JAK WYKONAĆ HAMAK SIEDZĄCY - DIY





Nie wiadomo dokładnie skąd wziął się pierwszy hamak na świecie, istnieją tylko liczne przypuszczenia. Niektórzy twierdzą, że hamak pochodzi od Indian Ameryki Środkowej i Południowej inni, że z Karaibów. Można by zadać sobie pytanie - dlaczego, to tam właśnie wynaleziono wiszące spanie? Powód jest prozaiczny - było ono najbezpieczniejszym miejscem do spania, ponieważ chroniły ludzi przed ukąszeniami jadowitych węży, insektów, mrówek i innych nieprzyjaznych stworzeń żyjących w dżungli.

Jedno jest pewne, do Europy przywiózł hamaki Krzysztof Kolumb. Odkrył je na wyspach Bahama. W dzienniku z dnia 17-go października 1492 roku, w pięć dni po swoim przybyciu, Kolumb zanotował: "ludzie spali w siatkach pomiędzy drzewami". Kolumb zabrał ze sobą hamak do Europy i od tego momentu stał się on bardzo cenionym i popularnym przedmiotem użytku wśród żeglarzy. Zamiast spania na twardym i brudnym pokładzie statku, marynarze mogli się cieszyć spokojnym snem, w bujającym ich do snu, hamaku. Pozwalał on bowiem na utrzymywanie balansu razem z ruchem statku, co uniemożliwiało wypadnięcie z łóżka podczas gwałtownych zwrotów i ostrych przechyłów.

Od XVI wieku, okręty marynarki wojennej wprowadziły je na stałe do użytku, zastępując niewygodne i niebezpieczne prycze. W czasie II wojny światowej wykorzystywano hamaki do spania, aby zwiększyć ilość miejsca na statku, które miało służyć do przewozu amunicji. Hamaki na stałe zagościły w domach Europejczyków, co pokazują nawet obrazy z poprzednich epok....
Hamak (1844), Gustave Courbet
Ba, doszły nawet dalej! Bo nie wiem czy wiecie, ze dotarły nawet na księżyc! Podczas misji Apollo astronauci mieli je rozwieszone w kabinie zamiast łóżek.

My również uległyśmy tej hamakowej pasji, więc wspólnie postanowiłyśmy, do naszej ogrodowej aranżacji (TUTAJ), wykonać taki siedzący hamak. Ponieważ projekty z linkami wydały się nam zbyt pracochłonne, postanowiłyśmy projekt uprościć, i oto co nam wyszło.

Do wykonania naszego siedzącego hamaka potrzebujemy:

Dwóch kawałków materiału o wymiarach: 150 x 150 cm. Każdy kawałek materiału składamy na pół, prawą stroną do środka.

W górnej części złożonego materiału, odmierzamy 30 cm. Od miejsca zaznaczenia, kierując się skośnie do dołu, materiał obcinamy. Powstanie trapez.

Z drugim kawałkiem materiału postępujemy podobnie.

Przykładamy sznur i sprawdzamy na jaką szerokość mamy zrobić zagięcie, tak aby sznur swobodnie się przesuwał (u nas było to 5 cm)

Przycięte tkaniny, składamy prawą stroną do środka i obszywamy dookoła. Na dole należy zostawić około 15 cm otwór, tak żeby można było materiał przekręcić na “prawą stronę”. Całość należy przeprasować, otwór zaszyć.

Z boku tkaniny odmierzamy około 5 centymetrów i zaginamy do środka. Przeszywamy. Tak powstaną tuneliki na sznurek. Ten etap proponujemy powtórzyć parę razy, żeby szew był dość mocny i utrzymał potencjalnego hamakowicza.

Huśtawkę można ozdobić. My użyłyśmy do tego celu taśmy z różowymi pomponikami, która po prostu przyszyłyśmy.

W przygotowanym drążku (my użyłyśmy kawałka poręczy do schodów) nawiercamy za pomocą frezu, po dwa otwory z każdej strony.

Następnie przewlekamy sznurek i hamako-huśtawka gotowa.

Teraz jedynie wystarczy zawiesić na gałęzi lub na haku i gotowe :-)

A tak nasza "huśtawka" prezentowała się na pikniku w ogrodzie. 




ILE KOSZTOWAŁ NAS HAMAK?

tkanina bawełniana: 12 zł/mkw x 3 metry = 36 PLN
drewniana poręcz: 23 PLN
sznurek:  4 metry = 18 PLN
ozdobna taśma z pomponikami 3 metry x 3.50 PLN = 10,50 PLN

ŁĄCZNY KOSZT: 87,50 PLN

ILE POTRZEBUJEMY DO WYKONANIA HAMAKA?




Ciekawe jesteśmy jak Wam podobał nasz hamak?

Dziękujemy, że odwiedziliście naszego bloga, 
Ania i Beti, czyli dziewczyny z "Pani to potrafi'

JAK ZBUDOWAĆ STÓŁ OGRODOWY - DIY

STÓŁ PIKNIKOWY

Posiadanie „własnego“ kawałka zieleni w mieście, to marzenie wielu mieszczuchów, dostępne tylko wybrańcom. Do takich właśnie wybrańców zalicza się i Ania, która jakiś czas temu, wraz z mężem, nabyła kawałek miejskiego ogródka - niewielkiego, bez prądu i zabudowy, ale urokliwie położonego kawałka trawy, z widokiem na mały staw. Nie uprawia na nim zbyt wiele, a raczej traktuje swoją działkę czysto rekreacyjnie. Ten kawałek miejskiego ogródka, stał się ulubionym miejscem spotkań dla całej rodziny. I tylko do pełnego szczęścia brakowało dużego stołu.

Kiedy w zeszłym roku okazało się, że trzeba będzie ściąć jabłoń, rosnącą pośrodku działki, powstał pomysł zbudowania stołu właśnie w tym miejscu. Na początku, podstawę przyszłego stołu, miał stanowić pieniek po wyciętej jabłonce. Niestety drzewko zostało przycięte zbyt nisko i na stół już się nie nadawało. Trzeba było wymyślić coś innego.

Od momentu kiedy udało ustalić się wymiary stołu, wiadomo było, że do jego budowy, konieczne będzie wsparcie Pana męża- stolarza Darka, bo chociaż „Pani to potrafi“, to potrafi też poprosić o pomoc, zwłaszcza przy takich dużych realizacjach.

Stół w końcowym etapie projektowym osiągnął rozmiar 170x170x 87, bo jak już wspomniałam wcześniej, miał pomieścić całą wielką rodzinę . Nie mogło też zabraknąć ławek, w końcu stanęło na czterech, okalających stół.




JAK ZBUDOWAĆ NA DZIAŁCE
Dodaj napis
Po przetransportowaniu do pracowni, deski zostały posortowane, pogrupowane i odpowiednio przycięte. Potem połączone za pomocą systemu domino i sklejone, a następnie skręcone, tak żeby utworzyły blaty.


Przy tego typu pracach, nieocenione są ściski stolarskie. My używamy tych od marki WOLFCRAFT. Po wyschnięciu kleju, cała powierzchnia została przeszlifowana.







Ponieważ stół będzie narażony na ataki pleśni, grzybów i wszelkiej maści "drewnojadów", całość pokryłyśmy bezbarwnym impregnatem gruntującym do drewna WOOD PRESERVER marki BONDEX.  Preparat ten głęboko wnika w drewno nie tylko go zabezpieczając, ale reguluje również jego wilgotność. Do tego jest świetnym podkładem pod kolejne warstwy malarskie, bo zwiększa ich przyczepność. Do tego schnie bardzo szybko.

UWAGA: Preparat trzeba malować w dobrze wentylowanym pomieszczeniu, albo zaopatrzyć się w maseczkę z filtrem!



Nogi i poprzeczki stołu zostały podcięte dłutem, tak aby konstrukcja była bardziej stabilna.

STÓŁ OGRODOWY

Na miejscu okazało się, że nogi ławek trzeba było lekko przyciąć i tu nieoceniona okazała się przenośna akumulatorowa przycinarka tarczowa PANASONIC.



Za koszulki dziękujemy Pauli z Refreszing  - wiedziałyśmy, że się przydadzą ;-)



Żeby zabezpieczyć te części, które musiały być wkopane i zabetonowane (no żeby nie ukradli) pomalowałyśmy je „smołą“.


Przy ustawianiu stołu konieczne było użycie poziomicy, nasza SOLA sprawdziła się znakomicie. 

JAKI WYBRAĆ KOLOR LAKIEROBEJCY?


