NIERÓWNA WALKA Z OWADAMI, CZYLI O TYM KOGO I DLACZEGO KOMARY GRYZĄ - JAK SIĘ PRZED TYM UCHRONIĆ. SIATKI, MOSKITIERY I INNE BARIERY...


Nierówna walka z komarami, czyli o tym kogo i dlaczego komary gryzą i jak się od tego uchronić. 

PROLOG
Wakacje, letni wieczór, piwko… Właśnie dotarliśmy do Chorwacji, na nasz długo wyczekiwany urlop. I wszystko byłoby świetnie gdyby nie te okropne komary! Rano odkrywam u siebie ponad 15 ukąszeń u starszej córki ponad 20. Do tego te okropne bestie, zupełnie inaczej niż te nasze polskie, fruwają bezszelestnie. Sytuacja powtarza się każdego wieczoru… 

komary
Nie wiem, czy wiecie, że na świecie żyje ponad 3 tysiące gatunków komarów, z których ponad kilkaset jest zainteresowanych ludzką krwią. Myślę, że zdecydowana większość ludzi chętnie by się ich całkiem pozbyła. Niestety, zabicie wszystkich komarów, za pomocą rozpylenia specjalnego gazu przeciw insektom, wywarłoby straszne skutki na ekosystemie planety. Po eksterminacji komarów ziemię mogłaby czekać prawdziwa katastrofa. Są one bowiem ważną częścią wielu układów ekologicznych. Przykładowo: komary żyjące w Kanadzie oraz Rosji gromadzą się w duże roje i są niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania lokalnego ekosystemu. Zapylają bowiem arktyczne rośliny i są głównym pokarmem migrujących ptaków (tak przynajmniej twierdzą naukowcy). Śmierć komarów spowodowałaby wyginięcie innych gatunków, a dalszą reakcję lawinową trudno jest sobie wyobrazić. A szkoda! 

kogo lubią komary?
Jak podaje wiele naukowych źródeł, komary najchętniej kąsają tych z grupą krwi 0, potem grupy B a na końcu A. Co osobiście mocno mnie dziwi, bo ja mam A i wiecznie jestem pogryziona. Podobno też komary, kiedy wyczują już nasza grupę krwi, lecą do nas kierując się wzrokiem i przyciągają ich kolory: czarny, granatowy i czerwony. Kiedy jest ciemno namierzają nas na podstawie samego zapachu, a lubią… dwutlenek węgla, który wydychamy. Podobno te krwiożercze bestie wyczuwają to z odległości 50 m! Czyli bardziej  na ukąszenia narażeni są ludzie wyżsi lub bardziej otyli. Więcej dwutlenku węgla wydzielają też ludzie z szybszym metabolizmem. Komary chętniej też reagują na nasze zapaszki. Lubują się w kwasie mlekowym, kwasie moczowym, amoniaku i innych związkach, obecnych w naszym pocie. Jak badania pokazały lubią też alkohol.

jak odstraszać komary?
Niestety, na komary nie ma skutecznego środka. Stosuje się wprawdzie kilka metod, zwalczających zarówno larwy komara jaki i dojrzałe osobniki, ale sposoby te mają wiele wad. Stosowane opryski czy to chemiczne czy biologiczne, są szkodliwe dla środowiska. Ich zastosowanie powoduje zwykle prawdziwą katastrofę ekologiczną na obszarze, na którym zostały rozpylone. Co więc mamy czynić?

siatki, moskitiery i inne bajery...
We wspomnianej na początku Chorwacji, żałowałam jednego, a mianowicie tego, że nie zabrałam ze sobą moskitiery. Jak mogłam być taka nierozważna. W domu, ponieważ lubię spać przy otwartym oknie, mam nad łóżkiem zamocowaną moskitierę. Z tych dostępnych w sprzedaży wybrałam TESA® Insect Stop. Jest to prześliczny, biały baldachim, który został wyposażony w praktyczny haczyk sufitowy, dzięki czemu może zostać zawieszony bezpośrednio nad miejscem snu, zapewniając niezawodną ochronę nie tylko przed komarami ale i pająkami, muchami, osami i wieloma innymi nieproszonymi owadami. Do jego zamontowania nie musimy więc borować dziury w suficie, tylko przyklejamy za pomocą dołączonego paska z klejem. Jeżeli chcemy całość zdemontować, wystarczy wyciągnąć taśmę, pociągając za odstający koniec. Poźniej naklejamy nowy pasek i możemy ponownie moskitierę zamocować. Ponieważ jest to takie proste, to możemy zawsze ją ze sobą zabrać!. Dodatkowo dołączony został do niej śliczny, czerwony pokrowiec, w który w razie podróży, możemy naszą moskitierę spakować.  

Teraz moskitiera ochroni Was przed komarami, lada moment przed muchami, które namolnie wpychać się będą do mieszkania, w poszukiwaniu ciepła. Ale niezależnie od wszystkiego, zawieszona nad łóżkiem, stworzy nastrój i będzie piękną ozdobą sypialni!




model: TOBY, stylizacja: BETI, fotograf: ANIA, sprzęt: Canon EOS 5D Mark IV :-)


Wspomniany baldachim wspaniale sprawdzi się też zamontowany na balkonie. Jeżeli jesteście ciekaw jak to wygląda zobaczcie nasz post o metamorfozie balkonu TUTAJ.
Poniżej parę zdjęć z tamtej realizacji. 



Jeżeli lubicie tak jak ja spać przy otwartym oknie, to warto pokusić się o zamontowanie siatek w oknach. Ja wybieram zawsze te w kolorze czarnym, bo po zamontowaniu stają się po prostu niewidoczne.  Obie z Anią polecamy moskitierę do okien TESA® Comfort. To co ją wyróżnia to szybki i łatwy system montażu. Po prostu przyklejamy rzep samoprzylepny w taśmie (w komplecie) do framugi okna i dociskamy siatkę. I gotowe! Zdejmowanie moskitiery jest równie proste, a po rzepie nie pozostają żadne ślady. Dodatkowo siatkę można wyprać w pralce (30 stopni) i użyć ponownie. 



Bardzo szkoda, że nie zabrałam tych produktów ze sobą na urlop. Oszczędziło by to nam wielu nieprzespanych nocy, dziesiątek ukąszeń i wdychania chemii z urządzenia trującego komary, który w desperacji kupił mój mąż. 

PS. Na zakończenie dodam tylko, że Ania spędzała swoje wakacje w Grecji na przepięknej wyspie Zakynthos. I właśnie tam, przeżyła prawdziwą inwazję szerszeni. A jak wiadomo, te owady są o wiele gorsze niż komary. I jak powiedziała po powrocie, następnym razem moskitierę zabierze ze sobą. :) 


POZDRAWIAMY CIEPLUTKO

ANIA I BETI, CZYLI DZIEWCZYNY 
PANI TO POTRAFI


KULISY PROGRAMU ROBOTA NA WEEKEND - METAMORFOZA SYPIALNI MARTY


Kulisy programu "Robota na Weekend" - czyli opowieść o tym, jak trafiłyśmy do telewizji, dlaczego przegapiłyśmy pociąg do Wrocławia, chociaż siedziałyśmy na peronie i w końcu, jak odmieniłyśmy sypialnię Marty. 



PROLOG

Kiedy trzy lata temu rozpoczęła się nasza przygoda z blogowaniem, nie myślałyśmy dokąd to nas zaprowadzi. Po prostu robiłyśmy fajne rzeczy i chciałyśmy się tymi umiejętnościami dzielić. Po paru miesiącach pisania na blogu, kiedy wszystko co robiłyśmy; robiłyśmy w moim mieszkaniu; stało się jasne, że musimy mieć pracownię. No i stało się. Parę miesięcy później otwierałyśmy naszą autorską pracownię. Było super! Blog, warsztaty, pracownia, dużo pracy, ale jak się coś lubi, to tak jakby się nie pracowało. Oczywiście miałyśmy też swój debiut. Później udział w prasie wnętrzarskiej, no i na końcu, po niecałym roku odkryła nas telewizja.

Po występach w telewizjach śniadaniowych zaproszono nas na parę castingów. Co do tych ostatnich, to przyznam się, że bardzo spodobał nam się pomysł własnego programu telewizyjnego. Jednakże same castingi mocno rozczarowywały. Za każdym razem jechałyśmy do Warszawy na umówioną godzinę, pełne pasji i oczekiwań. Jednakże już na miejscu okazywało się, że agencje i stacje mają już pomysł na program, tylko szukają odpowiednich kandydatów, których w wymyślony wcześniej format można "wcisnąć". A my obie z Anią, dokładnie wiedziałyśmy do czego się nadajemy i w jakim programie chciałybyśmy wziąć udział. Doszłyśmy do wniosku, że może to jeszcze nie czas ani miejsce, skupimy się na razie na książce (niebawem mam nadzieję na rynku :) ), i bieżących zadaniach. Kiedy więc dostałyśmy zaproszenie ze telewizji Nowa.Tv zaczęłyśmy się zastanawiać. Czy my w ogóle chcemy tego programu? Czy warto? Czy to będzie format ciekawy i czy się w nim odnajdziemy? I oczywiście najważniejsze pytanie - czy damy radę? Bo przecież zrobienie komuś metamorfozy wnętrza, to duża odpowiedzialność, a co dopiero przed kamerami?

Z tymi i innymi wątpliwościami pojechałyśmy na spotkanie do Warszawy. Nawet w najśmielszych myślach nie zakładałyśmy, że już po paru godzinach wracać będziemy z kontraktem w kieszeni i że będziemy miały tylko 4 dni na znalezienie pierwszej lokalizacji do nagrania pierwszego, pilotażowego odcinka (chociaż w telewizji trwał już casting na wnętrze do programu, to ten pilotażowy odcinek musiał być blisko nas). Długo by tu pisać o spotkaniu, ale to co spotkało nas, przeszło nasze oczekiwania: przemiła atmosfera, ciepłe przyjęcie i najważniejsze - idealna dla nas, formuła programu. No to jak mogłyśmy powiedzieć nie?

Jeszcze w lekkim szoku, wracałyśmy na Dworzec Centralny. W głowie galop myśli. No bo jak to, my w telewizji? A jak słabo wypadniemy, a nasze pomysły się nie spodobają? Końca rozważań nie było widać, a my musiałyśmy szybko znaleźć lokum w którym mogłybyśmy już za parę dni przeprowadzić metamorfozę. Usiadłyśmy na peronie. Bilety na Pendolino kupiłyśmy już wcześniej, więc rozsiadłyśmy się wygodnie w oczekiwaniu na pociąg i telefony poszły w ruch! Najpierw do mamy. No bo kto ucieszy się bardziej z faktu, że córka ma program, niż jej matka? Później rozpaczliwe telefony do koleżanek, tych bliższych i dalszych z prośbą rozesłanie wici o tym, że szukamy pomieszczenia do metamorfozy. Po około 40 minutach zorientowałyśmy się, że nie ma naszego pociągu. Znowu opóźnienie? I wyobraźcie sobie nasze miny, kiedy stwierdziłyśmy, że nasz pociąg odjechał! Tak, przegapiłyśmy go, ale za to miałyśmy już kandydatkę do pierwszej metamorfozy! 



MARTA I JEJ MIESZKANIE
Kiedy przybyłyśmy do mieszkania naszej pierwszej bohaterki, to nas zatkało. A tak, zatkało i to całkiem, bo mieszkanie Marty było świetne! Nie dość, że bardzo dobrze usytuowane, ze znakomitym widokiem, to jeszcze urządzone ze smakiem i fantastycznym wyczuciem. Zaczęłyśmy się zastanawiać, co my tu mamy do zrobienia. I wtedy Marta zaprowadziła nas do sypialni… a tam nic. No prawie nic nie było. Owszem stało łóżko, szafka po babci, przypadkowe lustro, ale to wszystko bez pomysłu. Bo jak powiedziała Marta, pomysłów było zbyt wiele i nie wiedziała na który ma się zdecydować. 

PROJEKTY KONCEPCYJNE
Przygotowałyśmy dla niej dwie propozycje w postaci moodboardów. Tak naprawdę Marta, już poza kamerą, zdecydowała się na połączenie naszych projektów. Z mojego wzięła drewniany zagłówek z Ani szafki nocne i malowanie szafki po babci. O reszcie zdecydowałyśmy wspólnie z Anią. 

KOLORY NA ŚCIANACH
Ci co nas już znają wiedzą, że lubimy odważne malowanie ścian i stawiamy na kolor. W sypialni Marty postanowiłyśmy pomalować ściany szałwiowym odcieniem zieleni. Pierwotnie chciałyśmy użyć szarego błękitu, ale Marta zdradziła nam, że nienawidzi niebieskiego! No nic na siłę, przecież to Ona będzie tu spała. Był więc zielony. Ale oczywiście nie wszędzie. Kolor wprowadziłyśmy do sypialni za pomocą szerokiego pasa, który zaczynał się za zagłówkiem, następnie przechodził przez sufit, by w końcu spłynąć na przeciwległej ścianie. Kolor ten nie tylko miał wprowadzić nastrój do sypialni, sprawić że stanie się bardziej przytulna, miał też stanowić tło dla zagłówka. Ale o nim za chwilę. Jako uzupełnienie kolorystyczne postanowiłyśmy dołożyć odrobinę chłodnego różu. Z lewej strony łóżka, kolor miał wchodzić na sąsiednią ścianę i integrować szafkę po babci, z prawej strony łączyć szafkę nocną i okno. 


ZAGŁÓWEK
Kiedy poprosiłyśmy Martę o pokazanie tego co jej się podoba, wyszło, że bardzo lubi stare deski. Jednak nie chciałyśmy, żeby zagłówek był zbyt banalny. Już dawno chciałyśmy zrobić taki ze starych drzwi najlepiej z kamienicy lub starego domu. W naszym ulubionym sklepie w Łomnicy nabyłyśmy ponad 100-letnie drzwi, które jak się okazało wymagały wiele pracy, bo pokrywały je niezliczone warstwy starej farby. Musicie w tym miejscu pamiętać, że na przygotowanie wszystkich rzeczy do sypialni miałyśmy tylko jedno popołudnie, a drzwi zajęły nam ponad 4 godziny. W tym miejscu dziękujemy całej ekipie, mojemu Darkowi i charakteryzatorce Bożence, za pomoc w skrobaniu wszystkim czym się dało starych, olejnych warstw farby. 



RURKI I SZUFLADY...
Z projektu Ani, Marcie bardzo spodobały się stoliki nocne wykonane z miedzianych rurek i starych szuflad. Zrobiły je razem przed kamerami. Było przy tym dużo śmiechu i zabawy, a stoliki wyszły świetnie. Aż im zazdrościłam, że mnie przy tym nie było. Ja w tym czasie malowałam szafkę Marty, którą dostała po babci. Na początku, przy pierwszym spotkaniu, Marta stanowczo powiedziała, że nie chce malować tego mebla, ale później przekonała się do pomysłu. Na szczęście, bo po pomalowaniu, mebel nabrał nowoczesnego szlifu. Nad łóżkiem postanowiłyśmy powiesić stare, półokrągłe okno - no uparłam się :) 


Marta miała stare fotografie wklejone w jedną antyramę. Przerobiłyśmy jej to na uroczą galerię w ozdobnych ramkach, która znalazła swoje miejsce nad szafką po babci. Do tego prześcieradło z lambrekinem szytym „na prosto”, bez zmarszczeń, które zasłoniło dół łóżka, lniana pościel, poduszki i miękki koc. Zrobiło się przytulnie.


PROGRAM I EKIPA
Na metamorfozę wnętrza mamy tak na prawdę tylko dwa dni, a i to nie całe. Jeden dzień w pracowni i tylko jeden na metamorfozę u naszego bohatera. W dodatku w pomieszczeniu (sypialnia Marty miała tylko około 10m2) podczas metamorfozy zawsze było dwóch operatorów kamery, dźwiękowiec i reżyser. Jak do tego dodamy nas dwie i bohaterkę, to wyjdzie niezły tłum. A jeszcze trzeba w tym pomieszczeniu coś robić. To oczywiście nie koniec ekipy, która jest z nami na planie - średnio jest to ok. 10 osób.


W odróżnieniu od innych formatów telewizyjnych, my nie mamy ekipy remontowej! O nie! W sprawach hydrauliczno - elektryczno - męskich :-) wspiera nas mój Pan mąż Darek. Bez niego wiele rzeczy by się nie udało. Nie mamy też projektanta, „wnętrzarza”, ani architekta. Jesteśmy my, czyli Ja (Beti) i Ania. 

Dodatkowo jedną z idei tego programu jest to, że wykonywane przez nas metamorfozy, mają być tanie. Więc jak się domyślacie musimy mieścić się w ograniczonym budżecie, a to wymaga i sprytu i pomysłu. 

Koszt metamorfozy sypialni wyniósł: 2 350 PLN

Metamorfozę sypialni Marty uznałyśmy za udaną, mamy nadzieję, że Wam też przypadła do gustu. 






Piszcie co o tym sądzicie, jak podobają się Wam nasze pomysły, a cały odcinek możecie zobaczyć w telewizji Nowa.tv i Fokus.tv 


PREMIEROWE ODCINKI:
w każdą niedzielę o godz. 16.25 
w każdą sobotę o 19.00 (na stacji Fokus.tv)

POWTÓRKI BIEŻĄCYCH ODCINKÓW:
poniedziałek, godz. 11.55, piątek, godz. 14.55
sobota , godz. 15.55 , niedziela, godz. 15.50 

POWTÓRKA SEZONU 1:
od 3 września 2018 r. godz. 12.25 (poniedziałek)

TELEWIZJA NOWA.TV DOSTĘPNA NA KANAŁACH:
Cyfrowy Polsat (158), NC+ (146), Vectra (193), 
UPC (153), Netia (45), na naziemnej kanał nr 40

JEŚLI MACIE PYTANIA ODNOŚNIE 
KULSÓW PROGRAMU - ŚMIAŁO PISZCIE
ODPOWIEMY NA WSZYSTKO

POZDRAWIAMY CIEPLUTKO

ANIA I BETI, CZYLI DZIEWCZYNY 
PANI TO POTRAFI
PROWADZĄCE PROGRAMU
"ROBOTA na WEEKEND"



DIY - METAMORFOZA BALKONU W WEEKEND


Balkon w mieście to namiastka ogrodu, która cieszy mnie zawsze niezmiennie, począwszy od pierwszych dni wiosny. Uwielbiam ten moment kiedy z filiżanką gorącej herbaty, mogę na nim usiąść i podziwiać widoki. Co do tych widoków, to muszę dodać, że mieszkam w centrum Wrocławia w starej kamienicy, więc raczej widoki mam nieciekawe, a nawet można by rzec obskurne. Na szczęście całą sytuację ratuje wielki kasztanowiec, który rośnie tuż za oknem i większość zasłania swoim listowiem. 

Wracając do tej herbatki i kontemplowania widoków, to musze dodać, że ostatnio miałam małą zgryzotę i relaks na balkonie nie był już tak kompletny. Ale po kolei. 
Jak zapewne pamiętacie metamorfozy naszych balkonów, robiłyśmy z Anią w zeszłym roku. Dla tych co przegapili, a są ciekawi, to metamorfozę mojego balkonu zobaczycie TUTAJ, a Ani TU


W zeszłym roku pomalowałam balkon na niebiesko i urządziłam go meblami z Ikea. Farba, którą wybrałam wtedy (Bondex Smart Paint) sprawdziła się fantastycznie i dzisiaj, po ponad 12 miesiącach od pomalowania, wygląda jak kładziona wczoraj. Jednakże ściana na której wieszaliśmy rowery, uległa zadrapaniom i zaczęła się obtłukiwać. O ile farba jest wytrzymała, to już tynk pod nią nie bardzo. Okazało się, że zaprawa zawiera za dużo piasku i po prostu odpada (chociaż po tych 100 latach, kiedy ją wybudowano, to ma do tego pełne prawo). Koniecznie musiałam coś wymyślić i ją jakoś zabezpieczyć. Ale co zrobić na takiej wielkiej ścianie? 

Siedziałyśmy z Anią i ciężko myślałyśmy. Dni mijały a pomysłów ciągle brakowało. No może nie brakowało, tylko żaden nie był dobry. Aż w końcu pomiędzy kolejnymi kawami trzeba ściankę z drewna postawić i pomalować na biało.  

STAWIAMY ŚCIANKĘ
Kupiłyśmy drewno i z pomocą Pana Męża, postanowiłyśmy ściankę postawić. Jako budulec użyłyśmy deski elewacyjnej, sosnowej, kupionej okazyjnie w markecie budowlanym. Nie wyszło drogo, co bardzo mnie ucieszyło. Ponieważ mój balkon ma wysokość 3,60 to postanowiłyśmy, że nie będziemy robiły ścianki do samej góry, tylko zakończymy około metr od sufitu. Co okazało się znowu dobrym pomysłem, bo kupione deski miały 250 cm długości, nie trzeba ich więc było skracać. Przymocowanie 3 poprzecznych kantówek do ściany i przybicie do nich desek zajęło około 3 godzin. Przy mocowaniu desek do kantówki, nieocenionym okazał się taker z takami w kształcie gwoździ. To zdecydowanie szybszy sposób montażu, niż żmudne przybijanie młotkiem. 
Do wykończenia  boków, dołu i góry ścianki, zastosowaliśmy listwy narożne. 





WYBIERAMY FARBĘ DO ZABEZPIECZENIA DREWNA
Sosna to popularny i niedrogi gatunek drewna. Ale ma swoje minusy. W moim przypadku do minusów zaliczam mocne usłojenie i dość ciepłą i intensywną barwę. Deska sosnowa po pomalowaniu lakierem robi się mocno „złota”, bez zabezpieczenia sinieje (do srebrzystej szarości, starzejącego się modrzewia, jej daleko). Cały balkon mam urządzony w bielach i błękitach i koniecznie chciałam, żeby ścianka wpisała się w całokształt. Po rozpoznaniu rynku farbiarskiego czyli tego, co tam do drewna jest możliwe do kupienia, postanowiłam wybrać Bondex Satin Finish. 


A co to jest? Bondex Satin Finish to lakierobejca ekstremalnie odporna na warunki atmosferyczne, czyli idealna do mojego balkonu. 
Przeznaczona jest do konserwacji i zdobienia wszelkich konstrukcji i elementów drewnianych na zewnątrz. Zapewnia doskonałą ochronę powłoki przed grzybami, pleśnią, promieniami UV i wodą. Tworzy gładką powłokę o satynowym połysku, która nie łuszczy się i nie pęka oraz jest wysoce odporna mechanicznie. Zapewnia ochronę drewna do 8 lat, jak zapewnia producent. Ale co dla mnie było najważniejsze, wśród dostępnych 12 kolorów, znalazła się tam BRZOZA BIAŁA, kolor którym pomalowałam deski. Po pierwszych dwóch warstwach, deski nabrały szlachetnego białego wyglądu. Po wyschnięciu dodałam jeszcze trzecia warstwę, bo chciałam, żeby było bardziej biało! Wyszło pięknie. Lakierobejca zakryła żółty odcień sosny, nie zakrywając jednocześnie usłojenia drewna, i nie powodując „plastikowego” wyglądu ścianki. 


STREFA RELAKSU
Miejsce ze ścianką tak mi się spodobało, że postanowiłam smutne miejsce do wieszania rowerów, przeistoczyć w oazę relaksu. W tym celu postanowiłam, że przerobimy z Anią mój stary wiklinowy kufer, na piękne siedzisko z poduchami i zawiesimy nad nim ogromny biały baldachim.  Pomalowanie kufra nie stanowiło problemu. Do tego celu wybrałyśmy emalię do drewna Bondex Smart Paint Emalia Plamoodporna. 




Emalie te w tym roku zyskały piękne kolory i doprawdy jest w czym wybierać. Z pośród dostępnych 25 kolorów, my wybrałyśmy szlachetny ciemny niebieski (Niebo Nocą). Emalia ta nie tylko jest szybkoschnąca, prawie bezzapachowa, ma atest zabawek to jeszcze jest niesamowicie odporna na wszelkie plamy i zabrudzenia. 
Ponieważ farba nie jest toksyczna, to do malowania zagoniłyśmy nasze małe córki. Trzeba przyznać, że świetnie im poszło i teraz siedzisko prezentuje się fantastycznie.  

baldachim - moskitiera
Kiedy kufer wysychał w najlepsze, postanowiłyśmy powiesić baldachim - moskitierę. Moskitiera ta została wyposażona w praktyczny haczyk sufitowy, dzięki czemu może zostać zawieszona bezpośrednio nad miejscem snu, zapewniając niezawodną ochronę przed komarami, pająkami, muchami, osami i wieloma innymi nieproszonymi owadami. 

BALUSTRADA
Tej samej emalii (bondex Smart Paint Emalia Plamoodporna) tylko w czarnym kolorze (Czarny Kot), użyłyśmy do odświeżenia balustrady. Ponieważ balkon mój jest w całości zadaszony a balustrada nie była zardzewiała, można było użyć takiej farby. Po pomalowaniu dopiero zauważyłam, że pomalowanie jej było koniecznością! 



Wszystko było już gotowe. Co myślicie o tej metamorfozie? 






POZDRAWIAMY CIEPLUTKO
ANIA I BETI, CZYLI DZIEWCZYNY 
Z PANI TO POTRAFI 

DIY - PRZERABIAMY REGAŁ BILLY - ODSŁONA I


Urządzanie pokoju dziecięcego to niesamowita frajda. Te wszystkie małe mebelki, słodkie dodatki i urocze zabawki, a nasze dzieci już takie duże…  Bo jak wiadomo dzieci szybko dorastają, a za czasami kiedy jeszcze były małe, bardzo tęsknimy (zwłaszcza Ja czyli Beti). 

Kiedy koleżanka poprosiła nas o zrobienie czegoś do pokoju synka, aż podskoczyłyśmy z radości i z przyjemnością zabrałyśmy się do pracy. Po wstępnej radości, przyszła chwila konsternacji, bo to „coś” miało swoje wymagania. 
Miało to być miejsce lub mebel, na którym można swobodnie powiesić plecak i worek na kapcie, usiąść wygodnie przy zdejmowaniu butów, przechować zabawki, a może jeszcze i się pobawić. Całość miała być niewielkich rozmiarów, a do tego mama Jasia chciała, żeby to wszystko nie kosztowało zbyt wiele! 

Chwilę nam to zajęło, zanim wpadłyśmy na pomysł, żeby przerobić niski regał BILLY na  szatnię małego „super bohatera”. Ten szalony pomysł bardzo się nam spodobał, zwłaszcza, że po zrobieniu projektu i analizie kosztów wyszło nam, że spełnimy tym wszelkie oczekiwania. I synka i mamy! Szafkę postanowiłyśmy zrobić w kolorze niebieskim, a we wnęce namalować pasiasty wzór z gwiazdą superbohatera. Nisko zamocowana pólka miała stanowić siedzisko. 


do wykonania potrzebujemy:
Regał Billy IKEA, wymiary: 80 x 106 cm
wieszaki przykręcane na ubrania -  2 sztuki 
pudełka tekturowe - 2 sztuki 
farba - emalia plamoodporna BONDEX Smart Paint w kolorach:
1 x JAK MAKIEM ZASIAŁ (czerwony) 0,2l
1 x NIEBO NOCĄ (niebieski) 0,2l
1 x BIELSZY NIZ MYŚLISZ (biały) 0,2l
wałek flokowy
kuwetka malarska lub inny pojemnik do farby
taśma malarska TESA Sensitive
kostka ścierna
nożyk, metrówka
kalkulator :-)
duży cyrkiel lub okrągła taca :-)

Krok i - montaż
Pierwszym etapem jest skręcenie regału. Skręcamy tylko obudowę, bez mocowania tyłu i półek.



KROK II - matowienie + malowanie
Zanim zaczniemy malowanie, mebel należy zmatowić papierem ściernym. Najlepiej do tego celu użyć papieru o grubości 220g, powierzchnia zostanie zmatowiona, ale nie porysowana. Po przetarciu całość odpylamy wilgotną ściereczką. Teraz możemy pomalować regał. Boki regału i blat malujemy na niebiesko. Konieczne będą dwie warstwy farby.  







właściwy wybór farb
Do malowania mebli w pokoju dziecięcym, należy używać farb dobrych i bezpiecznych. Co to znaczy? Wybierajmy farby nie tylko z powodu kolorów ale przede wszystkim z powodu  ich właściwości. Bardzo ważne jest, żeby farba, którą wybieramy do pokoju dziecka miała maksymalnie obniżoną zawartość rozpuszczalników organicznych. Dzięki temu będzie ona przyjazna dla alergików i osób wrażliwych.  Taka jest właśnie wybrana przez nas farba Bondex Smart Paint EMALIA PLAMOODPORNA, ale jest ona nie tylko bezpieczna dla dzieci i alergików - ma też certyfikat na zgodność z normą PN-EN71-3, tzw. bezpieczeństwo zabawek. 
Emalia plamoodporna Smart Paint, jak już sama nazwa wskazuje, jest odporna na szereg plam i zabrudzeń: olej, czekolada, soki owocowe, kawa, herbata, a sami przyznacie, że w dziecięcym pokoju to ważne. 
Dodatkowo jest też szybkoschnąca i bezzapachowa. Więc jeżeli planujecie przeróbkę szafki czy odnowienie starych drewnianych zabawek, wybór tej właśnie emalii, będzie doskonały. Już na marginesie dodam tylko, że emalie te, są nie tylko w pięknych kolorach, to jeszcze w całkowicie matowym wybarwieniu. 

Krok iiI - malowanie wzoru na plecówce
Najpierw całą „plecówkę” trzeba zmatowić i pomalować na biało (Bondex Smart Paint BIELSZY NIZ MYŚLISZ)



Po wyschnięciu wyklejamy pasy. Najpierw musimy wyznaczyć środek „pleców”. Kiedy już mamy narysowaną linię wyznaczającą środek, to wzdłuż niej naklejamy dwa paski taśmy. Czynność tą powtarzamy, aż cała powierzchnia pokryje się równymi pasami. 



Ponieważ centralną ozdoba naszej szafki ma być niebieska gwiazda na białym tle, to na tym etapie musimy zakleić koło. Ponieważ nie miałyśmy z Anią dużego cyrkla, to do odrysowania koła użyłyśmy srebrnej tacy. Wymiar pasował idealnie. Po narysowaniu okręgu, środek zakleiłyśmy taśmą i za pomocą nożyka obcięłyśmy jej nadmiar. Powstało idealne koło.





Brzegi taśmy dociskamy i  całość malujemy czerwonym kolorem (JAK MAKIEM ZASIAŁ)


UWAGA: Pierwszą warstwę najlepiej pomalować prawie suchym wałkiem. Dzięki temu nie wleje się pod taśmę i brzegi będą równe. Po około 20 minutach możemy położyć drugą warstwę. 

Kiedy wszystko już wyschnie, możemy odklejać pionowe pasy, zaklejone koło na razie zostawiamy, bo musimy w nim wyrysować pięcioramienną gwiazdę.  Tu muszę się Wam do czegoś przyznać, wzory matematyczne nas pokonały i tylko dzięki naszej praktykantce Agatce, to się w ogóle udało. Dziękujemy  ślicznie Agatko! 





Kiedy gwiazda jest już narysowana, trzeba ją wyciąć. My wycinałyśmy wszystko nożem tzw. „tapeciakiem”. Po wycięciu odklejamy gwiazdę, pozostawiając części zewnętrzne wyklejki. Szpiczaste końce ramion gwiazdy oklejamy dodatkową warstwą taśmy i całość malujemy na granatowo (Bondex Smart Paint NIEBO NOCĄ). Przy malowaniu postępujemy jak poprzednio: nakładamy dwie warstwy farby. Pierwsza cienko, druga już normalnie. 

Po wyschnięciu zdejmujemy całą taśmę i sprawdzamy czy farba nie wlała się pod taśmę i czy nie ma zacieków. U nas wszystko poszło zgodnie z planem i wzór prezentował się pięknie. 

Teraz możemy przybić „plecówkę” do szafki. Na wysokości około 25 Centymetrów montujemy półkę. Będzie ona stanowiła siedzisko w naszej „szatni”. Dla bezpieczeństwa Jasia, z uciętej półki zrobiłyśmy podpórkę, którą dodatkowo zamontowałyśmy za pomocą kołków. 



Na bokach szafki przymocowałyśmy dwa wieszaki. Będzie na nich można powiesić plecak 

PODSUMOWANIE KOSZTÓW:
regał Billy / IKEA  129 PLN 
wieszakI przykręcany na ubrania 2 x 12,- = 24 PLN
emalia plamoodporna Bondex Smart Paint 3 x 19,98 = 59,94 PLN
taśma malarsKa - 13 PLN
ŁĄCZNY KOSZT:  225,94 złotych


A oto efekt końcowy. Co myślicie o takiej szatni dla malucha? 







NAPISZCIE JAKIE WAM 

PODOBA SIĘ NASZA PRZERÓBKA?
POZDRAWIAMY CIEPLUTKO
ANIA I BETI, CZYLI DZIEWCZYNY 
PANI TO POTRAFI