową wyszlifowaną powierzchnię dokładnie odkurzamy i już możemy ją dokładnie zaimpregnować. Do tego celu używamy preparatu HYDRO SEAL nakładając go w jednej lub kilku warstwach. Jeżeli betonowany blat ma służyć jako blat kuchenny lub blat wyspy roboczej, to radzę zagruntować go co najmniej dwukrotnie. 
Aplikację preparatu należy przeprowadzać przy użyciu wysokiej jakości wałka welurowego, tak aby na powierzchni nie pozostawały smugi, gdyż będą one widoczne. 
Produkt powoduje wodne zabezpieczenie powierzchni, pozwalając jednocześnie na jej “oddychanie”.  Położenie impregnatu zabezpieczy blat przed niepożądanym zaplamieniem kawą, herbatą bądź sokami owocowymi. 

EFEKT KOŃCOWY



Jeśli jesteście ciekawi efektu, to bar można zobaczyć w lokalu 
"DOBRA KARMA" na ul. Kościuszki we Wrocławiu (same centrum miasta).

Do przygotowania potrzebujemy:
- grunt (CONTACTO)
- baza (BAUFLOOR CREATIVO)
- mleko zarobowe (FINISH)
- pigment (barwnik)
- impregnat (HYDRO SAEL)
- rękawiczki
- wałek (do gruntu)
- pędzel (do impregnatu)
- folię zabezpieczającą 
- packa wenecka (szeroka)
- wiertarka z mieszadłem lub mikser ;-) 
- szlifierka lub papier ścierny
- odkurzacz


KOCHANI MAMY DLA WAS DWA ZESTAWY 
DO SAMODZIELNEGO WYKONANIA BLATU 
LUB INNEJ POWIERZCHNI

SPONSOREM NAGRODY JEST FIRMA BAUTECH

ZASADY KONKURSU:

Konkurs odbywa się na naszym fun-page, ale jeśli nie posiadasz 
konta na Facebooku nie martw się, również będziecie mogli 
wziąć w nim udział.

1) WSTAW DOWOLNY KOMENTARZ POD POSTEM NA BLOGU 
I DODATKOWO WPISZ "BIORĘ UDZIAŁ".

2) ZNAJDŹ W SIECI DOWOLNE ZDJĘCIE NIETYPOWEGO ZASTOSOWANIA 
BETONU MOŻE TO BYĆ ZDJĘCIE MEBLA, ŚCIANY, DEKORACJI, 
WNĘTRZA itp.

3) UMIEŚĆ JE POD POSTEM (BETONOWY BLAT...) NA FUNPAGE - LINK

4)  JEŚLI NIE POSIADASZ KONTA NA FACEBOOK, 
ZDJĘCIE Z DANYMI I NUMEREM TELEFONU PRZEŚLIJ NA NASZ 
ADRES: panitopotrafi@gmail.com  
(OPUBLIKUJEMY JE W TWOIM IMIENIU)

5) ZWYCIĘZCA BĘDZIE WYBRANY NA 
PODSTAWIE LICZBY LIKÓW POD ZDJĘCIEM.

6)  ZDJĘCIA PROSIMY UMIESZCZAĆ/NADSYŁAĆ  
DO 2 MARCA 2016, DO PÓŁNOCY

ZAPRASZAMY DO ZABAWY!

Ania i Beata,
czyli dziewczyny z "Pani to potrafi"

48 komentarze:

CYKL: STYLE W MEBLARSTWIE - BAROK - LUDWIK XIV

16.2.16 Pani to potrafi Ania & Beti 5 Comments

"Ludwiki" – nazywane od imion panujących we Francji królów – to dość potoczne określenie stylów (zwłaszcza w meblach) od baroku po romantyzm (XVI w.-XIX w.). Często określane są stylami królewskimi lub pałacowymi. Mamy więc w sztuce trzech Ludwików i jednego Filipa. 

1.     Bardzo okazałego i wytwornego Ludwika XIV zwanego Królem Słońce (wczesny barok)
2.     Dekoracyjnego i subtelnego Ludwika XV (późny barok) 
3.     Prostego i lekkiego Ludwika XVI (klasycyzm) 
4.     Eklektycznego Ludwika Filipa (romantyzm).

O stylu Ludwika XV pisałyśmy już wcześniej, dzisiaj przyszła pora na Ludwika XIV!  

Czas panowania Króla przypada na lata 1643-1715 i nazywany jest popularnie „francuskim barokiem“. Co ciekawe, stanowi nie tyle wyraz gustu Króla Słońce, co odbicie jego filozofii politycznej. 

Tak więc ukształtowanie mebli z tego okresu dąży nie do wygody użytkownika, lecz do reprezentacyjności. Łatwo rozpoznamy tu inspiracje  architektoniczne, które skutkują nie tylko perfekcyjną symetrią, ale i przeskalowaniem widocznym choćby w gigantycznych gabarytach szaf i komód, oraz w wyciągniętych w górę zapleckach foteli. 

Styl Ludwika XIV to kulminacja estetyki barokowej: mamy tu nie tylko typowo reprezentacyjny charakter, monumentalizm formy i bogactwo detalu, ale jeszcze pompatyczną wspaniałość kształtu i przepych zdobień. 

Styl ten rozwinął się i osiągnął swą głębię podczas rozbudowy Wersalu, który wcześniej był tylko zameczkiem myśliwskim Ludwika XIII, przekształconym za czasów Ludwika XIV w baśniowy „Pałac Słońca”- olśniewającą rezydencję nie tylko króla, kilkunastu tysięcy dworzan, ale i całych zastępów służby. 

Motywy dekoracyjne znamienne dla stylu Ludwika XIV mają swoje źródło w sztuce antycznej: należą do nich girlandy owoców i kwiatów, palmety, liście akantu, wieńce laurowe, instrumenty muzyczne, lwie głowy oraz zbroje, broń i trofea wojenne.

Ludwika nazwano “Królem Słońce”, ale nie dlatego, że był wielkim monarchą, ale ponieważ sam lubił się tak przedstawiać i kazał wybijać monety ze swoim wizerunkiem na tle słońca, ten znak, stał się  później  jego znakiem rozpoznawczym. 

Styl Ludwika XIV właściwie nie zna mebli do siedzenia innych niż jednoosobowe; kanapy dwuosobowe należą do wyjątków. Główną rolę grają tu fotele – raczej głębokie, o silnie podwyższonym zaplecku odchylonym nieco do tyłu, najczęściej też oddzielonym od siedzenia wąskim prześwitem. Zarówno siedziska, jak i oparcia foteli są w całości tapicerowane, jedyne widoczne części drewniane, to podłokietniki i nogi o mocno dekoracyjnej formie.


Nóżki foteli w stylu Ludwika XIV mają kształt czworobocznej tralki, albo formę konsolową. Spina je ozdobna, krzywoliniowa łączyna na planie litery H lub X. Niekiedy noga mebla płynnie przechodzi w element dźwigający podłokietnik. Krzesła w tym stylu w zasadzie powtarzają kształty foteli w drobniejszych, lżejszych formach. Dla epoki charakterystyczne są też taborety – również te składane.


Zarówno meble do spania, jak i meble do siedzenia w epoce Ludwika XIV dekorowano rozmaitymi tkaninami – grubymi gobelinami, ciężkimi aksamitami, albo przeciwnie – lekkimi, eleganckimi adamaszkami. Do obijania mebli do siedzenia we wnętrzach reprezentacyjnych stosowano też tłoczoną, barwioną lub złoconą skórę. 

Szafy ubraniowe w stylu Ludwika XIV mają prostopadłościenną formę, od góry zamkniętą przeważnie rozbudowanym gzymsem. Podobnie jak i inne meble tego czasu, wspierają się na dekoracyjnych nogach spiętych ozdobnie  krzyżakiem.

Epoka Ludwika XIV to okres narodzin komody. Wynalezienie tego nowego typu mebla skrzyniowego z szufladami, pierwotnie opartego na dość wysokich nogach, przypisuje się André Charles'owi Bulle'owi. Komoda zastąpiła używane wcześniej kufry. Meble towarzyszące stołowi w pomieszczeniach jadalnych są raczej niskie – mają formę bufetu.


Ze stylem Ludwika XIV wiąże się ewolucja mebli do pracy. Nowym typem takiego mebla jest tzw. biurko Mazarin* – trójdzielne, z zabudowaną od zewnątrz przestrzenią na nogi zlokalizowaną pomiędzy dwiema szafkami zawierającymi szuflady. W typowym biurku Mazarin każda z szafek ma cztery nogi spięte dekoracyjnym krzyżakiem. 

*Nazwa mebla pochodzi najprawdopodobniej od nazwiska kardynała Julesa Mazarin’a. Sprawował on władzę w czasie regencji Anny Austriaczki (matka Ludwika) i małoletności Ludwika XIV, jej syna. Był następcą kardynała de Richelieu. 


5 komentarze:

PANI TO POTRAFI AMBASADOREM MARKI - GALERIA WNĘTRZ DOMAR

12.2.16 Pani to potrafi Ania & Beti 7 Comments

domar

Od lat zajmujemy się oswajaniem przestrzeni, nie tylko tej bardzo bliskiej, swojej, ale również tej obcej, dla innych. Zadanie z pozoru proste i nieskomplikowane, wymaga jednak od nas wiedzy, nie tylko w zakresie projektowania przestrzeni, panujących trendów, czy stylów w architekturze. Wymaga przede wszystkim wielkiej cierpliwości i rozległej wiedzy choćby w temacie - gdzie i co kupić?  

Od kiedy postanowiłyśmy na łamach naszego bloga  dzielić się wszelkimi informacjami, zwracamy szczególną uwagę na to, co, gdzie i od kogo kupujemy. Wiele rzeczy i pięknych przedmiotów znajdujemy po prostu w „sieci“, ale nic nie zastąpi tradycyjnego dotyku (bo nie ma to jak dotknąć, położyć się, powąchać). 

I tak oto, spotkały się: PANI TO POTRAFI z Galerią Wnętrz DOMAR. I postanowiły połączyć swoje siły. Nas zachwyciło miejsce, w którym pod jednym dachem, w centrum miasta Wrocławia, znalazłyśmy całą masę sklepów – począwszy od mebli poprzez dekoracje, kuchnie, podłogi, dywany, firany, zasłony, tapety, oświetlenie, kominki, drzwi, okna, schody... DOMAR zobaczył w nas potencjał na wspólne działania i tworzenie. 

Tak więc z dumą ogłaszamy, że już w marcu będziemy mogły zaprosić Was, na pierwszy (i oczywiście nie ostatni) wspólny projekt, kręcący się w okół urządzania wnętrz, przerabiania i szeroko pojętych działań DIY!

Oj będzie się działo! Nie tylko będziemy pisały na blogu (obiecujemy super konkursy), ale również będziecie mogli spotkać nas w DOMARze, gdzie razem z zacnymi gośćmi (prelegentami), będziemy dyskutować, przerabiać, a przede wszystkim świetnie się bawić, a to wszystko przy pysznej kawie i ciastkach! Oczywiście nie zabraknie zadań konkursowych, w których będzie  można wygrać fantastyczne nagrody!

Mamy nadzieję że Was zachęciłyśmy. Śledźcie naszego bloga i fun-page, bo tam będziemy na bieżąco informowały o wszystkich szczegółach, a pierwsze spotkanie już w marcu...





Ania i Beata, 
czyli dziewczyny z bloga "Pani to potrafi"

7 komentarze: