METAMORFOZA WERANDY W STAREJ WILII, CZYLI PODŁOGA TO POSTAWA

16.9.20 Pani to potrafi 4 Comments



PROLOG

Kiedy szukamy domu dla siebie, skupiamy się na różnych aspektach: wielkości powierzchni, ilości pokoi, tym czy ma ogród lub balkon. Istotną sprawą jest także to, na jaką stronę wychodzą okna, jak daleko od ulicy, czy ciche, czy… I tych „czy”, zbiera się cała masa. Nie odbiegam od tego modelu, bo ja też mam rodzinę (i to wcale nie małą), hobby moje i Pana Męża, zwierzęta i całą listę tego co by się chciało. Czasami jednak ulegam impulsom i zupełnie jak zaklęta, zakochuję się w czymś, co z pozoru wydaje się całkiem irracjonalne. Pamiętam jak przed laty, szukałyśmy z Anią biura. Obejrzałyśmy ich kilkanaście, a zakochałyśmy się w takim dla nas za małym, na 3 piętrze bez windy, a to tylko dlatego, że miało uroczy balkonik usytuowany między dwiema rozsypującymi się kolumnami. Piszę to, żeby powiedzieć Wam, że w moim nowym, starym domu, tym przysłowiowym balkonikiem stała się weranda. 

WERANDA

Czyli ujrzany potencjał. 

Weranda została zbudowana gdzieś w latach 70, na bazie starego balkonu. Ktoś domowym sposobem dostawił ścianki, wstawił okna i drzwi, zadaszył szklanym dachem i było. Później szklany dach rozsypał się doszczętnie, więc powstała drewniana konstrukcja podbita mało uroczym sidingiem i pokryta papą. Jeszcze później ktoś całe wnętrze machnął na szaro, żeby zlikwidować budyniowe wnętrze. Na podłodze pozostały jednak oryginalne bordowe płytki. Ani czas, ani domownicy nie byli dla nich łaskawi. Podłoga był poplamiona, wytarta, miejscami nawet wyłupana. Widziałam tam potencjał, ale wszystko zacząć trzeba od podłogi.


Przesyłanie: przesłano 755446 z 755446 bajtów.

DOBRA PODŁOGA TO PODSTAWA

Czyli wybieram płytki

Kiedy myślałam o werandzie, jawiły mi się piękne oranżerie, pełne światła oraz kwiatów i roślin. Wszędzie stały stylowe meble, tapicerowane fotele, drewniane stoły czy stoliki do gier. Inspiracje były różne stylistycznie, choć te, które mi się podobały miały jeden, wspólny mianownik. A mianowicie podłogę ułożoną w czarno - białą szachownicę. Kiedy to odkryłam stało się jasne, że od tego muszę zacząć. „Zacznij od Bacha”, śpiewał Wodecki, a ja zacząć musiałam od podłogi.


Zanim zaczęłam poszukiwania, płytki w odpowiednim kolorze i wielkości, musiałam wziąć pod uwagę fakt, że weranda to dalej tylko zadaszony taras, który nie ma ogrzewania, gdzie panują różne warunki atmosferyczne, duża wilgotność i ruch, bo tędy cała rodzina wchodzi od ogrodu. 


Przeglądając dostępne płytki podłogowe, postanowiłam wybrać płytki ceramiczne VIGRANIT (Röben Polska). Płytki te występują w różnych formatach (rozmiary i kształty) i kolorach. Ponieważ są formowane z gliny i pojedynczo wypalane, cechuje je niesamowita wytrzymałość, ognioodporność, odporność na ścieranie. Nawet po wielu latach nie będzie widać na nich śladów użytkowania.  Płytki te praktycznie nie wchłaniają brudu i bardzo łatwo się czyszczą. Kamionka szlachetna VIGRANIT jest impregnowana ogniowo, co daje jej te wszystkie zalety. Tego typu kafle możemy kłaść w przedpokoju, kuchni w pokojach, na tarasach, balkonach, w warsztatach, czy w pomieszczeniach użyteczności publicznej. 



PODŁOGA W AKCJI

Czyli kładziemy metodą „płytka na płytkę”

Jak widzicie na załączonych zdjęciach, mimo że na werandzie podłoga była mocno zniszczona, to ciągle jeszcze stabilna i mocno trzymała się podłoża. Dlatego postanowiłam kłaść nowe płytki na stare. Już tylko 4 proste kroki dzieliły mnie od nowej podłogi.

KROK 1

Pierwszym krokiem było dokładne odkurzenie całej podłogi z piasku i starych pająków, a tych ostatnich były całe masy!


KROK 2

Następnie za pomocą wałka malarskiego naniosłam specjalny szybkoschnący grunt (Ceresit CT 19)



KROK 3

Po wyschnięciu gruntu można było zacząć kłaść płytki. Tu posłużyłam się moim tatą (w tym miejscu raz mu jeszcze ślicznie dziękuję), bo Pan Mąż całkowicie nie miał czasu. Położenie płytek zajęło nam dwa dni, bo na werandzie ciągle stały jeszcze meble, więc robiliśmy to na dwie połowy.Warto w tym miejscu wspomnieć o kleju. Ja wybrałam klej żelowy, wysokoelastyczny ULTRA Geoflex Atlas.




KROK 4

Po położeniu i wyschnięciu płytek, trzeba było je jeszcze zafugować. Wybrałam fugę ciemny grafit. Dlaczego taką? To proste, kiedy kładziecie obok siebie kwadraty białe i czarne, to białe wydają się zawsze większe a ciemne - mniejsze. Żeby optycznie wyrównać te różnice, wystarczy użyć fugi w kolorze ciemnych kafli i równowaga powróci. Poza tym, na ciemniejszej fudze nie widać zabrudzeń, zwłaszcza jak użyjecie tej cementowej. 









Przyznacie, że czarno - biała podłoga, zmieniła to wnętrze bardzo. Teraz widać jak wielki ma ono potencjał i chociaż wiele mam tu jeszcze do zrobienia, to już wiem, że jest pięknie! 


Jak wygląda cała weranda po metamorfozie zaprezentujemy w kolejnym poście. 


Napiszcie co myślicie o czarno - białych podłogach, jesteście na TAK czy na NIE?



KOCHANI DZIĘKUJEMY, 
ŻE ODWIEDZILIŚCIE NASZEGO BLOGA
BĘDZIE NAM NIEZMIERNIE MIŁO JEŚLI POZOSTAWICIE 
PO SOBIE ŚLAD W POSTACI KOMENTARZA.

POZDRAWIAMY WAS CIEPLUTKO ANIA I BETI, 
CZYLI DZIEWCZYNY Z PANI TO POTRAFI

4 komentarze:

  1. Przepięknie.... dlaczego ten Wrocław nie jest trochę bliżej ode mnie ... ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślicznie dziękujemy za komplement, to prawda, że podłoga zmienia wszystko... :)

      Usuń
  2. Ma charakter,super

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy, rzeczywiście jest bardzo klimatyczna. W kolejnym poście zdradzimy co jeszcze tam zmajstrowałyśmy :-)

      Usuń