KULISY PROGRAMU ROBOTA NA WEEKEND - METAMORFOZA POKOJU, CZYLI URZĄDZAMY BABSKI AZYL NA 8 METRACH KWADRATOWYCH -


PROLOG
8 metrów kwadratowych, ani mniej ani więcej, miał pokój, w którym Iwona miała zamieszkać. Ale zacznę od początku. Do programu zgłosiła się Iwona, bohaterka IV odcinka programu "Robota na Weekend". Jej problemem był brak własnego przytulnego „kąta” w mieszkaniu, które dzieliła z mamą i swoją córką.
Od jakiegoś czasu mieszkały już razem, ale tylko pokój najmłodszej był urządzony. Babcia miała mały pokoik, w którym spała, a Iwona mieszkała w salonie. Salon nie pozbawiony atutów miał piękny balkon i dwie pary drzwi: jedne do kuchni drugie do przedpokoju. Przez taki układ był to pokój przechodni w dodatku z telewizorem, więc ciężko było Iwonie znaleść tam wymarzony spokój. Dodatkowo, kiedy nasza bohaterkę odwiedzały koleżanki, to niezręcznie było jej wypraszać mamę. Konieczne były zmiany.

OBDUKCJA - CZYLI WIZJA LOKALNA
Tu właśnie wkraczamy my. Wizja lokalna i ulubiona konkluzja - jest winda! No bo kto lubi dźwigać rzeczy do remontu na czwarte piętro ? Za oknem upał, 36 stopni w cieniu, ale w windzie  chłodno. Jedziemy, oglądamy i rozmawiamy. Dziewczyny przemiłe, wszystkie podobne do siebie jak 3 wersje jednej. Cudnie. Czuć kobiecą moc. Po obejrzeniu mieszkania potwierdzamy jednogłośnie, że pomysł Iwony na zamianę pokoi jest bardzo dobry. 

Zabrałyśmy się więc do projektowania. I tu zaczęły się schody. Pokój, który miała zająć Iwona, miał tyko około 8m2 (2.15 x 4.10) plus wielgachna szafa w zabudowie na całej ścianie. Jakby tego było mało to drzwi wejściowe otwierały się do środka. W pokoju musiało znaleść się miejsce na wygodne spanie, jakieś biurko-stolik, komoda i miejsce do przyjmowania gości :) Ma być przecież przytulnie i miło bo teraz tam Iwona będzie spędzała większość czasu.

SZAFA - CZYLI ROBIMY ORYGINALNY KAMUFLAŻ
Pierwszą i największa dominantą pokoju okazała się szafa. Wielka, brązowa, zajmująca całą ścianę i determinująca wygląd pokoju. Niestety szafy wnękowe, czyli w tzw. „zabudowie”, a zwłaszcza te robione 10-15 lat temu, nie grzeszą urodą. Imitacje naturalnego drewna są słabej jakości, co nie dodaje uroku ani szafie, ani pomieszczeniu, w którym taka stoi. Na szczęście już na etapie projektowym, Ania znalazła fantastyczną tapetę przedstawiającą stare kamienice. Piękna i w bardzo dobrej cenie, co zdarza się rzadko, więc pomysł pomalowania szafy porzuciłyśmy bez żalu! Postanowiłyśmy więc całą szafę zakleić i stworzyć „paryski klimat”. Tapetę trzeba było dociąć bo drzwi szafy miały 80 cm szerokości, a bryt tapety tylko 55. Na szczęście, wzór dało się łatwo połączyć i już po przyklejeniu tapety nie było tego wcale widać. 


Klejenie tapety nie jest trudne, ale praca pod czujnym okiem kamery ma swoje ciemne strony. Pomyślcie: 8m2, w pokoju temperatura około 40C, okna pozamykane ze względu na dźwięk i razem z ekipą jest nas 6 osób i świecące lampy. Warunki więcej niż trudne, ale tapeta się przykleiła i oprócz tego że miałam całe włosy w kleju do tapet, to nie było tak źle! :)

Na zdjęciu lewym - operator Maciek, reżyser Przemek, operator Marcin, brakuje jeszcze dźwiękowca, który stał w dzwiach.