Zanim wybrałyśmy odpowiedni kolor i preparat wykończeniowy, do naszego „stolika“ rozważałyśmy różne opcje. W końcu wybór padł na PREMIUM WOOD DESIGN, lakierobejcę o konsystencji gęstego budyniu, w kolorze „EKSKLUZYWNY MERBAU“.




Dzięki swojej konsystencji, farba nakłada się łatwo, jest hypoalergiczna, przyjazna dla zdrowia i środowiska, a dzięki temu, że szybko wysycha ze wszystkim uwinęłyśmy się w jeden dzień! Lakierobejcę możemy nakładać pędzlem, wałkiem, malować natryskowo i nawet wcierać za pomocą szmatki. My jako tradycjonalistki (no i z powodu szpar) użyłyśmy pędzla z włosia syntetycznego.

Uwaga: Stół i ławki malujemy od spodu, jeszcze przed wkopaniem w podłoże!








DO BUDOWY POTRZEBUJEMY:

- DREWNO (DESKI + KANTÓWKI) - 4 mkw.
- WKRĘTY DO DREWNA 
- IMPREGNAT BEZBARWNY WOOD PRESERVER ATC / BONDEX
- LAKIEROBEJCA ŻELOWA BONDEX, PREMIUM WOOD DESIGN
- LEPIK / SMOŁA DO IMPREGNACJI WKOPANYCH ELEMENTÓW W ZIEMIE 
- FREZARKA DO POŁĄCZEŃ FESTOOL 
- KOLKI/ KLOCKI / ŁĄCZNIKI "DOMINO" / FESTOOL 
- ŚCISKI STOLARSKIE WOLCRAFT
- ŚCISKI TAŚMOWE WOLCRAFT
- UCIOSARKA PRZESUWNA LUB INNA PIŁA
- AKUMULATOROWA PRZYCINARKA TARCZOWA 
- POZIOMICA
- PAPIER ŚCIERNY
- DŁUTO STOLARSKIE
- MŁOTEK GUMOWY
- SZPADEL 
- WKRĘTARKA
- KAMIENIE DO ZABETONOWANIA
- ZAPRAWA CEMENTOWA
- KLEJ DO DREWNA
- PĘDZLE



K O S Z T 
Ponieważ mamy od Was wiele zapytań odnośnie kosztów jakie poniosłyśmy na budowę całego zestawu ogrodowego, to już podajemy -  cena na materiały wyniosła ok. 1 200 zł oczywiście nie wliczając robocizny :-) Można byłoby obniżyć koszty kupując drewno z palet, jednak my miałyśmy odłożony budżet na tą realizację, wiec nie szukałyśmy oszczędności. 

CZAS NA SESJĘ

A tak prezentował się nasz stół tuż przed urodzinami dzieci. Oczywiście aranżacje i dekoracje są naszego autorstwa. 

URODZINY NA DZIAŁCE

DZIAŁKA OGRÓDEK

PIKNIK NA DZIAŁCE

GIRLANDA

IMPREZA PLENEROWA

STÓŁ PIKNIKOWY



A jeśli jesteście ciekawi skąd mamy taki śliczny hamakto już w kolejnym poście pokażemy jak go samodzielnie wykonać.


P O D Z I Ę K O W A N I A


Na koniec chcemy podziękować członkom ekipy rodzinnej za pomoc przy montażu
tego cudnego zestawu ogrodowego. Szczególne podziękowania za pomoc w budowie 
dla Stolarza Darka (prywatny Pan Mąż Beti) i jego ekipy ONLY HOME


Dziękujemy, że odwiedziliście naszego bloga
Pozdrawiamy Ania i Beti,
dziewczyny z Pani to potrafi 

Naszą pracownię w elektronarzędzia wyposaża firma LANGE ŁUKASZUK

JAK URZĄDZIĆ MIEJSKI BALKON - METAMORFOZA BALKONU


Posiadanie własnego balkonu w miejskiej zabudowie to cud, dany nam już dawno temu, przez przewidujących architektów. W początkach swojej kariery balkon pełnił funkcję „obserwacyjno-lanserską“. Nasze babcie i prababcie, pięknie wystrojone, z niemałym zachwytem obserwowały, kroczące defilady, trąbiące orkiestry, czy w końcu, przemarsze wojsk. Niczym w piosence Haliny Kunickiej:

