ROK SZKOLNY CZAS ZACZĄĆ - JAK TANIO I SZYBKO URZĄDZIĆ POKÓJ DLA UCZNIA


Nadchodzący rok szkolny i wyprawienie dziecka do pierwszej klasy, to jednocześnie radość i duży stres. Radość - bo wreszcie nasz potomek pójdzie do szkoły, stres - bo nieodzownie łączy się to z wydatkami i to wcale niemałymi. Co prawda wyprawka szkolna lżejsza finansowo jest dzisiaj o zakup książek, ale i tak zostaje cała reszta. Wypasiony tornister, bo chyba każdy rodzic chciałby, żeby jego latorośl miała ten najpiękniejszy i wymarzony. Do tego koniecznie pasujący piórnik, zeszyty, flamastry (doba PRO-MARKER-ów jeszcze nie przeminęła), strój na W-F, worek, obuwie zmienne... uff, cała masa wydatków, a tu nasz budżet jest właśnie po wakacjach.

Moim zdaniem najciężej mają rodzice pierwszoklasistów. Bo do tych wydatków dochodzi jeszcze wygenerowanie kącika do odrabiania lekcji, w pokoju do tej pory zdominowanym przez pluszaki i inne liczne zabawki. Pokój dziecka, który do tej pory pełnił funkcję bawialni i sypialni, musi teraz jeszcze stać się pokojem gdzie nasza pociecha będzie mogła odrabiać lekcje i się uczyć.

Takie właśnie zadanie czekało nas tego roku. W ciasnym pokoju dwójki dzieci (5 i 7 lat), konieczne stało się znalezienia miejsca na kącik do nauki. Ale to nie wszystko. Tak naprawdę pokój wymagał większej metamorfozy: na ścianach gościły dzidziusiowe tapety w gwiazdki w kolorze beżowo-pudrowego różu. Kolor świetny dla niemowląt, ale nasza bohaterka głośno stwierdziła, że z tego koloru wyrosła i żąda niebieskiego! Nie było ani czasu, ani funduszy na prawdziwy remont, mogłyśmy zrobić tylko delikatny refreszing...


POKÓJ PRZED METAMORFOZĄ
Postanowiłyśmy więc tapety pomalować. Z poprzedniego remontu została nam farba bardzo jasno szara i niebieska niestety w dość zjadliwym odcieniu. Ale przecież farby można mieszać! Metodą prób i błędów wymieszałyśmy odpowiedni kolor w ilości, która przynajmniej w teorii powinna wystarczyć do pomalowania całego pokoju.


UWAGA: Przy dorabianiu konkretnego koloru z farb, które posiadamy, trzeba wziąć pod uwagę metraż ścian i potrzebną ilość farby, bo ciężko jest dwa razy stworzyć ten sam kolor, zwłaszcza jak proporcje miesza się „na oko“.

Farba kryła ściany fantastycznie, tapeta nie odpadła - przyznam, że miałyśmy takie obawy...


Kiedy farba schła sobie w najlepsze, poszłyśmy na kawkę by przy okazji kupić potrzebne wyposażenie: biurko, fotel obrotowy i inne dodatki. Pytacie jak to możliwe? Odpowiedzią na to jest jedno słowo - ALLEGRO. To ciągle jeszcze ulubiona forma robienia zakupów bez konieczności wychodzenia z domu. Nie dość, że w jednym miejscu mamy wielu producentów (włącznie z IKEA) co pozwala nam na porównanie cen i kosztów dostawy, to jeszcze nie trzeba tego tachać do domu, bo za sprawą „Pana Kuriera“ samo do nas przyjdzie i to często w niecałe 48h. Dodatkowym atutem zakupów robionych poprzez Allegro jest płacenie przez PAYU (Program Ochrony Kupujących), co daje nam gwarancję zwrotu pieniędzy w przypadku niedostarczenia towaru (a różnie w życiu może się zdarzyć), oraz możliwość  zwrócenia zakupionych towarów przed upływem 30 dni, od daty zakupu.


Po niespełna dwóch dniach wyczekiwane paczki dotarły. 

Czas ten był nam konieczny na negocjacje z dziećmi w zakresie tego co możemy wyrzucić a co powinnyśmy zostawić. Pewnie sami to wielokrotnie przeżywaliście... ale w końcu się udało. Starą jeszcze mocno dzidziusiową szafę zastąpiłyśmy już parę miesięcy temu, systemem ALGOT z IKEA. To osobiście moje ulubione rozwiązanie. Daje niesamowite możliwości i zajmuje niewiele miejsca bo tylko 38 centymetrów, gdzie tradycyjna zabudowa aż 63! Jak tanio wybudować garderobę  przeczytacie TUTAJ. Dzięki temu w pokoju zyskałyśmy cenne 20-40  centymetrów.


Pokój przemalowany, zabawki przebrane, teraz można już było skręcić biurko i krzesełko, ustawić dodatki i sprawdzić co na to nasza pierwszoklasistka?
Cała metamorfozu pokoju wraz z biurkiem i krzesłem, kosztowała niecałe 500,- złotych. To było akurat tyle ile chciałyśmy wydać. Zostało jeszcze na zakup ślicznego tornistra. A dzięki temu, że Ania zamówiła go na Allegro, to kosztował o całe 100 złotych taniej. Ale myślę, że do kupowania za pomocą Allegro, nikogo nie musimy namawiać!

A oto efekty naszej pracy. Ciekawe, czy wam się podoba i jak Wy radzicie sobie z nadchodzącym rokiem szkolnym?








DZIĘKUJEMY
że odwiedziliście naszego bloga i zachęcamy do komentowania.
Pozdrawiamy Ania i Beti, czyli dziewczyny z Pani to potrafi

BAREK, WÓZEK, POMOCNIK - WIELOFUNKCYJNE CUDO DIY


W projektowaniu wystroju wnętrz, a zwłaszcza w doborze poszczególnych elementów, często poszukujemy rzeczy niezwykłych. Ale jak to z niezwykłymi sprzętami bywa, albo nie ma tego co by się chciało mieć, albo cena jest tak wysoka, że mało kogo na to stać. Tak właśnie było z naszym wózkiem vel barkiem na kółkach. Jak to kiedyś napisała jedna z naszych koleżanek „Są takie elementy wyposażenia wnętrz, które nie występują zbyt często a jednocześnie można by rzec, że wydają się niezbędne” [1] Zupełnie się z tym zgadzamy!

Tak było i tym razem. Kiedy wybrałyśmy poszczególne meble i gadżety do naszego pokazowego wnętrza, pilnie rozglądałyśmy się za pasującym barkiem na kółkach. Z kupnem takowego w zasadzie nie było problemu, bo wybór wszelakich jezdnych barków, jest ogromny. Złote, srebrne, czarne, w stylu „Art-deco” i loftowym, w zasadzie pasujące do każdego. Zresztą sami zobaczcie co znalazłyśmy i co można było mieć w zasadzie od ręki.


INSPIRACJE
Nie byłybyśmy sobą i nie nazywałybyśmy się „pani to potrafi”, gdyby kupno wózka tak po prostu nam wystarczyło… o nie! Na szczęście świat mody niezmiennie inspiruje. Przypomniało mi się, że w 2014 roku Karl Laferfeld, Dyrektor Kreatywny domu mody CHANEL, który słynie już ze swoich niekonwencjonalnych pomysłów na pokazy mody, przeobraził Grand Palais w gigantyczny supermarket. Modelki przechadzały się tam i z powrotem, „plądrując” sklepowe półki z torebkami w kształcie maleńkich koszyczków. I to nas natchnęło, no nie te koszyczki w drobnych rączkach, nie, tylko te wielkie, wózki sklepowe.

ZAKUP
A gdyby tak jakiś sklepowy wózek kupić i przerobić?
Okazało się że z kupnem wózka nie było większych problemów, odpowiedni egzemplarz nabyłyśmy za niecałe 123 złote i nie trzeba było kraść go pod sklepem ;-) Po przetransportowaniu wózka do pracowni, mogłyśmy zabrać się do pracy.



KROK 1
Pierwszą czynnością jaką zrobiłyśmy było dokładne wyszorowanie wózka. W ruch poszły szczotka ryżowa i nasz ulubiony płyn do mycia silników samochodowych. Dlaczego właśnie płyn do silników? Bo doskonale nadaje się do odtłuszczania wszelkich powierzchni. Przy tym szorowaniu spaliłyśmy nawet trochę kalorii. Później jeszcze obfite płukanie i suszenie.


KROK 2
Z wózka trzeba było odjąć parę zbędnych elementów. Do tego potrzebowałyśmy pomocy… no nie w postaci mężczyzny, tylko solidnego ŁOMA. Okazało się, że jest to jeszcze jedna z rzeczy, które kobieta powinna nosić w torebce, tak na „wszelki wypadek”. Praca z łomem wymaga nie tylko siły ale i odpowiednich zabezpieczeń, bo parę razy łom prześlizgnął się na metalu i spadł na stopę. Powiem Wam, że gdyby nie odpowiednie obuwie ze wzmocnieniem, to skończyłoby się zrywaniem paznokcia, a tak to tylko rysa na bucie!


KROK 3 
Przed malowaniem odkręciłyśmy jeszcze rączkę i przytrzymujące ją uchwyty. Tu nieoceniony okazał się śrubokręt. Mamy to szczęście że w odpowiednie narzędzia zaopatrzyli nas Chłopcy z Lange Łukaszuk, więc jest w czym wybierać.


KROK 4    
Wózek prawie był gotowy do malowania, trzeba było jeszcze tylko usunąć rdzę i zabezpieczyć skorodowane miejsca.


KROK 5
Malowanie to była już czysta przyjemność. Do malowania użyłyśmy złotej farby w spray’u. Co prawda w tym roku hitem jest kolor różowej miedzi, ale my chciałyśmy, żeby wózek był ponadczasowy wiec postawiłyśmy na klasyczne głębokie złoto. Farba pokryła wszystkie elementy wózka bez problemu, tworząc jednolitą, błyszczącą powłokę. Na nasz wózek zużyłyśmy 1 ½ puszki.





KROK 6
Po wyschnięciu farby, uchwyt powrócił na swoje miejsce. Zostawiłyśmy nawet „szufladkę” na żeton, bo bardzo nam się spodobała.

PODSUMOWUJĄC
Za niecałe 150,- złotych i trochę pracy, otrzymałyśmy naprawdę wielofunkcyjny, przecudny, designerski wózek. Na naszej ostatniej realizacji postanowiłyśmy sprawdzić, do czego może takie cacko służyć. Podsumowując wózek sprawdził się jako pomocnik w salonie na książki i koce, jako część garderoby na torebki i szpilki oraz na imprezę jako fantastyczny barek.

Zresztą sami zobaczcie!


garderoba na kółkach

niezbędnik na książki i koce


barek / bar cart






Ciekawe do czego Wy byście zastosowali takie cudo? 
Napiszcie o swoich pomysłach, chętnie poczytamy!

DZIĘKUJEMY
że odwiedziliście naszego bloga i zachęcamy do komentowania.
Pozdrawiamy Ania i Beti, czyli dziewczyny z Pani to potrafi


[1] Ula Michalak, blog Interiors Sesign, "BARKI, POMOCNIKI NA KAŻDYM PRZYJĘCIU" 

JAK OZDOBIĆ ŚCIANĘ W SALONIE ZA POMOCĄ TAŚMY MALARSKIEJ


Dobór kolorów we wnętrzu to jedna z pierwszych rzeczy o jakiej myślimy urządzając mieszkanie bądź planując remont. Ale - jaki kolor wybrać?, a to nie jedyne pytanie z jakim przychodzi nam się zmierzyć. O wpływie koloru na ściany pisałyśmy (TUTAJ).

Doświadczyłyśmy tego osobiście, planując urządzenie salonu w naszym projekcie: 3 MIASTA - 3 STYLE - 3 REALIZACJE, o którym możecie poczytać (TUTAJ). Salon ten w swoim założeniu miał połączyć trzy funkcje: kuchni, salonu i jadalni, więc trzeba było w jakiś sposób wydzielić strefy. I tu pojawiła się trudność, o której wspominałam wcześniej, a mianowicie na dwóch ścianach odkryto cegłę, która była optycznie dość mocną dominantą we wnętrzu.

Projektując poszczególne przestrzenie czyli strefy, od razu zwracałyśmy uwagę na ich wyodrębnienie. I tak kuchnię stworzyła zamknięta forma mebli, kącik jadalny podkreśliły owe odkryte cegły no i pozostała do zaprojektowania część salonowa.

Tu chciałyśmy zagrać nie tylko kolorem ale i formą - no bo pomalować to każdy potrafi, a my jak zwykle chciałyśmy czegoś więcej! Czegoś, co podkreśli optycznie tą część pomieszczenia. Dodatkowo bardzo zależało nam na ozdobnym charakterze ściany, na czymś co zaraz po wejściu skupi na sobie wzrok oglądającego.

Farbę wybrałyśmy szybko, bo od razu postawiłyśmy na markę DEKORAL z serii Łazienka&Kuchnia. Nasz wybór uwarunkowałyśmy odpowiednimi właściwościami tej farby:
·      Tworzy powłokę odporną na działanie grzybów
·      Najwyższa odporność na szorowanie
·      Odporna na wilgoć
·      Umożliwia prawidłowe oddychanie ścian
Z kolorem też nie miałyśmy problemów, bo od razu spodobał nam się szaro - fioletowy kolor Werbeny. O naszym wyborze możecie poczytać (TUTAJ).

Teraz pozostało tylko wymyślić JAK JĄ POMALOWAĆ? Niby to tylko jedna ściana, ale z jednej strony ściana graniczy z cegłami a z drugiej przechodzi w otwartą klatkę schodową i przedziela ją szklana balustrada. Padło więc na wzór taki, który byłby kompozycją zamkniętą i skupiał wzrok na środku ściany. Postanowiłyśmy sięgnąć do źródeł i inspiracji szukać w stylu Art Deco. Tak powstał pomysł na scentralizowane, powtarzalne pasy, tworzące hipnotyzujące prostokąty.



Teraz pozostało tylko zmierzyć ścianę i zaprojektować wzór. Po paru godzinach rysowania, odmierzania i znowu rysowania, projekt na papierze był gotowy. Teraz wystarczyło przenieść go na ścianę i zacząć malowanie.

Całą ścianę przeznaczoną pod naszą polichromię, pokryłyśmy białą farbą bazową.  Tu również wybrałyśmy farbę DEKORAL KUCHNIA & ŁAZIENKA. Po wyschnięciu, za pomocą poziomicy laserowej wyznaczyłyśmy poziom na wysokości 40 cm, mierząc od poziomu podłogi. 

Za pomocą metalowej linijki i ołówka, narysowałyśmy linię, która stanowiła podstawę naszego wzoru. W ten sam sposób wyznaczyłyśmy na ścianie środek wzoru. Teraz wystarczyło przenieść go na ścianę.


To nie była łatwa sprawą i wymagała sporej precyzji. Dzięki poziomicy laserowej nie musiałyśmy się martwić o piony i poziomy, mogłyśmy w pełni skupić się na przenoszeniu wzoru, tak żeby po naklejeniu taśma utworzyła spójny z projektem, wzór.


Przy tej pracy bardzo pomocne okazały się: przenośny warsztatowy stolik, nożyk profesjonalny do cięcia precyzyjnego i nożyk (WOLFCRAFT), nieoceniona różowa taśma TESA i taśma zabezpieczająca z folią marki DEKORAL. Ta ostatnia okazała się naszym odkryciem sezonu. Przyczepiona do taśmy folia, o szerokości 60 centymetrów, sprawiła, że bez problemu zabezpieczyłyśmy dolny fragment ściany i nie musiałyśmy się martwić o przypadkowe jej zachlapanie!


Od powstania gotowego wzoru dzieliło nas już tylko parę godzin wchodzenia po drabinie, odmierzania, wyklejania, schodzenia, sprawdzania czy wzór się zgadza, przekładania poziomicy i tak w kółko... No miałyśmy po tym zakwasy, przyznam szczerze i bez bicia.



Kiedy wzór był gotowy, wszystkie taśmy docięte i mocno przyklejone, mogłyśmy  zacząć malowanie. Ale, ale...


UWAGA: Żeby namalowane pasy miały wyraziste krawędzie po ściągnięciu taśmy, konieczne jest pomalowanie brzegów taśmy (wewnątrz wzoru) farbą bazową, w naszym przypadku białą.


Farbę nanosimy delikatnie wzdłuż taśmy, małym pędzelkiem, tak żeby pozatykać „pory“, czyli nierówności wynikające ze struktury ściany. Farba po wyschnięciu stworzy zabezpieczenie i kolor nie powchodzi pod taśmę.

Teraz już można było malować. Ponieważ pasy tworzące wzór mają 18 cm szerokości, do malowania użyłyśmy średniej wielkości wałka. Naniosłyśmy dwie warstwy farby i kiedy lekko przeschła, zaczęłyśmy usuwać taśmę. Ku naszej radości nie popełniłyśmy żadnego błędu, wzór zgadzał się z projektem a krawędzie pasów były ostre. Zmęczone ale i zadowolone, patrzyłyśmy na powstałą ozdobę ściany.








Zmęczone ale i zadowolone, patrzyłyśmy na powstałą ozdobę ściany.
A oto końcowy efekt. Ciekawe jesteśmy co o tym sądzicie i czy Wam się podoba?



Dziękujemy, że odwiedziliście naszego bloga i zachęcamy do komentowania.
Pozdrawiamy Ania i Beti, czyli dziewczyny z Pani to potrafi