BIURKO - CZYLI DRUGIE ŻYCIE STAREJ MASZYNY
Kiedy rozmyślałyśmy o tym, jakie biurko wstawić do pokoju Iwony, usłyszałyśmy, że właśnie uczy się szyć i kupiła sobie maszynę do szycia. To natchnęło nas dwoma super pomysłami: pierwszy, to taki że Iwona uszyje poszewki na poduszki do swojego nowego pokoju i drugi, że do biurka wykorzystamy stary stelaż pod maszynę! Super! 

Wykonanie biurka na starym, żeliwnym stelażu jest tak naprawdę bardzo proste. Potrzebujemy tylko dociąć odpowiedni blat i ewentualnie odnowić żeliwną podstawę.  My blat wykonałyśmy z pięknej deski dębowej (pobielonej białym woskiem), a podstawę po odtłuszczeniu, pomalowałyśmy czarną matową emalią. 


KOMÓDKA WIELOFUNKCYJNA - CZYLI BUDUJEMY MASZYNOWY PRZYBORNIK 
Nad nowym stoliczkiem postanowiłyśmy powiesić coś zrobionego specjalne dla Iwony, jakiś mebelek niespodziankę, który nie zajmie wiele miejsca a będzie przydatny podczas szycia. Wyszło nam, że zrobimy mini komódkę ze słynnych już skrzyneczek MOPPE. Dwie skrzyneczki, 8 gałek, 8 ramek katalogowych dwie deski i szafeczka była gotowa. Całą postanowiłyśmy pomalować na biało z czarnymi ramkami wokół szufladek, żeby w pokoju uzyskać czysty efekt graficzny. 


DUŻA KOMODA - CZYLI ZNOWU METAMORFOZA TARVY
Na przeciw stolika postanowiłyśmy postawić komodę na bieliznę, a nad nią powiesić lustro w dużej ramie. Takie typowo kobiece miejsce, którego w enklawie Iwony nie powinno zabraknąć. W tym przypadku sięgnęłyśmy po dobrze znane nam rozwiązanie i na warsztat poszła drewniana komoda Tarva. Jest to taki rodzaj mebla, który można wystylizować na 1000 sposobów. Ponieważ chciałyśmy tą część pokoju zrobić prawie monochromatyczną, postanowiłyśmy, że komoda będzie również biała tylko z czarną ramką. Dodałyśmy do tego gałki wykonane z czarno białej masy, imitującej naturalną kość. Wyszło bardzo elegancko. 




POSTAW NA KOLOR - CZYLI MALUJEMY WNĘTRZE
Kolorem bazowym pomieszczenia stały się biel i czerń (choć tak naprawdę nie są to kolory w klasycznym rozumieniu), nie licząc podłogi w odcieniach brązu. Żeby pokój stał się przytulny, trzeba było wprowadzić  kolor. Nic oprócz różu nam się nie podobało, ale Iwona nie lubiła różowego koloru. I co z tym fantem miałyśmy zrobić? Postanowiłyśmy znaleść najbardziej szary wśród wszelkich różowych odcieni. Kiedy już taki miałyśmy, wprowadziłyśmy go w strefie kanapy i w postaci wskiego pasa w drugiej części pokoju. 

SZTUKA WE WNĘTRZU - CZYLI OBRAZKI DIY
Nie może być wnętrza bez obrazów na ścianach. Czasu było niewiele, a i zasoby funduszy malały. W tej sytuacji postanowiłyśmy zrobić sztukę DIY. Do tego potrzebne były nam ramki z passe-partout i kawałki tapety, które zostały nam z oklejania szafy. Wystarczyło tylko wybrać odpowiednie fragmenty z resztek tapety, którą okleiłyśmy szafę, ułożyć z tego jakąś sensowną całość i gotowe. Bardzo byłyśmy zadowolone z efektu końcowego. 