Babcia stała na balkonie, dołem dziadek defilował,ledwie go ujrzała, nieomal zemdlała: skrapiać trzeba było skronie.Dziadek z miejsca zmylił nogę, pojął: czas rozpocząć dzieło!Stanął pod balkonem, huknął jej puzonem, no i tak to się zaczęło”

Po II Wojnie Światowej było już mniej romantycznie, za to bardziej praktycznie. Nie wiem czy wiecie, że liczni przesiedleńcy, którzy przybywali do Wrocławia z całym swoim dobytkiem, hodowali na balkonach między innymi świnie! Wyobraźcie sobie taki widok: 100 kilowa świnka dyndająca nóżkami na ulicy Kościuszki!

Paręnaście lat później, balkony doczekały się nobilitacji i stały się składzikami na wszelkie możliwe rzeczy, z funkcją suszenia prania. Czego tam nie było: szafy na słoiki, rowery, stare skrzynie, porozwieszane kołdry... a i same balkony lekko podupadły na wyglądzie.
Zmieniły się czasy i możliwości. Po latach 80, 90 ubiegłego wieku, Polacy zaczęli więcej podróżować. Co ja piszę, zaczęła się prawdziwą ekspansja rodaków na wszystkie strony świata! No i tam oprócz oczywistych oczywistości, ponownie odkryliśmy, co to balkon i do czego może on służyć!* Na nowo pokochaliśmy pelargonie i zapragnęliśmy mieć ładnie.
*(Oczywiście mam świadomość, że nie wszędzie tak było i że byli tacy, co mieli piękne balkony! )
No i poszły konie po betonie! Zaczęło się kupowanie, urządzanie, malowanie. Era mebli z palet i skrzynek po owocach dotarła do nas już w tym stuleciu i miała się w najlepsze. Żeby nie było każdy to przerabiał, ja oczywiście też! Tyleż o historii w lekko subiektywnym ujęciu. Wróćmy jednak do meritum.

Kiedy w marcu wreszcie umyłam okna (!), oczom moim ukazał się smutny, zimny, siny raczej niż biały, balkon z nieporęcznymi meblami wykonanymi z palet (jaka ja byłam kiedyś z nich dumna) ZGROZA! To trzeba było szybko zmienić,  

Ale jak się nie ma co się lubi, to trzeba tak zrobić, żeby było co polubić! Od lat z uporem maniak śledzę w telewizji to jak Anglicy urządzają swoje ogrody. Namiętnie też oglądam DOMO+ i jeden z moich ulubionych programów „Mój kawałek ogrodu“ Jak miła i zdolna ta Kasia, która z pomocą swojego męża Jerzego, urządza ludziom balkony! Piękna miłość i piękne realizacje. No i jak też tak chcę. A ponieważ miłość już mam, to konieczny stał się „mój kawałek ogrodu“. Niestety na roślinach znam się tyle o ile, więc postanowiłam skupić się na meblach a o rośliny podpytać w ogrodniczym. 

Zabrałam się więc do projektowania. Bo nie wiem czy wiecie, że najtrudniej jest właśnie zdecydować się na jakieś jedno rozwiazanie. Balkon niemały bo 12 metrów kwadratowych, od strony mieszkania skośny, bardzo wysoki (3,60 m.), na podłodze stary gres, pamiętający wczesne lata 90... , no i te białe ściany. Widok też nie najlepszy bo skierowany na wewnętrzne podwórko, no a Wrocław to niestety nie Rzym! Zresztą sami zobaczcie

 
Po przejrzeniu ofert rynkowych zdecydowałam się na zakup wyposażenia balkonowego w IKEA. Znalazłam tam śliczne, niewielkie gabarytowo, metalowe szafki (seria HINDO), malowane proszkowo. Ponieważ mój stary stół i krzesła były w dobrej formie, postanowiłam je zostawić. Dobrałam do tego antracytową podłogę (RUNNEN), stojak na zioła (SALLADSKAL) i białe zasłony (pełny spis sprzętów macie w moadboardzie). Mój  balkon usytuowany jest od strony południowo-wschoniej, co w określonych porach dnia, powoduje ogromne nasłonecznienie. Parasol i zasłony, pozwolą na utrzymanie przyjemnego cienia.


