SYPIALNIA W SALONIE? DIY - JAK WYKONAĆ TAPICEROWANĄ ŚCIANKĘ?

31.8.20 Pani to potrafi 10 Comments


PROLOG
Gdy dom, w którym mieszkamy, ma mały metraż, albo metraż jest ok, tylko ściany stoją w niewłaściwym miejscu, trzeba bardzo dobrze przemyśleć jego układ. Czasami trzeba myśleć niekonwencjonalnie i szukać nawet szalonych rozwiązań, bo tylko dzięki temu, bez przesuwania  ścian, uda się wszystko w nim zmieścić. Dokładnie ten problem mam w całym domu. Na pierwszy rzut oka jest ok, bo metraż to prawie 90 metrów, ale w tym tylko 3 pokoje. Dwa duże łączone przesuwnymi drzwiami i jeden maleńki (4,4m2). Dwa pokoje dla córek (tak na prawdę to 1,5 pokoju) i salon dla mnie i Pana Małżonka. Jak widzicie spryt i niekonwencjonalne myślenie było konieczne, bo za nic nie chciałam spać na rozkładanej kanapie, bo ponad wszystko kocham pięknie pościelone łóżka. Cóż było robić,  sypialnię musiałam wygenerować z kawałka salonu i wstawić tam jeszcze dwie garderoby.    

MAŁA ALE ZA TO SPRYTNA
Czyli sypialnia wielkości prawie łóżka
Sypialnię wygenerowałam z części pokoju, i finalnie mogłam ja planować na prawie 8m2. Nie było więc tak źle, jak się tego spodziewałam. Zapewne pamiętacie, że sypialnia znajduje się w przejściu pomiędzy dwoma pokojami. Pokoje oddzielały piękne rozsuwane drzwi, które w tym przypadku musiały zostać zlikwidowane. Ponieważ, pokój znajdujący się z tyłu, został zaadaptowany na pokój najmłodszej córki, trzeba było te drzwi dodatkowo wygłuszyć. Postanowiłam, że wykorzystam obramienie drzwi, jako ozdobną ramę, a same drzwi przesłonię panelami tapicerowanymi. I tak powstał pomysł na tapicerowaną ścianę gigant.

ŚCIANA TAPICEROWANA
Czyli kolejne DIY

Drzwi dzielące pokoje są ogromne 2,50 x 2,80 co daje nam 7m2 (czyli prawie tyle ile ma sama sypialnia!), postanowiłam zatem oszczędzić i panel wykonać samodzielnie. Biorąc pod uwagę powierzchnię, postanowiłam zrobić trzy panele. Szeroki środkowy i dwa węższe po bokach. Dzieląc powierzchnię sugerowałam się wielkością dostępnych tkanin i dlatego panel środkowy  ma 125 centymetrów szerokości. Tak duży „zagłówek” robi się jak taki, standardowych rozmiarów. Ponieważ tkanina, którą wybrałam na ściankę jest w kwiaty, postanowiłam że panele będą gładkie!

A oto co potrzebujemy:


5 KROKÓW DO FINAŁU

KROK 1 - DOCINAMY PIANKĘ 
W pierwszej kolejności docinamy piankę tapicerska.

SNICKERS RĘKAWICZKI

KROK 2 - KLEJENIE
Piankę przyklejamy  do płyty, za pomocą kleju w spreju.



KROK 3 - OWATA
Następnie, na piankę kładziemy owatę, podwijamy pod brzegi i mocujemy ją za pomocą takera. Nadmiar owaty obcinamy. Kiedy owata jest zamocowana, całość lekko pryskamy klejem i układamy tkaninę wierzchnią. 

KROK 4 - MOCOWANIE TKANINY
Tapicerowaną część obracamy plecami „do góry”, i mocujemy materiał za pomocą takera. Tapicerujemy zawsze naprzemiennie: lewa strona- prawa strona, dół- góra. To bardzo ważne, bo inaczej materiał może się poprzesuwać, albo krzywo naciągnąć. Kontrolujemy siłę naciągu, żeby nie rozbiły się żadne dołki. Na koniec wykańczamy rogi i nadmiar tkaniny obcinamy. 


KROK 5 - WYKOŃCZENIE
Tył panelu maskujemy za pomocą dociętego wigofilu. Dzięki temu ukrywamy wszystkie nieestetyczne detale. 


FINAŁ
Kiedy panele były już gotowe, wystarczyło je wcisnąć w otwór. Specjalnie zostały tak dopasowane, żeby po wciśnięciu, nie wypadały z ramy. Dodatkowo, łóżko z zagłówkiem stojące z przodu, dociska je do drzwi, tak że stoją stabilnie. 

UWAGA: Gdybyście chcieli takie panele zamocować bez łóżka, trzeba koniecznie przymocować je do ściany lub podłogi. Bezpieczeństwo ponad wszystko. 

Po wstawieniu szaf. Które zastępują nam garderobę, zamocowaliśmy ściankę loftową. O tym możecie poczytać TUTAJ. Teraz wystarczyło już tylko pościelić łóżko i można było spać. I powiem Wam, że znakomicie sprawdziła się biała kotara, którą w każdej chwili mogę przesłonić sypialnię, dodając intymności i przytulności. 


A Wy co sądzicie o spaniu w salonie? 










KOCHANI DZIĘKUJEMY, 
ŻE ODWIEDZILIŚCIE NASZEGO BLOGA
BĘDZIE NAM NIEZMIERNIE MIŁO JEŚLI POZOSTAWICIE 
PO SOBIE ŚLAD W POSTACI KOMENTARZA.

POZDRAWIAMY WAS CIEPLUTKO ANIA I BETI, 
CZYLI DZIEWCZYNY Z PANI TO POTRAFI

10 komentarze:

JAK ZBUDOWAĆ LOFTOWĄ ŚCIANKĘ? CZYLI DZIELIMY SALON NA PÓŁ!

20.8.20 Ania 19 Comments



PROLOG

Od paru tygodni, na łamach naszego bloga, dzielimy się z Wami remontem mojego nowego/starego domu. Mieliście już okazję czytać o tym jak dom mnie zachwycił jaki ma potencjał i braki, względem mojej rodziny. Willa z lat 30 XX wieku, zachowała niewątpliwy urok domów z tamtych lat. Otoczona ogrodem i z zachowaną starą stolarka. Ale dom ma tylko 3 pokoje i werandę, na której postanowiłam zrobić salon letni (ale o tym opowiemy w późniejszym terminie), a my potrzebujemy trzech sypialni i części dziennej. Tym razem chcę Wam pokazać, w jaki sposób podzieliłam salon, żeby wcisnąć do niego dodatkowo sypialnię z garderobą.



Pokój na pół czyli czym podzielić przestrzeń

Patrząc na rzut pokoju, od razu widać, że podział nie będzie łatwy. Trzy pary drzwi i okno. Musi być zachowana komunikacja z werandy do pozostałej części domu, bo tymczasowo do domu wchodzimy przez werandę. Potrzebuję szaf na ubrania dla mnie i dla szanownego małżonka i oczywiście musi być zachowana jakaś intymność, bo niekoniecznie chcę żeby goście siedząc w salonie, widzieli moje łóżko.
Miejsce na łóżko wskazało się samo i okazało jedynym możliwym. Odcinając piękne przesuwne drzwi do drugiego pokoju, samoistnie powstało miejsce na ogromny zagłówek do łózka, bo cienkie drzwi trzeba było wygłuszyć. Przypominam w tym miejscu, że wszystkie rozwiązania mają być z zasady nieingerujące w stolarkę drzwiową i drewniane podłogi. W zasadzie wszystko już było wymyślone, ale czym podzielić przestrzeń?



To było trudniejsze zadanie. Najłatwiejszym rozwiązaniem byłoby powieszenie zasłony. Można oczywiście, ale mi chciało się czegoś bardziej wyrafinowanego. Od zawsze podobają nam się z Anią przepierzenia w stylu loftowym czyli metal i szkło. Bomba! Tylko martwiły mnie dwie sprawy: pierwsza to taka, że tego typu ścianki są drogie bo kosztują około 1 000,- za m2 a u mnie ściany mają prawie 3 metry. Druga sprawa to taka, że ja nic nie mogę przykręcić do podłogi, bo mam tam prawie 100 letni parkiet i szkoda go dziurawić!

Jak powszechnie wiadomo potrzeba matką wynalazku. Postanowiłam wykonać ściankę loftową własnym sumptem i zrobić ją z drewnianych listewek i poliwęglanu.

Czego potrzeba, żeby wykonać ściankę loftową, 
Czyli potrzebne narzędzia i materiały

Do wykonania ścianki działowej o rozmiarach 180 x 290 potrzebowałyśmy desek o następujących wymiarach:
5 szt. desek -  280 x 4,5
16 szt. desek -  39.4 x 4,5
1 szt. deska 0 180 x 4,5
1 x deska 180 x 10 x 2,5 (wzmacniająca do przymocowania w dolnej partii kratownicy) 

Do tego potrzebne są płyty imitujące szybę. My postanowiłyśmy użyć do tego płyt z poliwęglanu o grubości 3mm. Można też użyć płyt z pleksi, ale te okazały się finalnie droższe. Zakup płyt to najdroższa część tego przedsięwzięcia. Dlatego bardzo ucieszyłam się, gdy nasz przyjaciel Piotr, zaproponował sprezentowanie mi płyt, które zakupił kiedyś okazyjnie. Radość było wielka, bo płyty okazały się grubsze (5 mm) i z pleksi, więc zaoszczędziłam sporo.

Poniżej zamieszczam spis pozostałych narzędzi i akcesoriów, koniecznych do wykonania ścianki:


Poliwęglan lub płyta pleksi
2 x kątownik do montażu
System do montażu na kołki drewniane DOMINO (lub inny)
Papier ścierny, kostka ścierna 180/220
Farba Bondex Emalia Plamoodporna - „Czarny kot”
Pędzel lub wałek do malowania
Klej do drewna
Piła do drewna (może być nawet ręczna)
Wiertarko wkrętarka

Ścianka loftowa krok po kroku

1. PRZYCINANIE I SZLIFOWANIE LISTEWEK
W markecie budowlanym znalazłyśmy odpowiednie listwy, które wystarczyło przyciąć na potrzebny wymiar i wyszlifować. Listewki bez problemu przytniecie piłką do drewna, ja skorzystałam z piły, którą okazyjnie pożyczam od małżonka. Listwy po przycięciu trzeba było wyszlifować. Możecie użyć zwykłej kostki ściernej o gradacji 180/220.






2. ŁĄCZYMY KONSTRUKCJĘ
Do połączenia konstrukcji wykorzystałyśmy system Domino (marki Festool). Łączenie elementów za pomocą tego systemu jest proste i trwałe. Za pomocą specjalnej maszyny, wycinamy podłużny otwór w deskach, które będziemy łączyć ze sobą, a następnie za pomocą specjalnego klocka i kleju, łączymy je ze sobą.





Nie każdy taki system ma, ale od razu powiem, że do łączenia drewna można użyć każdy system kołkowy. Można takie kupić dosłownie za parę złotych w markecie budowlanym. Po sklejeniu konstrukcji dobrze jest ścisnąć wszystko ściskami stolarskimi, aż konstrukcja wyschnie.

3. MALOWANIE
W ściankach loftowych dużą rolę odgrywa kolor. Nasza ścianka wykonana została z drewna, a ma imitować ściankę wykonaną z metalu, dlatego musiała być pomalowana. Tu doskonale sprawdziła się emalia do drewna Bondex w kolorze „czarny kot” (wykończenie matowe). Jest to doskonałej jakości emalia: plamoodporna, szybkoschnąca i absolutnie matowa emalia akrylowa. Do stosowania na różne powierzchnie wewnątrz i na zewnątrz: drewno, fornir, płyty MDF laminowane, sklejka, wiklina, twarde PCV, metal oraz tynki wewnętrzne. Polecane do takich powierzchni jak meble, drzwi, kaloryfery, okna, zabawki, listwy drewniane, drewniane detale wykończeniowe. Używałyśmy jej w wielu projektach i często do niej wracamy. 

bondex smart paint

emalia czarny mat


Ponieważ ścianka znajduje się zaraz obok łóżka to nie bez znaczenia są właściwości i szkodliwość farby. Ta którą wybrałyśmy jest idealna na powierzchnie, z którymi kontakt mają dzieci i alergicy – posiada certyfikat zgodności z normą PN-EN 71-3+A1: 2014-12 tzw. „Bezpieczeństwo zabawek”. Farbę nakładamy za pomocą pędzla lub wałka.

4. MONTAŻ „SZYB”
W dociętych płytach z pleksi, wywierciłyśmy otwory i za pomocą wkrętów do drewna i wkrętark,i przymocowałyśmy je do konstrukcji. Płyty z pleksi montujemy od spodniej strony, tak by z przodu konstrukcja drewniana była widoczna.






5. MONTAŻ KONSTRUKCJI
W dolnej części konstrukcji została zamontowana deska o szerokości 10 centymetrów, która służy jako jej stabilizator. Od góry konstrukcja została przykręcona do sufitu za pomocą 2 kątowników i wkrętów. I to tyle.



Dodatkowo zamocowałam jeszcze karnisz do zasłon, żeby można było sypialnię odciąć od reszty pokoju i lekko ją zaciemnić.

Ścianka oprócz tego, że świetnie odgradza przestrzeń, to jeszcze dodaje wnętrzu charakteru.

A co wy myślicie o takim wydzieleniu stref?









KOCHANI DZIĘKUJEMY, 
ŻE ODWIEDZILIŚCIE NASZEGO BLOGA
BĘDZIE NAM NIEZMIERNIE MIŁO JEŚLI POZOSTAWICIE 
PO SOBIE ŚLAD W POSTACI KOMENTARZA.

POZDRAWIAMY WAS CIEPLUTKO ANIA I BETI, 
CZYLI DZIEWCZYNY Z PANI TO POTRAFI

19 komentarze:

REMONT STAREJ WILII - KUCHNIA

6.8.20 Pani to potrafi 9 Comments


PROLOG
O remoncie willi z lat 30, usytuowanej w jednej z najbardziej zielonych dzielnic Wrocławia, pisałyśmy poprzednio. O mojej natychmiastowej miłości do tego, zapuszczonego, ale uroczego domu, o tym ile trzeba w nim zmienić by moja rodzina mogła się w nim odnaleźć. Jak ktoś przeoczył, to może zobaczyć to TUTAJ. Pracy było co niemiara i choć  nie wszystko zostało jeszcze skończone, mieszkamy tu już od dwóch miesięcy. Można żyć na paczkach, można bez szafy i domowego biura, ale nie można żyć bez kuchni! 

Nie ma kuchni idealnej
Czyli jak ją dopasować do siebie?
Jak wiadomo to w kuchni bije serce domu, to tu zbiera się rodzina, by chociaż na chwilę usiąść razem. Tym razem postanowiłam, że ta kuchnia taka będzie! Musi więc zmieścić stół i co najmniej 4 krzesła. Nie lubię górnych szafek, postanowiłam więc, że ich nie będzie. Tym razem piekarnik nie będzie buchał mi parą w oczy, więc nie zamieszka pod kuchenką. Ma być drewniany dębowy blat i mój ulubiony ceramiczny zlew, niczym w domu na prowincji. A do tego nad stołem musi pojawić się „złota” lampa, która czeka już pół roku, na swoje miejsce. Wiele tych „musi” się zebrało, a wszystko i tak determinuje miedziany okap w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia.
Ale póki co to kuchnia wyglądała właśnie tak:



Zaczynamy od początku
Czyli nadchodzi demolka
Zanim zaczęłam urządzać kuchnię, trzeba było resztki starej usunąć. Pamiętacie, że remont miał być robiony sposobem gospodarczym - czyli tanio! Ale okazało się, że w kuchni bez poważnych przeróbek się nie obejdzie. Po pierwsze elektryka. W całym pasie roboczym były tylko 2 kontakty i żadnej możliwości zmiany tego, bez ciągnięcia z piwnicy nowej linii. Hydraulika to też wyzwanie, bo rury jeszcze przedwojenne i ołowiane, to też trzeba było zmienić. Do tego czekał mnie zakup całego AGD bo tu nic nie było.
Zaczęliśmy więc od wyrzucenia tego co było, a na szczęście nie było tego za wiele: kilka starych szafek, kuchenka gazowa z piekarnikiem i zniszczony dwukomorowy zlew. Później usunęliśmy kran wystający ze ściany i położyliśmy nowe, miedziane rury do wody.

Przewiert do piwnicy w poszukiwaniu prądu, prawie zakończył się wbiciem w pion hydrauliczny i rurę gazową, ale jak widać opatrzność nad nami czuwała i dom nie wyleciał w powietrze. Jak wszystko już stanęło, trzeba było postawić nową ściankę z regipsu, by to wszystko ukryć. Remont starego domu ma to do siebie, że gdzie nie ruszysz, tam czeka cię niespodzianka, a tych mieliśmy już powoli dosyć. 


Meble na miarę i zachcianek i portfela
Czyli dobrze mieć męża stolarza
Meble kuchenne to zawsze duży wydatek. Niestety te stare, które zastaliśmy w domu nie nadawały się do żadnej metamorfozy, bo były niefunkcjonalne. W małej kuchni, trzeba wszystko dobrze przemyśleć, żeby wszystko się zmieściło. Ja na szczęście jestem w tej dobrej sytuacji, że mój osobisty Pan Mąż robi meble, więc mogłam zaprojektować wszystko co do szczegółu. Oczywiście dalej miałam dwa ograniczenia: czas i pieniądze. Chcieliśmy się jak najszybciej wprowadzić a ja chciałam jak najmniej wydać. Tu trochę trzeba było ponegocjować z Panem „lubię solidnie” by znaleźć kompromis. I tak stanęło na tym, że meble zrobi z najtańszej białej płyty (on odpuścił) ale za to szuflady - na „BLUMach” (ja uległam) i będzie dębowy blat (wspólna decyzja). 

Tak wyglądał wstępny projekt (Pamiętacie, wielu z Was właśnie na niego oddało swój głos w naszych mini plebiscycie w social-mediach)
Na początku był…
Czyli wszystko zaczęło się od miedzianego okapu
Pierwsze, co zawitało w domu to miedziany okap CYLINDRO OR MIEDŹ marki NORTBERG. O okapach i stylach pisałyśmy TUTAJ, była też wielka dyskusja na IG, gdzie Wam również, miedziany okap najbardziej się spodobał, zresztą tak jak i nam. Okap z założenia miał być głównym punktem kuchni, bo jak pisałam wcześniej, nie planowałam górnych szafek. Zawsze chciałam mieć taką kuchnię, a przy okazji tego remontu, chciałam spełnić trochę swoich marzeń. 

Okap w kolorze zgaszonej miedzi to duże wyzwanie, bo to jest mocny kolor i determinuje praktycznie inne wybory. Gdyby był biały, czarny czy stalowy pasował by do wszystkiego. 
Jednak z drugiej strony taki okap to prawdziwy rarytas, przykuwa wzrok, dekoruje samym sobą a i parametry ma właściwe. Wymienię tu tylko kilka: 


  • -   Oświetlenie LED 
  • -  Wydajność 850m3/h na czwartym biegu (ten bieg jest trochę głośny, ale na jedynce cichutki jak trzeba, a i wyciąga z zapałem). 
  • -   Filtr aluminiowy, który można myć w zmywarce. Ponieważ nie mogę włączyć okapu do komina, zamówiłam dodatkowo dwa filtry węglowe i powiem Wam to się sprawdza! 
  • -  Sterować możemy nim ręcznie - za pomocą przycisków Soft-Touch, albo za pomocą pilota. I tu prawdziwie okap mnie zaskoczył, bo pilot wbudowany ma magnes, dzięki któremu można umieścić go na okapie.  


Okap jest dość duży, więc przy kuchence gazowej i wysokości pomieszczenia poniżej 2,5 m może się nie nadawać. Wtedy trzeba wybrać taki model, który można zmniejszyć.  Montaż okapu nie nastręczał zbyt wielu kłopotów, zobaczcie jak nam poszło.






Marzenia się spełniają
Czyli mam wreszcie ceramiczny zlew!
Nie pamiętam już od kiedy, marzył mi się ceramiczny, wielki i głęboki zlewozmywak. Taki jak w amerykańskich filmach, w stylu farmerskim, w który wejdzie nie tylko wielki gar ale i dziecko można by z powodzeniem wykąpać. Do tego musiała być duża bateria kuchenna typu profesjonalnego koniecznie z prysznicem. Na szczęście dwa lata temu, na targach w Warszawie, zobaczyłam moje cudo na stoisku Deante. Zakochałam się bez pamięci, a teraz wreszcie miałam możliwość  zamontowania go w kuchni. Ceramiczne zlewy są znakomite: wykonane w 100% z naturalnych materiałów. Wypalane w wysokiej temperaturze i szkliwione, są bardzo trwałe, odporne na uderzenia, wysoką temperaturę i szok termiczny (czyli gwałtowną zmianę temperatury). Gładką powierzchnię łatwo utrzymać w czystości, nie przyjmuje też zapachów ani plam, co w kuchni jest szczególnie ważne. 


Model SABOR (bo o nim tu mowa), to zlewozmywak modułowy, czyli nakładany na szafkę w taki sposób, żeby jego przednia część wychodziła delikatnie poza obrys szafki kuchennej. Model ten znany jest również jako zlewozmywak angielski, prowansalski czy już wspomniany farmerski. Do niego dobrałam baterię MOLLA / Deante, którą miałam już w poprzednim mieszkaniu. Po mimo 2 lat użytkowania, bateria była wciąż jak nowa, a razem prezentują się znakomicie. 

Szlachetne kruszce 
czyli mosiądz, srebro i miedź
No to się porobiło. Miałam miedziany okap, srebrną baterię kuchenną i złotą (mosiężną) wielka lampę nad stół. A teraz padło pytanie: czy to wszystko może istnieć w jednym pomieszczeniu? Z drugiej strony, czemu nie? Biorąc pod uwagę fakt, że mosiądz i miedź leżą na palecie barwnej blisko, drewniany blat też z tej rodziny, a srebrny kran pozostaje uniwersalny, to mogło się udać. 
Do tego białe meble - mąż się spisał, do dopasował szuflady do rozmiaru moich garnków! (ONLY HOME jakby ktoś pytał), biały zlew, a płytki w fartuchu kuchennym imitują biały marmur z szaro-złotymi żyłami. I chociaż dużo grzybków w tym barszczu to mi się podoba! 


Zresztą sami oceńcie jak wyszło. 








KOCHANI DZIĘKUJEMY, 
ŻE ODWIEDZILIŚCIE NASZEGO BLOGA
BĘDZIE NAM NIEZMIERNIE MIŁO JEŚLI POZOSTAWICIE 
PO SOBIE ŚLAD W POSTACI KOMENTARZA.

POZDRAWIAMY WAS CIEPLUTKO ANIA I BETI, 
CZYLI DZIEWCZYNY Z PANI TO POTRAFI

9 komentarze: