H227 HALABALA - JAK OBIĆ STARY FOTEL?

10.3.17 Pani to potrafi Ania & Beti 29 Comments



Podczas jednego z ostatnich naszych zleceń, potrzebny był nam do aranżacji fotel. No to oczywiście nie jest nic trudnego, ale jak to u nas bywa, fotel musiał być wygodny, dość szeroki, ale taki, żeby nie zabierał zbyt wiele miejsca. Idealnie, żeby miał jeszcze ciekawą formę no i może jakąś historię do opowiedzenia…

Gdzie można znaleźć właściwego kandydata, jak nie w sieci? No i tam właśnie trafiłyśmy na uroczy model fotela H-227, który jak się okazało zaprojektowany był, przez słynnego czeskiego designera lat 30. i 40. ubiegłego wieku - Jindricha Halabalę. Twórca ten zasłynął wieloma udanymi projektami (m.in. fotel H-269, krzesło H-214 i stolik H-259), które na stałe wpisały się w kanon czeskiego modernizmu.


Niesamowite jest to, że w zasadzie bez problemu, można te meble jeszcze kupić, często w świetnym stanie, a przyznać trzeba, że ich forma jest naprawdę ponadczasowa!


Kiedy fotel do nas dotarł, okazało się że jest naprawdę w świetnym stanie - żadnych drewnojadów, większych uszkodzeń w konstrukcji a i sprężyny okazały się bez zarzutu (jedynie należało wymienić tkaninę obiciową). No strzał w 10!


Ponieważ fotel kupiony został pod konkretną aranżację, nie musiałyśmy się zastanawiać jak będzie wyglądał. Już w fazie koncepcyjnej wiadomo było, że będzie to pudrowy róż i pepita, bo fotel przeznaczony był do pokoju dziecięcego. Jedynym większym wyzwaniem, jakie sobie postawiłam, to obicie dołu fotela, wzorem w romby. Czasami człowiek sam stwarza sobie problemy, ale o tym miałam przekonać się trochę później…


Na początku usunęłyśmy z fotela całą starą tapicerkę. Ja robię to delikatnie, tak żeby za bardzo nie uszkodzić starego materiału, bo wykorzystuję go zawsze do zrobienia nowej formy. Oczywiście przed demontażem koniecznie trzeba było odręktęcić przepiękne podłokietniki, wykonane z giętego drewna.

PORADA DLA POCZĄTKUJĄCEGO TAPICERA: Jeżeli taką renowację wykonujecie po oraz pierwszy, warto podczas demontażu zrobić zdjęcia, łatwiej potem przypomnieć sobie jak coś było zamontowane.

Po zdjęciu starego materiału, okazało się że fotel jest naprawdę w dobrym stanie - pakuły z których wykonane zostały zaplecek i siedzisko, były prawie nienaruszone, konstrukcja zwarta i czysta bez przykrych zapachów i niespodzianek. Postanowiłyśmy, że pierwotna konstrukcja zostaje, całość została tylko dobrze wytrzepana i odkurzona. Na fotel, nałożyłyśmy nową outulinę (ovatę), która została przytapicerowana do drewnianej konstrukcji.



Choć pierwotnie, podłokietniki jak i nóżki miały być w całości pomalowane (zrobiłyśmy też próbę na nóżkach), to po głębszym namyśle (wcale nie trwało to długo) postanowiłyśmy zachować je w stanie pierwotnym (farbę kredową bez problemu udało się zmyć). 



Nawet nie chciałyśmy usuwać starego lakieru, żeby zachować lekko “wintydżowy” wygląd całość została tylko odświeżona bejcą a następnie preparatem do odnowienia starych lakierów marki STARWAX, które ja osobiście uwielbiam przy renowacjach mebli.



Teraz przyszła kolej na obszycie fotela. Wspomniałam już wcześniej o wymyślonych rombach, które to okazały się dość sporym wyzwaniem. Nie jestem jakimś krawcem zawodowym, ale i za całkowitego laika się nie uważam, przygotowałam więc szablon (wcześniej skrupulatnie go wyliczyłam), wycięłam romby i zaczęłam zszywać… I tu zaczęły się schody, niestety nie tylko w przenośni. 

Materiał w pepitkę był klasyczną tkaniną tapicerską, natomiast pudrowy róż to zwykły aksamit w dodatku lekko rozciągliwy. Ta właśnie ostatnia właściwość tkaniny, stała się moją krawiecką “piętą achillesową”! Różowe kawałki materiału cięte po skosie, mocno się rozciągały, pepita za to ani drgnęła… a po zszyciu okazało się że romby się nie schodzą, tylko tworzą jakieś schody! Wieczór (nie jeden, a nawet dwa) upłynęły mi na zszywaniu - pruciu, zszywaniu - pruciu, zszywaniu - pruciu … aż w końcu efekt był zadowalający. 

Można było zacząć wszystko razem łączyć. Jako pierwsze zamocowane zostało obicie oparcia. Zakładkę na środku pleców przyszyłam do konstrukcji fotela ręcznie, dolną wstawkę przytapicerowałam tackerem (mamy w swojej pracowni elektryczny taker marki NOVUS)




Teraz przyszedł czas na siedzisko. I tu jak poprzednio, najpierw układamy uszytą konstrukcję na siedzisko i sprawdzamy czy pasuje. Jak tak, to najpierw przekładamy na tył fotela wszyty kawałek materiału, który trzeba przymocować do konstrukcji. Wszystko dobrze naciągamy i takerujemy, tu użyłyśmy ulubionego zszywacza elektrycznego marki NOVUS J105


Plecy i siedzisko w zasadzie były gotowe. Miejsca na bokach fotela, tam gdzie łączyły się dwie tkaniny, trzeba zszyć ręcznie, sciegiem krytym. Przyda się do tego zakrzywiona igła tapicerska i mocna dratwa. 

Na sam koniec montujemy z powrotem wzmocnienie pleców i przyszywamy na tył tkaninę (znowu prace ręczne). Pierwotnie spód fotela zabezpieczony był zwykłym płótnem, my jednak postanowiłyśmy, że wykonamy go z “pepity”, żeby nawet od spodu prezentował się godnie. 





Cztery dni pracy i fotel był w zasadzie gotowy. Nawet jestem zadowolona z efektu, chociaż jak zawsze coś można by pewnie zrobić lepiej, ale z tych rombów to nawet jestem dumna!

PS. Za te romby to Ania mi nawet pochwaliła!

Parter narzędziowy pracowni:

wiertarka kress

Ciekawe jesteśmy jak Wam się podoba nasza metamorfoza 
Cieszymy się, że odcedziłyście naszego bloga 
Ania i Beti z "Pani to potrafi" 

29 komentarzy:

  1. Dzień dobry. Wczoraj przypadkiem trafiłam na Waszą stronę i jestem szczerze zachwycona. Pięknie sobie z tym wszystkim Panie radzicie a dodatkowo (co najważniejsze) efekty tego radzenia są świetne.
    Czytając opis widziałam, że był problem z naciągająca się satyną. Ja zawsze radzę sobie z tym naprasowując flizelinę z klejem, czasem nawet kilka warstw, jeśli jest to konieczne. Wtedy najbardziej nawet niesforne materiały pięknie się tną, zszywają i nie marudzą ;)
    Jeszcze raz gratuluję pasji i zaangażowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za miłe słowa i poradę. Przyznam szczerze, że też myślałam o tym rozwiązaniu, ale bałam się pogrubienia szwów, bo te romby musiały się "stykać" w szpic, a już te dwie warstwy ciężko się zszywało, bo miejscami było 4. Ale ma Pani całkowitą rację, że taki zabieg ustabilizowałby różowy materiał i szycie byłoby prostsze :)

      Usuń
    2. można by zastosować tą najcieńszą, byłoby łatwiej, ale grunt, że się udało! #zmalujzpanitopotrafi

      Usuń
  2. Wyszło pięknie :-) Sama akurat wczoraj kupiłam w szmateksie spory kawałek materiału w pepitkę do obicia fotela ale z racji że szyć nie umiem to będzie zdecydowanie prostszy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. O matko ile roboty z tymi rombami! Ale wyszło elegancko. ;) Gratki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, napracowałam się żeby w szpicach się zeszły, nie całkiem wyszło, ale nie bardzo widać ;)

      Usuń
    2. wcale nie widać, przynajmniej na zdjęciach :) #zmalujzpanitopotrafi

      Usuń
  4. Tak, dosyć, że pepitka jest mega wymagająca podczas tapicerowania, to zachciało Ci się jeszcze szyć romby. Szacunek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, przyznam ze był taki moment, że prawie je przeklęłam! Ale ciesze się, że się nie poddałam :)

      Usuń
    2. toż to z deka ociera się o szaleństwo :) #zmalujzpanitopotrafi

      Usuń
  5. Gdyby nie taki fantazyjnych wzór to moje dzieci nie dałyby sobie wcisnąć takiego mebla do pokoju. A tu tron wyszedł, że pewnie mogły by się kłócić do kogo trafi! Piękna robota :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, to metamorfoza u Baby :) pozdrawiam #zmalujzpanitopotrafi

      Usuń
  6. Dziękuję Dorotko! Co prawda dzieciaczek, do którego trafił fotel, jeszcze nie mówi... Ale zanim zacznie i będzie mógł wyrażać swoje opinie, zapewne obślini go dokładnie, ze dwa razy osika (a może i coś gorszego) coś mu się uleje, potem wypróbuje kolorowe kredki a wtedy i tak trzeba będzie wykombinować coś innego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale zanim to nastąpi, fotel będzie zapewne cieszył jego mamę #zmalujzpanitopotrafi

      Usuń
  7. wygląda pięknie #zmalujzpanitopotrafi

    OdpowiedzUsuń
  8. firel fajnie się prezentuje :)) o takim kształcie znajduje się jeszcze u mojej teściowej na działce ;)

    #zmalujzpanitopotrafi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u moich rodziców w piwnicy też stoi, ale chwiejny jest staruszek #zmalujzpanitopotrafi

      Usuń
  9. U mnie kiedyś był taki fotel! Szkoda, że został wyrzucony :((
    #zmalujzpanitopotrafi

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziewczyny oczywiście świetna robota!:)
    #zmalujzpanitopotrafi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak zwykle mega pracochłonna, podziwiam! #zmalujzpanitopotrafi

      Usuń
  11. Dziękuję za ten tutorial! W piwnicy czeka na mnie cudny fotel z przeznaczeniem do salonu. Do tej pory wymieniałam tylko obicia w siedziskach krzeseł, więc jestĘ bardzo początkującym tapicerĘ ;). Na pewno Wasze rady bardzo mi się przydadzą :))))
    #zmalujzpanitopotrafi

    OdpowiedzUsuń
  12. Interesujące te tapicerskie pepitkowo-pudrowo-rożowe perypetie.. sam mebel też zachwycający, nawet przed metamorfozą... i pomyśleć, że ludzie często na śmietniki wyrzucają takie cudeńka... ech! #zmalujzpanitopotrafi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na szczęście aktualnie jest sporo takich, którzy te perełki ze śmietników ratują #zmalujzpanitopotrafi

      Usuń
  13. H269 jest MEGA! chcę taki! #zmalujzpanitopotrafi

    OdpowiedzUsuń