Od początku wiedziałam, że ściany będą niebieskie. Mają mi przypominać o letnich podróżach do Grecji, których nigdy nie odbyłam. Będąc ostatnio w markecie budowlanym zakochałam się w hybrydowej, plamoodpornej farbie SMART PAINT marki BONDEX o wiele obiecującej nazwie koloru: „niebiańska miłość“. Farba ta przeznaczona jest co prawda do malowania wewnątrz pomieszczeń, ale ponieważ mój balkon to prawie loggia - zabudowana i zadaszona, więc mogłam sobie na to pozwolić. W dodatku farba ta, cechuje się wyjątkową odpornością na zmywanie i szorowanie, a my na ścianie wieszamy rowery.

Jednak całą metamorfozę balkonu zaczęłam od pomalowania metalowej, kutej balustrady. Nie miałam tego w planie, jednak po dokładnym umyciu i odtłuszczeniu, okazało się że jest w opłakanym stanie. Do jej pomalowania wybrałam farbę BONDEX ACRYLIC ENAMEL w kolorze głębokiej czerni. Charakteryzuje się wysoką odpornością na ekstremalne warunki atmosferyczne, jest szybkoschnąca, bezzapachowa no i można ją stosować na wszystkie podłoża, a nawet do malowania zabawek dziecięcych!  
Farba nakładała się bardzo łatwo. Do aplikacji użyłam pędzla z włosiem sztucznym.  Farba wyschła naprawdę szybko, pozostawiając satynowo błyszczącą czerń.


Ściany przed malowaniem zostały zagruntowane. Poważnie zastanawiałam się czy wyrównywać odrapaną i poobijaną ścianę (tynk gdzieniegdzie poodpadał). Postanowiłam jednak zostawić ją taką jak jest. Wiedziałam, że ciemny kolor podkreśli jeszcze nierówności, ale właśnie taki efekt chciałam uzyskać – przecież miała to być urokliwa Grecja...  Farba okazała się fantastycznie gęsta i mocno kryjąca, wystarczyło pomalować ściany tylko raz. Tak się z tym malowaniem rozpędziłam, że machnęłam też drewniane przepierzenie, które odgradza mój balkon od wścibskich sąsiadów. Z uzyskanego efektu, jestem naprawdę zadowolona, a błękit iście grecki!




Barierka odnowiona, ściany pomalowane, przyszedł czas i na podłogę. Jak wiecie wybrałam syntetyczną podłogę RUNNEN z oferty IKEA. Najpierw myślałam o drewnianej, bo pięknie by wyglądały drewniane klepki w cieniu mojego kasztanowca. Ale niestety jednym z moich domowników, jest wielce trudny kotek o imieniu Orita, któremu zdarza załatwić się na podłodze (niestety!). Pomyślałam, że podłoga z tworzywa sztucznego łatwiejsza będzie w utrzymaniu czystości. I okazało się to prawdą. Dzięki temu, że szpary pomiędzy klepkami są dość duże, a podłoga wysoka, to z powodzeniem mogę ja odkurzać, a i myje się znakomicie. Ponadto po deszczu wysycha dosłownie w parę minut!
Trochę bałam się tego układania, bo nigdy wcześniej nie miałam z tym do czynienia. Okazało się to jednak dziecinnie łatwe! Zresztą sami zobaczcie.


Ponieważ podłoga na moim balkonie jest trójkątna, trzeba było niektóre panele przyciąć. Tu sprawdziła się znakomicie akumulatorowa pilarka ręczna marki PANASONIC (mamy to szczęście, że posiadamy taką w naszej pracowni).

Na jedenej ze ścian przymocowałam za pomocą zszywacza elektrycznego matę ratanową.

Teraz zostało już tylko urządzenie balkonu. Skręcanie i ustawianie mebli, to czysta przyjemność. Do tego dodatki, kwiaty i gotowe! Całość zajęła nam 2 dni, oczywiście z aktywną pomocą całej rodziny! 












Ciekawe jesteśmy Waszych opinii, a już niebawem pokażemy Wam jak urządzić mini balkon za 300 zł, jak zagospodarować wąski długi balon w bloku i nie zabraknie czegoś dla posiadaczy tarasów.

Na koniec chcemy podziękować naszym partnerom, dzięki którym mogłyśmy zrealizować ten projekt.
 Dziękujemy, że odwiedziłaś naszego bloga
Ania i Beti z Pani to potrafi