KULISY PROGRAMU "ROBOTA NA WEEKEND" ODC. 8 - SALON W ZIELENI...

27.3.19 Pani to potrafi 1 Comments


PROLOG
Nie wiadomo kiedy, a nasz pierwszy sezon (Robota na Weekend) dobiegał ku końcowi. Obie tym razem byłyśmy po urlopach, opalone i wypoczęte (chociaż wcale czyli widać tego w programie). Ostatnim bohaterem była Magda mieszkająca ze swoim przemiłym psem Zygfrydem rasy buldog w dwupokojowym mieszkaniu w bloku na zamkniętym osiedlu. 

mieszkanie bohatera - czyli czy trzeba tu coś zmieniać?
Już na oględzinach okazało się, że mieszkanie Magdy jest bardzo ładnie i funkcjonalnie urządzone. Na ścianach widniały modne szarości typu beton, podłogi przyjemne i w dobrym stanie a na wejściu witał nas, samodzielnie odrestaurowany przez nasza bohaterkę, Chierowski. Salon z którym zgłosiła się do nas, też był fajny. Była tam piękna zielona sofa, biała szafka pod telewizor i nowoczesny dywan. Tak naprawdę można było już tak zostawić, a nawet udawać że jest po metamorfozie. Zmiana takiego wnętrza zawsze jest trudna. No wiadomo, jak zastanie się „rozpacz” to cokolwiek się nie zrobi, to efekt będzie powalał. Ale jak już jest ładnie, to trzeba się wysilić by bohatera zaskoczyć i zadowolić. 


zielona sofa - czyli kierunek jest już wytyczony?
Kiedy robiłyśmy moodboardy, wiadomym było, że sofa za sprawą swojego koloru, zdominuje projekty i wytyczy kierunek. Dodatkowo Magda chciała mieć we wnętrzu więcej zieleni, galerię na ścianach i bibliotekę. To mogłyśmy śpiewająco spełnić. 


biblioteka czy biblioteczka - oto jest pytanie
Zapaliłyśmy się do pomysłu zrobienia na całej ścianie biblioteki, ale jak się okazało, Magda książek aż tyle nie miała. Udało nam się kupić na starociach przepiękny stary komplet: przeszkloną witrynkę na patyczakowych nóżkach i komodę, która nadawała się pod telewizor. Ustaliłyśmy, że witrynka będzie zielona, a komoda w biało-czarne pasy. Wiadomo nasze ulubione. W pracowni farby i taśmy poszły w ruch! 






ze sztuką za pan brat - czyli wieszamy obrazy DIY
Powieszenie obrazów jest tak naprawdę proste, wymaga tylko sprawnego oka, dobrego wyczucia przestrzeni albo planowania. Ja planować nie lubię i wolę iść na żywioł, dlatego gwoździe (czy te klasyczne czy TESA) rozwiązują sprawę. Można przewiesić pokombinować i znaleść optymalne miejsce. Brak obrazów to nie problem, wystarczy parę ramek, trochę zielonych liści i galeria gotowa.  Potrzebne były jeszcze dwa „dzieła” nad kanapę. Te namalowałam wspólnie z naszą bohaterką. I zobaczcie jaka z niej artystka! 

gramy w zielone - czyli malujemy ściany
Zielona sofa to mocna dominanta i żeby ją poskromić trzeba było dodać tego koloru więcej. A jak więcej, to wiadomo - kolor na ściany. Tak powstał zielony prostokąt i kompozycja różu z granatem za witrynką. Teraz zaczynało się wszystko ładnie ze sobą łączyć i uzupełniać. Koniec z „łysymi” ścianami! 


finał, czyli salon "po"
Salon był duży i przestrony i jeżeli nie lubi się zbyt wielu mebli, łatwo stworzyć wnętrze zimne i bez wyrazu. I niby wszystko jest poprawne, ale jakoś nie chce się w takim miejscu przebywać. Tak było i u Magdy. Ładne meble i dodatki nie stworzyły klimatu, bo tym razem wielkość pokoju nie była jego atutem. Na szczęście nie trzeba było wiele. Po dodaniu mocnych kolorów na ścianach i bardziej wyrazistych mebli, pomieszczenie pokazało się całkiem z nowej strony a Magda zyskała nową przestrzeń w postaci kącika czytelniczego, w którym pięknie odnalazły się odrestaurowane przez nasza bohaterkę fotele.  