EFEKT KOŃCOWY 






Na zdjęciu po prawej bohaterka Iwona z córką Dominiką

KOCHANI NAPISZCIE 
JAK WAM SIĘ PODOBA NASZA METAMORFOZA?

POWTÓRKA CAŁEGO SEZONU PROGRAMU
"ROBOTA NA WEEKEND"
MOŻECIE ZOBACZYĆ NA KANALE NOWA.TV

POZDRAWIAMY CIEPLUTKO
ANIA I BETI, CZYLI DZIEWCZYNY 
PANI TO POTRAFI

RENOWACJA STAREGO STOŁU, CZYLI SZLIFOWANIE, BEJCOWANIE, PŁATKOWANIE ZŁOTEM I POLITUROWANIE.


PROLOG -marzenia a rzeczywistość
Posiadanie pięknego, okrągłego, rozkładanego stołu z duszą, było marzeniem Ani. Niestety te odrestaurowane, które można kupić w sklepach, są bardzo drogie (bo koszt stołu sięga nawet do 15 000 tysięcy złotych). Lepszą sprawą jest upolowanie takiego o wymarzonym kształcie do renowacji. Kiedy więc udało jej się taki znaleść, była przeszczęśliwa. Zadzwoniła do mnie z tą dobrą nowiną i linkiem do wybranego przedmiotu. Obejrzałam, przeczytałam opis, obejrzałam zdjęcia i sprawdziłam cenę, wszystko wydawało się być w porządku, więc dałam Ani zielone światło na zakup. Stół przyjechał w ciągu tygodnia, na szczęście, bo obie nie mogłyśmy się go już doczekać. Ania, bo chciała spełnić swoje marzenie, a ja, bo nie mogłam się już doczekać kolejnej renowacji? 

Kiedy zadzwonił Pan z transportu byłyśmy całe w skowronkach. Możecie to sobie wyobrazić, jak szybko rozrywałyśmy zwały tektury i kilometry streczowej folii. Kiedy spod zabezpieczeń zaczął wyłaniać się stół, uśmiech zawitał na naszych spoconych twarzach (od tego odwijania, rzecz jasna). Kiedy ostatnia warstwa została zdjęta, uśmiech zaczął nam się zmniejszać, malał tak i malał, aż całkowicie zniknął. Blat, który pojawił się przed naszymi oczami, był inny niż ten ze zdjęcia. Lakier zszedł z niego płatami już jakieś lata temu i teraz wyglądał jak po przejściu łuszczycy. W środkowej części stołu fornir był całkiem wykruszony i dość mocno uszkodzony na łączeniu blatów. No nie była to katastrofa (widziałam gorsze), tylko wyglądał całkiem inaczej, niż ten u handlarza na zdjęciu. 
  • Pewnie to nie ten stół, pomyślałam i podzieliłam się tą wątpliwością z Anią. 
Odwinęłyśmy pozostałą folię i zaczęłyśmy sprawdzać kształt nóg, żeby się upewnić co do mebla. Bez wątpienia to był ten sam mebel, ale jego stan odbiegał od lakonicznego opisu i zdjęć, które były na aukcji. Wyciągnęłyśmy z tego lekcję na przyszłość. 

UWAGA: Kiedy kupujecie meble do renowacji przez internet, warto poprosić sprzedającego o zdjęcia wykonane np. komórką, lub takie pokazujące skalę uszkodzeń. Pozwoli to uniknąć niepotrzebnego rozczarowania.



RENOWACJA
szlifowanie czas zacząć.

Folie zostały zdjęte i oględziny stołu skończone. Na szczęście nie było aż tak źle, jak to wyglądało po oględzinach blatu. Konstrukcja stołu była stabilna, bez rozchwiań i korników. A to rokowało już dobrze. Pierwszą czynnością po umyciu mebla było usunięcie starego lakieru, czyli szlifowanie. Ponieważ blat i bok stołu nie były z litego drewna tylko fornirowane, to na początku użyłyśmy papieru  160g i szlifierki oscylacyjnej. Nogi szlifowałyśmy ręcznie, papierem o tej samej grubości. Po pierwszym zeszlifowaniu i odpyleniu, przeszłyśmy na papier 220 zarówno na blacie jak i na nogach. Kiedy cały stary lakier był usunięty, wyszły wszystkie uszkodzenia forniru. Mocno uszkodzony okazał się środek stołu, tu trzeba było coś wymyślić 




WYMIANA FORNIRU
czy jednak łatanie? 

Wymiana forniru nie jest bardzo trudna. Oczywiście wymaga nieco wprawy i wiedzy, ale przy dobrych chęciach można tego samodzielnie spróbować. Kiedy rozważałam wymianę forniru uświadomiłam sobie, że na tą renowację mamy mało czasu, bo chciałyśmy sfotografować stół podczas remontu kuchni. Dodatkowo w planach, miałam zrobienie w blacie stołu złotych wstawek ze szlagmetalu. Podpatrzyłam takie rozwiązanie na targach i bardzo mi się spodobało. :)

Pomyślałam, że tak zrobię. Ponieważ miejsca wypełniane szpachlą miały być zasłonięte, to użyłam szybkoschnącej szpachli uniwersalnej. Ma tą zaletę, że wysycha dosłownie w 15 minut i można dalej pracować. Szpachla której użyłam jest dwu-składnikowa i składniki trzeba ze sobą połączyć. Szczegóły znajdziecie na opakowaniu. Szpachlę nakładałam szpachelką. Po 15 minutach można było szlifować. Na początek użyłam papieru o grubości 180g, finiszowałam 220g. Całość odpyliłam i przetarłam wilgotną ściereczką. 



BEJCOWANIE
czyli przywracamy kolor na lico stołu

Podczas szlifowania stół stracił prawie całkiem kolor. Wraz ze starym lakierem, usunęłyśmy większość poprzedniego koloru. I tak właśnie miało być. W mieszkaniu Ani, gdzie miał stanąć stół było już parę mebli w orzechowym wybarwieniu i chciałyśmy, żeby stół wpisał się w całość. Ponieważ fornir to też drewno, to postawiłyśmy na bejcę. Mam w tej dziedzinie swoich faworytów: V33 i Liberon.  Tym razem zdecydowałam się na bejcę marki Liberon. Za pomocą pędzla (na nogach) i tamponu (na blacie), pomalowałam cały stół. Po wyschnięciu pierwszej warstwy położyłam drugą. 
Już zaczęło mi się podobać. 
Kolor był piękny: ciemny i głęboki, taki jak chciałam. 




POZŁOTNICTWO
czyli wyzłacamy nasz mebel.

Zaszpachlowane ubytki nie prezentowały się wybitnie. Szpachla, której użyłam nie poddaje się bejcy i nie można jej  całkowicie zamalować. Ale to wiedziałam od początku, bo przecież miałam te ubytki pokryć złotem. Ubytek znajdujący się na środku stołu, przypominał rąb i taki kształt chciałam mu nadać. Kiedy już go wykleiłam za pomocą różowej taśmy TESA (Sensitive), czegoś mi jednak brakowało. 
Obejrzałam całość krytycznie, pod światło i ze światłem, bo coś mi to przypominało… Jakiś znajomy kształt. I już widziałam: róża wiatrów!  Postanowiłam, że na środku „wypłatkuję” różę wiatrów :) Do wyklejonego rąbu dodałam parę innych, środki gdzie taśma zachodziła na siebie, wycięłam skalpelem. Taśmę docisnęłam na brzegach mocno palcami, tak żeby dobrze przylegała. Tak powstałą gwiazdę posmarowałam klejem do pozłotnictwa. Po wyschnięciu kleju (czyli w momencie kiedy na „dotyk” wydawał się suchy), zdjęłam taśmy. Teraz przyszedł czas na płatkowanie. To jest czynność naprawdę niezbyt trudna. Za pomocą szerokiego pędzla kładziemy kawałki cieniutkiej blaszki (bo tym właśnie jest nasze „złoto”), na posmarowany obszar. Kiedy płatek złota leży już na wybranej powierzchni dociskamy go również pędzelkiem ruchem zamiatającym. Trzeba robić to z wyczuciem. Ale już po pierwszym razie, będziecie wiedzieli co robić. Płaty szlagmetalu  nakładamy tak długo, aż cały wzór zostanie pokryty. Nadmiar złota po prostu należy „spędzlować” (jak by ktoś energicznie zamiatał), tam gdzie nie było kleju złoto nie będzie się trzymało. 
To samo zrobiłam z ubytkami na bokach stołu i brzegach blatu. Wyszło całkiem nieźle i z efektu byłam zadowolona. Już póżniej żałowałam, że nie zrobiłam tej „róży”w dwóch kolorach złota, na przykład z miedzią, ale zrobię to następnym razem!



POLITUROWANIE
Czyli przywracamy pierwotny blask.

Pozostała już tylko ostatnia czynność czyli politurowanie. Nie jest to bardzo skomplikowana metoda i zalecam jej wypróbowanie. Nawet ci początkujący powinni wypróbować swoich sił. Na rynku jest wiele gotowych politur między innymi moi ulubieńcy: V33 czy Liberon. Politurę nakładamy  tamponem zrobionym z pakuł lub waty, owiniętych gładką szmatą. Musimy nanieść parę warstw (mistrzowie nanoszą nawet 1000). Przy wykończeniu mebla politurą należy pamiętać o tym, że politura nie lubi gorąca i wody, więc przy stole jadalnianym, skazani będziemy na podkładki. 



W komplecie z wcześniej odnowionymi krzesłami, stół prezentował się świetnie. Obie byłyśmy zadowolone. 








KONKURs

napisz w komentarzu pod postem, 
co planujesz odnowić 
i jakich technik użyjesz?

na Wasze konkursowe odp. 
czekamy do końca lutego 2019 r.

NAGRODY:
3 zestawy do renowacji 
(różne produkty 
od firmy V33 i liberon)


KOCHANI NAPISZCIE 
JAK WAM SIĘ PODOBA się 
nasz pomysł na renowację stołu?

POZDRAWIAMY CIEPLUTKO
ANIA I BETI, CZYLI DZIEWCZYNY 
PANI TO POTRAFI

KULISY PROGRAMU ROBOTA NA WEEKEND - METAMORFOZA WIELOFUNKCYJNEGO POKOJU DLA MŁODEGO MĘŻCZYZNY


Kiedy chłopiec dorasta i staje się dorosłym mężczyzną (nie tylko dorosłym ale i przystojnym jak w tym przypadku), potrzebuje odpowiedniego otoczenia do życia i do pracy. Z pracą nasz bohater poradził sobie wyśmienicie, z przestrzenią do życia już niekoniecznie. Nasz „chłopiec”, o którym tu mowa to 23-letni Bartek, który nałogowo kocha żeglugę śródlądową (o innych miłościach pisać nam tu nie wypada). 

Pokój z którym zgłosił się do programu, był pokojem, który jeszcze do niedawna dzielił ze swoim bratem. Kiedy brat się wyprowadził, stało się jasne, że pokój wymaga remontu i rearanżacji. Na szczęście Bartek zgłosił się do nas, a my takie rzeczy po prostu uwielbiamy! 

Kiedy pojechałyśmy na wizję lokalną wiedziałyśmy już, że nie będzie to takie łatwe, bo na 12 m2 będziemy musiały zmieścić bardzo wiele rzeczy i funkcji: prawdziwe łóżko z zagłówkiem (nie rozkładaną sofę!), szafę/garderobę, biurko, część do przyjmowania gości koniecznie z fotelem. Ale trzeba było zacząć od podłogi. 


PODŁOGA TO PODSTAWA
Parkiet, który pamiętał dużo lepsze czasy, nie został odpowiednio zabezpieczony i bardzo się zniszczył. Na cyklinowanie i przeróbki nie było czasu (ani funduszy), ale trzeba było coś zaradzić. Doradziłyśmy Bartkowi, żeby jeszcze przed programem pokryć zniszczony parkiet podłogą winylową. Dlaczego taką? Podłoga winylowa jest bardzo cienka (bo tylko 3,5 mm) więc nie podnosi poziomu podłogi a w tak niskim pomieszczeniu 2,5 m, każdy centymetr jest na wagę złota. Dodatkowo, jak Bartek zechce kiedyś w przyszłości naprawiać swój parkiet, który położony był w całym mieszkaniu, zdejmie po prostu okładzinę winylową i tyle! 

PLANOWANIE-OD OGÓŁU DO SZCZEGÓŁU
Przedstawiłyśmy Bartkowi dwie propozycje układu funkcjonalnego pomieszczenia (nie obyło się bez żarliwych dyskusji na ten temat, ale to zobaczycie w programie), i po krótkim zastanowieniu  wybrał tą z łóżkiem pod oknem i biurkiem naprzeciwko wejścia. Zaplanowałyśmy dla niego łóżko z zagłówkiem, szafę systemową w formie garderoby, biurko z designerskim krzesłem (zrobione z ciągnikowego siedziska), wygodny fotel i przepiękne oświetlenie. 

MALOWANIE
Kiedy Bartek odrobił już swoją pracę domową i pomalował pokój na biało, mogłyśmy zacząć nanosić kolory. Uwielbiam ten moment, kiedy patrzysz na pusty biały pokój, jak na czysty blejtram, na którym to zaraz pojawi się obraz i spokojnie planujesz koloryzację. 
Do naszego bohatera pasowały nam czernie i szarości. Postanowiłyśmy więc, że wyznaczymy dwie strefy kolorystyczne: ciemno szarą z lekkim odcieniem fioletu, która otoczy łóżko i podkreśli strefę spania, oraz jasno szarą z odcieniem beżu, położoną w przeciwległym rogu pokoju, która wyznaczy strefę wejścia i stanowić będzie klamrę zamykającą całość.

STREFA SYPIALNIA

STREFA WEJŚCIE 
Opis: Tu na zdjęciu znalazł się jeszcze nasz osobisty Darek stolarz i Pan Reżyser. 
ŁÓŻKO Z ZAGŁÓWEK DIY
Jak już wspomniałam wcześniej, Bartek marzył o łóżku z tapicerowanym zagłówkiem. Postanowiłyśmy spełnić jego marzenie i zrobić dla niego taki zagłówek osobiście. Drewniane łóżko o wymiarach 120 x 200 zamówiłyśmy w sieci. Przyszło na czas, razem z piankowym materacem (ok 500 PLN). Specjalnie wybrałyśmy łóżko z drewnianym stelażem, żeby móc do niego dokręcić nasz zagłówek. 

Zrobienie zagłówka, jest banalnie proste. Do tego potrzebujemy:

  1. przyciętej na miarę płyty MDF lub sklejki. 
  2. pianki tapicerskiej 
  3. owaty 
  4. tkaniny do obłożenia zagłówka
  5. kleju w spreju
  6. takera do obicia
  7. wiertarko-wkrętarki  
  8. śrub do przykręcenia zagłówka

Płytę najlepiej kupić w sieciówce, piankę, owatę i tkaninę  dostaniecie bez problemu w sklepie internetowym dla tapicerów. My jako tkaninę końcową użyłyśmy koca z IKEA, żeby zagłówek stworzył całość z zaścielonym łóżkiem :) 

instrukcja robienia zagłówka diy w 4 krokach:
  1. Na przyciętą deskę rozpyl klej po całości i przyłóż piankę. 
  2. Na piankę nałóż owatę i przymocuj ją paroma takami, żeby się nie przesuwała.
  3. Na to wszystko nałóż materiał i przekręć wszystko „do góry nogami”
  4. Przymocuj tkaninę za pomocą takera, mocno naciągając. Takerujemy zawsze naprzemiennie, żeby materiał równo leżał na naszym zagłówku. 

O tapicerowaniu zagłówków przeczytacie też TUTAJ

BIURKO
Ponieważ biurko Bartka bardzo nas urzekło, postanowiłyśmy pozostawić je w aranżacji, tylko lekko zliftingować. Po umyciu i wysuszeniu okazało się, że blat jest bardzo zniszczony. Musiałam użyć uniwersalnej szpachli szybkoschnącej, bo podczas kręcenia nie ma zbyt wiele czasu, a trzeba było biurko jeszcze przeszlifować i pomalować. Do malowania użyłyśmy emalii szybkoschnącej dedykowanej do drewna i metalu BONDEX. Piękny czarny kolor w pełni matowy. Biurko wyszło super. 


OTWARTA SZAFA
Zamiast szafy powiesiłyśmy system do przechowywania (ALGOT/ IKEA). Wybrałyśmy ten system bo ma wiele zalet: zajmuje niewiele przestrzeni (40 cm), można zająć całą ścianę do sufitu, dowolnie kształtować wnętrze a w dodatku kosztuje mniej niż szafa. Przyznam się, że kocham ten system i wieszam gdzie mogę (zobaczcie TUTAJ i TUTAJ)

WALIZKA Z POMYSŁEM 
Ponieważ metamorfoza pokoju Bartka, to był prezent dla niego, postanowiłyśmy obdarować również mamę. Je mieszka tu prawdziwa artystka. Dom kipiał wszelkim dziełem sztuki aż miło było popatrzeć. Być może kogoś z zewnątrz to by przerażało (ilość nie jakość!), ale dla nas to było to! Fantastyczna nieokiełznana kreacja. Od razu widać było, że pani Domu kocha ptaki. 


Kiedy poczułyśmy już tą nić sympatii i porozumienia, chciałyśmy mamę obdarować.  Postanowiłam, że zrobimy dla niej walizkę na artystyczne utensylia czyli farby i pędzle. W tym celu przemalowałyśmy starą tekturową walizkę piękną szarą zielenią. Dodatkowo w środku, na wewnętrznej strony wieczka zamocowałyśmy obitą piankę tapicerską, tak żeby można tam było chować pędzle lub przypinać inspiracje. Jako tło wybrałam materiał z pięknym bażantem, bo bez ptaka nie mogło się obyć!


OŚWIETLENIE
W remontowanym pokoju zmieniłyśmy też oświetlenie i postawiłyśmy na designerskie lampy od Markslojd. Najciekawsza okazała się lampa kinkiet z wieszakiem i możliwością ładowania telefonu. Po prostu CUDO! 


A oto efekt końcowy. Co o tym sądzicie? 






PRZED / PO



KOCHANI NAPISZCIE 
JAK WAM SIĘ PODOBA NASZA METAMORFOZA?

POWTÓRKA CAŁEGO SEZONU PROGRAMU
"ROBOTA NA WEEKEND"
MOŻECIE ZOBACZYĆ NA KANALE NOWA.TV
W KAŻDĄ NIEDZIELĘ 
OD GODZINY 10.00

POZDRAWIAMY CIEPLUTKO
ANIA I BETI, CZYLI DZIEWCZYNY 
PANI TO POTRAFI