BAREK, WÓZEK, POMOCNIK - WIELOFUNKCYJNE CUDO DIY

4.8.17 Pani to potrafi Ania & Beti 8 Comments


W projektowaniu wystroju wnętrz, a zwłaszcza w doborze poszczególnych elementów, często poszukujemy rzeczy niezwykłych. Ale jak to z niezwykłymi sprzętami bywa, albo nie ma tego co by się chciało mieć, albo cena jest tak wysoka, że mało kogo na to stać. Tak właśnie było z naszym wózkiem vel barkiem na kółkach. Jak to kiedyś napisała jedna z naszych koleżanek „Są takie elementy wyposażenia wnętrz, które nie występują zbyt często a jednocześnie można by rzec, że wydają się niezbędne” [1] Zupełnie się z tym zgadzamy!

Tak było i tym razem. Kiedy wybrałyśmy poszczególne meble i gadżety do naszego pokazowego wnętrza, pilnie rozglądałyśmy się za pasującym barkiem na kółkach. Z kupnem takowego w zasadzie nie było problemu, bo wybór wszelakich jezdnych barków, jest ogromny. Złote, srebrne, czarne, w stylu „Art-deco” i loftowym, w zasadzie pasujące do każdego. Zresztą sami zobaczcie co znalazłyśmy i co można było mieć w zasadzie od ręki.


INSPIRACJE
Nie byłybyśmy sobą i nie nazywałybyśmy się „pani to potrafi”, gdyby kupno wózka tak po prostu nam wystarczyło… o nie! Na szczęście świat mody niezmiennie inspiruje. Przypomniało mi się, że w 2014 roku Karl Laferfeld, Dyrektor Kreatywny domu mody CHANEL, który słynie już ze swoich niekonwencjonalnych pomysłów na pokazy mody, przeobraził Grand Palais w gigantyczny supermarket. Modelki przechadzały się tam i z powrotem, „plądrując” sklepowe półki z torebkami w kształcie maleńkich koszyczków. I to nas natchnęło, no nie te koszyczki w drobnych rączkach, nie, tylko te wielkie, wózki sklepowe.

ZAKUP
A gdyby tak jakiś sklepowy wózek kupić i przerobić?
Okazało się że z kupnem wózka nie było większych problemów, odpowiedni egzemplarz nabyłyśmy za niecałe 123 złote i nie trzeba było kraść go pod sklepem ;-) Po przetransportowaniu wózka do pracowni, mogłyśmy zabrać się do pracy.



KROK 1
Pierwszą czynnością jaką zrobiłyśmy było dokładne wyszorowanie wózka. W ruch poszły szczotka ryżowa i nasz ulubiony płyn do mycia silników samochodowych. Dlaczego właśnie płyn do silników? Bo doskonale nadaje się do odtłuszczania wszelkich powierzchni. Przy tym szorowaniu spaliłyśmy nawet trochę kalorii. Później jeszcze obfite płukanie i suszenie.


KROK 2
Z wózka trzeba było odjąć parę zbędnych elementów. Do tego potrzebowałyśmy pomocy… no nie w postaci mężczyzny, tylko solidnego ŁOMA. Okazało się, że jest to jeszcze jedna z rzeczy, które kobieta powinna nosić w torebce, tak na „wszelki wypadek”. Praca z łomem wymaga nie tylko siły ale i odpowiednich zabezpieczeń, bo parę razy łom prześlizgnął się na metalu i spadł na stopę. Powiem Wam, że gdyby nie odpowiednie obuwie ze wzmocnieniem, to skończyłoby się zrywaniem paznokcia, a tak to tylko rysa na bucie!


KROK 3 
Przed malowaniem odkręciłyśmy jeszcze rączkę i przytrzymujące ją uchwyty. Tu nieoceniony okazał się śrubokręt. Mamy to szczęście że w odpowiednie narzędzia zaopatrzyli nas Chłopcy z Lange Łukaszuk, więc jest w czym wybierać.


KROK 4    
Wózek prawie był gotowy do malowania, trzeba było jeszcze tylko usunąć rdzę i zabezpieczyć skorodowane miejsca.


KROK 5
Malowanie to była już czysta przyjemność. Do malowania użyłyśmy złotej farby w spray’u. Co prawda w tym roku hitem jest kolor różowej miedzi, ale my chciałyśmy, żeby wózek był ponadczasowy wiec postawiłyśmy na klasyczne głębokie złoto. Farba pokryła wszystkie elementy wózka bez problemu, tworząc jednolitą, błyszczącą powłokę. Na nasz wózek zużyłyśmy 1 ½ puszki.





KROK 6
Po wyschnięciu farby, uchwyt powrócił na swoje miejsce. Zostawiłyśmy nawet „szufladkę” na żeton, bo bardzo nam się spodobała.

PODSUMOWUJĄC
Za niecałe 150,- złotych i trochę pracy, otrzymałyśmy naprawdę wielofunkcyjny, przecudny, designerski wózek. Na naszej ostatniej realizacji postanowiłyśmy sprawdzić, do czego może takie cacko służyć. Podsumowując wózek sprawdził się jako pomocnik w salonie na książki i koce, jako część garderoby na torebki i szpilki oraz na imprezę jako fantastyczny barek.

Zresztą sami zobaczcie!


garderoba na kółkach

niezbędnik na książki i koce


barek / bar cart






Ciekawe do czego Wy byście zastosowali takie cudo? 
Napiszcie o swoich pomysłach, chętnie poczytamy!

DZIĘKUJEMY
że odwiedziliście naszego bloga i zachęcamy do komentowania.
Pozdrawiamy Ania i Beti, czyli dziewczyny z Pani to potrafi


[1] Ula Michalak, blog Interiors Sesign, "BARKI, POMOCNIKI NA KAŻDYM PRZYJĘCIU" 

8 komentarzy:

  1. a ja mam miniaturkę ;) wózka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam taką miniaturkę, kupiłam w Tigerze... no właśnie może też pomaluję na złoto i postawie na toaletce np. na szminki :) Poddałaś mi fajny pomysł, bo o tym małym wózku już zapomniałam :) Dziękuję

      Usuń
  2. Przyznam, że jestem oszołomiona tym pomysłem. Bardzo mi się podoba nie tylko przemiana ale również sam pomysł przeistoczenia wózka w funkcjonalny dekor.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam też się tak wydało, że to może być fajny, wielofunkcyjny wnętrzarski gadżet. Poza tym jak coś będzie ciężkie w mieszkaniu, można będzie z łatwością przewieść.:)

      Usuń
  3. Super *_*
    Gdybym miała większy pokój to już szukałabym wózka :D

    OdpowiedzUsuń