 KOCHANI NAPISZCIE 
JAK WAM SIĘ PODOBA NASZA METAMORFOZA?

POWTÓRKi CAŁEGO SEZONU PROGRAMU
"ROBOTA NA WEEKEND"
MOŻECIE ZOBACZYĆ NA KANALE 
NOWA.TV

a nowy sezon programu
już 7 kwietnia 2019 r.
o godz. 12.45 

POZDRAWIAMY CIEPLUTKO
ANIA I BETI, CZYLI DZIEWCZYNY 
PANI TO POTRAFI

1 komentarze:

DIY - METAMORFOZA KRZESŁA - CZYLI CZY CZARNE ZAWSZE JEST TYLKO CZARNE?

25.3.19 Pani to potrafi 21 Comments


prolog
Starych krzeseł nigdy dość, więc kupujemy je z Anią przy każdej praktycznie okazji. Czy to jarmark, aukcja internetowa czy penetracja śmietnika przy „Biedrze” (to ostatnie, to stałe źródło moich znalezisk), przygarniamy prawie każdy model. W ten sposób i nie wiadomo kiedy, stworzyłyśmy całkiem niezłą kolekcję. Mamy 4 krzesła tapicerowane z lat 70, sześć krzeseł typu AGA projektu Chierowskiego, dwa gięte Thonet-y na kółkach, trochę szkolnych, kilka drewnianych, jedno z góralską nutą i parę pałacowych modeli typu „ludwiczek”, bez konkretnego rodowodu.  Przyszedł więc w końcu czas by wyciągnąć je z magazynku i wziąć się za nie! 

pałacowa niedojda na warsztacie, czyli oczyszczamy krzesło z minionej historii.
Krzesło, które poszło na pierwszy ogień, kupiłam 10 lat temu na bazarku. Nie na jakimś tam, tylko we Wrocławiu na comiesięcznej „Giełdzie staroci”. Kupiłam je od sympatycznego pana za 250,- złotych. Wtedy cena wydawała mi się astronomiczna, ale tak bardzo podobał mi się jego kształt, że postanowiłam zakosztować odrobiny „pałacowego” luksusu. Ponieważ było to 10 lat temu, jak się domyślacie krzesło zyskało biały szlif i takowe obicie. 


nadszedł czas zmian
Po mimo upływu czasu krzesło miało się świetnie i nie musiałam robić dogłębnej renowacji. Po oględzinach postanowiłyśmy krzesło przemalować i wymienić tapicerkę. 
Zanim mogłyśmy zacząć malować, trzeba było pozbyć się starej farby. Każdy, kto para się wszelkimi naprawami czy renowacjami, ma takie swoje ulubione narzędzia bądź preparaty, które jego zdaniem nadają się najlepiej do tego celu. 


Naszym ulubionym preparatem jest środek do ściągania starych powłok malarskich V33. produkt jest fantastyczny, a jego odkrycie zaoszczędziło nam już wiele godzin żmudnej pracy. Praca z tym preparatem jest prosty: należy nanieść go na powierzchnię za pomocą pędzla, poczekać parę minut i ściągnąć za pomocą cykliny. Jak poznać, że preparat zaczął działać?- poznacie to z łatwością, bo stare warstwy farby zaczną się marszczyć i odchodzić od mebla. 



piękna linia, czyli naprawa ramy krzesła
Jak widzieliście na zdjęciach krzesła „przed”, na ramie w prawej części oparcia był dość spory ubytek. Przy poprzedniej metamorfozie nie chciało mi się go naprawiać. Teraz postanowiłam to naprawić. Z sosnowego drewna wycięłam klin, który za pomocą kleju wkleiłam w brakujące miejsce (2). Gdyby krzesło miało zostać w wersji drewnianej, musiałabym użyć drewna dębowego, ale byłoby trudniejsze w obróbce niż z sosnowego. Wszystko ścisnęłam ściskiem stolarskim (3) aż do wyschnięcia. Po 24 godzinach, kiedy klin był już dobrze wklejony, musiałam go „dostrugać” (4) do kształtu ramy. Udało się to za pomocą dwóch dłut stolarskich, młotka i papieru ściernego (5). 


nowa szata królewny, czyli zdejmujemy stare obicie
Przy poprzedniej renowacji (no raczej refreszingu), nie wysiliłam się za bardzo i po pomalowaniu stelarza, pokryłam siedzisko po prostu nową tkaniną. Teraz tylko trzeba było zerwać obie tkaniny. O ile z moją poszło szybko to z oryginałem nie było już tak łatwo. Setki starych gwoździ sprawiło, że zajęło nam to prawie 2 godziny. 


Po usunięciu jakiejś tony gwoździ pozostała cała masa dziur i ubytków. Postanowiłam je zaszpachlować.  Do tego celu użyłam kitu do drewna marki Liberon. Gotowa szpachla do małych ubytków kładła się wyśmienicie i szybko schła. Po tym lekkie szlifowanie i po dziurach nie było już ani śladu.


Po zdjęciu starej tkaniny okazało się, że gąbka jest w dobrym stanie i nie trzeba jej wymieniać. Wystarczyło tylko pokryć ją nową owatą, ale zanim si za to zabrałyśmy należało pomalować stelaż krzesła.

postaw na kolor - wybierz czarny
Zanim jednak obiłyśmy siedzisko, trzeba było pomalować ramę. Oczywiście miała być w jedynym słusznym kolorze czyli czarnym. Ale czerń czerni nierówna. Jeszcze do niedawna miałyśmy wybór w postaci emalii czarnej błyszczącej albo matowej. Nam chciało się czegoś bardziej wyjątkowego. Jak pewnie wiecie, życie lubi spełniać marzenia i marka LIBERON wprowadziła na rynek BARWY CZERNI. Jest to zestaw 8 wyjątkowych, czarnych kolorów. 


Parę słów o samej marce: 
Liberon to założona w 1912 roku we Francji, ponad stuletnia marka, ściśle powiązana z rzemiosłem artystycznym, oferująca autentyczne i wyjątkowe farby oraz efekty dekoracyjne do wykańczania i uszlachetniania mebli, powierzchni i przedmiotów. Liberon jest wyjątkową ofertą dla wszystkich pasjonatów dekoracji i odnawiania swoich wnętrz. Możesz odnowić stare meble, ożywić drzwi intensywnym odcieniem, pomalować wazon, odmalować zniszczony przedmiot. Różne materiały, powierzchnie i kolory. Już od 1912 roku Liberon opracowuje własne, najwyższej jakości receptury i efekty, oferując nieskończone możliwości dla kreatywnych entuzjastów upiększania własnego otoczenia. Nic dziwnego, że i w końcu my sięgnęłyśmy do jej zasobów. 


Użycie tych farb umożliwia uzyskanie delikatnych opalizujących efektów. Farba ta jest łatwa w użyciu bez podkładu, bez usuwania starych powłok. I do stosowania na wiele różnych powierzchni: drewno, laminaty czy metal.


Farbę nakładałyśmy za pomocą płaskiego pędzla. Po czterech godzinach nałożyłyśmy 2 warstwę. Kolor jest piękny, opalizujący wręcz hipnotyzujący. 

ostatni krok - tkanina na siedzisko
Jak już wielokrotnie pisałyśmy, nigdy nie wyrzucamy pierwotnej tkaniny, bo jest ona najlepszym szablonem do wycięcia nowej. Juz jakiś czas temu uległyśmy fascynacji lamą i jej fantastycznym futrem. Dlatego też Ania wpadła na pomysł, żeby siedzisko zrobić z takiego, oczywiście sztucznego, futra. Docięty na wymiar materiał zszyłam w rogach za pomocą ściegu krytego i przymocowałam do siedziska za pomocą takera. 




A o to efekt końcowy, ciekawe co o nim sądzicie? My od dziś mówimy na nie  "koza" (hi, hi, hi...)



przy okazji, mamy dla was  
upominiki od marki liberon

1) zestaw 5 farb LIBERON + pędzel i mieszadło
2) zestaw 3 farb LIBEROn+ pędzel
 3) wybrana farba LIBERON 


co należy zrobić:

napisać w komentarzu na blogu,
który z odcieni czerni najbardziej 
wam się podoba i co chcielibyście 
nią przemalować?


wyniki ogłosimy:

8 kwietnia 2019 na FB i blogu

zapraszamy do zabawy!

POZDRAWIAMY CIEPLUTKO
ANIA I BETI, CZYLI DZIEWCZYNY 
PANI TO POTRAFI


21 komentarze: