FILM - DZIEŁO SZTUKI DIY - I TY POTRAFISZ STWORZYĆ OBRAZ, CZYLI JAK NAMALOWAĆ OBRAZ W 6 MINUT

25.9.20 Pani to potrafi 4 Comments


Chyba na palcach jednej ręki mogę policzyć osoby, które znam i które nie lubią otaczać się sztuką. Czy to obraz artysty czy ładnie oprawiona praca własnej latorośli, tak już mamy, że lubimy otaczać się obrazami. Pomysłów na to, czym ozdobić ściany jest tak naprawdę bez liku. Można kupić obraz w galerii sztuki, lub od początkującego artysty, gotową grafikę w sklepie cy oprawić zdjęcie z gazety. Oczywiście my, na łamach naszego bloga zachęcamy Was do samodzielnego tworzenia czegoś wyjątkowego, dopasowanego do Was i tym razem nie jest inaczej. 

Już widzę ten popłoch i te cisnące się na usta pytania - Czy muszę umieć malować? Nie, nie musisz! Wystarczą dobre chęci. Gwarantujemy, że i Ty potrafisz stworzyć obraz, który z dumą powiesisz w salonie. Mamy na to sprawdzone sposoby, którymi się chętnie z Tobą podzielimy.


Już widzę ten popłoch i te cisnące się na usta pytania - Czy muszę umieć malować? Nie, nie musisz! Wystarczą dobre chęci. Gwarantujemy, że i Ty potrafisz stworzyć obraz, który z dumą powiesisz w salonie. Mamy na to sprawdzone sposoby, którymi się chętnie z Tobą podzielimy.


DO DZIEŁA! 

Dzisiaj pokażemy Wam jak namalować abstrakcyjny obraz, w którym niejeden dojrzy przepiękny pejzaż.  


Tym razem, żeby ułatwić Wam to zadanie, przygotowałyśmy filmik instruktażowy. Na pewno Wam się uda! Jeżeli dla kogoś będzie on niewystarczający, to przypominam, że mamy na blogu post (TUTAJ), w którym powstał podobny obraz i resztę można podpatrzeć na zdjęciach.  


To, czego potrzebujecie, do namalowania obrazka, znajdziecie na załączonej poniżej grafice.

Pozostaje mi tylko powiedzieć - pędzle w dłoń i do dzieła! 



PS. Materiał powstał przy okazji udziału w projekcie "Kobiece Historie", do którego zostałyśmy zaproszone przez markę PORTA.  A jak chcecie zobaczyć i posłuchać naszej historii, to zapraszamy na INSTAGRAM - TUTAJ


Życzymy miłego oglądania i dobrej zabawy. 



Tym razem, żeby ułatwić Wam to zadanie, przygotowałyśmy filmik instruktażowy. Na pewno Wam się uda! Jeżeli dla kogoś będzie on niewystarczający, to przypominam, że mamy na blogu post (TUTAJ), w którym powstał podobny obraz i resztę można podpatrzeć na zdjęciach


KLIKNIJ TUTAJ



To, czego potrzebujecie, do namalowania obrazka, znajdziecie na załączonej poniżej grafice. Pozostaje mi tylko powiedzieć - pędzle w dłoń i do dzieła! 


PS. Materiał powstał przy okazji udziału w projekcie "Kobiece Historie", do którego zostałyśmy zaproszone przez markę PORTA.  A jak chcecie zobaczyć i posłuchać naszej historii, to zapraszamy na INSTAGRAM - TUTAJ


Życzymy miłego oglądania i dobrej zabawy. 


DZIĘKUJEMY

ŻE ODWIEDZILIŚCIE NASZEGO BLOGA 
POZDRAWIAMY ANIA I BETI, 
CZYLI DZIEWCZYNY Z PANI TO POTRAFI


4 komentarze:

METAMORFOZA WERANDY W STAREJ WILII, CZYLI PODŁOGA TO POSTAWA

16.9.20 Pani to potrafi 8 Comments



PROLOG

Kiedy szukamy domu dla siebie, skupiamy się na różnych aspektach: wielkości powierzchni, ilości pokoi, tym czy ma ogród lub balkon. Istotną sprawą jest także to, na jaką stronę wychodzą okna, jak daleko od ulicy, czy ciche, czy… I tych „czy”, zbiera się cała masa. Nie odbiegam od tego modelu, bo ja też mam rodzinę (i to wcale nie małą), hobby moje i Pana Męża, zwierzęta i całą listę tego co by się chciało. Czasami jednak ulegam impulsom i zupełnie jak zaklęta, zakochuję się w czymś, co z pozoru wydaje się całkiem irracjonalne. Pamiętam jak przed laty, szukałyśmy z Anią biura. Obejrzałyśmy ich kilkanaście, a zakochałyśmy się w takim dla nas za małym, na 3 piętrze bez windy, a to tylko dlatego, że miało uroczy balkonik usytuowany między dwiema rozsypującymi się kolumnami. Piszę to, żeby powiedzieć Wam, że w moim nowym, starym domu, tym przysłowiowym balkonikiem stała się weranda. 

WERANDA

Czyli ujrzany potencjał. 

Weranda została zbudowana gdzieś w latach 70, na bazie starego balkonu. Ktoś domowym sposobem dostawił ścianki, wstawił okna i drzwi, zadaszył szklanym dachem i było. Później szklany dach rozsypał się doszczętnie, więc powstała drewniana konstrukcja podbita mało uroczym sidingiem i pokryta papą. Jeszcze później ktoś całe wnętrze machnął na szaro, żeby zlikwidować budyniowe wnętrze. Na podłodze pozostały jednak oryginalne bordowe płytki. Ani czas, ani domownicy nie byli dla nich łaskawi. Podłoga był poplamiona, wytarta, miejscami nawet wyłupana. Widziałam tam potencjał, ale wszystko zacząć trzeba od podłogi.


Przesyłanie: przesłano 755446 z 755446 bajtów.

DOBRA PODŁOGA TO PODSTAWA

Czyli wybieram płytki

Kiedy myślałam o werandzie, jawiły mi się piękne oranżerie, pełne światła oraz kwiatów i roślin. Wszędzie stały stylowe meble, tapicerowane fotele, drewniane stoły czy stoliki do gier. Inspiracje były różne stylistycznie, choć te, które mi się podobały miały jeden, wspólny mianownik. A mianowicie podłogę ułożoną w czarno - białą szachownicę. Kiedy to odkryłam stało się jasne, że od tego muszę zacząć. „Zacznij od Bacha”, śpiewał Wodecki, a ja zacząć musiałam od podłogi.


Zanim zaczęłam poszukiwania, płytki w odpowiednim kolorze i wielkości, musiałam wziąć pod uwagę fakt, że weranda to dalej tylko zadaszony taras, który nie ma ogrzewania, gdzie panują różne warunki atmosferyczne, duża wilgotność i ruch, bo tędy cała rodzina wchodzi od ogrodu. 


Przeglądając dostępne płytki podłogowe, postanowiłam wybrać płytki ceramiczne VIGRANIT (Röben Polska). Płytki te występują w różnych formatach (rozmiary i kształty) i kolorach. Ponieważ są formowane z gliny i pojedynczo wypalane, cechuje je niesamowita wytrzymałość, ognioodporność, odporność na ścieranie. Nawet po wielu latach nie będzie widać na nich śladów użytkowania.  Płytki te praktycznie nie wchłaniają brudu i bardzo łatwo się czyszczą. Kamionka szlachetna VIGRANIT jest impregnowana ogniowo, co daje jej te wszystkie zalety. Tego typu kafle możemy kłaść w przedpokoju, kuchni w pokojach, na tarasach, balkonach, w warsztatach, czy w pomieszczeniach użyteczności publicznej. 



PODŁOGA W AKCJI

Czyli kładziemy metodą „płytka na płytkę”

Jak widzicie na załączonych zdjęciach, mimo że na werandzie podłoga była mocno zniszczona, to ciągle jeszcze stabilna i mocno trzymała się podłoża. Dlatego postanowiłam kłaść nowe płytki na stare. Już tylko 4 proste kroki dzieliły mnie od nowej podłogi.

KROK 1

Pierwszym krokiem było dokładne odkurzenie całej podłogi z piasku i starych pająków, a tych ostatnich były całe masy!


KROK 2

Następnie za pomocą wałka malarskiego naniosłam specjalny szybkoschnący grunt (Ceresit CT 19)



KROK 3

Po wyschnięciu gruntu można było zacząć kłaść płytki. Tu posłużyłam się moim tatą (w tym miejscu raz mu jeszcze ślicznie dziękuję), bo Pan Mąż całkowicie nie miał czasu. Położenie płytek zajęło nam dwa dni, bo na werandzie ciągle stały jeszcze meble, więc robiliśmy to na dwie połowy.Warto w tym miejscu wspomnieć o kleju. Ja wybrałam klej żelowy, wysokoelastyczny ULTRA Geoflex Atlas.




KROK 4

Po położeniu i wyschnięciu płytek, trzeba było je jeszcze zafugować. Wybrałam fugę ciemny grafit. Dlaczego taką? To proste, kiedy kładziecie obok siebie kwadraty białe i czarne, to białe wydają się zawsze większe a ciemne - mniejsze. Żeby optycznie wyrównać te różnice, wystarczy użyć fugi w kolorze ciemnych kafli i równowaga powróci. Poza tym, na ciemniejszej fudze nie widać zabrudzeń, zwłaszcza jak użyjecie tej cementowej. 









Przyznacie, że czarno - biała podłoga, zmieniła to wnętrze bardzo. Teraz widać jak wielki ma ono potencjał i chociaż wiele mam tu jeszcze do zrobienia, to już wiem, że jest pięknie! 


Jak wygląda cała weranda po metamorfozie zaprezentujemy w kolejnym poście. 


Napiszcie co myślicie o czarno - białych podłogach, jesteście na TAK czy na NIE?



KOCHANI DZIĘKUJEMY, 
ŻE ODWIEDZILIŚCIE NASZEGO BLOGA
BĘDZIE NAM NIEZMIERNIE MIŁO JEŚLI POZOSTAWICIE 
PO SOBIE ŚLAD W POSTACI KOMENTARZA.

POZDRAWIAMY WAS CIEPLUTKO ANIA I BETI, 
CZYLI DZIEWCZYNY Z PANI TO POTRAFI

8 komentarze:

METAMORFOZA STAREJ ŁAZIENKI, CZYLI REMONT DIY

7.9.20 Pani to potrafi 14 Comments


PROLOG

O mojej łazience pisałam już tego lata 2 razy: pierwszy raz jak zastanawiałam się jak go przeprowadzić i nie zbankrutować (TUTAJ). Dzisiaj przyszedł czas by pokazać Wam efekt końcowy. Tak naprawdę zmiany są małe, obyło się bez zrywania kafli, wanna też pozostała ta sama. Postanowiłam wymienić toaletę i umywalkę, a całość po prostu pomalować. Ale zacząć musiałam od szorowania. 


MYCIE, MYCIE, I JESZCZE RAZ MYCIE!

Możecie mi wierzyć albo i nie, ale mycie łazienki zajęło mi 3 dni. Najpierw wyrzuciłam wszystko co było zbędne, ogołociłam ściany z pojemników na mydło i dyspenserów do ręczników. Później za pomocą szarego mydła, płynu do mycia silników samochodowych, mleczek szorujących i niezliczonych torebek sody oczyszczonej, zdzierałam stary brud. Na pierwszy rzut oka, łazienka nie wyglądała na zapuszczoną, ale lata używania zrobiły swoje. Kafle pokryte były grubą warstwą mydła i osadów. To trzeba było usunąć szorując wytrwale. Kiedy wszystko wyszorowałam, zaczęła się faza odtłuszczania. Najpierw płyn do mycia silników, później spirytus techniczny. To kolejne godziny szorowania. Przyznam się Wam, że naprawdę się napracowałam. 



MALOWANIE SUFITU I ŚCIAN

Sufit i ściany pomalowałam na biało farbą, która może zastąpić płytki. To wodoodporna farba do wnętrz Easy Hydro-bariera od V33. Farba ta ma niesamowite właściwości, po pomalowaniu powierzchnia staje się odporna na wodę niczym kafle. W przypadku mojej łazienki to ważne, bo kafle, w partii nad wanną, położone są nisko i podczas brania prysznica, woda leje się na ścianę. Ta farba to doskonała alternatywa dla ściennych płytek ceramicznych, świetnie znosi wszelkie środki czystości i różnice temperatur. 


MALOWANIE PŁYTEK ŚCIENNYCH

Kafle w łazience zostały już raz pomalowane. Ktoś zrobił to już kiedyś i łazienka zyskała szary wygląd. Niestety nie w każdym przypadku, szarość wygląda znakomicie. Tutaj ewidentnie bardziej szkodziła, a łazienka wyglądała po prostu smutno. Ja chciałam ją przede wszystkim rozjaśnić. Dlatego postanowiłam płytki pomalować na biało. Łazienka jest mała i chociaż ma okno, to jednakbyła dosyć ciemna. Biel ją rozjaśniła. Malowanie płytek jest łatwe.





Do pomalowania kafli użyłyśmy farby renowacyjnej V33 do płytek ceramicznych, biały satyna. Farbę należy dokładnie wymieszać za pomocą mieszadła do farb, sięgając aż do dna pojemnika. Farba ma mieć gęstą konsystencję, nie należy jej rozcieńczać. Dodatkowy składnik produktu znajduje się w saszetce przyklejonej do wnętrza pokrywy. Przed aplikacją należy go KONIECZNIE zmieszać z farbą: otworzyć saszetkę i wlać całą jej zawartość do pojemnika z farbą i dobrze wymieszać. Tak przygotowana farba powinna być zużyta w ciągu 10 dni. Po tym czasie właściwości i przyczepność farby ulegają zmniejszeniu.


Aby właściwie pomalować kafle należy:

1. Nasączyć wałek równomiernie farbą, a następnie usunąć jej nadmiar na kratce malarskiej.

2. Nanosić starannie, metodą krzyżową, taką samą ilość farby na podobną powierzchnię.

3. Ostatnie pociągnięcie wałkiem wykonywać w jednym kierunku (np. z góry na dół). 


Aby otrzymać pełne właściwości i odporność produktu, musimy nałożyć dwie warstwy. Ja pomalowałam ich 5! Szara farba przebijała po kolejnych warstwach, bo nie chcąc mieć zacieków, nakładałam ją cienko. 


CZARNE ELEMENTY NA ŚCIANY
Nierówne poziomy kafli (wyższe nad wanną i niskie koło umywalki) postanowiłam ujednolicić za pomocą szerokiego czarnego pasa. Ponieważ czarny pas wchodzi też na kafle nad wanną, postanowiłam, że użyjemy farbę czarną z kolekcji Easy Renowacja Kuchnia V33. Farba ma też tą zaletę, że występuje w wersji matowej, co bardzo pasowało do mojego konceptu. Jak już tak malowałam, to pomalowałam nią jeszcze drzwi do łazienki.






WYPOSAŻENIE

Po pomalowaniu wszystkiego i położeniu podłogi (o tym przeczytacie TUTAJ), można było wstawić meble. Szafki: stojącą za toaletą i tą pod umywalkę zrobiła pracownia Only Home (stolarnia mojego osobistego małżonka TUTAJ), więc dla mnie było po kosztach. Wszystkie uchwyty, dyspensery i kubki na szczotki (tesa), udało się przewiesić z poprzedniego mieszkania. Jak ktoś jest zainteresowany tym tematem, to pisałyśmy o tym TUTAJ. Uchwyt na ręczniki za starego mieszkania przykręciłam na szufladę w ten sposób mam na czym zawiesić ręcznik i zaoszczędziłam na uchwycie! 


ŚWIATŁO

Łazienka posiada okno co jest niewątpliwym plusem, ale umywalka jest tak umieszczona, że stoi się tyłem do światła. Dlatego nad lustrem zaistniała lampa typu teatralnego. Pomieszczenie ma prawie trzy metry wysokości, więc musiał tam zaistnieć żyrandol. Bardzo dobrze z żyrandolem zagrał prosty plafon, który wybrałyśmy. Przyklejenie plafonu zakryło też brzydkie dziury po usunięciu starej lampy.  To by było tyle. Na drzwiach powiesiłam wieszaki na ręczniki. Łazienka wydaje się większa i pełna światła. 



 








A Wy, co o tym sądzicie? 



KOCHANI DZIĘKUJEMY, 
ŻE ODWIEDZILIŚCIE NASZEGO BLOGA
BĘDZIE NAM NIEZMIERNIE MIŁO JEŚLI POZOSTAWICIE 
PO SOBIE ŚLAD W POSTACI KOMENTARZA.

POZDRAWIAMY WAS CIEPLUTKO ANIA I BETI, 
CZYLI DZIEWCZYNY Z PANI TO POTRAFI

14 komentarze:

SYPIALNIA W SALONIE? DIY - JAK WYKONAĆ TAPICEROWANĄ ŚCIANKĘ?

31.8.20 Pani to potrafi 10 Comments


PROLOG
Gdy dom, w którym mieszkamy, ma mały metraż, albo metraż jest ok, tylko ściany stoją w niewłaściwym miejscu, trzeba bardzo dobrze przemyśleć jego układ. Czasami trzeba myśleć niekonwencjonalnie i szukać nawet szalonych rozwiązań, bo tylko dzięki temu, bez przesuwania  ścian, uda się wszystko w nim zmieścić. Dokładnie ten problem mam w całym domu. Na pierwszy rzut oka jest ok, bo metraż to prawie 90 metrów, ale w tym tylko 3 pokoje. Dwa duże łączone przesuwnymi drzwiami i jeden maleńki (4,4m2). Dwa pokoje dla córek (tak na prawdę to 1,5 pokoju) i salon dla mnie i Pana Małżonka. Jak widzicie spryt i niekonwencjonalne myślenie było konieczne, bo za nic nie chciałam spać na rozkładanej kanapie, bo ponad wszystko kocham pięknie pościelone łóżka. Cóż było robić,  sypialnię musiałam wygenerować z kawałka salonu i wstawić tam jeszcze dwie garderoby.    

MAŁA ALE ZA TO SPRYTNA
Czyli sypialnia wielkości prawie łóżka
Sypialnię wygenerowałam z części pokoju, i finalnie mogłam ja planować na prawie 8m2. Nie było więc tak źle, jak się tego spodziewałam. Zapewne pamiętacie, że sypialnia znajduje się w przejściu pomiędzy dwoma pokojami. Pokoje oddzielały piękne rozsuwane drzwi, które w tym przypadku musiały zostać zlikwidowane. Ponieważ, pokój znajdujący się z tyłu, został zaadaptowany na pokój najmłodszej córki, trzeba było te drzwi dodatkowo wygłuszyć. Postanowiłam, że wykorzystam obramienie drzwi, jako ozdobną ramę, a same drzwi przesłonię panelami tapicerowanymi. I tak powstał pomysł na tapicerowaną ścianę gigant.

ŚCIANA TAPICEROWANA
Czyli kolejne DIY

Drzwi dzielące pokoje są ogromne 2,50 x 2,80 co daje nam 7m2 (czyli prawie tyle ile ma sama sypialnia!), postanowiłam zatem oszczędzić i panel wykonać samodzielnie. Biorąc pod uwagę powierzchnię, postanowiłam zrobić trzy panele. Szeroki środkowy i dwa węższe po bokach. Dzieląc powierzchnię sugerowałam się wielkością dostępnych tkanin i dlatego panel środkowy  ma 125 centymetrów szerokości. Tak duży „zagłówek” robi się jak taki, standardowych rozmiarów. Ponieważ tkanina, którą wybrałam na ściankę jest w kwiaty, postanowiłam że panele będą gładkie!

A oto co potrzebujemy:


5 KROKÓW DO FINAŁU

KROK 1 - DOCINAMY PIANKĘ 
W pierwszej kolejności docinamy piankę tapicerska.

SNICKERS RĘKAWICZKI

KROK 2 - KLEJENIE
Piankę przyklejamy  do płyty, za pomocą kleju w spreju.



KROK 3 - OWATA
Następnie, na piankę kładziemy owatę, podwijamy pod brzegi i mocujemy ją za pomocą takera. Nadmiar owaty obcinamy. Kiedy owata jest zamocowana, całość lekko pryskamy klejem i układamy tkaninę wierzchnią. 

KROK 4 - MOCOWANIE TKANINY
Tapicerowaną część obracamy plecami „do góry”, i mocujemy materiał za pomocą takera. Tapicerujemy zawsze naprzemiennie: lewa strona- prawa strona, dół- góra. To bardzo ważne, bo inaczej materiał może się poprzesuwać, albo krzywo naciągnąć. Kontrolujemy siłę naciągu, żeby nie rozbiły się żadne dołki. Na koniec wykańczamy rogi i nadmiar tkaniny obcinamy. 


KROK 5 - WYKOŃCZENIE
Tył panelu maskujemy za pomocą dociętego wigofilu. Dzięki temu ukrywamy wszystkie nieestetyczne detale. 


FINAŁ
Kiedy panele były już gotowe, wystarczyło je wcisnąć w otwór. Specjalnie zostały tak dopasowane, żeby po wciśnięciu, nie wypadały z ramy. Dodatkowo, łóżko z zagłówkiem stojące z przodu, dociska je do drzwi, tak że stoją stabilnie. 

UWAGA: Gdybyście chcieli takie panele zamocować bez łóżka, trzeba koniecznie przymocować je do ściany lub podłogi. Bezpieczeństwo ponad wszystko. 

Po wstawieniu szaf. Które zastępują nam garderobę, zamocowaliśmy ściankę loftową. O tym możecie poczytać TUTAJ. Teraz wystarczyło już tylko pościelić łóżko i można było spać. I powiem Wam, że znakomicie sprawdziła się biała kotara, którą w każdej chwili mogę przesłonić sypialnię, dodając intymności i przytulności. 


A Wy co sądzicie o spaniu w salonie? 










KOCHANI DZIĘKUJEMY, 
ŻE ODWIEDZILIŚCIE NASZEGO BLOGA
BĘDZIE NAM NIEZMIERNIE MIŁO JEŚLI POZOSTAWICIE 
PO SOBIE ŚLAD W POSTACI KOMENTARZA.

POZDRAWIAMY WAS CIEPLUTKO ANIA I BETI, 
CZYLI DZIEWCZYNY Z PANI TO POTRAFI

10 komentarze: