Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PANI PRZERABIA. Pokaż wszystkie posty

METAMORFOZA SALONU Z KUCHNIĄ W KAMIENICY - CZYLI KULISY PROGRAMU ROBOTA NA WEEKEND / SEZON 2 - ODCINEK 10






PROLOG
Zapytał nas ktoś, kiedyś, w kuluarach jakiejś imprezy - czym kierujemy się wybierając bohaterów do programu. Dla nas odpowiedź była prosta: wybierając wśród kandydatów, do naszego programu chciałyśmy, żeby mieszkało im się nie tylko piękniej ale wygodniej i lepiej. Za każdym razem cierpliwie słuchałyśmy o bolączkach, pragnieniach i niedoścignionych marzeniach. Nie chodziło tu tylko o przemalowanie, bo ma być ładniej. Nasza metamorfoza miała sprawiać, że w życiu wybrańców nastąpi pozytywna zmiana, która przeniesie się z mieszkalnych wnętrz, na całe ich życie. 



KUCHNIA OTWARTE NA WSZYSTKO
Kuchnia z 10 odcinka znajdowała się w mieszkaniu położonym na zabytkowym osiedlu we Wrocławiu. Bohaterowie tego odcinka, parę lat temu przeprowadzili remont w swoim mieszkaniu burząc parę ścian i przenosząc kuchnię w nowe miejsce, by wygenerować dużą, wspólną przestrzeń i pokoje dla córek. Trzeba przyznać, że udało im się to (i to z dużym powodzeniem), osiągnąć. Przestrzeń wyszła wspaniała z ogromną wyspą, która pełni role stołu do gotowania i biesiadowania. 

Ale jak to przy remontach bywa (zwłaszcza tych, które robimy sami), z czasem zapał się skończył i wiele rzeczy pozostało niewykończonych. Brakowało frontów do szafek w części kuchennej, zabudowy tylnej wyspy, a podłoga n ie miała listew wykończeniowych. Ponadto w kuchni zabrakło panela kuchennego a dziewczynki poprosiły o nową kanapę. 

Po oględzinach do listy „konieczne” dołożyłyśmy jeszcze uchwyt na rzutnik i ekran do wyświetlania. 

Mieszkanie do programu zgłosiła Simela za namową córek Hani i Basi (super dziewczyny, swoją drogą), a jak zobaczyłyśmy te urocze buźki to nie mogłyśmy odmówić. 



MOOD BOARD
Ponieważ metamorfozie trzeba było poddać tak naprawdę dwa pomieszczenia: kuchnię i salon, postanowiłyśmy przygotować jeden projekt do każdej części. Na szczęście dziewczyny przyjęły nasze propozycje z entuzjazmem. 


METAMORFOZA
Na pierwszy ogień poszło dokończenie kuchni: dorobienie brakujących drzwiczek, zabudowy wokół wyspy i listew przypodłogowych. Te prace zleciłyśmy ekipie: Darek i Piotr (z OnlyHome.pl), resztę miałyśmy załatwić same. 

W dniu metamorfozy, podczas odbioru prac, już widać było ile te zmiany wniosły do wnętrza. Wykończone fronty szafek i listwy rzucały się w oczy. Teraz mogłyśmy zacząć wprowadzać resztę. 

KUCHNIA
W tej strefie musiałyśmy jeszcze wykończyć panel kuchenny, pomalować ściany, dodać oświetlenie i zawiesić dekoracje na ścianie. 

Panel postanowiłyśmy wyłożyć pięknymi płytkami winylowymi z kolekcji Parquet (od Harvey Maria) z mocnym geometrycznym wzorem. Winyl to naprawdę wdzięczny materiał do współpracy. Łatwy i szybki z efektem Wow!
Do wyboru przez bohaterki były aż dwa kolory (Charcoal i Red Oxide), aż nie dziwi, że ciężko było się im zdecydować. 



Obok panelu, niejako spinając zabudowę kuchenną, pojawiła się ściana pomalowana farbą tablicową w jedynym słusznym kolorze czyli czarnym. 



A po drugiej strony wyspy na ścianie znalazły się talerze: kolekcja Pani domu i ręcznie malowane dzieła oczywiście nasze DIY. Nad wyspą kuchenną zawiesiłyśmy lampę, która nie tylko oświetlała wyspę to jeszcze służyła za półkę na zioła (model TRAY/ Markslojd).

SALON
Postanowiłyśmy do salonu wprowadzić mocny kolor, podkreślając tym strefę wypoczynkową. 


Do strefy dołączyły: nowa sofa, ręcznie robiony stolik kawowy w indiańskim stylu, i piękny, patchworkowy dywan w kolorze burgundu. 



Nowej szaty doczekał się też zabytkowy fotel „Chierowski 366”, który sądząc po jego wyglądzie, był ulubieńcem kotów. Ponieważ nie było w planach tej zmiany, to nowa tapicerkę musiałam zrobić z różowej zasłony. I chociaż nie miałam szansy uszyć ręcznie nowego pokrowca (brak czasu), to obicie fotela jednym kawałkiem materiału wyszło i tak super. 



Nad kanapę Ania zrobiła śliczne obrazki z tapet, a ekipa zamontowała fantastyczną lampę PERN (Markslojd) - nasza ulubiona. 


Biblioteka znajdująca się po przeciwnej stronie kanapy została uporządkowana, a nad nią zawisł nowy ekran. Trzeba przyznać, że zrobiło się przytulnie i jakoś tak etnicznie. 






A zreszta sami zobaczcie jak nam to wyszło. 
Jak chcecie zobaczyć koty, nasze głupie miny i same bohaterki 
- zapraszamy do obejrzenia odcinka! - LINK 



DZIĘKUJEMY, ŻE ODWIEDZILIŚCIE 
NASZEGO BLOGA 
POZDRAWIAMY CIEPLUTKO
ANIA I BETI, CZYLI DZIEWCZYNY 
PANI TO POTRAFI


METAMORFOZA MAŁEJ SYPIALNI W STYLU MARYNISTYCZNYM


Witajcie Kochani!

Pierwsza część relacji z naszej nadmorskiej metamorfozy hula już w sieci (TUTAJ), wiec zgodnie z obietnicą, przyszedł czas na drugą część czyli mały pokój. 

Jak zapewne pamiętacie apartament składał się z dwóch pomieszczeń: wielofunkcyjnego salonu i dodatkowej małej sypialni. O ile funkcja małego pokoju była jasno określona, to już jak on ma wyglądać i dla kogo jest przeznaczony niekoniecznie. 
Patrząc na funkcjonalność całego apartamentu, od razu wiadomo, że czym więcej miejsc noclegowych tym lepiej. Wiadomo. Ale nie tylko rodziny z dziećmi przyjeżdzają tu na wakacje. Chciałyśmy więc, żeby pokój był, zarówno dla dzieci i dla dorosłych, przystosowany. Czyli żeby dorosła osoba, korzystająca z tej sypialni nie czuła się jak upchana w dziecięcym pokoju. Poza tym, wystrój pomieszczenia miał być utrzymany w klimacie nadmorskiego Hamptons tak, żeby pasował do całości. 
Tak jak pozostałe pomieszczenia, jego funkcjonalność była właściwa i jedynie możliwa w tym pokoju. Jak zawsze ograniczające są jego wymiary, pokój ma niecałe 8m2, co w praktyce oznacza, że zmieszczą się tylko dwa pojedyncze łóżka, szafka nocna i mały regał. 
Ci co nas znają, wiedzą już, że zwykłe urządzenie pokoju, nam nie wystarcza. Konieczny jest efekt WOW, a jak zwykle budżet ograniczony (no bo kto lubi nadmiernie wydawać pieniążki?!), więc konieczna była ogromna kreatywność. 

Ale zacznijmy po kolei…

Pierwotnie pokój prezentował się dosyć poprawnie i utrzymany był w jasnej, błękitnej kolorystyce, którą to postanowiłyśmy zachować, ale lekko wzmocnić.


PODŁOGA
Jak zawsze na początku była podłoga. Bo to od niej zaczęłyśmy planowanie. Jak zapewne pamiętacie z naszego artykułu o moodboardzie (TUTAJ), na podłogę do małego pokoju wybrałyśmy podłogę  Dąb Jedwabny Szaro - brązowy marki QUICK - STEP oczywiście winyl.


Kolor jest po prostu świetny. Deski wyglądają bardzo naturalnie i szlachetnie. Dodatkowo winyl (polichlorek winylu) jako materiał sprawia że podłogi stają się bardziej elastyczne od tradycyjnych podłóg. Lepiej amortyzują kroki (nie słychać nie tylko obcasów, ale i innych butów). Uderzenia spadających przedmiotów też są cichsze. Takie panele redukują hałas nawet o ponad połowę. Panele winylowe tłumią również hałasy z innych kondygnacji. Dodatkowo winyl jest cieplejszy od laminatu i przyjemniejszy w dotyku. Kolejną zaletą paneli winylowych jest ich wodoodporność. Można z nich po prostu ściągnąć wodę. Dzięki tej zalecie nadają się fantastycznie do montażu w  pomieszczeniach o podwyższonej wilgotności,  ponadto dobrze „współpracują" z ogrzewaniem podpodłogowym. Zalet mają te podłogi bardzo wiele, ale o tym obiecałam napisać w kolejnym artykule, poświęconym tylko tym podłogom. Tam też pokażemy jak kłaść je na innych podłożach, jak docinać i jak wykańczać. Dzisiaj tylko mały wgląd fotograficzny w cały proces. 


ŚcIANY
W małej sypialni, na dwóch ścianach zamontowano drewniane panele. Resztę ścian pokryto tapetą w biało-błękitne paseczki. Tapetę postanowiłyśmy usunąć, a ściany pomalować jasnym kolorem. 
Ponieważ kolor, który nam się podobał, nie był dostępny jako gotowy, postanowiłyśmy wybrać go z tak zwanego mieszalnika. Jako bazę do naszej farby wybrałyśmy BONDEX SUPER WALL  (KOLOR CH1 0468). Można zadać sobie pytanie dlaczego wybrałyśmy właśnie tą farbę. Już tłumaczę. Osobiście wymagam bardzo wiele od farb, które używam w sypialniach i pokojach dziecięcych: muszą być nie tylko plamoodporne ale wręcz odporne na szorowanie, odpowiednie dla alergików, nieśmierdzące, ekologiczne, a gdyby mogły być jeszcze matowe to już strzał w 10! Wszystkie te oczekiwania, ta farba właśnie spełnia.  W dodatku świetnie kryje i zakrywa drobne nierówności. 

Podczas usuwania starej tapety, wraz z klejem zeszła część tynku. Konieczne było więc położenie częściowe gładzi gipsowej i zagruntowanie ścian. 



PANELE ŚCIENNE
W czasie kiedy ściany schły, postanowiłyśmy uzupełnić, brakującą naszym zdaniem boazerię. Położona pierwotnie tylko na dwóch ścianach wyglądała jak niedokończona. Położenie brakującej części nie było zbyt skomplikowane. Najpierw na ścianie powstała drewniana konstrukcja, do której już za pomocą zszywacza elektrycznego NOVUS J-171 (z funkcją gwoździarki) przybiłam pozostałe deseczki. Przyznam, że dobry tacker, a za takiego uważam właśnie ten model, przydaje się w wielu małych domowych remontach. Więc jeśli szukacie dla siebie prezentu na gwiazdkę, to kupcie sobie właśnie jego. 

taker elektryczny

DEKORACJA ŚCIANY
Ściana wejściowa, czyli ta z drzwiami nie miała paneli ściennych, więc postanowiłyśmy ją ozdobić. W tym celu namalowałyśmy pionowy dekor, utrzymany w kolorach pasujących do całej aranżacji. Jak wykonać taką ozdobę, pokażemy Wam w tutorialu na blogu, już niebawem. Dzisiaj tylko mały wgląd. 


ZAGŁÓWEK
Żeby dodać klimatu całemu wnętrzu, postanowiłyśmy wykonać dwa zagłówki. Ponieważ tkaniny obiciowe nie są tanie, a takie jakie nam pasowały do tego wnętrza, kosztowały ponad 150,- zł za metr kwadratowy, postanowiłyśmy nasze zagłówki wykonać z kocyków z Ikea. Koszt 17,- zł.  za sztuka ostatecznie nas przekonał :) Oczywiście z tego też pokażemy tutorial, dlatego teraz tylko mała sklejka.


BALDACHIM
Po zamontowaniu zagłówków i łóżek, czegoś nam brakowało. Jakoś było tak „łyso”, pewnie znacie to uczucie. Postanowiłyśmy więc zawiesić baldachimy (moskitiery). Te które wybrałyśmy są marki TESA i to co w nich jest świetnie rozwiązane, to składany stelaż, na którym są zawieszone. Można go łatwo wyjąć, a cały baldachim uprać w pralce. Wreszcie koniec z zakurzonym problemem. Dodatkowo do baldachimu został dołączony system klejonego uchwytu, więc nie musiałyśmy wiercić dziury w suficie. Dla mnie super! Jeżeli jednak wiemy, że nasze dziecko, niczym małpka w dżungli, będzie wieszać się na baldachimie, lepiej wbić kołek i na nim zawiesić całą konstrukcję. Jest on oczywiście dołączony do zestawu. 
moskitiera 

DEKORACJE/WYPOSAŻENIE
Kiedy szukałyśmy mebli do apartamentu, natrafiłyśmy na sklep internetowy NAUTIX.PL a w nim na fantastyczny regał - łódkę. To było to, czego potrzebowałyśmy. Do tego parę dodatków: szklane boje, drewniana kotwica i koło ratownicze, dopełniły całości. Na łóżkach nie mogło zabraknąć kocyków i poduszek, bo to one tworzą klimat sypialni. O ile koce kupiłyśmy w IKEA, to poduszki mamy od COLOR FOR HOME i Leroy Merlin (limitowana wersja).

Szafeczka nocna to już nasze dzieło DIY, gdzie główną rolę grają gałki w kształcie koralowca (Zara Home). Utrzymana w białej barwie, stworzyła ładną podstawę pod złote lampki - to nasz element glamour z nowości w IKEA. 

Obrazki na ściany jak zwykle wykonałyśmy same: w małych ramkach na pasiastym tle pojawiły się napisy, w większych pokusiłam się o białe sylwety cumujących łódek. Nie są to jakieś wielkie dzieła, ale wyglądają uroczo. 

a oto efekt naszej pracy








Na koniec chcemy gorąco podziękować ekipie z ONLY HOME 
bo bez nich trwało by to wieki :-)

Napiszcie jakie są Wasze pierwsze wrażenia, 
zachęcamy Was również do oglądania całego cyklu 
z tutorialami DIY z tej metamorfozy będziemy 
miały dla Was fantastyczne niespodzianki!

GŁÓWNY PARTNER PROJEKTU:

Pozdrawiamy Was cieplutko
Ania i Beti czyli dziewczyny z Pani to potrafi